Konrad Gadera: Afryka Wschodnia w międzynarodowym handlu heroiną

Konrad Gadera

Afryka Wschodnia jest integralnym elementem globalnego rynku heroiny. Region przede wszystkim pełni rolę tranzytową i przeładunkową dla narkotyków transportowanych do Europy i RPA. W ciągu ostatnich pięciu lat zauważalny jest jednak wzrost znaczenia konsumpcji lokalnej. Odnotowuje się więcej przypadków uzależnień a handlarze coraz częściej rezygnują z ryzykownego przerzutu na rzecz zaopatrywania wschodnioafrykańskich metropolii. Różnica w cenach jest znaczna – jedna działka w Kenii kosztuje w przeliczeniu około 20 USD a w Danii aż 210 USD. Mimo to handel w Mombasie i innych wielkich miastach regionu jest znacznie pewniejszym źródłem dochodów niż angażowanie się w ryzykowny przemyt do Europy. W obu przypadkach Afryka Wschodnia pozostaje ważnym ogniwem w międzynarodowym obrocie heroiną.

Z Afganistanu do Afryki

Międzynarodowe siły działające w ramach operacji CTF-150 dokonały kilku aresztowań kapitanów przerobionych dau. Trafiająca do Afryki Wschodniej heroina pochodzi z Afganistanu. Stamtąd transportowana jest do pakistańskiego Beludżystanu gdzie opium przetwarzane jest na heroinę która drogą morską trafia do przestępców w Afryce Wschodniej. Szlak wodny pokonywany jest przy pomocy zmodyfikowanych statków dau. Te, tradycyjnie żagłowe jednostki, wyposażone są w silniki spalinowe i zazwyczaj nie zwracają na siebie uwagi jednostek patrolujących Ocean Indyjski.

Przeciętna dau ma wymiary 15 metrów na 23 metry. Wymiary te umożliwiają wyjście na pełne morze, gdzie odbywa się przekazanie narkotyków afrykańskim przemytnikom.

Następnie heroina ukrywana jest w zatokach, na płyciznach lub niezamieszkanych wyspach skąd transportowana jest w głąb kontynentu. Szacuje się, iż przez Afrykę Wschodnią przechodzi rocznie od 22 do 24 ton heroiny. Większość przeznaczona jest na niezwykle chłonne rynki w Europie, lecz część zasila stale rosnący popyt na kontynencie. W 2017 roku w World Drug Report Afryka w skali świata odnotowała największy wzrost użytkowników heroiny.

Dwoma najważniejszymi krajami wykorzystywanymi w przemycie narkotyków w regionie są Kenia i Tanzania. Somalia dzięki dobremu położeniu mogłaby pełnić rolę głównego centrum dystrybucji, jednak przemytnicy wolą unikać kontaktów z tamtejszymi piratami czy członkami Asz-Szabab. Nawiązanie współpracy z terrorystami oznaczałoby poważne ograniczenie swobody działalności oraz zredukowanie dochodów przestępców przez konieczność opłacania się bojownikom. Część grup wykorzystuje do przerzutu miasto Kismaju jednak nie jest to powszechna praktyka w skali całego regionu. Przez tamtejszy port przemycane jest bardzo wiele towarów począwszy od węgla skończywszy na elektronice, jednak narkotyki z samej swojej natury traktowane są jako towar podwyższonego ryzyka.

Kenia ? heroinowe centrum Afryki Wschodniej

W skali regionu Kenia jest najważniejszym krajem regionu. Dzięki dość dobrze rozwiniętej infrastrukturze i dostępowi do niestabilnego Rogu Afryki oraz Afryki Środkowej przejęcie kontroli nad kenijskim półświatkiem jest kluczem do ekspansji w głąb kontynentu.

