Andrzej Piskozub: Kulturowe regiony Europy jako stymulatory rozwoju turystyki

   prof. dr hab. Andrzej Piskozub

 
Gdy całość to więcej niż suma jej części składowych
Sytuację taką spotykamy, kiedy regiony przyrodnicze (stworzone przez naturę) lub regiony kulturowe (stworzone przez człowieka) zostają rozczłonkowane granicami państwowymi albo administracyjnymi. Atrakcyjność turystyczna takiego scalonego regionu jest z reguły dużo większa, niż zsumowana atrakcyjność jego rozczłonkowanych części składowych.   
 
W mniejszym stopniu dotyczy to podzielonych granicami państwowymi regionów przyrodniczych, jak dla przykładu Tatry albo Puszcza Białowieska. W przypadku pierwszym ich atrakcyjność turystyczną zmniejsza brak koordynacji międzypaństwowej dróg turystycznych na styku parków narodowych położonych po polskiej i po słowackiej stronie granicy państwowej. W przypadku drugim walory turystyczne tej ostatniej zachowanej pierwotnej puszczy europejskiej zależą od skoordynowania polityki ekologicznej  po polskiej i po białoruskiej stronie granicy państwowej. Są to sytuacje ewidentnie mogące pomniejszać atrakcyjność turystyczną takich regionów przyrodniczych, łatwe jednak do usunięcia przy dobrej woli państw, pomiędzy które region taki jest podzielony. A tutaj bodziec, skłaniający do tej dobrej woli, stwarzają zwiększone dochody z turystyki dzięki takiej koordynacji międzypaństwowej.
 
Tekst niniejszy zajmuje się jedynie regionami kulturowymi. Tych sytuacja jest niepomiernie bardziej złożona i trudniejsza do skoordynowania, zarówno gdy taki region kulturowy jest podzielony granicami państwowymi, jak i wewnatrzpaństwowymi granicami administracyjnymi. Takie rozczłonkowanie regionu kulturowego z reguły ma bardzo negatywny wpływ na turystykę, zmniejszając znacząco potencjalne możliwości rozmiarów wpływów z turystyki, w szczególności turystyki zainteresowanej poznaniem walorów kulturowych takiego regionu. Rachunek ekonomiczny uzasadnia zatem prowadzenie całościowej, skoordynowanej ponad granicami państwowymi i administracyjnymi, polityki regionalnej w odniesieniu do takich, sztucznie podzielonych regionów kulturowych. Na etapie postępujacego dopiero politycznrgo scalania się Europy jest to doniosle przygotowawcze zadanie integracyjne.
 
Średniowiecze: symbioza imperium europejskiego z regionami kulturowymi
Kulturowe regiony Europy, z jakimi mamy obecnie do czynienia, powstawać zaczęły po rozpadzie antycznego imperium zachodniorzymskiego, w następstwie towarzyszących temu rozpadowi wędrówek ludów. Ponieważ były one za słabe, aby samodzielnie odpierać coraz to nowe najazdy zzewnątrz obszaru młodej cywilizacji zachodniej, skuteczny instrument jej obrony widziano w odbudowie Imperium Romanum, teraz już jako europejskiego, chrześcijańskiego Sacrum Imperium Romanum. Karol Wielki w roku 800 stworzył pierwszą wersję tego uniwersalnego państwa europejskiego na obszarze z górą miliona km kw., odpowiadającym w przybliżeniu szóstce państw, które podpisaniem w 1957 r. Traktatów Rzymskich, zainaugurowały proces współczesnej reintegracji Europy.
 
Pierwsza wersja europejskiego państwa uniwersalnego już w 843 roku została podzielona na części, w których wyłoniły się później duże państwa Europy: Italia, Francja i Niemcy. Powstałą próżnię wypełniło stworzenie w 962 roku repliki Sacrum Imperium Romanum, nie obejmującego Francji a za to powiększonego na wschodzie w stosunku do zasięgu Europy Karolingów. Jako państwo uniwersalne przetrwało ono blisko trzy wieki. Wkrótce po powstaniu tej repliki Sacrum Imperium Romanum dobiegł końca proces Tworzenia się Europy[1], po którym ostatnią enklawą europejskiego pogaństwa pozostało już tylko południowo-wschodnie pobrzeże Bałtyku.
 
