Wojciech Suszyński: “Kaukaski węzeł gordyjski”. Konflikt o Górski Karabach

TartarWojciech Suszyński

Choć w ostatnim czasie przedmiotem zainteresowania nie tylko polskiej, ale również międzynarodowej opinii publicznej jest przede wszystkim agresywna i w gruncie rzeczy rewizjonistyczna polityka Federacji Rosyjskiej w południowej części Europy Wschodniej, warto zauważyć, iż niespełna kilkaset kilometrów na południowy wschód od rejonu konfrontacji tli się niemniej groźny, choć obecnie uśpiony konflikt, mogący w przyszłości stać się zarzewiem poważnego kryzysu  prowadzącego do geopolitycznych przetasowań w tym coraz istotniejszym (choćby z uwagi na strategiczne położenie regionu dla transportu do Europy nośników energii z bogatych w surowce rejonów Azji Środkowej) rejonie świata, za jaki uznać należy Kaukaz.

Niniejszy artykuł ma na celu próbę zarysowania źródeł istniejącego między Republiką Armenii a Republiką Azerbejdżanu sporu, krótką analizę jego istoty oraz głównych aktorów zainteresowanych w kształcie jego rozstrzygnięcia. Na końcu nieodzownym będzie pokuszenie się o próbę przewidzenia najbardziej prawdopodobnego scenariusza dla rozwoju sytuacji na najbliższy horyzont czasowy, licząc się rzecz jasna z zawsze obecnym ryzykiem nietrafności przyjętych założeń i wysnutych na ich podstawie wniosków-prognoz.   

I. Tło historyczne

Źródeł obecnego konfliktu między Azerbejdżanem a Armenią, którego przedmiotem jest region, nazywany historycznie Górskim Karabachem (Nagorno-Karabakh, w kręgu rosyjskojęzycznym również Górnym Karabachem), upatrywać należy w początkach XX wieku w związku z rozbudzeniem aspiracji narodowych kaukaskich ludów.

Po rewolucji lutowej z 1917 r. ukonstytuowany w Rosji Rząd Tymczasowy powołał do istnienia Komitet Zakaukaski, którego głównym zadaniem miało być administrowanie obszarem dzisiejszej Gruzji, Armenii, Azerbejdżanu oraz przylegającej do tych krain południowej flanki ówczesnej Rosji. Postępująca anarchizacja związana z osłabieniem pozycji Rządu Tymczasowego oraz ostatecznie jego upadek w skutek Rewolucji Październikowej z 1917 r. doprowadziły do umocnienia centrów lokalnej władzy i w efekcie powstania w listopadzie 1917 r. pierwszego rządu niepodległej Transkaukazji (Komisariat Transkaukazji). Zdając sobie sprawę z braku realnych szans na samodzielną egzystencję poszczególnych narodów Kaukazu w ramach państw etnicznych, zdecydowano o zintensyfikowaniu wysiłków zmierzających do silniejszej unii między Gruzją, Armenią oraz Azerbejdżanem. Efektem tych działań było zawiązanie się zgromadzenia reprezentantów narodów Kaukazu w dniu 10 lutego 1918 r., w trakcie obrad którego podjęto uchwałę o secesji regionu od Rosji i powołania do życia federacyjnego państwa. W dniu 24 lutego ogłoszono powstanie Zakaukaskiej Demokratycznej Republiki Federacyjnej.

Krótki żywot Federacji przypadł na okres szczególnie trudnej konfrontacji zbrojnej z Imperium Osmańskim. Podpisane jeszcze przez Komisariat Transkaukazji zawieszenie broni (traktat z Erzincan) z 18 grudnia 1917 r., wskutek którego rosyjskie wojska wycofały się z Kaukazu, zostawiając region praktycznie bezbronnym wobec ewentualnej agresji osmańskiej, przestało obowiązywać wraz z wznowieniem działań zbrojnych przez armię turecką. Pretekstem do podjęcia walk był rzekomy brak legitymacji Komisariatu do podpisania zawieszenia broni oraz domniemane masakry, których mieli się dopuszczać Ormianie na muzułmanach za linią demarkacyjną oddzielającą zwaśnione strony.