W maju 2001 roku w Amsterdamie zastrzelony został Ibrahim Akasha, głowa jednej z najpotężniejszych kenijskich rodzin zaangażowanych w międzynarodowy handel narkotykami. Działając od lat 90 XX wieku ród zbudował silną rolę jako jeden z najważniejszych ogniw łączących pakistańskich dostawców z odbiorcami w Europie. Zaczynając działalność w Mombasie, największym porcie handlowym Afryki Wschodniej, zdobyli na tyle silną pozycję, że przenieśli większość operacji do Nairobi. Tam wykorzystując majątek i wpływy zdobyli poważne wpływy wśród polityków. Jednak kenijski półświatek daleki jest od stabilności. Obok krajowych baronów narkotykowych działają zagraniczne grupy przestępcze. Jedną z nich jest siatka stworzona przez tak zwanych Braci Arturów – Artura Margarjana i Artura Sargsjana, Ormian oskarżanych o prowadzenie rozległych, nielegalnych operacji przy wsparciu osób będących w bezpośrednim otoczeniu byłego prezydenta Mwai Kibakiego.

Badacze uważają, że w latach 90 XX wieku gdy rozpoczynał się heroinowy biznes w Kenii przestępcy weszli w układ z rządem. W zamian za niedopuszczenie do rozwoju miejscowego rynku narkotykowego przemytnicy dostali zezwolenie na organizowanie przemytu. Wraz z końcem epoki prezydenta Daniela Moiego układ został złamany. Gangsterzy zaczęli rozwijać krajowy rynek a poleganie na protekcji ze strony polityków zamieniono na bezpośrednie wejście baronów narkotykowych do polityki. Stworzyło to korupcjogenną sytuację w której wiele osób z kenijskiego życia publicznego osobiście angażuje się w przemyt lub otrzymuje pieniądze i poparcie od narkotykowych baronów. Jednym z liczących się graczy w kenijskim półświatku jest również włoska Cosa Nostra.

Mafiozi kontrolują operacje z portowego miasta Malindi, skąd zarządzają operacjami nie tylko w Kenii ale również w RPA oraz na Zanzibarze. Włosi korzystają z doskonałych kontaktów z afrykańskimi elitami. Jednym z najbardziej znanych gangsterów uwikłanych we wschodnioafrykański handel heroiną był Vito Palazzolo. Przez lata swobodnie działał w Republice Południowej Afryki, która sześć razy odmówiła wydania go włoskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Dopiero w styczniu 2012 roku przeniósł się do Hong Kongu gdzie został wytropiony i 30 marca 2012 roku aresztowany w Bangkoku przez agentów Interpolu. Oprócz obrotu heroiną Sycylijczycy są również aktywni w nielegalnym handlu diamentami w Zimbabwe.

Tanzania

Z sytuacją w Kenii ściśle powiązany jest handel heroiną w Tanzanii. Kraj posiada trzy główne centra w których działają przemytnicy ? Park Narodowy Tsavo, Zanzibar i Aruszę. Znajdująca się na pograniczu obu krajów strefa chroniona znana jest przede wszystkim z imponujących baobabów i niezwykle bogatej fauny, jednak park jest również wykorzystywany przez przestępców. Nielegalne towary przerzucane są w obie strony, jednak narkotyki zazwyczaj przewożone są z Kenii do Tanzanii.

Kraj, podobnie jak Somalia, traktowany jest głównie jako tranzytowy. Duża część transportów trafia do Aruszy z Mombasy i Nairobi, skąd transportowane jest dalej w głąb kontynentu. Tanzański świat przestępczy stworzył dobrze zorganizowany system eksportu heroiny na południe do Mozambiku, Zambii i RPA. Dzięki centralnemu położeniu kraj szybko stał się kluczowym elementem łańcucha dostaw.

W latach 80 XX wieku handel heroiną był prowadzony na małą skalę, głównie przez przestępców mających bazy operacyjne na Zanzibarze. Od połowy lat 90 XX wieku wraz z rozkwitem turystyki miejscowy rynek stał się znacznie atrakcyjniejszy. Mimo to lokalne grupy zdołały uniknąć rozgłosu i przez wiele lat działały niemal nie niepokojone przez służby porządkowe. Jednym z najgłośniejszych zatrzymań było odkrycie w 2011 roku w portowym mieście Lindi na pokładzie jednej z dau 210 kg heroiny. Transport prawdopodobnie nadzorowany był przez baronów z Zanzibaru. Wyspa korzystając z napływu turystów stała się jednym z najważniejszych i najlepiej zorganizowanych centrów handlu narkotykami. Z czasem rynek zaczął obejmować rosnącą liczbę uzależnionych obywateli Tanzanii. Jednocześnie w slumsach zaczęły powstawać unga – domy będące ogromnymi palarniami heroiny.