Instytucja państwa uniwersalnego okazała się niezbędną dla obrony młodej cywilizacji zachodniej przed zagrożeniem zewnętrznym. Karolingowie budowali swoje cesarstwo na zwycięskim wyparciu najeźdźców muzułmańskich poza Pireneje i zniszczeniu naddunajskiego państwa Awarów. Drugie państwo uniwersalne powstało po tym, jak Otton I uwolnił Europę od najazdów Węgrów, osiadłych po Awarach w tej samej nizinie naddunajskiej. To przekraczało możliwości lokalnych jednostek regionalnych, podobnych wówczas do siebie, niezależnie od tego, czy uważano je za państwa, czy tylko za prowincje. Symbolem państwowości był status królestwa, ale były nim także Czechy i Burgundia znajdujące się w granicach Sacrum Imperium Romanum, obok księstw, marchii, wolnych miast. Ustrój feudalny ukształtował system współzależności zabezpieczających autonomię każdego z nich, swobody i przywileje. Ważnym elementem tego systemu była współzależność władzy świeckiej i duchowej; symbolem pierwszej był cesarz i pomniejsi władcy, symbolem drugiej papież i instytucja Kościoła.
     
Ten średniowieczny ład europejski zawalił się w XIII wieku z inicjatywy papiestwa stawiającego sobie za cel wygubienie do szczętu cesarskiego rodu Sztaufów. Skutkiem tego było „długie bezkrólewie” (1254-1271), praktycznie kończące dzieje europejskiego państwa uniwersalnego. W walce z cesarstwem postawiło papiestwo na Francję, która odtąd zaczęła się uważać za równą cesarstwu. Za jej przykładem podążały kolejno inne państwa europejskie. Sacrum Imperium Romanum z cesarstwa Europy, stawało się cesarstwem we własnym państwie, cesarstwem Rzeszy. W konsekwencji w 1438 roku stosownie do tego zmodyfikowano jego nazwę na Święte Rzymskie Cesarstwo Narodu Niemieckiego, pod jaką istniało aż do jego rozwiązania przez Napoleona w 1806 roku.
     
Odkąd Sacrum Imperium Romanum  przestało być europejskim państwem uniwersalnym, zaczęła się schyłkowa epoka, nazwana Jesienią Średniowiecza[2] Zwiastunem końca tysiąclecia wieków średnich był upadek cesarstwa wschodniorzymskiego w 1453 roku, tak jak zwiastunem jego narodzin był upadek cesarstwa zachodniorzymskiego w roku 476. Jesień Średniowiecza to okres wyłaniania się Europy Państw, która w wiekach nowożytnych tak destrukcyjnie oddziaływała na kulturowe regiony europejskie. W ostatniej ćwierci XV wieku główne państwa nadatlantyckiej części Europy w brutalnych zmaganiach wewnętrznych przyjmowały absolutyzm jako system rządzenia, łamiąc średniowieczne przywileje stanowe, municypalne i regionalne, wcielając przy tym w swe granice rozliczne regiony kulturowe, dotąd od nich niezależne i uznając daty tych wydarzeń za granicę między średniowieczem i epoką nowożytną.     
 
Europa Państw w konfliktach z europejskimi regionami kulturowymi
W okresie średniowiecznego uniwersalizmu relacje między państwami a regionami kulturowymi Europy były praktycznie bezkonfliktowe. W nowożytnej Europie konflikty w relacjach: państwo – region kulturowy stały się permanentnymi i strukturalnymi. W cyklach sekularnych, co dwa wieki zmieniał się dominujący typ państwowości. Pomiędzy upadkiem cesarstwa wschodniorzymskiego a pokojem westfalskim, kończącym wojnę trzydziestoletnią (1453-1648) Europą wstrząsały konflikty wyznaniowe, w ślad za czym dominowały w niej państwa wyznaniowe; w epoce postwestfalskiej, aż po europejską Wiosnę Ludów (1648-1848) dominowały w Europie państwa dynastyczne; od połowy XIX wieku dominują w Europie państwa narodowe, ktorych zmierzch postępuje wraz z procesem współczesnej reintegracji Europy. Każda z tych epok była dwufazową: w pierwszym stuleciu odgrywając rolę konstruktywną, gdy widziano w niej wyzwolenie od poprzedniego ograniczenia wolności i skostnień ancien regime'u, w drugim,  przechodząc do fazy zachowawczej, wprowadzała własne dewiacje, sama przekształcała się w kolejny ancien regime.
     
