Człowiek, imperatyw kategoryczny, imperatyw praktyczny. Część I

640px-101-0127_IMG[1]Adam Klonek

Mając na uwadze pisanie o idei wieczystego pokoju nie sposób tego dokonać bez uprzedniego scharakteryzowania wizji człowieka oraz rozwiązania problemu trzeciej antynomii a w konsekwencji poglądów etycznych Kanta. Dlatego też, ten rozdział będzie poświęcony tej części systemu filozoficznego filozofa z Królewca, która jest związana z pogłębioną refleksją nad problemem człowieka już nie tylko jako podmiotu poznającego, ale rozumnej istoty społecznej, podejmującej konkretne decyzje, której byt kształtowany jest nie tylko przez siły przyrody, ale także przez władzę polityczną.

Kantowska wizja człowieka opiera się na stworzonej przez niego epistemologii oraz bezpośrednio odwołuje się do sfery wyborów etycznych będących zarazem podstawą do współistnienia jednostek w ramach społeczności, i dalej na najwyższym szczeblu państw w stosunkach międzynarodowych. Człowieczeństwo wedle Kanta wyraża się poprzez wybory moralne będące, odzwierciedleniem rozumności, która to daje autonomię woli mimo jej uwarunkowania koniecznością przyrody. Andrzej Kaniowski, rozpatrując metafizykę moralności Kanta, dokonuje jej trójdzielnego podziału interpretacyjnego pisząc: „Te trzy płaszczyzny, to: (a) płaszczyzna zawartego w filozofii praktycznej Kanta naszego wyobrażenia o nas samych (filozofia praktyczna Kanta widzi nas i każe nam widzieć siebie w określony sposób); (b) płaszczyzna rozważań nad samym pojęciem moralności i sposobem uprawiania etyki (chodzi tu o upatrywanie fundamentu moralności w rozumie, co jest równoznaczne z apriorycznością zasad oraz odrzuceniem wszelkiej wiedzy empirycznej przy dociekaniu/budowaniu podstaw nauki o moralności); i wreszcie (c) płaszczyzna najwyższych formalnych zasad ludzkiego postępowania (chodzi o najwyższą zasadę w obszarze ściśle pojętej moralności [Moralität] i najwyższą zasadę w obszarze legalności [Legalität]), jak też wykład całego „systemu etyki”, czyli systemu obowiązków ściśle moralnych (Tugendpflichten) oraz obowiązków natury jurydycznej (Rechtspflichten).”[1]

Warunkiem koniecznym dla istnienia etyki było, według Kanta rozwiązanie trzeciej antynomii. Ale tego zadania mógł podjąć się tylko rozum praktyczny. Pierwszym krokiem na tej drodze było wykazanie, iż człowiek będąc rzeczą samą w sobie, ma podwójna naturę jako istota należąca do świata zwierzęcego i w tym sensie podlegająca prawom natury, oraz jako istota intelegibilna mogąca korygować swe zachowania zgodnie z swoją wolą, będącą wyrazem świadomości. Obszar moralno­ści i działania, rzeczy samych w sobie, nie podlega koniecznościom, ponieważ chara­kteryzuje się nieograniczoną wolnością. Jest ona podstawowym założeniem filozofii mo­ralnej.[2] Powstaje jednak pytanie czy rzeczywiście dysponujemy wolną wolą, czy nie jest ona jedynie złudzeniem rozumu.

Kant by udowodnić istnienie wolności, najpierw odwołuje się do woli, będącej wytworem rozumu praktycznego: „Wola jest rodzajem przyczynowości istot żyjących, o ile są rozumne, a wolność byłaby tą własności tej przyczynowości, dzięki której może ona działać niezależnie od obcych skłaniających ją przyczyn: tak jak przyrodzona konieczność jest [tą] właściwością przyczynowości wszystkich istot bezrozumnych, że do działania skłania je wpływ obcych przyczyn.” I kontynuując swoją analizę, pisze dalej: „Ponieważ pojęcie przyczynowości zawiera w sobie pojęcie praw, według których przez coś, co nazywamy przyczyną, musi być urze­czywistnione coś innego, tj. skutek, więc wolność, jakkolwiek nie jest własnością woli (polegającą na działaniu) według praw przyrody, nie jest jednak wskutek tego czymś prawu zgoła niepodlegającym, lecz musi raczej być przyczynowością we­dług niezmiennych praw, jakkolwiek szczególnego rodzaju; inaczej bowiem wolna wola byłaby niepodobieństwem (Unding). Przyrodzona konieczność była heteronomią przyczyn sprawczych; albowiem każdy skutek był możliwy tylko według prawa, że coś innego skłaniało do działania przyczynę sprawczą, bo czymże in­nym może być wolność woli, jak autonomią, tj. własnością woli polegającą na tym, że ona sama jest dla siebie prawem?” [3] Dlatego też ostatecznie stwierdza, że: „Wolność należy z góry przyjąć jako własność woli wszystkich istot rozumnych.”[4] Dlatego że, jak dowodzi: „Każda istota która nie może działać inaczej, jak w imię idei wolności, jest dla­tego właśnie w praktyce rzeczywiście wolna, tj. mają dla niej ważność wszy­stkie prawa złączone nierozdzielnie z wolnością, tak jak gdyby wola jej także sa­ma w sobie była wolna i z punktu widzenia teoretycznej filozofii trafnie była za wolną uznana. A zatem, twierdzę, że każdej istocie rozumnej mającej wolę musi­my przyznać koniecznie także ideę wolności, w imię której jedynie działa”[5] Zatem można przyjąć że człowiek rzeczywiście jest wolny jako noumen i ten stan stawia go w sytuacji niemal tragicznej, dając możliwość wyboru między naturalnymi popędami a nakazem rozumu wymagającym wysiłku, wyjścia poza ego.

