Andrzej Piskozub: Gdańsk miasto nasze

Gdansk_Glowne_Miasto[cykl: Septet gdański – odcinek czwarty]

prof. dr hab. Andrzej  Piskozub

Gdańsk w powstaniu przeciwko Państwu Zakonnemu oddał się pod opiekę króla polskiego w  1454 roku  a został  utracony po 339 latach, w drugim rozbiorze Królestwa Polskiego w 1793 roku. Wcześniej pozostawał w Państwie Zakonnym przez 146 lat  (1308-1454) a zatem w okresie o połowę krótszym. Erich Keyser przedstawił tę długą epokę pokrzyżackich dziejów Gdańska w panoramie geopolitycznych przemian w Europie,  zestawiając następujące cztery wydarzenia:

1453 – Turcy zdobywają Konstantynopol i na 341 lat blokują żegłudze europejskiej dostęp do Morza Czarnego.

1454  –  Gdańsk oddaje się pod opiekę króla polskiego.

1793  –  Królestwo Polskie traci Gdańsk na rzecz Królestwa Prus.

1794 – Caryca Katarzyna II  na odebranym Turcji wybrzeżu czarnomorskim zakłada Odessę i wymusza wolność żegługi między morzami Czarnym i Śródziemnym.

W epoce tej dorzecze Wisły, jako główny dostawca zboża dla Europy musiało zastąpić  zablokowany dostęp żeglugi europejskiej do zboża pochodzącego z ziem Ukrainy. Włoski podróżnik Graziani opisywał  w XVI wieku jej obszerne i żyzne pola; z lekka tylko odwrócona ziemia przyjmuje ziarno i więcej już nie tykana, obszerne plony wydaje; żyzność ziemi tak wielka że jedno ziarno pięćdziesiąt rodzi; nie uprawiają ich, gdyż zboża niema gdzie wywieźć. W tym samym czasie koniunktura, geograficznie  przekierunkowana, zapoczątkowała złotą epokę dziejów Gdańska.  Województwom dostarczającym zboża do portu gdańskiego, ta nieoczekiwana prosperity umożliwiła  ekstrawagancje, przypominające  współczesne znad Zatoki Perskiej po odkryciu tam wielkich zasobów ropy naftowej .Barbarzyńskie zniszczenia i potworna grabież ziem nadwiślańskich, podczas szwedzkiego potopu w połowie XVII wieku, nie zakończyły tej koniunktury, zmieniając jedynie ocenę późniejszej epoki ze złotej na srebrną.

Przez pierwsze półwiecze (1466-1516) po pokoju, na mocy którego Gdańsk formalnie powrócił do Królestwa Polskiego a Prusom Zachodnim nadano nazwę Prus Królewskich, za ową zmianą polityczną nie nastąpiły jeszcze żadne przemiany kulturowe. W Gdańsku i jego regionie, jak w całej ówczesnej Europie, dogorywało średniowiecze. Początkom docierających tutaj zza Alp idei Renesansu, towarzyszyło kończenie budowy najpóźniejszych obiektów architektury gotyku. Ludność tutejsza, tak jak pod panowaniem krzyżackim pozostawała katolicką a jej aktywne warstwy nadal językowo niemieckimi, ale całkowicie lojalnymi jako  poddani króla polskiego.   Zilustrujmy to na  przykładzie dwóch jej najwybitniejszych przedstawicieli.

W roku 1479  w Toruniu urodził się  Mikołaj Kopernik. Kiedy w Polsce obchodzono z pompą 500-lecie tego wydarzenia, historyk Jerzy Dowiat  wygłosił w Gdańskim Towarzystwie Naukowym odczyt na temat sporów o jego narodowość. Jako uczony oraz duchowny posługiwał się łaciną a „na codzień” językiem niemieckim. W tych językach prowadził korespondencję: tylko w jednym liście, pisanym z Krakowa zacytował czyjąś wypowiedź po polsku. Przed XIX wiekiem o kryterium narodowości decydowało nie to, jakiego języka się najwięcej używa, ale jakiego władcy  jest się poddanym. Gdy Kopernik się rodził, prawnym władcą Prus Królewskich był od siedmiu lat król polski a zatem z tego punktu widzenia Kopernik był Polakiem. Dopiero zdziczenie nacjonalistyczne spowodowało, że w Toruniu postawiono mu pomnik z napisem: Niemieckiemu astronomowi – Rodacy a w Warszawie głoszący: Polskie wydało go plemię. Oba one były w epoce „Jesieni Średniowiecza” całkowitym nieporozumieniem. Wtedy można było się identyfikować z regionem, z jakiego się pochodzi ( jak Adama Mickiewicza: Litwo, ojczyzno moja). Tak  w wiekach przedrozbiorowych postępowali mieszkańcy Prus Królewskich: gdy ich nazywano Pomorzanami, protestowali: Myśmy są Prusakami, Pomorzanie to mieszkają w Pomeranii Brandenburskiej. Tę świadomość regionalną zatracili upaństwowieni narodowościowo mieszkańcy współczesnych „narodowych” państw europejskich.