Reformację religijną postrzegano jako nadejście wolności wyznaniowej, wyzwolenie sumień: Umysły się budzą, radośnie jest żyć – witał ją protestancki humanista Ulrich von Hutten.   W miarę upływu XVI wieku kontrreformacja katolicka oraz wzajemna nietolerancja pomiędzy wyznaniami reformowanymi przynosiła krwawe żniwo: w Paryżu noc św. Bartłomieja (1572), w Niderlandach rzeź Antwerpii (1576). Skończyła się średniowieczna jedność tego regionu kulturowego, gdy południowe Niderlandy – dzisiejszą Belgię – przemocą utrzymano przy katolicyzmie, podczas gdy północna część tego regionu jako protestancka Holandia przodowała w XVII-wiecznej Europie jako zamożny gospodarczo kraj wolnej myśli. Nad Bałtykiem jednorodny dotąd kulturowo pokrzyżacki region wschodniopruski, podobnie rozpadł się na dwa obce odtąd sobie kulturowo regiony – katolicką Warmię i protestancką resztę. Zasada cuius regio, eius religio zmuszała ogół poddanych do przyjęcia tego samego wyznania, za którym opowiedział się władca; gdy jego następca był innego wyznania, poddani musieli dotychczasowe wyznanie zmieniać. Hasło wolności sumienia zamieniono w ten sposób w jej groteskowe przeciwieństwo.
     
Państwom europejskim, które w czasach Jesieni Średniowiecza zaczęly budować systemy władzy absolutnej, najbardziej przeszkadzała owa epoka dominacji w Europie chaosu wyznaniowego. Wyjście z niej znalazły podczas Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648). Zaczęła się ona jako wojna wyznaniowa pomiędzy południowymi, katolickimi a północnymi, protestanckimi częściami Cesarstwa, wspieranymi koalicyjnie przez pobratymcze wyznaniowo państwa ościenne a zakończyła Pokojem Westfalskim, otwierającym nową kartę dziejów nowożytnej Europy. Odtąd poddanym zostawiono wolność wyboru ich wyznania, natomiast obligowało ich służenie monarsze i jego państwu; Państwo, to ja – zdefiniował tę nową sytuację francuski król Ludwik XIV.
 
Ład powestfalski postrzegał Europę jako „koncert mocarstw”, wspólnie pilnujących zapewniającej pokój międzynarodowy „równowagi sił”. Przez pierwsze powestfalskie stulecie odgrywał pozytywną wobec państw europejskich rolę – lecz nie w stosunku do historycznych regionów kulturowych.. Te były w traktatach pokojowych epoki bezceremonialnie rozrywane na części granicami międzypaństwowymi. Przykłady zza granicy zachodniej Rzeczpospolitej Obojga Narodów: w traktacie kończącym Wojnę Trzydziestoletnią zaodrzańską część Księstwa Pomorskiego wraz z ujściem Odry oddano   Szwecji; ta musiała zwrócić ujście Odry ze Szczecinem w traktacie kończącym Wojnę Północną (1721) a Pomorze Zaodrzańskie z Rugią dopiero postanowieniami Kongresu Wiedeńskiego (1815). Historyczny region Łużyc, od wieków należący w całości do Saksonii, tymże traktatem z 1721 roku został podzielony pomiędzy Saksonię i Prusy. Śląsk od XIV wieku związany z czeską Koroną św. Wacława, został w 1741 roku ode-brany monarchii habsburskiej przez Prusy – ale nie w całości, jego południowo-wschodnie obrzeże pozostawiono przy Habsburgach jako Śląsk Austriacki.
 
W drugim wieku epoki powestfalskiej europejski „koncert mocarstw” coraz częściej zamieniał się w zmowę państw planujących rozbiór między siebie ich wspólnego słabszego sąsiada. Zmowa taka została urzeczywistniona poprzez trzy rozbiory Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Przy tej okazji na obszarze blisko ¾ mln km kw., zniszczono niemal doszczętnie jego historyczne podziały regionalne, tak szczegółowo przedstawione ponad wiek temu przez regionalistę Zygmunta Glogera[3]. Tutaj w szczególności upowszechniono tak fatalnie ocenianą przez geografię historyczną manierę prowadzenia granic państwowych wzdłuż rzek: Rzeki to szlaki komunikacyjne, ich zadaniem jest łączyć, a nie dzielić. W naszym stuleciu wykreślono na nich granice, gdyż uwalniają ludzi siedzących przy pokrytych suknem zielonych stołach od rzetelnego zbadania problemu i od myślenia. To dlatego otrzymaliśmy w XIX i XX w. tak obłąkane granice jak na przykład rzeka Prut, Zbrucz, Bug, nie mówiąc o Odrze i Nysie Łużyckiej[4].
 
