Andrzej Zapałowski: Ukraina – obszar pomiędzy Polską a Rosją

Pol_Rus_Ukrdr Andrzej Zapałowski

Przez ostatnie kilka wieków wspólnego sąsiedztwa Polski i Rosji, obszar ziem pogranicznych dla obu państw stanowił zawsze powód do wszczynania wojen, które bardzo często przekształcały się w konflikty egzystencjonalne dla obu narodów. O ile w przeszłości naturalną kwestią dla większości liczących się mocarstw na świecie była rywalizacja o nowe terytoria, to obecnie jest to uważane za przejaw nieuzasadnionej agresji. Żadne z obecnych mocarstw światowych nie budowało swojej potęgi tylko na gospodarce, ale także na przestrzeni. Z uwagi na fakt, iż Europa wówczas była centrum świata, to państwa które władały Europą, jednocześnie władały światem. Obecnie, wraz z upadkiem pozycji tego kontynentu i przesuwaniem się rzeczywistego centrum finansowo-gospodarczego do Azji południowo-wschodniej nie jest już tak istotne zagarnianie nowych terytoriów. Wprost przeciwnie, poprzez sam fakt władania  obszarem obcym cywilizacyjnie, państwa się osłabiają, gdyż zużywają swoją energię na jego utrzymanie zamiast na aktywność na kierunkach strategicznych w rywalizacji o światową potęgę. Właśnie nowe państwo, które w przeszłości nie władało administracyjnie tak dużym obszarem, a które wielokrotnie zużywało i konfliktowało Polskę i Rosję to był właśnie obszar dzisiejszej Ukrainy.

Bardzo dużym nadużyciem, który niejednokrotnie robią historycy, to patrzenie na konflikty, które toczyły się ponad 300 lat temu poprzez pryzmat dzisiejszych wartości i zasad stosunków międzynarodowych. Właśnie dzisiejsze odnoszenie się do państwowości czy narodowości na obszarze dzisiejszej środkowej i wschodniej Ukrainie jest pewnym bledem. W ówczesnej sytuacji na tamtym obszarze państwowość była czymś co się ciągle zmieniało, a społeczności lokalne kształtowały się w oparciu o napływającą i przenikająca się ludność. Co prawda w dzisiejszej rzeczywistości jest wielu historyków, którzy tych faktów nie biorą pod uwagę i wywodzą swoja genealogie narodową nawet z okresu drugiego  tysiąclecia przed naszą erą[1].

W obecnej rzeczywistości politycznej na świecie, kwestia granic jest zasadniczo kwestią umów i ustaleń politycznych, a przede wszystkim siły państw je posiadających. Wystarczy cofnąć się o sto pięćdziesiąt lat, a okaże się, że większość obecnych mocarstw światowych nie władała nigdy sporymi terytoriami, będącymi obecnie w ich granicach.

Posiadanie przez „nowe” państwa dużej ilości mniejszości narodowych, zamieszkującej zwarcie określone obszary oraz nakładanie się na nie różnych tradycji cywilizacyjnych, bardzo często powodowało i powoduje różnego rodzaju separatyzmy.

Właśnie obecne tendencje separatystyczne na Ukrainie wpisują się w zagrozenia, o których pisał w swojej książce Samuel Huntington[2]. Autor wskazywał na duże prawdopodobieństwo rozpadu państw, które są hybrydami dwóch cywilizacji, a do nich należy Ukraina. Twierdził też, iż nie mają szans na przetrwanie w obecnym kształcie takie państwa jak: Bośnia czy Ukraina, które  to państwa, będą się w końcu musiały opowiedzieć się po jednej ze stron.

Główne cele polskiej polityki względem Ukrainy

Na polska politykę zagraniczną w dużym stopniu wpływ ma nie tylko bieżąca sytuacja międzynarodowa, ale także jej doświadczenia historyczne. Egzystencjonalny konflikt z Niemcami trwający ponad tysiąc lat, wydaje się ostygł na początku lat dziewięćdziesiątych po uznaniu przez Niemcy trwałości granic na zachodzie kraju. W społeczeństwie utrwalił się pogląd, iż otrzymane od Niemiec ziemie są rekompensatą za stratę ponad sześciu milionów obywateli w czasie II wojny światowej, jak również za straty materialne państwa w czasie jej trwania. Kwestia historycznego prawa do tych terenów była ważna, ale nie dominująca.