Zdecydowane sukcesy armii tureckiej, przy początkowej niechęci Zgromadzenia powołanej Federacji do zaakceptowania układu pokojowego z Brześcia Litewskiego jako podstawy dalszych negocjacji z Imperium Osmańskim (co mogłoby stanowić asumpt przynajmniej do wstrzymania pochodu armii tureckiej), doprowadziły do dalszego pogorszenia sytuacji Federacji oraz jej ewentualnej pozycji negocjacyjnej w układach pokojowych. Daleko posunięte żądania ustępstw terytorialnych wysuwane przez dyplomację turecką w kontekście pogarszającej się sytuacji wojsk Federacji na froncie doprowadziły do podziałów w ośrodku władzy państwa, których osią była celowość dalszego prowadzenia wojny. Sprzeczność interesów poszczególnych grup etnicznych doprowadziła do ogłoszenia niepodległości przez Gruzję (26 maja 1918 r.), a dwa dni później również przez Armenię i Azerbejdżan, co położyło kres istnieniu Federacji. 

W tle tych wydarzeń, w marcu 1918 r. doszło do znacznego wzrostu napięć na tle etnicznym i religijnym między Ormianami oraz Azerami w stolicy Azerbejdżanu – Baku, które przeszły do historii jako „Dni Marcowe”. W efekcie zamieszek i starć między milicjami ormiańskimi i azerskimi, przy teoretycznej neutralności obecnych w mieście bolszewików, taktycznie sprzyjających jednak Ormianom, doszło do pogromów w skutek których śmierć poniosło od trzech do dwunastu tysięcy ludzi. Niezależnie od dramatycznego przebiegu i krwawego żniwa, jakie zebrały rzeczone rozruchy, były one również niepokojącym sygnałem rosnącej nienawiści między dwoma narodami.

Wykorzystując trudne położenie sił ormiańskich związanych walkami z armią turecką, rząd Azerbejdżanu ogłosił inkorporację Karabachu do nowo powstałej Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Deklaracja ta spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem lokalnych społeczności ormiańskich, które podjęły twardy opór, 22 lipca 1918 r. ogłaszając Górski Karabach niezależnym podmiotem politycznym. Podjęte przez Azerbejdżan w dalszym okresie próby odzyskania kontroli nad prowincją, również przy użyciu sił brytyjskich, które wkroczyły na Zakaukazie w miejsce wycofujących się – w związku z kapitulacją Imperium Osmańskiego w Pierwszej Wojnie Światowej – sił tureckich, okazały się bezowocne. Alianci, reprezentowani na Kaukazie przede wszystkim przez ekspedycję brytyjską, pomimo składanych deklaracji konieczności rozstrzygnięcia statusu Górskiego Karabachu na konferencji pokojowej w Paryżu, per facta podejmowali kroki w celu umocnienia stanowiska azerskiego w związku z dążeniem do stworzenia z tego państwa bufora i blokady dla rosnących wpływów bolszewików.

Wobec wzmagającego się sprzeciwu Ormian, którego symbolem stała się zdecydowana postawa Kongresu Karabaskich Armeńczyków odrzucającego kolejne azerskie ultimata, Azerbejdżan zdecydował się skumulować swoje siły w regionie i przy użyciu armii zmusić prowincję do uległości. Stacjonujące na miejscu wojska brytyjskie początkowo nie angażowały się w konflikt deklarując neutralność, ostatecznie jednak wycofały się z Karabachu, dając tym samym Azerom wolną rękę do stłumienia oporu. Wobec krytycznego położenia, postawiony pod ścianą Kongres podjął negocjacje z rządem w Baku, ostatecznie godząc się tymczasowo na inkorporację prowincji do Azerbejdżanu, jednakże przy daleko posuniętej autonomii (m.in. armia azerska nie mogła wkraczać na terytorium Karabachu bez zgody Kongresu). Losy prowincji miały się ostatecznie rozstrzygnąć na konferencji pokojowej w Paryżu.