Rewolucja francuska 1789 roku zakwestionowała zasadniczo powestfalski ład państw dynastycznych, rzucając hasło wojny ludów z królami. Wymagało to identyfikacji, czym są owe „ludy”: narodami, w dzisiejszym, etnicznym rozumieniu tego terminu; poprzednio „naród” oznaczał „mieszkańców państwa”; gdy władca mówił „mój naród”, znaczyło to tyle, co „moi poddani”[5] Zgodnie z tym rewolucyjna Francja stała się pierwszym państwem narodowym, budząc do życia nową idelogię nacjonalizmu. Nie od razu zapanował on w Europie: koalicja monarchów pokonała Napoleona i ustanowiła nad Europą kuratelę zachowawczego Świętego Przymierza. Trwałą natomiast pamiątką po „wielkiej rewolucji” we Francji pozostał scentralizowany system rządzenia tym krajem przy pomocy służącego mu departamentalnego podziału administracyjnego, którym rewolucja zastąpiła obalone przez nią historyczne regiony kulturowe; dopiero w trakcie obecnego tworzenia zintegrowanej Europy pojawił się we Francji nawiązujący do dawnych regionłów kulturowych podział na „regiony planowania”, będący alternatywą w stosunku do zrywającego z tradycją podziału departamentalnego.
      Europejska Wiosna Ludów 1848 roku wykazała, że Europa dojrzała do powszechnego przyjęcia się w niej parlamentarnych państw narodowych, niezależnie od tego, czy państwa te bedą republikami, czy pozostaną konstytucyjnymi monarchiami. Istotne było co innego: to, że młody nacjonalizm XIX wieku szedł ręka w rekę z liberalizmem w tworzeniu nowego typu państwa europejskiego, zrywającego z przeszłością wieloetnicznych państw dynastycznych[6] Zmienić się to miało dopiero w XX wieku, kiedy wynaturzony nacjonalizm demonstracyjnie zaczął widzieć w liberalizmie swego głównego wroga.
 
Po tym, jak dobiegła końca budowa narodowego państwa włoskiego (1860) i narodowego cesarstwa niemieckiego (1871), ostatnim w cywilizacji zachodniej wieloetnicznym państwem dynastycznym pozostało już tylko naddunajskie cesarstwo Habsburgów, które w otoczeniu państw narodowych przetrwało do końca pierwszej wojny światowej, jako skansen epoki, jaka przeminęła. Podobnie jak przedrewolucyjna Francja, dogorywało ono w atmosferze operetkowej rozrywki; tam wtedy żyli i tworzyli najwięksi ich kompozytorzy: Straussowie, Lehar, Kalman, Abraham. Kühnelt-Leddihn przypomniał znamienne wydarzenie z początku XX wieku, kiedy Theodore Roosevelt, prezydent USA (1901-1909), po odejściu z tego stanowiska wybrał się w podróż po Europie dla rozmów z jej przywódcami. W Wiedniu spotkał się z cesarzem Franciszkiem Józefem, któremu zadał bezceremonialne pytanie: – Wasza Cesarska Mość, na czym w tej jakże postępowej epoce polega jeszcze rola monarchii? – Mr Roosevelt – brzmiała odpowiedź – moim zadaniem jest ochrona moich narodów przed ich własnymi rządami.[7] Była to opinia prorocza, w świetle tego, co narodowe państwa europejskie wyczyniały po pierwszej a następnie po drugiej wojnie światowej, w imię scentralizowanego państwa jednonarodowego dzieląc pomiędzy siebie wieloetniczne regiony kulturowe i pozbawiając je ich tożsamości oraz historycznych tradycji.
     
Druga wojna światowa doprowadziła europejskie państwa narodowe do stanu, w którym wyszły one z niej poturbowane bez wzgledu na to, czy uważaly się za zwycięzców czy za pokonanych w tej wojnie. Dopiero to doświadczenie skłoniło państwa „starej” Europy, położone na zachód od żelaznej kurtyny, do odrzucenia skompromitowanego nacjonalizmu i podjęcia programu integracji, a właściwie reintegracji Europy w obszarze jej średniowiecznej jedności cywilizacyjnej. Ważnym elementem tej reintegracji okazało się odtwarzanie podzielonych granicami państwowymi historycznych regionów kulturowych. Narzędziem tej integracji ponad granicami stały się euroregiony.
 
