Tak zwana “lista Dugina” to fake news. Wywiad z dr. Leszkiem Sykulskim

news-2094394_1280Tak zwana "lista Dugina to fake news". Wywiad z dr. Leszkiem Sykulskim

 

Eryk Kowalczyk: Panie Doktorze, w 2014 r. w Internecie pojawiła się anonimowa informacja o rzekomym włamaniu do skrzynki pocztowej znanego rosyjskiego filozofa i ideologa Aleksandra Dugina. Na podstawie adresów e-mail z tej skrzynki opracowano tzw. „listę Dugina”, którą nazwano „listą przyjaciół Rosji”. Czy to nie zbyt daleko idąca interpretacja?

Leszek Sykulski: To typowy, modelowy wręcz przykład dezinformacji i budowania narracji medialnej w oparciu o fake newsy, informacje nieprawdziwe lub zmanipulowane. Dezinformacja polega na tym, że tworzy się przekaz zawierający często jakąś informację prawdziwą, natomiast obudowuje się go informacjami kłamliwymi i fałszywymi interpretacjami, mającymi służyć interesowi infoagresora. Dokładnie z takim przypadkiem mamy tutaj do czynienia.

Równie dobrze ktoś mógłby się włamać na moją czy Pańską pocztę. I co z tego? Co z tego, że w mojej skrzynce znajdują się adresy kilkudziesięciu byłych i obecnych ministrów i wiceministrów polskiego rządu, kilkudziesięciu czołowych polityków Federacji Rosyjskiej, setki  adresów rządowych ekspertów polskich i zagranicznych ośrodków analitycznych, naukowców, polityków i analityków z wielu innych państw?

Od kilkunastu lat prowadzę badania naukowe w zakresie geopolityki, analizuję polską i rosyjską myśl geopolityczną i jest czymś normalnym, że nie tylko czytam fachową literaturę, ale także wyjeżdżam na zagraniczne konferencje i prowadzę rozmowy i wywiady z tamtejszymi politykami, naukowcami, dziennikarzami. Bez analizy źródeł i kontaktów międzynarodowych nie ma rzetelnej wiedzy.  

Eryk Kowalczyk: Czy kontaktował się Pan kiedyś z Aleksandrem Duginem, a jeśli tak, to w jakiej sprawie?

Leszek Sykulski: W ramach swoich badań oczywiście kontaktowałem się i kontaktuję z wieloma przedstawicielami rosyjskiego świata nauki, polityki i mediów. Kontaktowałem się także z Aleksandrem Duginem, najbardziej znanym przedstawicielem rosyjskiej myśli geopolitycznej, w celu udzielenia mi wywiadu do przygotowywanej monografii naukowej poświęconej myśli politycznej tego ideologa.

Co w tym złego, że naukowiec badający myśl polityczną żyjącego działacza politycznego, kontaktuje się z nim w celu przeprowadzenia wywiadu do książki naukowej?

Eryk Kowalczyk: Skąd zatem taka informacja w kilku polskich serwisach internetowych o tym, że adres w skrzynce mejlowej zagranicznego działacza społecznego, politycznego oznacza automatycznie bycie „przyjacielem” obcego kraju?

Leszek Sykulski: To przejaw braku świadomości toczącej się wojny informacyjnej i celów poszczególnych graczy. Tego fake newsa wypuścił niszowy ukraiński serwis internetowy, na użytek walki informacyjnej po aneksji Krymu przez Rosję. Podejrzewam, że celem tego było wywołanie poruszenia na Zachodzie, stworzenia fałszywego obrazu Rosji wszechpotężnej, mającej „w garści” premierów, czołowych polityków i ekspertów w krajach NATO i UE. Informacji w żaden sposób nie zweryfikowało kilka polskich niszowych stron internetowych, które bezkrytycznie powieliły anonimowy przekaz marginalnego serwisu ukraińskiego.

Eryk Kowalczyk: Czy planuje Pan wejście na drogę sądową przeciw osobom i mediom, które powielają tę zmanipulowaną informację?

Leszek Sykulski: Każda osoba rozpowszechniająca fałszywe informacje na mój temat, może być pewna mojej stanowczej reakcji i wystąpienia na drogę sądową. Tego typu fake news narusza art. 212 kodeksu karnego. Rozpowszechnianie kłamstwa, którego autorem jest w dodatku anonim, jest banalne do obnażenia. Organizacje, media czy pojedyncze osoby powołujące się na tego fake newsa w przestrzeni publicznej w celu pomówienia mnie, mogą być przygotowane na wypłaty wysokiego odszkodowania.

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze

komentarze

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*