Baku nie zamierzało jednakże pozostawić losu Karabachu w rękach europejskich dyplomatów i zdecydowało o kolejnej próbie narzucenia swojej narracji metodą faktów dokonanych. W  lutym 1920 r. gubernator prowincji z ramienia rządu centralnego Khosrov Sultanov zażądał od Kongresu szybkiego i ostatecznego uregulowania kwestii przynależności Górskiego Karabachu do Republiki Azerbejdżanu. Żądanie po raz kolejny zostało odrzucone, a jawnie konfrontacyjna postawa Azerbejdżanu stała się podstawą anty-azerskich wystąpień ludności ormiańskiej. Ich kulminacją była zbrojna insurekcja z 22 marca 1920 r. w trakcie trwającego zaratusztriańskiego święta nowego roku (Nouruz), niwecząca kruche zawieszenie broni między zwaśnionymi stronami. Krótki konflikt obfitował w akty bezprecedensowego bestialstwa po obu stronach, którego ofiarom padała głównie ludność cywilna (tragicznym przykładem jest pogrom ludności ormiańskiej przez armię azerską w miejscowości Shusha gdzie śmierć poniosło od 500 do 20.000 cywilów). Szala zwycięstwa przechyliła się tym razem na stronę Erywania. 20 kwietnia 1920 r. dziewiąty już Kongres Karabaskich Armeńczyków proklamował prowincję nieodłączną częścią Armenii. Trwałemu związaniu Stepanakertu z Erywaniem zapobiegło wkroczenie na Kaukaz Armii Czerwonej i wcielenie wszystkich powstałych po rozpadzie Federacji Zakaukaskiej republik do Związku Radzieckiego.

Bolszewicy początkowo deklarowali chęć przyłączenia Karabachu do Armeńskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, dążąc do zdobycia zaufania ludności ormiańskiej. Moskwa miała jednakże zdecydowanie bardziej dalekosiężne plany, w których to Azerbejdżan – a nie Armenia – miał być kluczową figurą. Bolszewicy wierzyli w możliwość rewolucji w Turcji, której władza oraz ludność pozostawała wrogo nastawiona do Armenii, sprzyjając zaś „bratniemu” Azerbejdżanowi. Chcąc pozyskać sympatię Stambułu, ułatwiającą „eksport” komunizmu nad Dardanele, z większości prowincji Karabachu utworzono Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny wchodzący w skład Azerbejdżańskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, resztę spornego regionu wcielono zaś bezpośrednio do rzeczonej Republiki, całkowicie tym samym ignorując mozaikę etniczną regionu i artykułowane żądania ludności ormiańskiej.

Okres władzy sowieckiej przypadł na wysiłki Azerbejdżańskiej SRR zmierzające do zmian w strukturze narodowościowej Karabachu i odwrócenia proporcji na korzyść Azerów. I tak o ile w 1923 r. przeprowadzony cenzus powszechny wskazywał na udział Ormian w ludności prowincji w wymiarze przeszło 94 %, o tyle w 1979 r. spadł on do 75,9% wobec znacznego wzrostu (do 22,9 %) odsetku ludności azerskiej. Poza likwidowaniem wiosek zamieszkiwanych przez Ormian oraz powtarzającymi się naciskami ekonomicznymi ukierunkowanymi na zmuszenie autochtońskiej ludności ormiańskiej do opuszczenia prowincji, władze w Baku czynnie promowały również migracje i rozwój osadnictwa ludności pochodzenia azerskiego na terenach Karabachu.

Pod koniec lat 80. XX wieku w związku z upadkiem dotychczasowego reżimu komunistycznego, odżyły aspiracje karabaskich Ormian na reintegrację z macierzą. Wobec negatywnego stanowiska Moskwy w przedmiocie przyłączenia prowincji do Armeńskiej SSR, wybuchły masowe demonstracje ludności ormiańskiej, w trakcie których dochodziło do incydentów i masakr na tle etnicznym (np. pogrom 32 Ormian w trakcie zamieszek w miejscowości w Sumgaita w dniu 27 lutego 1988 r.). Dążąc do ich stłumienia Baku zdecydowało się na drastyczne kroki : formalnie zlikwidowało Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny oraz ustanowiło jego blokadę ekonomiczną, nieoficjalnie popierając odwetowe pogromy ludności ormiańskiej podejmowane przez milicje azerskie. W grudniu 1991 r. z inicjatywy lokalnych Ormian przeprowadzono referendum w prowincji, które zostało powszechnie zbojkotowane przez ludność azerską. Wynikiem referendum było ogłoszenie przez Górski Karabach niepodległości jako niezależny podmiot prawa międzynarodowego. W odpowiedzi na tę prowokacyjną deklarację władze Azerbejdżanu zdecydowały o konieczności użycia regularnej armii do przywrócenia władzy Baku w prowincji, co nie mogło pozostać bez odzewu ze strony niepodległej już wówczas Republiki Armenii. Rozgorzały, niezwykle zaciekły i krwawy konflikt (trwający do 1994 r. który pochłonął życie ok 17.000 osób) obejmował kilka stadiów, w trakcie których początkowo przewagę uzyskiwały lepiej wyekwipowane oraz wspierane przez Iran i Turcję siły azerskie, ostatecznie jednakże większość spornego terytorium znalazła się pod kontrolą powstańców ormiańskich wspieranych przez armię Armenii, otrzymującą znaczne dostawy sprzętu od Rosji, nie zainteresowanej zwycięstwem żadnej ze stron choć w szczególności – Azerbejdżanu.