Regiony dla Europy, nie dla Księgi Rekordów Guinessa
Denis de Rougemont opublikował w 1970 roku w Paryżu dramatyczny apel do mieszkańców Europy o jej dogłębną integrację, w następstwie której nasza część świata stałaby się federacją regionów a nie jedynie niespójnym zrzeszeniem państw narodowych[8]. Szwajcarski autor, z kraju o wielowiekowej tradycji kantonalnej samorządności regionalnej i z wielojęzycznej społeczności, która mieni się przecież narodem szwajcarskim, widzi w tym wzorzec dla narodu europejskiego[9], zamieszkującego zintegrowaną Europę Regionów. De Rougemont przypomina cele integracyjne, jakie postawił Kongres Europejski, obradujący  w Hadze w 1948 roku, w stulecie europejskiej Wiosny Ludów. Były nimi: pokój osiągany poprzez federację, hamujacą anarchię suwerennych państw; zamożność osiągana poprzez gospodarkę zarazem wolną i organizowaną; wspólnota duchowa osiągana poprzez skupienie żywych energii kultury, przekraczających granice państw i nacjonalizmów[10].
     
De Rougemont, publikujący ów List otwarty 22 lata po tym Kongresie, ubolewał nad tym, jak mało w tym czasie zrobiono dla integracji Europy. Do EWG, poprzedniczki obecnej UE, należała jedynie ta szóstka państw, która w 1957 roku podpisała Traktaty Rzymskie a wspólnota ta była tylko zrzeszeniem „suwerennych” państw. Optymistycznie zakładał, że zasadniczy przełom, dzięki któremu Europa Regionów zastąpi Europę Państw Narodowych dokona się w ciągu dwudziestu najbliższych lat, a zatem do 1990 roku. Minęło ponad 40 lat a wieszczony przez de Rougemonta przełom dotąd nie nastąpił. Istnieją jednak przesłanki, że po kolejnych 40 latach, w połowie XXI wieku, w dwieście lat po Wiośnie Ludów 1848 roku i w wiek po Kongresie Europejskim z 1948 roku, Europa dojrzeje do zastąpienia swoich państw narodowych przez państwo będące federacją regionów Europy. Można się tego spodziewać, obserwując poszerzanie się i integracyjne pogłębianie procesu integracji europejskiej w latach po publikacji Listu otwartego de Rougemonta. Liczba państw członkowskich integrujacej sie Europy wzrrosła z początkowych 6 do 27 a następni kandydaci do UE oczekują do niej przyjęcia. Zabliża się moment, w którym UE obejmie w całości dawny europejski krąg cywilizacyjny, nie przekraczając wszakże jego granic, gdyż – słowami emigracyjnego publicysty polskiego – Nie obejmuje ona w żadnym wypadku mocarstw pozaeuropejskich, Rosji, Turcji, Arabów, bo wówczas żadnej Europy by nie było[11]
     
Największą nadzieję budzi sieć euroregionów, scalających historyczne regiony kulturowe Europy, podzielone granicami państwowymi, czy choćby tylko wewnątrzkrajowymi granicami administracyjnymi.. Przed publikacją Listu otwartego istniał tylko na pograniczu holendersko-niemieckim ich eksperymentalny pierwowzór Euregio. Dziś, w wielkiej liczbie, istnieją one zarówno wewnątrz UE, jak i na jej styku z zewnętrznym obrzeżem Unii Europejskiej. Euroregiony, coraz częściej zamiennie nazywane Europrojektami, budowane są w trzech aspektach, coraz bardziej pogłębiających integrację regionu kulturowego, jakiego dotyczą. Pierwszy z nich dotyczy transgranicznej współpracy komunikacyjnej, tworzącej nowe i usprawniającej istniejące przejścia komunikacyjne, dla maksymalnego udoskonalania kontaktów międzyludzkich w regionie podzielonym granicą międzypaństwową; drugi transgranicznej współpracy, koordynującej rozwój gospodarczy po obu stronach granicy i usuwającej towarzyszące temu rozwojowi gospodarczemu, transgraniczne zagrożenia militarne, ekologiczne i inne; trzeci transgranicznej współpracy kulturowej, szczególnie ważnej w przypadkach podzielonych granicami państwowymi historycznych regionów europejskich, o wspólnej przeszłości dziejowej i wynikających z tej przeszłości wspólnych tradycjach i wspólnym dziedzictwie kulturowym.
     