Do tej pory rządowi nie udało się wypracować skutecznej strategii której celem miałoby być uderzenie w przemytników. Tanzańska marynarka wojenna i straż przybrzeżna są nieliczne i słabo finansowane przez co nie mogą skutecznie walczyć z zorganizowanymi grupami przestępczymi. Innym czynnikiem krępującym swobodę działania funkcjonariuszy są powiązania między politykami a baronami narkotykowymi. Jednym z najbardziej zaskakujących kroków w walce z przemytnikami była tak zwana Lista Wstydu – opracowany na polecenie prezydenta Johna Magufuliego spis 97 nazwisk uczestników życia publicznego podejrzewanych o powiązania z handlarzami narkotyków. Wśród nich znalazł się Ridhiwani Kikwete – syn byłego prezydenta Tanzanii. Publikacja zmusiła kilku prominentnych polityków do wycofania się z krajowej sceny politycznej.

Kolejnym zdecydowanym krokiem było uderzenie w półświatek z Dar es Salaam. Jednocześnie dążono do poprawy ściągalności podatków oraz ograniczania napływu kontrabandy. Działania te okazały się na tyle skuteczne, że część przemytników porzuciło największe miasto portowe Tanzanii na rzecz mniejszych, bezpieczniejszych ośrodków. Kampania antykorupcyjna może mieć jednak również wymiar polityczny. Część obserwatorów spekuluje iż uderzenia wymierzone w półświatek mają na celu odcięcie przeciwników politycznych od wsparcia ze strony przestępców czyli poważne ograniczenie dostępnych funduszy na działalność publiczną.

Siłowe podejście do problemu przemytu heroiny zmusiło lokalne gangi do ucieczki na południe ? do Maputo, Durbanu i Kapsztadu. Nie dokonano jednak żadnych aresztowań hurtowników. Działania tanzańskich służb najmocniej uderzyły w drobnych dilerów i narkomanów.

Mozambik

Leżąc bezpośrednio na szlaku do RPA Mozambik traktowany jest podobnie jak Tanzania jako kraj tranzytowy. Mimo posiadania stosunkowo silnej marynarki wojennej nie jest ona wykorzystywana do walki z przemytnikami. Szacuje się, że przez kraj rocznie przerzucane jest od 10 do 40 ton kokainy. Na wybrzeżu działają setki przemytników jednak najsilniejsze grupy przestępcze kontrolują ruch w portach Pemby i Nacali. Mimo to handel drogą morską nadal ustępuje szlakom lądowym.

Mało uczęszczane drogi prowadzące z Kenii i Tanzanii wykorzystywane są przez przemytników przewożących narkotyki ukryte w samochodach i motocyklach. Wszystko odbywa się przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii komunikacyjnych oraz wyspecjalizowanych kurierów. Komunikacja za pomocą aplikacji WhatsApp umożliwia szybkie i precyzyjne ustalania kursów przy zachowaniu anonimowości.

W przeciwieństwie do większości krajów regionu w Mozambiku nie ma rozwiniętego rynku wewnętrznego. Krajowi odbiorcy chętniej sięgają po haszysz i marihuanę. Obrót heroiną podobnie jak w Kenii znajduje się pod kontrolą kilku wpływowych rodzin. Według amerykańskich śledczych na czele największego syndykatu stoi Mohamed Bachir Suleman. Jego, składająca się z trzech klanów, organizacja kontroluje ponad 700 km wybrzeża całkowicie monopolizując obrót narkotykami. Dzięki wpływom w partii FRELIMO i powiązaniom z międzynarodowymi grupami przestępczymi ojciec chrzestny mozambickiego półświatka cieszy się ogromną swobodą działania od połowy lat 90 XX wieku. Związki Mohameda Bachira Sulemana z rządem najlepiej obrazuje fakt, iż w 2001 roku był on gościem na weselu syna ówczesnego prezydenta Joaquima Chissany.