Jeszcze prościej jest identyfikować się z miastem swego pochodzenia: urodzony w Gdańsku jest Gdańszczaninem. Tak postąpił  Jan Dantyszek (1485-1548). Zamiast odziedziczonemu po dziadku-powroźniku nazwiska Flachsbinder, przyjął na modę humanistyczną zlatynizowane nazwisko Dantiscus, pod jakim był znany w ówczesnej Europie jako sekretarz króla Zygmunta Starego,  jego ambasador w Cesarstwie i wysłaniec w ważnych misjach dyplomatycznych. Zarazem był biskupem, najpierw chełmińskim, później warmińskim. Obaj ci najsławniejsi przedstawiciele Prus Królewskich z pokolenia przedreformacyjnego, zmarli w warmińskim Fromborku i tam zostali pochowani, Kopernik w 1543, Dantyszek w 1548 roku. 

Reformację religijną, którą Christopher Dawson nazwał Renesansem północnej Europy, zapoczątkowało słynne wystąpienie Lutra w Wittenberdze w 1517 roku. Osiem lat później Gdańsk był już  protestancki. Nie było w nim przejawów wojen religijnyzh, jakie wtedy przetaczały się po  różnych obszarach Europy. Protestancki Gdańsk  nie prześladował innowierców, prowadził jednak wobec nietolerancyjnych ich ugrupowań politykę swoistego apartheidu: wolał aby swe siedziby i miejsca kultu umieszczali oni poza murami miasta. Kościół i klasztor jezuitów powstał zatem na Starych Szkotach, kościół holenderskich menonitów na Podgórzu, niedaleko Bramy Oliwskiej, Biskup kujawski, do którego diecezji należało miasto Gdańsk, także miał tu swą rezydencję poza jeko murami. Jak podaje Gloger: na górze, Biskupią od tego zwanej. We wczesnej fazie reformacji biskupem kujawskim był Jan Karnkowski (1531-1537). Trzydzieści lat póżniej biskupem kujawskim został jego bratanek  Stanisław Karnkowski, przewodzący w Królestwie Polskim wojującej kontrreformacji. Szczególną wrogość okazywał luterańskiemu Gdańskowi. Aby ograniczyć jego autonomię opracował i ogłosił w 1570 roku tak zwane Statuty Karnkowskiego. Zostały one wówczas przyjęte przez sejm, ale nigdy nie weszły one w życie.  Nieszczęsnym ich epilogiem była krwawa wojna  króla Stefana Batorego z Gdańskiem (1576-1578), w której śmierć poniosło kilka tysięcy mieszczan gdańskich. Ufortyfikowanego miasta król zdobyć jednak nie potrafił i autonomia Gdańska pozostała nienaruszoną. W pamięci gdańszczan zapamiętano  Batorego jako postać wyjątkowo negatywną. Ponieważ jako książę Siedmiogrodu był on lennikiem ottomanskiej Turcji,  więc przed udaniem się na elekcję królewską do Warszawy musiał na to uzyskać zgodę sułtana. Z tej przyczyny w Gdańsku nazywano go pogardliwie „Turkiem”.