Zwróćmy uwagę na zbieżność tych trzech aspektów z wcześniej wymienionymi trzema celami integracji europejskiej, sformułowanymi na Kongresie Europejskim w 1948 roku a zarazem na podobieństwo do trzech „koszyków” – komunikacyjnego, gospodarczego oraz praw człowieka, podczas ustalania w latach 70. XX-wieku deklaracji KBWE, dotyczącej pokojowego współistnienia w podzielonej wówczas żelazną kurtyną Europie. Uzgodnienia dotyczące „koszyka” pierwszego i drugiego były stosunkowo proste, zasadnicze trudności towarzyszyły przetargom, dotyczącym „trzeciego koszyka” – identycznie jak pomiędzy państwami narodowymi w przypadku „trzeciego koszyka” współpracy euroregionalnej.
     
Gdy u schyłku XX wieku „moda na euroregiony” doszła do zenitu , zapominano niekiedy, iż celem ich jest scalanie dawnych kulturowych całości, jakie z czasem ulegały sztucznym podziałom. W sileniu się na oryginalność projektu, tworzono projekty regionów, jakie nigdy wcześniej nie istniały a i dzisiaj nie stanowią zadatku potencjalnej całości regionalnej. Takim efektownym w zamyśle, lecz efekciarskim w praktyce okazał się Euroregion Pomerania utworzony w 1995 roku z pogranicza polsko-niemieckiego przy ujściu Odry, szwedzkiej Skanii a w zamyśle nadto duńskiego Bornholmu i części Zelandii; zamiast tego, pod tą nazwą oczekiwalibyśmy euroregionu scalającego historyczną Pomeranię od Łeby po granicę z Meklemburgią [12].
 
Powołany w 2003 roku i praktycznie „uśpiony” Euroregion Łyna-Ława w regionie wschodniopruskim, miałby lepszą alternatywę w Euroregionie Borussia, obejmującym całość tego historycznego regionu, podzielonego pomiędzy Polskę, Rosję i Litwę.[13]. Cenną inicjatywą jest  utworzony w 1995 roku Euroregion Bug, scalający region Księstwa Włodzimierskiego, czyli Lodomerii, podzielonego w XIV w. pomiędzy Królestwo Polskie i W. Ks. Litewskie, dziś stanowiącego pogranicze Polski, Ukrainy i Białorusi[14]. Na pograniczu odrzańskim podobne znaczenie ma powołany w 2003 roku Euroregion Pro Europa Viadrina, scalający podzieloną między Polskę i Niemcy brandenburską rejencję frankfurcką[15]. Nad Nysą Łużycką natomiast sąsiadują aż dwa euroregiony z rzeką tą w nazwie, zamiast jednego, scalającego historyczne Łużyce, dziś podobnie podzielone między Polskę i Niemcy.
 
 „Europa dwóch prędkości” i szczególna sytuacja ziem dawnej Rzeczypospolitej
Zjawisko „Europy dwóch prędkości”, szybszej integracji w zachodziej, wolniejszej we wschodniej części UE, nie pojawiło się dlatego, że po drugiej wojnie światowej Europa od Lubeki nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem zostala przecięta linią „żelaznej kurtyny”. Korzeni tego zjawiska należy poszukiwać 12 wieków wcześniej, kiedy na zachód od tej linii uformowało się europejskie cesarstwo Karolingów, podczas gdy na wschód od tej linii znajdowało się rojowisko ludów jeszcze niezorganizowanych państwowo. Problem nie sprowadzał się do „opóźnienia Wschodu” i potrzeby „doganiania Zachodu”, lecz polegał na tym, że wielowiekowy rozwój wschodniej części Europy, z różnych powodów, potoczył się innymi drogami, niż zarysowany wyżej rozwój części zachodniej. Na Bałkanach był on wynikiem tego, że do późnego średniowiecza znajdowały się one w orbicie cesarstwa bizantyjskiego a później, przez pięć wieków, w jarzmie tureckiego despotyzmu, jeszcze bardziej oddalonego od kręgu cywilizacji zachodniej. Odmiennie, własnymi drogami, przekształcało się natomiast międzymorze bałtycko-czarnomorskie, na którym w XVI wieku powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów.
     