Istotnym krajem z punktu widzenia polskiego rządu i głównych sił opozycji jest oczywiście Ukraina. Nie chodzi zasadniczo tylko o władanie tym obszarem w przeszłości, ale trwanie tego państwa jako buforu przed Rosją, której się obawiały wszystkie rządy ostatnich dwudziestu lat. Związanie Rosji problemem niezależnej od niej Ukrainy, jest według strategów tych partii prawie równym czynnikiem bezpieczeństwa, jak przynależność do NATO. Po 1990 roku, Warszawa konsekwentnie realizowała ten plan, będący emanacją idei Międzymorza Józefa Piłsudskiego oraz byłego polskiego ośrodka emigracyjnego w Paryżu, pod kierownictwem Jerzego Giedroycia. Odbywało się to niejednokrotnie kosztem znacznych strat gospodarczych, a przy zupełnym braku odwzajemnienia w postaci dobrego klimatu dla polskich firm na Ukrainie.

Wspomniana polityka doprowadzała i nadal doprowadza do dużego podziału w społeczeństwie polskim. O ile nie ma kontrowersji, co do wspierania rozwoju tego państwa na zasadach partnerskich, to była i jest nadal zasadnicza różnica i podział w społeczeństwie w opieraniu się na Ukrainie na środowiskach nacjonalistycznych i przymykaniu oczu na coraz powszechniejsze antypolskie wybryki środowisk banderowskich. W polskich głównych partiach  i czasopismach zainstalowali się działacze sympatyzującego z banderyzmem Związku Ukraińców w Polsce. To syn członka UPA Mirosław Sycz jest we władzach Platformy Obywatelskiej, a były sekretarz generalny byłej Unii Wolności Mirosław Czech (z tej partii powstała Platforma Obywatelska)  jest członkiem władz Związku Ukraińców w Polsce.

Także opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość posiada w swoim gronie dużą ilość osób, które sympatyzują z nacjonalistami na Ukrainie. Oczywiście głównym powodem ich działań jest wspieranie antyrosyjskich środowisk nacjonalistycznych. Sam prezes Jarosław Kaczyński dla dobra współpracy z czerwono-czarną Ukrainą, ignorował uroczystości ku czci pomordowanych przez Ukraińska Powstańczą Armię ludności polskiej na Wołyniu. Także otoczenie prezydenta Polski nie jest wolne od tego typu osób, choćby wymienić Henryka Wujca.

Wspomniane uwarunkowania powodują to, że polska polityka wschodnia bardziej wpisuje się w interesy nacjonalistów ukraińskich i państw zachodnich, niż w interesy polskie na wschodzie.  Do podstawowych jej mankamentów należy przede wszystkim realizacja strategii USA na wschodzie, która nie zawsze jest strategią w pełni odpowiadającą polskim interesom.  Przykładem jest tu fakt, iż po Pomarańczowej Rewolucji Polska nie uzyskała przyzwoitego rozwoju współpracy gospodarczej z Kijowem, czy też poprawę pozycji mniejszości polskiej. Stany Zjednoczone po uzyskaniu swoich założeń nawet nie zniosły wiz dla obywateli polskich. 

Dla Polski istotnym odniesieniem do istoty jej polityki na wschodzie ma kilkuset letnie dziedzictwo Rzeczypospolitej. O wiele dłuższe niż władanie przez Rosję Syberią, czy przez USA zachodnimi stanami.