Realizacja wolności człowieka odbywa się poprzez realizacje woli zgodnej z nakazem rozumu, nie zaś z pobudek chęci realizacji partykularnego interesu, ulegania popędom czy też koniecznością przyrody. Słowem natura oraz organizm determinują człowieka i w tym sensie nie jest wolny, ale dobra wola oparta na rozumie przeciwstawiając się wyżej wspomnianym ograniczeniom jest jedyną możliwością realizacji wolności. To właśnie refleksja jest tym, co odróżnia nas od zwierząt, czyli możliwość przewidywania skutków czynów oraz wywiedzenia dzięki rozumowi reguł pozwalających pod warunkiem ich praktycznego stosowania, na harmonijne współżycie z innymi ludźmi. Wolność realizowana jest tylko wtedy, gdy rozum ingeruje w naturalny bieg zdarzeń. Wolność, zatem wiąże się ściśle z odpowiedzialnością za siebie i innych, czego wyrazem jest dla Kanta poczucie obowiązku.

Podsumowując, w efekcie swych rozważań nad rozwiązaniem antynomii przyczynowości oraz wolności, doszedł do konstatacji, mówiącej, że: „można pogodzić przyczynowy determinizm z wolnością, która jest nieodzowna, aby była możliwa moralność. Chociaż w sferze zjawisk wszystko, z ludzkimi poczynaniami włącznie, podpada pod kategorię przyczynowości, jest więc przy­czynowo uwarunkowane, to jednak można przynajmniej pomyśleć, że ludzie rozumiani jako rzeczy same w sobie, czyli noumena, są wolni, a sama ta możliwość wystarcza, zdaniem Kanta, do zachowania moralności.”[6]  

Najważniejszą, z punktu widzenia podmiotu, jest dla Kanta kategoria dobrej woli, będąca za razem kluczową dla percepcji jego systemu etycznego. Na podstawie swych refleksji „Kant sądził, że ze stanowiska rozumu cenna jest jedna tylko rzecz: dobra wola.”[7] Choć pogląd ten ze względu na swoją skrajność może być tematem do polemiki to jest niewątpliwie dobrze uzasadniony. Filozof z Królewca dowodzi ważności wyżej wymienionej kategorii, rozpoczynając pierwszy rozdział „Uzasadnienia metafizyki moralności” tymi słowami: „Nigdzie w świecie, ani nawet w ogóle poza jego obrębem, niepodobna so­bie pomyśleć żadnej rzeczy, która bez ograniczenia można by uważać za dobrą oprócz jedynie dobrej woli. Rozsądek, dowcip, władza sądzenia i jak tam się jeszcze mogą nazywać talenty umysłu, albo odwaga, stanowczość, stałość w postanowieniu, jako przymioty temperamentu, są bez wątpienia pod niejednym względem dobre i pożądane, mogą jednak stać się także nadzwyczaj złe i szkodliwe jeżeli nie jest dobrą wola, która ma z tych darów przyrody robić użytek i której właściwa istota zwie się przeto charakterem.”[8] A także dodaje w innym ustępie: „Jakkolwiek z powodu szczególnej nieprzychylności losu albo wskutek skąpego uposażenia przez macoszą przyrodę woli tej zbywałoby zupełnie na możności przeprowadzenia swego zamiaru, gdyby pomimo najsilniejszego starania nic nie zdziałała i gdyby pozostała tylko sama dobra wola (naturalnie nie jako samo tylko życzenie, ale jako użycie wszystkich środków, o ile są ono w na­szej mocy), to mimo to jaśniałaby ona jak klejnot sama przez się, jako coś, co swoją pełną wartość posiada samo w sobie.”[9] Zatem dobra wola powinna być najważniejszą pobudką ludzkich zachowań a zarazem jedyną, która może stanowić o człowieczeństwie. Wola bezwzględnie dobra jest realizowana tylko wtedy, gdy może zawierać się w „nakazie bezwarunkowym.” Jeśli zaś czynimy coś by osiągnąć swój cel wtedy, co najwyżej może to być nazwane względnie dobrą wola, albowiem bezwzględnie dobra wola jest celem samoistnym.