Historiografia polska zgodna jest co do tego, że trzy wartości, jakimi obszar ten wyróżniał się w cywilizacji zachodniej to : samorząd regionalny, wolność osobista narodu szlacheckiego oraz unijny eksperyment Rzeczpospolitej Obojga Narodów[16]. Wszystkie trzy są wzajemnie ze sobą organicznie powiązane. Samorząd regionalny ukształtowała Polska Książęca, w czasach jej mnożących się podziałów dzielnicowych. Dzielnice te, wchodząc do Królestwa Polskiego, w ich granicach i uprawnieniach, przekształcały się w województwa; po unii polsko-litewskiej taki sam podział administracyjny przyjęło Wielkie Księstwo Litewskie. Wolność osobistą szlachta polska wywalczyła sobie w XIV w. w Królestwie Polskim. Władysław Jagiełło wolnośc tę rozszerzył na szlachtę litewską a nastepnie ruską; rezultatem było powstanie wieloetnicznego narodu szlacheckiego, uznającego Rzeczpospolitą Obojga Narodów swoją wspólną ojczyzną. Dołączała do niego również szlachta niemiecka z obu nadbałttyckich Państw Zakonnych. Wszystko to dokonywało się w czasach, w których na zachodzie Europy władza absolutna rządzących systematycznie ograniczała wcześniejsze wolności obywatelskie i samorządowe.
     
Zwieńczeniem tej ewolucji ustrojowej był wielki eksperyment unijny, jakim było stworzenie w 1569 roku Rzeczpospolitej Obojga Narodów; utrwalała ona formalnie to, co faktycznie uzgodniono już w 1501 roku unią postanowioną w Mielniku. Uwzględniając to, poszerzamy dzieje tego państwa unijnego do trzech stuleci: XVI, XVII i XVIII. Tworzyło ono kolejną zintegrowaną w Europie wspólnotę, rozmiarami podobną zarówno do cesarstwa Karolingów, jak i cesarstwa wskrzeszonego przez Ottona I w roku 962. Po rozbiorach Rzeczpospolitej Obojga Narodów w końcu XVIII wieku, jej wykształcona, wieloetniczna warstwa, nadal tylko ją właśnie uznawała za utraconą ojczyznę, wyczekując jej restytuowania w granicach przedrozbiorowych.
     
Sytuacja zmieniła się zasadniczo, kiedy u schyłku XIX wieku dotarły z zachodu na ziemie dawnej Rzeczypospolitej nacjonalizm i socjalizm a na miejscu zaktywizował się ruch ludowy i ich partie, również w symbiozach ludowo-narodowej, narodowo-socjalistycznej, socjalistyczno-ludowej, w warunkach powszechnego głosowania, całkowicie zdominowały i przebudowały scenę polityczną. Opanowali ją ludzie nowi, odrzucający i zdradzający unijne tradycje przedrozbiorowe, pragnący obszar dawnej Rzeczpospolitej podzielić na kilka odrębnych państw narodowych. Dla przedrozbiorowych, etnicznie przemieszanych regionów, zapowiadało to straszliwe katastrofy ludnościowe, dokonujace się w nich w ciągu XX wieku. Nowe państwa narodowe – Polska i Litwa powstałe po pierwszej wojnie światowej, Ukraina i Białoruś niepodległe dopiero od lat dwudziestu, wykorzenione ze swej unijnej przeszłości, okazały się tworami bez fundamentów, raz po raz wstrząsanymi albo wydarzeniami zewnętrznymi, albo wywoływanymi z własnej inicjatywy. Podjęta z końcem pierwszej wojny światowej próba sfederowania tych narodowych sukcesorów dawnej Rzeczpospolitej okazała sie niewykonalną, gdyż nie było zgody na to, aby któremukolwiek z tych państw powierzyć funkcję koordynatora tej federacji.. Sytuacja zmieniła się dopiero u progu XXI wieku, kiedy wymienione państwa albo znalazły się w Unii Europejskiej, albo do członkowstwa w niej aspirują, bo teraz federacji takiej patronować będzie UE jako czynnik zewnętrzny a nie któreś z jej państw członkowskich.. I do tego właśnie sprowadza się racjonalne jądro idei Porozumienia Wschodniego.
 