Rzeczypospolita była organizmem znacznie wyprzedzającym jej czas, zarówno pod względem politycznym, społecznym jak i stosunku do poszczególnych narodowości ja zamieszkujących. Problemem były tylko elity, które wybrały polską tożsamość, jednocześnie zaniedbując lud. Właśnie brak elit spowodował na początku dwudziestego wieku odradzanie się narodów na obszarze byłej Rzeczypospolitej, głównie w opozycji do jej głównego trzonu tj. Polaków. Ten stan pomimo upływu ponad stu lat zasadniczo się nie zmienił. Dla dzisiejszych Ukraińców i Litwinów głównym przesłaniem w stosunku do Polski jest kwestia rzekomych krzywd. Kwestia ta przesłania racjonalizm ich bezpieczeństwa.

Obecnie obserwujemy ponowny proces przyjaznych gestów w stosunku do Polski w postaci deklaracji ze strony Wilna i Kijowa, ale ponownie jak i w przeszłości jest widoczny istotny brak wiązania się gospodarczego czy tez politycznego tych państw z Warszawą. Ta właśnie kwestia stanowi punkt zastanowienia się nad celowością i głębokością angażowania się na rzecz, zwłaszcza Ukrainy. Należy zadać sobie pytanie, czy w takim wypadku w przyszłości Ukraina nie stanie się głównym rywalem Polski w Europie Wschodniej?  Czy z punktu widzenia Polski warto narażać się za kraj, który w przyszłości może być znaczącym czynnikiem w działaniach politycznych Europy przeciwko nam? Te i inne pytania są właśnie dziś istotne dla polskiej polityki zagranicznej.                             

Główne cele rosyjskiej polityki względem Ukrainy

Dla Rosji obszar Ukrainy stanowi egzystencjonalne zaplecze demograficzne i gospodarcze. Jest także obszarem strategicznym z punktu widzenia militarnego. Z jej punktu widzenia kontrolowanie tego państwa ukierunkowuje politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej na współpracę z Rosją w kwestii Europy Środkowej i Wschodniej. Utrata kontroli na tym państwem jest faktycznym wykluczeniem się Moskwy z wpływów na Bałkanach, w Mołdowie oraz zagrożeniem dla jej   pozycji na Morzu Czarnym. Ponadto Ukraina, z uwagi na swoje położenie może być detonatorem na obszarze Europy Wschodniej i Kaukazu, doprowadzając do całkowitej dekompozycji układu jałtańskiego i poczdamskiego. To z kolei stanowi zagrożenie nie tylko dla jej wpływów  w obszarze bliskiej zagranicy, ale także może stać się czynnikiem wzmagającym dekompozycję wewnętrznej struktury państwa.

Dla każdego poważnego analityka  widać jednoznacznie, iż Moskwa ma jeszcze kilkuletnią „przerwę strategiczną” na dokonanie działań mających na celu pełną stabilizację swoich wpływów na Ukrainie. Za kilka lat kraj ten stanie przed dużo poważniejszymi problemami, które uniemożliwią mu skoncentrowanie działań na tym kierunku. Do wspomnianych przeszkód będzie należała aktywność Chin na obszarze południowej Syberii, mająca na celu przejecie tego obszaru. Kolejnym wyzwaniem będzie opanowanie separatyzmów kaukaskich, które zostaną sprowokowane z zewnątrz, a obserwując działania związane z „wiosna arabską”, ten region będzie kolejnym celem. Także Białoruś będzie obszarem na którym zapewne dojdzie do prób podważenia obecnej władzy. Po utracie wpływu na Ukrainę,  ona sama stanie się naturalnym celem. Będzie chodziło głównie o regionalizacje państwa.

Na to wszystko nałoży się problem wzrostu ilości Rosjan wyznania islamskiego. To z kolei będzie powodowało napięcia narodowościowe i społeczne. Tak więc zrekompensowanie naturalnego ubytku demograficznego poprzez posiadanie prorosyjskiego państwa u jej zachodnich granic, ma istotne znaczenie dla jej bezpieczeństwa. Problem ten staje się jeszcze poważniejszy w przypadku ograniczenia jej wpływu medialnego i ukrainizacji Rosjan.