Podpisane w dniu 12 maja 1994 r. zawieszenie broni sankcjonowało status quo, to jest kontrolę praktycznie całej prowincji (w granicach usankcjonowanych w czasach Związku Radzieckiego) oraz korytarza łączącego Karabach z Armenią (korytarz Lachin w którym za 15 milionów dolarów pochodzących z składek diaspory ormiańskiej zbudowano łączącą Karabach z Armenią drogę) przez siły ormiańskie. Zawieszenie broni było wielokrotnie naruszane przez obie strony (potyczka pod Mardakertem, potyczka pod Tawusz), incydenty przygraniczne nie rozwinęły się dotąd w poważniejszą konfrontację na większa skalę.

II. Analiza

Zamrożony konflikt między oboma krajami determinuje nie tylko politykę zagraniczną Erywania oraz Baku, ale ma również olbrzymi wpływ na politykę wewnętrzną aktorów sporu, w tym – kształt sceny politycznej. Rządzący Armenią od 1998 r. tzw. klan karabaski w osobach kolejnych prezydentów: Roberta Koczariana (prez. 1998 – 2008 r.) oraz Serża Sargsjana (prez. Od 2008 r. do dnia dzisiejszego, obaj wywodzący się z Górskiego Karabachu) nie jest zainteresowany pojednaniem z Baku, obawiając się, że ceną za trwały pokój będzie utrata części faktycznych zdobyczy terytorialnych (choć Armenia nie uznała nigdy niepodległości Górskiego Karabachu i oficjalnie dalej uznaje prowincję za część Azerbejdżanu, faktycznie kontroluje sporne terytorium na którym powszechnie działają  armeńskie instytucje rządowe). Również społeczeństwo ormiańskie sprzyja – pomimo wysokich kosztów takiej polityki wynikającej z izolacji politycznej i ekonomicznej Erywania – twardemu kursowi obrony korzystnego dla Ormian status quo. Zawieszone ryzyko agresji Azerbejdżanu jest również doskonałym instrumentem elit politycznych Armenii, usprawiedliwiającym brak reform społecznych i gospodarczych oraz znaczną centralizację władzy w urzędzie prezydenta. Górski Karabach – pomimo braku znaczenia strategicznego czy surowcowego – pozostaje symbolem wielkiej ofiary Ormian w trakcie walk o niepodległość i jako taki  jest czynnikiem szczególnej wagi dla geopolitycznej orientacji niepodległej Armenii. Nie bez znaczenia dla fiaska dotychczasowych rozmów pokojowych jest również brak zaufania do usiłujących prowadzić mediację zachodnich partnerów, co uwarunkowane jest przykrymi dla Ormian doświadczeniami historycznymi. Obecnie poza Federacją Rosyjską wsparcia Republice Armenii udziela Iran, rozwijający w ciągu ostatniej dekady współpracę gospodarczą z Erywaniem, głównie w sektorze gazowym.

Polityka Baku również powstaje w cieniu upokarzającej tragedii narodowej jaką dla Azerów jest utrata kontroli nad Karabachem. Korzystając z wysokich cen surowców energetycznych, Azerbejdżan zwiększa wydatki na obronność (w 2011 r. budżet wojskowy Azerbejdżanu był większy niż cały budżet Armenii, w 2012 r. stosunek wielkości budżetu wojskowego Azerbejdżanu do Armenii był jak 4:1), częściowo w celu wywarcia większego nacisku dyplomatycznego na Erywań, ale nie można wykluczyć, że również w celu przygotowania siłowego odbicia prowincji na wypadek fiaska rozmów pokojowych. Pozycja Baku rośnie z uwagi na zdecydowane poparcie jakiego udziela jej Ankara. Z drugiej strony należy odnotować wrogą postawę Teheranu, obawiającego się zbytniego wzmocnienia Azerbejdżanu, z którym rząd Ajatollahów pozostaje w sporze co do złóż naftowych na Morzu Kaspijskim oraz delimitacji i demarkacji granicy morskiej między państwami. Nie bez znaczenia jest również znaczny odsetek ludności pochodzenia azerskiego, zamieszkującej północny i północno – zachodni rejon Iranu (według różnych szacunków jest to mniejszość licząca sobie nawet 20 milionów ludzi), którego postawa na okoliczność ewentualnego konfliktu między państwami stoi pod znakiem zapytania i może stanowić potencjalne zagrożenie dla Teheranu.

