Andrzej Zapałowski: Polska polityka wschodnia w zmieniającej się Europie

ministerstwo_spraw_zagraniczych_al-_szucha_23dr Andrzej Zapałowski

Od ponad dwudziestu pięciu lat polska polityka wschodnia jest ukierunkowana na wspomaganie państw powstałych lub odbudowanych wskutek upadku ZSRR. Idea Giedroycia, prometeizm, idea Międzymorza zaburzyła i uzależniła ideowo Polskę w jej polityce wschodniej od wpisywania się w określone realia doktryn politycznych powstałych na przełomie XIX i XX wieku. Jesteśmy zakładnikami koncepcji Dmowskiego i Piłsudskiego, koncepcji Polski jagiellońskiej lub Polski piastowskiej. Ciągle poszukujemy uwarunkowań politycznych a nawet geopolitycznych do ułożenia stosunków w Europie Środkowej pod nasze interesy gospodarcze i bezpieczeństwa. Mamy od dwóch wieków istotny problem z sojuszem niemiecko-rosyjskim, a w ostatnich latach nowy problem, a mianowicie jak głęboko musimy się zwasalizować w stosunku do Waszyngtonu, aby uzyskać gwarancje bezpieczeństwa. 

Problem jednak polega na tym, że proces wasalizacji nie jej działaniem jednostkowym, a wręcz odwrotnie ciągle się on pogłębia i w pewnym stadium procesu może doprowadzić do przekroczenia bariery, w której zakładane bezpieczeństwo ze strony USA będzie się przeistaczać w zagrożenie powodowane przeistoczeniem się naszego kraju z części układu bezpieczeństwa światowego w jego obszar wyjściowy do działań przeciw Rosji lub działań gospodarczych przeciw Niemcom.

Niebagatelną rolę pełni tu także Izrael, który poszukuje zastępczego obszaru egzystencjalnego w razie niemożności istnienia tego państwa na Bliskim Wschodzie wskutek wzrastającej dysproporcji ludnościowej Arabów do Izraelitów i wysokiego prawdopodobieństwa uzyskania broni atomowej przez Turcję, Iran, Arabię Saudyjską i Egipt. Na razie problem z tym ma Ukraina, zwłaszcza region od Odessy do Dniepru. 

Dotychczasowa polityka polska mająca na celu konsolidację państw Grupy Wyszehradzkiej w jeden organizm polityczny napotyka na wiele naturalnych przeszkód. Wspomniana grupa może działać jako sojusz wewnątrz UE przeciwko egoistycznym celom państw tzw. starej Unii, ale nie jest w stanie wypracować quasi federacji mającej na celu uzyskanie pozycji ośrodka siły, który by istotnie wpłynął na zmianę układu geopolitycznego w tej części Europy. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy są nie tylko egoizmy państwowe i przywódcze liderów politycznych, ale przede wszystkim to, że jest to stanowisko konfrontacyjne w stosunku do ciągle żywej niemieckiej koncepcji Mitteleuropy i rosyjskich celów likwidacji wszelkich obszarów spełniających rolę „kordonu sanitarnego” który ma stać na przeszkodzie zbliżeniu niemiecko-rosyjskiemu. W dzisiejszej rzeczywistości wspomniany niemiecko-rosyjski sojusz będzie miał głownie ostrze polityczne i gospodarcze a nie militarne. Niemcy będące uzależnione od eksportu widzą, iż zbliża się granica ich ekspansji eksportowej w Azji i Afryce, co może doprowadzić do istotnych problemów gospodarczych. Zachowanie i kontrola rynków Mitteleuropy i odzyskanie wpływów gospodarczych będzie należało do jej najbliższych strategicznych celów. Dla USA kraje Europy Środkowej liczą się nie jako rynek zbytu, ale jako obszar ryglowania Rosji. Tak więc zasadniczo interesy USA i Niemiec w tej części Europy nie są konfrontacyjne. 

Należy więc zadać sobie pytanie o koncepcje strategiczną polskiej polityki wschodniej. Tutaj musimy się odnieść do naszych doświadczeń historycznych i kreowania naszej polityki pod procesy z którymi będziemy mieli do czynienia w najbliższej przyszłości. Zasadniczo musimy obserwować trzy kraje, a mianowicie Litwę, Białoruś i Ukrainę. Pierwsze z tych państw liczące niewiele ponad dwa miliony etnicznych Litwinów egzystuje tylko na zasadzie konsensusu polityczno- militarnego w Europie. Jej realne szanse do obrony własnej są żadne, a pomoc w razie agresji w rzeczywistości ograniczy się tylko do wsparcia politycznego. Tak więc jako ośrodek siły ma zerową pozycję w świecie, a przy ciągłym spadku  demograficznym za dwie dekady stanie się państwem o potencjale ludnościowym średniego miasta w Europie. Jedyną jej szansą jest diametralna zmiana polityki i stworzenie sobie realnych gwarancji bezpieczeństwa nie poprzez iluzoryczne sojusze, ale poprzez federalizację z Polską na zasadzie dużej autonomii. Oczywiście może wybrać także dotychczasową drogę konfrontacji z Polską na tle prowadzenia wewnętrznej polityki nacjonalistycznej kosztem Polaków. Pytanie tylko z jaką determinacją, nawet pomimo sojuszy wojskowych Polska stanie do jej obrony. Liczyć się tu będzie nie stanowisko rządu a narodu (do tego elementu układów polityczno-militarnych przywiązuje się zbyt małe znaczenie w Europie).