Utrata wpływów Rosji na Ukrainie, spowodowałaby zapewne lokalizacje baz NATO w tym państwie, tak niezbędnych do ewentualnej konfrontacji z fundamentalnymi państwami islamskimi, w tym głownie z Iranem i kontrolą Bliskiego Wschodu. Dodatkowym elementem byłoby odzyskanie przez Gruzję Osetii Południowej i Abchazji oraz wpływów w Armenii i Azerbejdzanie. Tak więc wymieniając tylko te podstawowe problemy związane z utrata wpływów Rosji na Ukrainie ukazują możliwą jej determinację w obronie dotychczasowego wpływu.

Nakładanie się interesów Polski i Rosji na Ukrainie

Wydarzenia z przeszłości, pomimo upływu czasu, były i są istotnym odniesieniem do obecnych i przyszłych  form współpracy pomiędzy Polską i Rosją. Dlatego istotne jest tutaj, jak pisał Roman Kuźniar[3] podkreślenie znaczenia refleksyjnego wymiaru w wypracowaniu strategii politycznej wiedzy historycznej, czyli wiedzy o tendencjach historycznych, o ukierunkowaniu cywilizacyjnym. Chodzi więc o określenie tendencji historycznych  obu narodów  oraz wpływu na to czynnika geograficznego i działań państw trzecich. Położenie geopolityczne, zarówno w przeszłości, jak i obecnie określa stojące przed nami zadania i wyzwania oraz wskazuje geopolityczne priorytety.

W kilkuwiekowej  historii Polska i Rosja nierzadko pełniły ważną rolę geostrategiczną i tym samym wpływały na dzieje Europy i świata. Historia obu narodów przez długi czas była właściwie historią wzajemnej konfrontacji.  Biorąc pod uwagę podstawowy strategiczny determinant Moskwy, iż państwo ukraińskie pod względem politycznym powinno pozostać podmiotem stosunków międzynarodowych, dla Rosji istotnym elementem w jej obecnej sytuacji, tj. utracie wpływów politycznych w Kijowie jest doprowadzenie do federalizacji kraju. Każdy inny wariant jest nie do przyjęcia. Wachlarz instrumentów koniecznych do wykorzystania jest stosunkowo duży. Należy wymienić chociażby doprowadzenie Ukrainy do stanu państwa upadłego, doprowadzenie do protestów i lokalnych „niebieskich” majdanów na wschodzie państwa, interwencja zbrojna ograniczająca się do obszaru Dniepru i południa Ukrainy, paraliż gazowy, wstrzymanie wymiany handlowej, działania terrorystyczne w środkowej i zachodniej Ukrainie itd.

Podstawowym celem takiego działania Moskwy będzie osłona swoich wpływów w poszczególnych regionach Ukrainy wschodniej i centralnej (zwłaszcza przed przesuwaniem się w społeczeństwie trendów nacjonalistycznych na wschód) oraz  powstania quasi państwa zachodniej Ukrainy, który ze względu na dużą pauperyzację społeczeństwa, braku dużego przemysłu i trendy skrajnie nacjonalistyczne w społeczeństwie stałby się obszarem którym Rosja w wygodnych dla siebie momentach mogłaby destabilizować sytuacje w Europie Środkowej. Kraju który byłby Kosowem tej części Europy.

Należy podkreślić, iż ostrze tego scenariusza skierowane byłby głównie w swoich strategicznych założeniach przeciw Polsce. Dlatego też naszym celem strategicznym w obszarze Europy wschodniej powinno być przygotowanie się na ten lub podobny rozwój wydarzeń i ułożenie sobie poprawnych stosunków z obecną władzą na Ukrainie, biorąc oczywiście  pod uwagę interesy Rosji na obszarze południowowschodnim tego państwa.

Ograniczenie się do zabiegania Polski o wpływy na środkowozachodni obszar Ukrainy i porzucenie promowania nierealnej w tym państwie opcji włączenia tego kraju do NATO, może spowodować ustabilizowanie stosunków pomiędzy Polską a Rosją. Będzie to także odpowiadało tradycji historycznej wpływu Polski na tym obszarze Ukrainy i naszym realnym możliwościom oddziaływania politycznego, co będzie się w pełni wpisywało w potrzeby i interesy Polski.