Według danych mozambickiej policji w kraju nie dokonuje się zatrzymań zbyt dużej ilości heroiny. Powodem jest współpraca między służbami a członkami zorganizowanych grup przestępczych. W początkowej fazie przemytnicy korzystali z ochrony policjantów przy przejeżdżaniu przez drogę N1 z północy na południe. Teraz dzięki komunikacji internetowej udaje się zorganizować transporty w taki sposób aby kurierzy nie spotkali na swojej drodze patroli.

Nawet jeśli w kontrolowanym samochodzie zostanie znaleziona heroina często informacja ta nie jest ujmowana w statystykach. Jednym z najgłośniejszych przykładów takiego postępowanie była kontrola która miała miejsce 6 marca 2013 roku. Na przejściu granicznym w Namoto zatrzymano samochód dostawczy zarejestrowany w Demokratycznej Republice Konga. W bagażniku znaleziono ponad 600 kg heroiny w paczkach po 5 kg, jednak ten transport został ujęty w statystykach jako zupełnie inne, mniej groźna, substancja.

Jako kraj tranzytowy bez rozwiniętego popytu wewnętrznego Mozambik cieszy się zyskami z obrotu heroiną bez ponoszenia strat społecznych widocznych chociażby w RPA. Pieniądze przemytników są jednym z filarów trwającego boomu gospodarczego w leżącej na północy prowincji Cabo Delgado.

Jednak dla baronów narkotykowych pojawiło się niespodziewane zagrożenie – terroryści. Grupa określająca się jako Asz-Szabab (poza nazwą nie łączy jej nic z somalijskimi ekstremistami) prowadzi bezkompromisową walkę z siłami rządowymi co w dłuższej perspektywie może zakłócić działalność przemytników.

Wzrost znaczenia popytu lokalnego

Afryka Wschodnia pozostaje regionem tranzytowym dla heroiny trafiającej docelowo do Europy oraz RPA. Przerzut kontrolowany jest przez stosunkowo dobrze zorganizowany i skonsolidowany świat przestępczy, którego członkowie korzystają z wsparcia polityków i szerokiego dostępu do nowoczesnych technologii.

Zwykle działalność gangsterów w kontekście Afryki tłumaczona jest przez słabość instytucji i niewydolność państw. Jednak trendy wschodnioafrykańskie pokazują, iż to podczas przemian demokratycznych i pozornego boomu pluralizmu politycznego gangi rozkwitały. Pojawiające się partie potrzebowały funduszy, a baronowie narkotykowi szukali sposobu na zapewnienie sobie przychylności władz. Stworzyło to niebezpieczną symbiozę polityki i narkobiznesu.

Dzięki wielkim inwestycjom z Chin oraz Europy region przeżywa rozkwit. Nowa infrastruktura, jak linia szybkiej kolei z Mombasy do Nairobi otwarta w 2017 roku, sprawiają iż przerzut narkotyków staje się coraz łatwiejszy.

Raporty przedstawicieli ONZ nie pozostawiają żadnych wątpliwości – popyt na narkotyki w Afryce będzie rósł. Wzrost zapotrzebowania zostanie wykorzystany przez grupy przestępcze, które na wzór karteli z Ameryki Środkowej, zaczną pobierać opłaty od producentów w narkotykach i samemu rozbudują sieć dystrybucji wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki Wschodniej. Zaowocuje to wieloma problemami zdrowotnymi ? szczególnie, iż wśród najbiedniejszych uzależnionych bardzo popularną praktyką jest “upuszczanie krwi”. Zabieg polega na transfuzji krwi osoby będącej pod wpływem narkotyku, aby dzielić się odurzeniem z inną osobą. Jest to bardzo niebezpieczne, zwłaszcza w regionie poważnie dotkniętym przez HIV.

Obecnie populacja narkomanów w stosunku do całości społeczeństwa jest niewielka i wynosi średnio 0,2% całej populacji Afryki Wschodniej.

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze

komentarze

1 Komentarz

  1. Z polskiego widzenia punktu na geopolitykę ciekawszy byłby artykuł o hubie w Polsce… afgańskiej heroiny i kolumbijskiej kokainy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*