Dalszym trwaniem konfliktu zainteresowana jest Federacja Rosyjska. Ryzyko starcia militarnego skłania zarówno Erywań jak i Baku do bardziej ugodowego stanowiska wobec Moskwy (czego dobrym przykładem jest przedłużenie w sierpniu 2010 r. przez Armenię działalności rosyjskiej bazy wojskowej na terytorium Republiki nieodpłatnie do 2044 r.) w kontekście potencjalnej konieczności uzyskania szybkich dostaw wojskowych bądź wsparcia politycznego. Rosja tradycyjnie stosuje politykę uników oraz braku zajęcia jednoznacznego stanowiska. Z jednej strony, deklaruje wsparcie dla ormiańskich marzeń ludności Górskiego Karabachu, z drugiej zaś – dostarcza Azerbejdżanowi nowoczesny sprzęt wojskowy, prowadząc tym samym do wzrostu supremacji armii azerskiej nad ormiańską. Polityka ta, zgodnie z rzymską maksymą divide et imperia, przynosi pożądany efekt, czego wydatnym znakiem było porzucenie przez odczuwający coraz większe zagrożenie ze strony Baku Erywań planów bardziej pogłębionego stowarzyszenia z Unią Europejską i podjęcie decyzji o wstąpieniu do funkcjonującej pod rosyjskie dyktando Unii Euroazjatyckiej (do 2015 r. – Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu). Krok ten prowadzi do faktycznego zwasalizowania Republiki oraz ostatecznej utraty wpływu nad polityką gospodarczą państwa przez władze w Erywaniu (kluczowe części gospodarki pozostają obecnie pod kontrolą rosyjskiego kapitału), ale nie będzie pozostawać również bez wpływu na los Górskiego Karabachu.

O przyszłości prowincji w coraz mniejszym stopniu decydować będzie wola Armenii, a coraz bardziej stanie się ona instrumentem polityki prowadzonej przez Kreml, który dzięki temu uzyskuje również mocny argument do wywierania nacisków na Baku, choćby w newralgicznej dla Moskwy kwestii potencjalnej możliwości transportu gazu znad zlewiska morza Kaspijskiego do Europy z pominięciem Rosji (skuteczność tej polityki potwierdza ostateczne porzucenie w 2013 r. projektu budowy gazociągu Nabucco będącego konkurentem dla forsowanego przez Rosję projektu gazociągu South Stream). Po neutralizacji zagrożenia większej integracji Gruzji z Unią Europejską i Sojuszem Północnoatlantyckim wskutek zwycięskiego dla Rosji konfliktu z 2008 r. (wojna pięciodniowa), Kreml umacnia swoje wpływy w regionie ponownie stając się „głównym rozgrywającym” na Zakaukaziu. Dla karabaskich Ormian powinno to stanowić paradoksalnie (wszak Rosja postrzegana jest jako największy sojusznik Armenii) groźny znak bowiem posiadając już pełną kontrolę nad Erywaniem Moskwa może uznać (jak uczy historia – nie po raz pierwszy), że bardziej opłacalne dla zabezpieczenia jej interesów w regionie będzie zmuszenie Armenii do akceptacji powrotu Karabachu de facto w granice władztwa Azerbejdżanu. Z całą pewnością karta karabaska będzie jeszcze wielokrotnie rozgrywana przez Rosję w celu zmuszenia swoich południowych sąsiadów do pożądanych przez Kreml kroków.