Co się tyczy Białorusi to mamy do czynienia z państwem dwu cywilizacyjnym, trójetnicznym, dwuwyznaniowym z bardzo małą tradycją państwową i narodową. Jednakże potencjał demograficzny i stabilizacja społeczna spowodowana niskim poziomem ruchów narodowych jest czynnikiem sprzyjającym do jego trwania. Istotnym błędem polskiej polityki w stosunku do tego państwa jest wspieranie białoruskiej idei narodowej. Wykreowanie takowego podmiotu narodowego w znacznej skali to tworzenie sobie kłopotów podobnych do tych które mamy z nacjonalistami litewskimi i ukraińskimi. Polska powinna dbać o dobre stosunki z tym rosyjsko-polskim państwem, gdyż stabilizuje to znaczne obszary naszej wschodniej granicy. Nie jest także ważne kto i jakimi metodami sprawuje władzę w tym państwie. Nasza polityka musi być względem Białorusi bardzo elastyczna i nie konfrontacyjna z Rosją, jeżeli ona nie podejmie działań zagrażających naszym wpływom w tym państwie.

Najpoważniejszym wyzwaniem jest nasza polityka wobec Ukrainy. Tutaj należy założyć wiele wariantowość możliwych scenariuszy dotyczących losów tego państwa. Nas nie powinny zasadniczo interesować zbytnio procesy które dochodzą w tym państwie na wschód od Dniepru. Wprost odwrotnie jest to perspektywiczny obszar naszej współpracy gospodarczej. Najistotniejsze są jednak procesy, do których może dojść na zachodzie tego kraju. Mamy tu zasadniczo cztery obszary, gdzie będą zachodziły zmiany niezależnie od naszego stanowiska. Pierwszy to tzw. Galicja z Wołyniem, drugi to Zakarpacie, trzeci to ukraińsko-rumuńska Północna Bukowina i czwarty ukraińsko-rosyjsko-rumuńska Południowa Besarabia. W odniesieniu do procesów zachodzących w wymienionych obszarach poza Galicją, Polska powinna pełnić rolę arbitra. Zapewne wspomniane obecne ukraińskie prowincje staną się obszarami o dużej autonomii, zwłaszcza gospodarczej w ramach Ukrainy, a nie wykluczone, iż w długim procesie częścią innych państw. Dlatego nie należy tu w ciemno popierać unitarności Ukrainy, bo ważniejsze są stosunki z regionami i społecznościami, które będą realnie zarządzać tymi obszarami niezależnie od ich przynależności państwowej.

Szczególnym dla Polski wyzwaniem jest tzw. Galicja. Wspieranie i tolerowanie przez Polskę nacjonalistycznych środowisk na Ukrainie (a nawet w Polsce) spowodowało wykreowanie czynnika, który będzie działał na rzecz szerokiej autonomii tego regionu a w skrajnej sytuacji odzyskania politycznych wpływów Rosji w Kijowie nawet dążenia do niepodległego państwa. Dzisiejsza zachodnia Ukraina (musimy tu mówić o szerszym obszarze niż wschodnie województwa II RP, zapewne sięgającym do Żytomierza). Sytuacja, gdzie Polska na wschodzie będzie graniczyła z nacjonalistycznym regionem, czy też nowym państwem będzie powodowało to, że będzie ono bardzo wrażliwe na wszelkie prowokacje (i to nie tylko ze strony Rosji). W pewnych obszarach zagrożenie niemilitarne dla Polski będzie wielokrotnie większe niż obecne ze strony Kaliningradu. Będzie to obszar spauperyzowany i trwale muszący być podtrzymywany ekonomicznie przez państwa trzecie. Taka inna forma Kosowa, lecz znacznie większa i znacznie bardziej roszczeniowa.  Nie jest wykluczone, iż w elitach władzy lub społeczeństwie tego regionu-państwa pojawią się idee federacji z Polską. Niewykluczone też, iż taką koncepcję będą wspierały Stany Zjednoczone i Niemcy (interesów w tym względzie mają wiele począwszy od poszerzenia obszaru administracyjno-prawnego stabilizacji działalności gospodarczej po trwałe poszerzenie swoistego sworznia geopolitycznego w tej części Europy).

Co w takim razie powinna zrobić Polska z tzw. Galicją. Po pierwsze przestać tolerować ukraiński nacjonalizm, który będzie problemem dla naszej polityki wschodniej (relacje z Kijowem i Moskwą). Dodatkowo będzie utrwalał napięcia z ludnością ukraińską Galicji. Z tym muszą sobie poradzić sami Ukraińcy. Muszą wybrać pomiędzy stabilizacją i dobrobytem a nacjonalistyczną ideą niosącą za sobą destabilizację, chaos i biedę.   Federalizacja Polski z tym regionem to byłoby cofniecie naszego rozwoju ekonomicznego o co najmniej kilka dekad. Dodatkowo wprowadziłoby trwały chaos w Polsce południowo-wschodniej. Czyli jaka forma współpracy z Galicją? Rozwiązania pokaże rozwój sytuacji, ale dla Polski lepiej, aby na wschodzie od nas było niewielkie państwo, które nie będzie stwarzało nam trwałego zagrożenia militarnego, będące w konflikcie interesów z Rosją i współpracujące z Grupą Wyszehradzką lub jej emanacją.

Polska musi rozwijać się nie w oparciu o cele uzyskiwane metodami kreowania sytuacji w obszarach swojego pogranicza a w oparciu o sytuację, która powstaje w wyniku procesów w swoim otoczeniu. Czyli nieagresja a pomoc na zasadzie obopólnych korzyści.

 

Fot. Wikimedia Commons

 

 

Komentarze

komentarze

stat4u