Rozum, a wynika to z jego logicznej natury, dokonując wyborów musi kierować się jakimiś zasadami wedle, których rozpoznaje sytuację i przygotowuje reakcje. Dla Kanta „maksymy to ogólne reguły czy zasady, jakimi kieruje się rozumny sprawca, a znajduje w nich wyraz cel, który ma on na uwadze, w konkretnych okolicznościach decydując się na konkret­ne działanie. Maksyma ma przeto następująca for­mę: „W sytuacji typu S, działaj na sposób D aby osiągnąć cel C'.[10] Poszukując zasady, która byłaby możliwie najogólniejsza a zarazem adekwatna dla jak największej liczby przypadków Kant doszedł do wniosku, że musi mieć ona charakter prawa powszechnego i koniecznego. Co więcej uważał że, taka maksyma musi mieć charakter aprioryczny. Tą maksymą spełniającą kryteria rozumu okazał się imperatyw kategoryczny (kategorischer imperativ), który jest obiektywnie konieczny co ważne, bez względu na cel. Jej znaczenie polega na tym, że jest to zasada naczelna, dzięki której rozum może za pomocą eksperymentu myślowego sprawdzać inne reguły, mogące być w danej sytuacji rozwiązaniem. W „Uzasadnieniu metafizyki moralności” pisze: „Jeżeli zaś pomyślę sobie imperatyw kategoryczny, to zaraz wiem, co on zawiera. Ponieważ bowiem imperatyw prócz prawa zawiera tylko konieczność maksymy zgodności z tym prawem, prawo zaś nie zawiera żadnego warunku, do którego byłoby ograniczone, przeto nie pozostaje nic prócz powszechności prawa w ogóle, z którym maksyma czynu ma być zgodna, a którą to zgodność właściwie imperatyw przedstawia jako konieczną. Kategoryczny imperatyw jest więc tylko jeden i brzmi następująco: postępuj tylko według takiej maksymy, dzięki której możesz zarazem chcieć, żeby stalą się powszechnym prawem.[11] Kant dowodzi, używając czterech przykładów a mianowicie nieszczęśnika chcącego popełnić samobójstwo, dłużnika niechcącego oddać pieniędzy, zdolnego człowieka mogącego zaprzedać talent dla uciech cielesnych oraz egoistę wzbraniającego się przed pomocą wobec innych ludzi będących w biedzie, że za każdym razem, gdyby chcieli ugiąć się przed nakazem moralnym wtedy ich maksyma była by sprzeczna i nie mogłaby spełniać warunku powszechności. Zatem posługując się imperatywem kategorycznym łatwo jest dojść do odpowiedzi na pytanie czy dana maksyma zasługuje na to, by postępowanie zgodnie z nią było właściwe.                   

Ale imperatyw kategoryczny jako prawo konieczne i powszechne budził kontrowersje wśród filozofów. Najbardziej może ekscentrycznym przykładem będzie zestawienie przez Jacques’a Lacana, Kantowskiej maksymy z sentencją Markiza de Sade’a. W swym artykule Lena Magnone tak owo kuriozalne porównanie opisuje: „Lacan stwierdza, że tekst Sade’a można sprowadzić do zwięzłej maksymy: „mam prawo używać twego ciała, może mi powiedzieć ktokolwiek, i będę wykorzystywał to prawo tak, że żadna granica nie powstrzyma mnie w fantazji do zniewalania, którą mam ochotę zaspokoić.”[12] Według Lacana, postulat sformułowany przez ostatniego więźnia Bastylii, spełnia formalne wymogi imperatywu etycznego Kanta, i można przyznać mu charakter możliwej do przyjęcia powszechnej reguły moralności: „oto reguła, jakiej postanowiono podporządkować wolę wszystkich, byleby tylko społeczeństwo wprowadziło ją w czyn poprzez przymus”. Tłumaczy Lacan: „trzeba jej przypisać ten charakter z tego prostego powodu, że samo jego wypowiedzenie jest w stanie ustanowić zarazem i radykalne odrzucenie tego, co patologiczne, wszelkich forów dla dobra, uczucia a nawet współczucia, czyli odrzucenie, dzięki któremu Kant wyzwala pole prawa moralnego; – i formę tego prawa będącą zarazem jedyną jego substancją, jako że wola zobowiązuje się tu pomijać w praktyce wszelkie racje, które nie byłyby racjami rozumu”[13] Oczywiście Sade’owska maksyma, pomimo iż logicznie rzecz biorąc mieści się w ramach „nakazu bezwzględnego”, to uleganie pożądaniom jest odwrotnością intencji Kanta, dla którego ich redukcja jest celem istnienia istoty rozumnej oraz jej prawdziwego postępu.