Wielkimi nieobecnymi w regionie wydają się nie tylko globalnie słabnące Stany Zjednoczone skupione geopolitycznie na świecie arabskim, ale również Unia Europejska, która po wojnie rosyjsko – gruzińskiej zdaje się unikać jakiegokolwiek większego zaangażowania w regionie Zakaukazia, widząc w tym realną możliwość nieopłacalnego (przede wszystkim dla wpływowych kręgów biznesowo-przemysłowych) skonfliktowania z Rosją. Zachód zdaje się w coraz większym stopniu akceptować fakt przynależności Kaukazu do wyłącznej strefy wpływów Federacji Rosyjskiej. Także Ankara, choć tradycyjnie zainteresowana wszelkimi przemianami politycznymi jakie dokonują się między morzem Kaspijskim a Czarnym, zdaje się być obecnie pochłonięta wewnętrznymi sporami między Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), która po przejęciu urzędu prezydenta przez jej dotychczasowego lidera Recepa Erdogana, posiada pełnię władzy w Turcji a mieniącą się tradycyjnie strażnikiem świeckości państwa armią turecką, w materii polityki zagranicznej zaś – zagrożeniem wywołanym postępującą ofensywą w Syrii i Iraku sił Państwa Islamskiego (wcześniej – Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu). W przedmiocie sporu o Górski Karabach Turcja zdecydowanie i nieustannie popiera żądania powrotu prowincji pod władztwo Baku, stosując w tym celu niezwykle dotkliwą dla gospodarki armeńskiej blokadę ekonomiczną Republiki.

III. Prognoza

Zwiększający się wpływ Moskwy na układ sił na Zakaukaziu, przy akcentowanym spadku stopnia penetracji regionu przez szeroko rozumiany świat zachodni, w bliższej perspektywie wiązać się będzie z coraz częstszym instrumentalnym rozgrywaniem karabaskiego konfliktu przez Federację Rosyjską, ukierunkowanym na realizację doraźnych (np. sprzedaż broni zwaśnionym stronom, korzystne przejmowanie kluczowych sektorów gospodarki armeńskiej i w mniejszym stopniu również azerbejdżańskiej przez kapitał rosyjski pod groźbą udzielenia zdecydowanego poparcia rywalowi) oraz długofalowych (trwałe ograniczenie wpływów UE i Stanów Zjednoczonych w regionie) celów polityki Kremla. W dalszej perspektywie należy spodziewać się prób ostatecznego rozstrzygnięcia przynależności politycznej Górskiego Karabachu, podejmowanych głównie przez coraz silniejszy militarnie i ekonomicznie Azerbejdżan drogami dyplomatycznymi (poprzez negocjacje już nie tyle z Stepanakertem i Erywaniem, co w coraz większym stopniu z Moskwą), a w razie ich nieskuteczności nie sposób wykluczyć konfrontacji militarnej na szeroką skalę. Wynik tego konfliktu, biorąc pod uwagę szereg czynników, z których nie sposób wybrać który będzie mieć decydujące znaczenie dla ostatecznego rozstrzygnięcia (zaangażowanie ościennych mocarstw, supremacja w wyposażeniu armii azerskiej, ukształtowanie terenu sprzyjające działaniom defensywnym w połączeniu z przywiązaniem do ziemi i wolą walki sił ormiańskich), jest obecnie niemożliwy do przewidzenia.  

***

Przy pracy nad artykułem autor korzystał z następujących pozycji:

1. Piotr Kwiatkiewicz : Azerbejdżan – narodziny republiki; Toruń, wydawnictwo: Adam Marszałek, 2009, ISBN: 978-83-7611-385-2;

2. Tomasz Świętochowski: Azerbejdżan; Warszawa, wydawnictwo: „TRIO”, 2006, ISBN: 83-7436-037-2;

3. Thomas de Wall: Black Garden. Armenia and Azerbaijan through Peace and War, New York University Press, 2003, ISBN: 0-8147-1944-9; dostępny również pod adresem : raufray.files.wordpress.com/2010/11/0814719449.pdf;

4. Magdalena Lejman: Armenia: w cieniu konfliktu Karabaskiego, www.korespodent-wschodni.org;

5. Wojciech Bartuzi i in. : Abchazja, Osetia Południowa, Górski Karabach: rozmrożone konflikty między Rosją a Zachodem; Raport specjalny Ośrodka Studiów Wschodnich z dnia 9 lipca 2008 r., www.osw.waw.pl;

6. „Nagorno-Karabakh”, Ministry Of Foreign Affairs of the Republic of Armenia, www.mfa.am;

7. Human Rights Watch : Seven years of conflict in Nagorno-Karabakh; 1994, ISBN: ISBN 1-56432-142-8,

8. Cia factbook, www.cia.gov. 

Fot. Wikimedia Commons

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze

komentarze