Andrzej Zapałowski: Rosja gra na czas o Ukrainę

rebelia4dr Andrzej Zapałowski

Tekst o podobnym tytule opublikował Kazimierz Wóycicki na swoim blogu i na portalu geopolityka.net. Uważny czytelnik zauważy w nim w miarę rzetelną analizę (chociaż artykuł jest krótki) połączoną z ideologicznym, nieracjonalnym podejściem do ukraińskiej rzeczywistości. Autor poprawnie wskazuje na bardzo duże prawdopodobieństwo wybuchu społecznego skierowanego przeciwko obecnemu rządowi, co będzie naturalnym procesem tej części społeczeństwa która nie kieruje się w swoim postępowaniu ideologią nacjonalistyczną czy też interesami elity oligarchicznej dbającej o swoje potrzeby, gdzie kontroluje ona 80%  PKB Ukrainy, cofając  to państwo w pewnych obszarach do epoki feudalnej.

Nie zastanawia się dlaczego obywatele „Noworosji”, którzy ponad dwadzieścia lat temu w ponad 80% poparli w referendum niepodległość Ukrainy, teraz w większości na wschodzie kraju nie chcą mieć nic wspólnego z tym państwem. Nie jest tu tylko problem w interesach Rosji na tym obszarze.  Nie zastanawia się, co się stało, że w centrum Europy toleruje się ideologię o charakterze faszystowskim, którą są zarażone elity tego państwa i znaczne grupy społeczeństwa.  Polskich posłów do Parlamentu Europejskiego nazywa niepolskimi posłami, tylko dla tego że głosowali przeciwko stowarzyszeniu Ukrainy z Unia Europejską, a w sugestii czuć odczucie zdrady polskich interesów w opinii Wóycickiego.

Problemem jest to, że dla wspomnianego autora interesy Kijowa są ważniejsze od interesów Warszawy. Sam fakt stowarzyszenia Ukrainy z UE, tak naprawdę prawie nic nie daje zwykłemu obywatelowi tego państwa, a tylko bardzo wąskiej grupie oligarchów otwiera rynki europejskie. To w tym państwie eksport artykułów rolnych wynosił do niedawna ¼ całego eksportu kraju i dynamicznie się rozwijał w oparciu o około 100 agroholdingów, które na razie gospodarują na mniej niż 1/6 ziemi uprawnej w tym kraju. Nie widzi tego, że obecny prezydent Ukrainy posiada około 100 tysięcy hektarów ziemi i nie zastanawia się dlaczego nadal jest ukraińskie embargo na polskie mięso w tym kraju. Nie widzi przy tym zagrożenia dla rolnictwa w UE i Polski. Mamienie Ukraińców iż w ciągu najbliższych dekad wstąpią do Wspólnot, przy obecnych uwarunkowaniach politycznych i gospodarczych w Europie jest nieodpowiedzialnością. Nieodpowiedzialnością jest także to, ze takie błędne założenie w strategii może doprowadzić Polskę w przyszłości  do trwałego wykluczenia ze wschodnich rynków w sytuacji dynamicznego uczestnictwa na nich Niemiec, Francji, nie mówiąc o naszych południowych sąsiadach.

Nie widzi niebezpieczeństwa zmierzania Ukrainy do dyktatury nacjonalistycznej, uzasadnianej sytuacja wewnętrzną. To, że za kilka tygodni władza w Kijowie będzie miała jeszcze bardziej wyraz czerwono-czarny, i to też nie niepokoi. Spoglądając na Litwę i sytuację mniejszości polskiej w tym kraju, a temu państwu w retoryce nacjonalistycznej daleko jeszcze do banderowskich elit ukraińskich widać, iż Polska kreuje sobie na wschodzie jeszcze większy problem. To właśnie jest przeciw interesom polskim. Ta część Ukraińców, którzy chcą Ukrainy banderowskiej to niech sami sobie o nią walczą, a w interesie Polski jest wspieranie tylko tych procesów w tym państwie, które kreują siły umiarkowane, a te dopiero  mogą powstać gdy Europa powie wyraźnie, iż żadnej pomocy dla nacjonalistycznej Ukrainy nie będzie. Autorowi radzę, aby bardziej widział polską rację stanu niż ukraińską, bo to jest podstawa do dyskusji, kto jest polskim posłem, a kto nie, tak samo to, kto jest polskim publicystą, a kto nie.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze

komentarze