W Rosji, w niektórych środowiskach dosyć popularna jest tendencja  mówiąca o konieczności podziału Ukrainy pomiędzy Polskę a Rosję. Wyrazicielem takich poglądów poza profesorem Aleksandrem Duginem, jest także pisarz Eduard Limonow, który mówi wprost: „Damy wam Lwów, męczcie się z nim, a sobie weźmiemy Donbas i Charków. Zgoda? – proponuje”. Limonow podkreśla, że "Rosjanom potrzebna jest przestrzeń". – Tylko wtedy się dobrze czujemy – podkreśla, ubolewając, że po czasach, gdy ZSRR wraz ze Stalinem przez "35 lat dzielił planetę", Rosja straciła "pozycję lidera"[4]. Oczywiste wspomniane propozycje sa obecnie dla Polski nie ofertą, która chętnie się zrealizuje ale problemem, który może wystąpić w sytuacji skrajnej. Mianowicie po  znacznej destrukcji ukraińskiej państwowości w obecnym kształcie, mogą na zachodzie Ukrainy wystąpić społeczne tendencje do federalizacji tego obszaru z Polską. Oczywiście na obecna chwile wydają się one mało realne, ale jak wiele rzeczy w przeszłości wydawało się nierealnymi.

Dotychczasowe zaangażowanie Polski w procesy „demokratyzacji” Ukrainy powodowało i nadal powoduje stan w którym Polska odgrywa obecnie w tym kraju marginalną pozycję gospodarczą i polityczną, będąc jedynie zderzakiem dla Rosji[5]. Mając na uwadze powyższe uwarunkowania geopolityczne i geostrategiczne Polski i Rosji, należy podjąć próbę wyznaczenia obszarów wzajemnych wpływów, biorąc pod uwagę, iż nie będą one stabilne oraz że znaczny wpływ na ich głębokość będą wywierały bieżące możliwości związane z uwarunkowaniami międzynarodowymi krajów posiadających wpływy w tej części świata.

Sytuacja Polski w tej rozgrywce jest wyjątkowo trudna. Zaangażowanie się Polski w kierunku wsparcia organizacji i środowisk chcących utrzymać standardy demokracji politycznej na Ukrainie jest o tyle niebezpieczne, iż będzie to włącznie się w działania z jednej strony przeciw Rosji a z drugiej umacniające i uwiarygodniające  środowiska nacjonalistycznie, które jawnie odwołują się do antypolskiej tradycji.

Wydaje się, iż w obecnym stanie Polska powinna starać się być neutralna i  angażować się tylko w działania mające na względzie walkę z  łamaniem praw człowieka w wewnętrznym ukraińskim konflikcie. To ze dojdzie do eskalacji konfliktu jest jasne dla większości obserwatorów ukraińskiej sceny politycznej. Momentem w którym Polska może zaangażować się na Ukrainie w wypadku wystąpienia konfliktu będzie moment jego eskalacji, prawdopodobnie mający krwawy przebieg. Ewentualna konfrontacja na Ukrainie na tle socjalno-politycznym może być w pewnych okolicznościach sprowokowana przez Rosję. Państwo to od wielu lat kontroluje określone kręgi środowisk narodowych  i organizacji faszyzujących[6].

Czy musi dojść do realizacji takiego scenariusza. W dużym stopniu zależy to od podjęcia współpracy Polski z Rosją w zakresie określenia zakresu strategicznych działań politycznych na obszarze Ukrainy, zwłaszcza w zakresie budowy państwa o charakterze państwowym, eliminując wzajemnie trendy skrajnie nacjonalistyczne. Państwowy a nie narodowy charakter państwa ukraińskiego jest jedynym możliwym warunkiem utrzymania jego obecnego charakteru związanego z utrzymaniem w jednym organizmie państwowym wszystkich prowincji.   Pytanie tylko, czy Warszawa jest w stanie promować na wschodzie polskie interesy, które jednocześnie nie będą interesami Berlina czy tez Waszyngtonu.