Niezależnie od kontrowersji, jakie może budzić imperatyw kategoryczny jest to bezsprzecznie fundament etyki rozumu i jednocześnie najbardziej optymalną regułą wyboru norm moralnych. Bertrand Russell z kolei, rozważając nad logicznymi konsekwencjami imperatywu pisze: „Kant jednak stwierdza stanowczo, że cnota nie zależy od zamierzonego skutku działania, lecz wyłącznie od zasady, której sama jest wytworem; jeśli zaś zgodzimy się na to, nic bardziej konkretnego niż owa Kantows­ka maksyma nie jest możliwe.”[14]

Pomimo tego, że logiczną konsekwencją imperatywu kategorycznego nie jest, według Kanta, imperatyw hipotetyczny to uważa on, iż jest on najlepszą, wskazówką moralną w warunkach działań ludzkich skierowanych na cel, którego efektem ma być szczęście jednostki. Ale interpretacja słów Kanta nie jest taka oczywista, gdyż samo „pojęcie imperatywu jest jednym z „mglistych pojęć", na których ludzie zwykli opierać swoje wiadomości o Kancie. Samo zagadnienie jest dość proste do zrozumienia. […] Zgodnie z definicją imperatywu hipotetycznego, by osiągnąć jakiś cel należy spełnić jakiś warunek. „Jeżeli chcesz być zdrowy, regularnie uprawiaj ćwiczenia fizyczne." Definiują one pewien sposób, który musi zostać spełniony, aby osiągnąć konkretny cel. Istnieje też imperatyw kategoryczny, który nie ma charakteru warunkowego. „Regularnie uprawiaj ćwiczenia fizyczne." — oto przykład imperatywu kategorycznego. Przyjmuje się go w „czystej postaci", bez jakichkolwiek warunków”,[15] pisze Michał Piotrkowski. Zatem imperatyw praktyczny zdaje się być szczególnym przypadkiem imperatywu hipotetycznego. Imperatyw praktyczny jako najlepszy imperatyw hipotetyczny jest zwieńczeniem Kantowskiej wizji człowieka i zarazem fundamentem nominalistycznego humanizmu opartego na moralności niepochodzącej z zewnątrz jednostki (heteronomicznej, wywodzącej się z realizmu). W „Uzasadnieniu metafizyki moralności” czytamy: „Istnieje jednakowoż jeden cel, który można przyjąć jako rzeczywisty u wszystkich istot rozumnych (o ile do nich, jako do istot zależnych, imperatywy się stosują), więc zamiar, który one nie tylko mogą mieć, ale o którym można z pew­nością twierdzić, że wszystkie z przyrodzoną koniecznością go mają, mianowi­cie zamiar osiągnięcia szczęśliwości. Hipotetyczny imperatyw, który przedstawia praktyczną konieczność czynu jako środka do sprawdzenia szczęśliwości, jest asertoryczny. Wykładać go należy nie jako konieczny jedynie do jakiegoś niepewnego, możliwego tylko celu, ale jako konieczny do celu, który na pewno i a priori możemy z góry przyjąć u każdego człowieka, ponieważ należy do jego istoty. Zręczność w wyborze środka do własnego największego dobra można na­zwać mądrością w najściślejszym znaczeniu. A zatem imperatyw, który od­nosi się do wyboru środków prowadzących do własnej szczęśliwości, tj. prze­pis mądrości, jest zawsze jeszcze hipotetyczny; nie nakazuje czynu bez­względnie, lecz tylko jako środek do innego celu.”[16] Konkluzją Kanta jest twierdzenie mówiące, że: „człowiek i w ogóle każda istota rozumna istnieje jako cel sam w sobie, nie tylko jako środek, którego by ta lub owa wola mogła używać wedle swego upodobania, lecz musi być uważany zarazem za cel zawsze, we wszystkich swych czynach, odnoszących się tak do niego samego jak też do innych istot rozumnych”[17] Słowa te są jakby apoteozą antropocentryzmu, ale nie wydumanego, lecz płynącego z głębokiej refleksji opartej na fundamentach krytycyzmu. Jeśli stosowanie imperatywu hipotetycznego jest użyteczne przy założeniu, że chodzi tylko o indywidualny cel to problem pojawia się w odniesieniu do społeczeństwa, w ramach, którego istnieje wiele różnych interesów na wielu poziomach egzystencji wspólnotowej. Przenosząc tą maksymę na grunt filozofii politycznej trzeba poszukać ewentualnej sensownej próby przełożenia teorii na praktykę. Russell dokonuje tego w tych słowach: „Jeśli istnieć ma jakakolwiek etyka władzy politycznej, to władza polityczna musi mieć jeden cel, a jedynym celem dającym pogodzić się ze sprawiedliwością jest dobro wspólnoty. Jednakże ową zasadę Kantowską można interpreto­wać w taki sposób, że nie znaczy ona, iż każdy człowiek jest celem absolutnym, ale że przy podejmowaniu działań wpływających na wielu ludzi należy z wszystkimi liczyć się na równi. Przy tej interpretacji zasadę tę można uważać za regułę kładącą moralne podstawy pod demokrację.”[18] Ustrój sklasyfikowany przez Arystotelesa jako najlepszy z złych, nie gwarantuje co prawda całkowitej wolności ani sprawiedliwości, jednak daje możliwości potrzebne dla rozwinięcia się rozumu jednostek i tym samym udoskonalenia ich wyborów moralnych, dokonywanych zgodnie z imperatywem kategorycznym, w ramach społeczeństwa obywatelskiego. 