Reformacja w różnych miejscach Europy ujawniła nonsensy postfeudalnych rozgraniczeń, rozbijających zwarte historyczne regiony na sztucznie wykrojone z nich mniejsze terytoria. W taki sposób podzieliła historyczne Niderlandy na protestancką północ, przekształconą w Holandię i przemocą utrzymane przy katolicyzmie południe, które dopiero w XIX wieku stało się odrębnym państwem o sztucznej, z czasów antycznych pobranej, nazwie Belgii. Coś podobnego, ale bardziej pokrętnego kartograficznie, dokonało się na obszarze krzyżackiego państwa zakonnego. Jego część wschodnia, czyli Prusy Krzyżackie stała się świeckim księstwem luterańskim, Prusami Książęcymi. Dwa biskupstwa, sambijskie i pogezańskie, jakie w 1466 roku wybrały związek z Prusami Krzyżackimi, poddane sekularyzacji przestały wtedy istnieć. Rzecz w tym, że biskupstwo pogezańskie, z siedzibą biskupią w Kwidzynie, geograficznie należało do Prus Zachodnich a po sekularyzacji  jego obszar od zachodu graniczący z Wisłą, znalazł się w Prusach Książęcych. Wisła wskutek tego przestała być suwerenną osią Prus Królewskich, które na tym odcinku narażone były na kontrolę i szykany ze strony wschodniego sąsiada, co nastąpiło krótko przed rozbiorem, w którym Królestwo Polskie utraciło Prusy Królewskie. Dla odmiany, biskupstwo warmińskie, głębokim klinem nieomal przepołowiające Prusy Wschodnie, pozostało przy Królestwie Polskim, stanowiąc silny bastion katolickiej kontrreformacji. W ten sposób jednolity dotąd wyznaniowo i kulturowo region wschodniopruski podzielił się wtedy trwale na katolicką Warmię i protestanckie Mazury. Wschodniopruska zasada dostarczania swoim współwyznawcom literatury religijnej w ich językach ojczystych sprawiła, że w Królewcu drukowano ją dla rejencji olsztyńskiej po polsku a dla rejencji gąbińskiej po litewsku. Sprzyjało to zachowaniu języka polskiego na przełomie XIX i XX wieku przez ponad połowę mieszkańców rejencji olsztyńskiej. Jeszcze bardziej spektakularne było odrodzenie w XIX wieku języka litewskiego pod zaborem rosyjskim, dzięki książkom w tym języku, przemycanym z Prus Wschodnich do Rosji carskiej.

Reformacja religijna zmieniła zasadniczo geografię wyboru uniwersytetów europejskich przez studentów pochodzących z Gdańska i z Prus Królewskich. Przed Reformacją najlepszą opinią cieszyły się uniwersytety Italii; na nich to studiowali wtedy zarówno Mikołaj Kopernik, jak i Jan Dantyszek. Po Reformacji opinia najlepszych przeniosła się na uniwersytety Holandii. Tam wyruszała młodzież protestancka z Gdańska: Filip Clüver (1580-1622) pionier nauki geografii historycznej; Jan Heweliusz (1611-1687) astronom; Daniel Fahrenheit (1686-1736) wynalazca termometru rtęciowego. Heweliusz podczas pobytu na Zachodzie odwiedził  Anglię, Fahrenheit  został w niej wybrany na pierwszego z naszego kraju członka Royal Society. Obaj pozostawili po sobie polonica vel gedanica: Heweliusz, który odsiecz wiedeńską  króla Jana Sobieskiego uczcił utworzeniem na nieboskłonie nowej konstelacji Tarczy Sobieskiego; Fahrenheit, kiedy na temperaturę zerową na skali swojego termometru wybrał największy mróz, jaki zmierzył w Gdańsku podczas ostrej zimy 1709/1710 roku. Późniejsi gdańszczanie  swoją obecność na Zachodzie rozpoczynali bliżej – w Berlinie: Daniel Chodowiecki (1726-1801) artysta malarz, który tam został dyrektorem Pruskiej Akademii Sztuki; Artur Schopenhauer (1788-1860) filozof, który swą działalność naukową rozpoczął w 1820 roku jako wykładowca na Uniwersytecie Berlińskim.

Wymienieni gdańszczanie to tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej, gwiazdy pierwszej wielkości w panopticum kultury światowej. A przecież za nimi idą rzesze owych minorum gentium zasłużonych, którzy gdyby żyli gdzieś w Małopolsce czy na Mazowszu,w Wielkopolsce, czy na Kujawach, nie pozostaliby anonimowymi, nieznanymi czy zapomnianymi, posiadaliby swoje posągi czy tablice pamięci, ulice i place swojego imienia, miejsce w podręcznikach i przewodnikach regionalnych. Hugo Kołłątaj (1750-1812) w książce  Stan oświecenia w Polsce w ostatnich latach panowania Augusta III  pisał: Przez wszystkie wieki winni jesteśmy prowincji pruskiej najsławniejszych ludzi w matematyce, umiejętności prawa naszego krajowego, w naukach wyzwolonych i w teologii nawet.