Mając na uwadze narastające napięcie wewnętrzne na Ukrainie i kierunki aktywności politycznej Polski i Rosji, w wypadku wystąpienia braku porozumienia pomiędzy obydwoma krajami  starcie jest nieuniknione. Pierwsze jego efekty właśnie obserwujemy. Zapewne Polska z tej walki nawet przy wsparciu Stanów Zjednoczonych wyjdzie przegrana, ale także Rosja zostanie nią bardzo osłabiona. Obydwa państwa utracą czas i możliwości działania na innych kierunkach. Niewykluczone, iż wielu państwom europejskim i azjatyckim, a nawet samym Stanom Zjednoczonym chodzi właśnie o taki scenariusz rozwoju sytuacji w relacjach polsko-rosyjskich, zwłaszcza w kontekście możliwości wyeliminowania tych państw z rywalizacji o ponowną kolonizację gospodarczą obszarów Azji i Afryki.

Polska i Rosja powinny wyodrębnić obszary i interesy na które nie powinny poszczególne kraje wchodzić. Dotyczy to nie tylko Ukrainy ale innych obszarów wzajemnego zainteresowania. Obszar Ukrainy centralnej powinien być obszarem współistnienia politycznego i gospodarczego obu państw. Polska nie powinna angażować się w działania naruszające rosyjskie interesy we wschodnich i południowych regionach Ukrainy. Podjecie się przez Polskę i Rosję współpracy i wyraźnego określenia „stref wpływów” nie zmieni ich zasadniczego podejścia do siebie, ale pozwoli zaangażować potencjały na innych kierunkach rywalizacji gospodarczej na świecie. Dla Polski będzie to wzrost pozycji na obszarze Europy Środkowej a może nawet na Bałkanach, dla Rosji będzie to okazja do wzmocnienia swoich wpływów na Kaukazie oraz w Azji południowowschodniej. 

Obecnie niezależnie od rozwoju sytuacji na Ukrainie, Polska powinna szukać  przede wszystkim możliwości stabilizacji na tym obszarze. Jej istotą jest długa droga do  zamrożenia, a nawet chociażby do ostudzenia konfliktów z Rosją o Ukrainę. Należy pamiętać, iż nie należy wbrew własnym interesom na przyszłość umacniać nadmiernie partnera, który może stać się głównym rywalem politycznym i gospodarczym Polski. Niezależnie od wypadków na Ukrainie, przynajmniej część tego kraju będzie nadal buforem z Rosją. Dodatkowo buforem, który wskutek utraty części terytorium będzie przez lata wrogiem Moskwy. Dla naszego kraju może to być idealna sytuacja. Ukraina o ograniczonym potencjale demograficznym, gospodarczym i terytorialnym będzie musiała uznać pierwszoplanową rolę Polski w Europie Środkowowschodniej, a Polska będzie miała osłonę strategiczna na wschodzie w postaci państwa trwale skonfliktowanego z Moskwą.

 

Źródło: OPINIA – kwartalnik Ośrodka Myśli Niepodległościowej, nr 2 wiosna 2014

 


[1] O prastarych Ukraińcach żyjących  przed dwoma tysiącami lat pisało wielu ukraińskich naukowców. Więcej na ten temat pisze Andrew Wilson, Ukraińcy, warszawa 2002, s. 40-70.

[2] S. Huntington, Zderzenie cywilizacji, Warszawa 2006, s. 273 i następne.

[3] R. Kuźniar, Między polityką a strategią,  Warszawa 1994, s.122

[4] E. Limonow: Polska i Rosja mogłyby się podzielić Ukrainą, http://wiadomosci.onet.pl/swiat/limonow-polska-i-rosja-moglyby-sie-podzielic-ukrai,1,5286976,wiadomosc.html (2013-06-04).

[5] Więcej na ten temat L. Sykulski, Od Trójkąta Kaliningradzkiego do Związku Europy, Geopolityka. Biuletyn analityczny Instytutu Geopolityki, Nr 3 (6) 2011, s. 13-15.

[6] ????? ????? ????????? ?????????????-?????????? ? ??????????-????????? ?????? [w:] http://www.istpravda.com.ua/columns/2011/11/28/62812/ [2011-12-02]

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze

komentarze