Podsumowanie: „Siła turystyki w regionach”
Spójrzmy na powyższe, często przywoływane hasło, w aspekcie powyższych rozważań . Zjednoczona Europa, nie będąc luźnym stowarzyszeniem „suwerennych” państw narodowych, lecz federacją jej historycznych regionów, wyzwoli potencjalnie ogromne a dotąd niezaktywizowane możliwości turystyczne tych regionów. Dla nas, mieszkańców międzymorza bałtycko-czarnomorskiego, oznaczać to będzie powrót do normalności, do unijnej tradycji wieków przedrozbiorowych. Zerwane więzy integracyjne zostaną odtworzone, a potomkowie wypędzonych mieszkańców historycznych regionów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, jeżeli w masie swej nie powrócą do nich na stałe, będą przecież często je odwiedzali, pamiętając, że swego czasu były one ich krajem rodzinnym.
     
Cała zaś, zintegrowana Europa Regionów, stanie się dla jej mieszkańców jednym wielkim domem ojczystym, w którym będą się oni czuli „u siebie”, lepiej niż gdziekolwiek indziej. Powtórzę za de Rougemontem zdania, którymi kończy on swój List otwarty do Europejczyków:
     
Jeżeli teraz mówią mi, że wyjście poza Państwo Narodowe jest utopią, odpowiem, że przeciwnie: jest to wielkie zadanie polityczne naszej epoki. Albowiem tylko za tę cenę zbudujemy Europę, a zbudujemy ją dla całej ludzkości – jesteśmy to jej winna. Będzie to Europa niekoniecznie najpotężniejsza czy najbogatsza; ale będzie to cząstka   planety, niezbędna jutrzejszemu światu, gdzie ludzie wszystkich ras będą mogli znaleźć może nie więcej szczęścia, ale więcej smaku życia, więcej jego sensu.[17]
     
 
                                                                            


[1]      2 Ch. Dawson, The Making of Europe, London 1929; wyd. Polskie; Tworzenie się Europy, IW PAX Warszawa 1962.

[2]      1. J. Huizinga, Jesień Średniowiecza, PIW Warszawa 1961.

[3]      1. Z. Gloger, Geografia historyczna ziem dawnej Polski, Kraków 1903.

[4]      2. E. Von Kühnelt-Leddihn, Ślepy tor. Ideologia i polityka lewicy 1789-1984,  Wyd. Wektory 2007, s. 129.

[5]      3. W tym rozumieniu Rzeczpospolita Obojga Narodów znaczyła Rzeczpospolitą Obojga Państw.

[6]      4. B. Croce, Historia Europy w XIX wieku, Czytelnik Warszawa 1998.

[7]      1. Kühnelt-Leddihn, o.c., s. 65.

[8]      2.D. de Rougemont, List otwarty do Europejczyków, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 1995.

[9]       R. Coudenhove-Kalergi, Naród europejski, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 1997.

[10]     de Rougemont, o.c., s.23n.

[11]     W. A. Zbyszewski, Zagubieni romantycy i inni, Instytut Literacki Paryż 1992, s. 87.

[12]     A. Piskozub, Pomorze w Europie Regionów, (w:) „Collegium Balticum”, z. 3, Szczecin 2005, ss. .99-109.

[13]     A. Piskozub, Euroregiony w Europie Bałtyckiej, (w:) Granice, współpraca i turystyka w Europie Bałtyckiej, wyd. Academia Europa Nostra, Gdynia-Lubieszynek 2009, ss. 13-33.

[14]     A. Piskozub,  Lodomeria. Podzielony i zapomniany centralny region Europy Środkowo- Wschodniej, (w:) „Annus Albaruthenicus 2010”, ss. 75-99.

[15]     A. Piskozub, Jakiej monografii Odry nam potrzeba? (w:) K. Schlögel, B. Halicka (red.) „Odra-Oder. Panorama europejskiej rzeki”, Wydawnictwo Instytutowe, Skórzyn 2008, ss. 55-68.

[16]     A. Chołoniewski, Duch dziejów Polski, Warszawa 1919, s. 109; F. Koneczny, Polskie logos a ethos.Roztrząsanie o znaczeniu i celu Polski, Poznań 1921, t.. II, s. 65.

[17]     de Rougemont, o.c., s.182.
 
 
 
 
 
 
      

Komentarze

komentarze

stat4u