Powtarzamy za Mickiewiczem: Gdańsk miasto nasze, znowu będzie nasze – ale co my o tym naszym mieście wiemy? (albo raczej: czego nie wiemy)?Gdańskimi ulicami jeżdżą tramwaje, od niedawna posiadające swoich patronów, gdańszczan,  w przeszłości dla swego miasta zasłużonych. Wielu z nich to nazwiska nieznane (a wstyd) nawet dla ludzi wykształconych, którzy dopiero z internetu lub encyklopedii dowiadują się, że ten był ważnym uczonym, tamten wielkim artystą, jeszcze inny zasłużonym dla miasta burmistrzem.A ileż wokół tego było żenujących pomyłek, kiedy po II wojnie światowej zaczęli Gdańskiem rządzić ludzie nowi, ogarnięci fobią antyniemiecką, którzy zabrali się za jego, pożal się Boże, „polonizację”. 

Ostatnim burmistrzem przedrozbiorowego Gdańska był w latach 1761-1792 Eduard Friedrich von Conradi. Jego syn Karl po śmierci ojca ufundował budowę najstarszej szkoły średniej w Gdańsku, której nadano nazwę Conradinum. Polskim władykom Gdańska nazwa wydała się sympatyczna, kojarząca się im z Josephem Conradem Korzeniowskim, polskim laureatem literackiej Nagrody Nobla za twórczość marynistyczną, a więc dla sławnego miasta portowego nazwa w sam raz. Zachowano ją zatem, lokując w jej murach … Szkoły Budownictwa Okrętowego, oddane pod patronat Politechniki Gdańskiej. Wiek później zasłużonym nadburmistrzem Gdańska  był w latach 1863-1890 Leopold von Winter. Po jego śmierci do Motławy przyległy historyczny Targ Maślany, na którym już dawno temu przestano masłem handlować, ozdobiono fontanną i na cześć zmarłego nadburmistrza nazwano Winter- Platz. Jego „polonizacja” była prosta jak obręcz (a raczej „ prosta, jak w Leningradzie”: Plac Zimowy ! (Posiadam najstarszy powojenny Przewodnik po Gdańsku z taką właśnie jego nazwą, po powrocie po rozum do głowy, zmienioną na historyczny Targ Maślany). Kapitalne, brakowało tylko  obok na Motławie jakiegoś wraku po Kriegsmarine z napisem  Aurora, aby inscenizować  widowiska, odtwarzające sowiecką rewolucję październikową.

Do tytułu: Gdańsk miasto nasze brakuje  dopełnienia: Prusy Królewskie nasz region. Pod taką nazwą egzystował od XV do XVIII wieku i nikt się tej nazwy nie wstydził, przeciwnie szczycono się nią. Pochodzący z Januszkowa na Pałukach poeta Klemens Janicki (1516-1543)  pisze w edług polskiego  tłumaczenia jego łacińskiego wiersza:

                                   Za żnińskim bagnem jest wieś przejezdna,

                                   Co się Janusza imieniem zowie,

                                   Tamtędy z dawna polscy królowie

                                   Jeździli w pruską ziemię od Gniezna.

A ten szlak pruską ziemią, prowadził ich z Wielkopolski do Gdańska. Zygmunt Gloger w Geografii historycznej ziem dawnej Polski rozdział o naszym regionie zatytułował: Prusy Polskie, czyli Królewskie. A to pleonazm. Skoro Królewskie to oczywiście polskie, bo w XV wieku w ich sąsiedztwie istniało tylko Królestwo Polskie, innego króla w pobliżu nie było. Poprawna nazwa naszego regionu powinna brzmieć: Prusy Królewskie, czyli Zachodnie, identyfikując ich nazwę międzynarodową, z nadbałtycką prowincją, przejętą w 1466 roku przez Królestwo Polskie.    

[Tekst dotąd niepublikowany].

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze

komentarze