Prawie cała historia ludzkości jest kroniką wydarzeń opartych na motywach odwrotnych niż wynikałyby z stosowania imperatywu hipotetycznego. Istotnym krokiem na przód była zapewne Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 10 grudnia 1948 r. Wydaje się, że jest największym osiągnięciem Cywilizacji Zachodu gdyż ustanowiła dobro człowieka a tym samym ochronę jego praw, celem istnienia państw, przynajmniej w teorii. Jest to fundament nowoczesnego postrzegania człowieka, który swe korzenie ma zapewne w myśli Kanta oraz w mniejszym stopniu innych filozofów upatrujących źródło godności człowieka w nim samym nie zaś w wartościach heteronomicznych.

 


[1] Andrzej Kaniowski, „Filozofia praktyczna Immanuela Kanta – jej siła i słabości”, w: „Diametros” nr 2 grudzień 2004 s. 114.

 

[2] Włodzimierz Fryburski, Andrzej Wachowiak, Ryszard Wiśniewski, „Historia filozofii i etyki”, Toruń 1997, s. 372.

 

[3] Immanuel Kant, „Uzasadnienie metafizyki moralności”, przeł. Mścisław Wartenberg, Warszawa 1971, s. 86-87.

 

[4] Ibidem, s. 88.

 

[5] Ibidem, s. 88-89.

 

[6] „Encyklopedia filozofii” t. 1, pod red. Teda Hondericha, Poznań 1998 s. 422.

 

[7] Władysław Tatarkiewicz, „Historia filozofii” t. 2, Warszawa 2001, s. 178.

 

[8] Immanuel Kant, „Uzasadnienie metafizyki moralności”, op. cit. s. 11.

 

[9] Ibidem, s. 12.

 

[10] Włodzimierz Fryburski, Andrzej Wachowiak, Ryszard Wiśniewski, „Historia filozofii i etyki”, op.cit. s. 372.

 

[11] Immanuel Kant, „Uzasadnienie metafizyki moralności”, op. cit. s. 50.

 

[12] Lena Magnone, „Krytyka czystego pożądania. Powrót do „Kanta Sadem” Jacques’a Lacana”, w: „Przegląd Filozoficzny” nr 4, 2004, źródło: http://www.lacan.pl/spip.php?article14.

 

[13] Ibidem.

 

[14] Bertrand Russell, „Dzieje filozofii Zachodu”, Warszawa 2000, s. 809.

 

[15] Michał Piotrkowski, „Metafizyka moralności Kanta”, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1567, 15.04.2007

 

[16] Immanuel Kant, „Uzasadnienie metafizyki moralności” op. cit. s. 42-43.

 

[17] Ibidem, s. 60-61.

 

[18] Bertrand Russell, „Dzieje filozofii Zachodu”, op. cit. s. 809.

 

 

 

Komentarze

komentarze

stat4u