Katarzyna Javaheri: Wybory prezydenckie w Afganistanie – czas na zmiany

DSCN4466

Katarzyna Javaheri

Bez wątpienia tegoroczne wybory, jak i cały 2014 rok przyniosą zmiany w Afganistanie. Kluczowym pytaniem jest to, czy będą to zmiany na lepsze. Analizując obecną sytuację w kraju nasuwa się obawa, że rok 2014 może przynieść destabilizację, jak również utratę tego, co przez ostatnie 12 lat udało się w Afganistanie naprawić i odbudować. Mowa tu głównie o bezpieczeństwie, stabilizacji gospodarki oraz przejrzystości prawodawstwa.

Rozpoczynając od analizy stopnia bezpieczeństwa na niecałe dwa miesiące przed wyborami (odbędą się 5 kwietnia 2014 r.), nie sposób nie zauważyć, że poziom ten znacznie się obniżył. Z Kabulu praktycznie codziennie dochodzą informacje o zamachach, z których najbardziej spektakularnym był atak na libańską restaurację Taverna du Liban. 17 stycznia 2014 r. zginęło tam 21 osób, w tym 13 cudzoziemców. Lokalu, który był często odwiedzany przez dyplomatów i przedstawicieli organizacji międzynarodowych aktywnie bronił jej właściciel. Niestety również i on poniósł śmierć.

Opisany wyżej incydent to tylko przysłowiowa „wisienka na torcie”, o której obszernie rozpisywały się zachodnie media. Każdego dnia zarówno kabulczycy, jak i mieszkańcy prowincji (głównie na terenach tzw. Pasztunistanu) muszą mierzyć się z zagrożeniem zdrowia i życia. Każda rodzina, która posiada majątek choćby nieznacznie większy niż inni, jest narażona na porwania dla okupu. Porywaczami nie są jednak talibowie, a ich motywy nie mają nic wspólnego z fundamentalizmem muzułmańskim. To powszechna korupcja w instytucjach państwowych oraz coraz bardziej powiększająca się przepaść pomiędzy biednymi a bogatymi sprawia, że część społeczeństwa jest sfrustrowana.

Frustrację na pewno powiększa fakt, iż to pierwsze wybory prezydenckie, co do których oczekiwania są tak bardzo wygórowane (m.in. transparentność, uczciwość kandydatów, powszechna dostępność do punktów wyborczych). Jednocześnie jasnym jest, że zostaną przeprowadzone w atmosferze niepewności, a w niektórych rejonach nawet strachu. W styczniu 2014 r. afgańskie Ministerstwa Obrony i Spraw Wewnętrznych podały do wiadomości, że mimo usilnych starań, nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa w 414 centrach i punktach wyborczych podczas głosowania. Jest to wprawdzie postęp w stosunku do 2009 r., gdy zamkniętych pozostało około 900 lokali wyborczych, jednakże oczekiwania społeczeństwa wciąż mijają się ze stanem faktycznym.

Kandydaci na prezydenta, a także afgańscy internauci praktycznie codziennie podkreślają znaczącą rolę kobiet w procesie wyborczym. Niestety i tym razem teoria mija się z praktyką. Mimo tego, że społeczeństwo jest świadome i chce, by kobiety brały czynny udział w głosowaniu, to nie ma co liczyć na ich wysoką frekwencję. Strach paraliżuje kobiety oraz ich rodziny. Ryzyko jest zbyt duże, a zaufanie społeczne do wyborów niewymiernie niskie.

Jaka przyszłość czeka Afganistan po wyborach? Jednego można być pewnym – zajdą w tym kraju liczne zmiany, od osoby prezydenta począwszy, na wycofaniu lub zmniejszeniu liczebności wojsk międzynarodowych skończywszy. Kontrowersyjne zagadnienie podpisania Dwustronnego Paktu Bezpieczeństwa (BSA)* pomiędzy Kabulem a Waszyngtonem wzmaga niepewność społeczną i szkodzi gospodarce. Prezydent Hamid Karzaj już od ponad dwóch miesięcy opóźnia podpisanie Paktu. Mimo akceptacji projektu tego dokumentu przez Loja Dżirgę (Wielką Radę), pozostaje on wciąż pustą obietnicą. Brak podpisu, a co za tym idzie, brak bilateralnego porozumienia jest równoznaczny z całkowitym wycofaniem się wojsk NATO z Afganistanu oraz bardzo realnym zagrożeniem dla kraju i jego mieszkańców, a także cudzoziemców. W Pakistanie otwarcie się mówi o wrogości wobec Hindusów pracujących w Afganistanie. W programie „Sawal Yeh Hai" na kanale Ary News padły nawet groźby śmiertelne w ich kierunku. Należy tu podkreślić, że Indie znacząco inwestują w afgańską gospodarkę, zarówno w sektor państwowy, jak i prywatny. W obliczu takich wypowiedzi, niepokojąca się wydaje postawa indyjskiego ministra spraw zagranicznych Salmana Churszida, który podczas wizyty w Kabulu w lutym 2014 r., wyraził poparcie dla Karzaja w jego zabiegach celem opóźnienia podpisania BSA.

Ostatnim problematycznym zagadnieniem zbliżających się wyborów jest właśnie sam wybór głowy państwa. Hamid Karzaj kończy swoją drugą kadencję i po nieudanych próbach obejścia prawa, nie może ubiegać się o stanowisko prezydenta po raz trzeci. Kandyduje wprawdzie jego brat, Qajum Karzaj, ale poparcie dla niego nie wygląda obiecująco (maksymalnie 10%). Silnym kandydatem jest doktor Abdullah Abdullah, który w 2009 r. dostał się wraz z Karzajem do II tury. Abdullah cieszy się sporym poparciem, jednocześnie mając wielu wrogów. Jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej pojawiały się artykuły szkalujące jego postać, w tym dotyczące skandali obyczajowych. Poważnym minusem tego kandydata, zwłaszcza dla wyborców-Pasztunów są jego tadżycko-pasztuńskie korzenie oraz niekryta sympatia samego Abdullaha do tych pierwszych.

Realne szanse na wygraną ma były minister finansów Aszraf Ghani Ahmadzaj, który w przeciwieństwie do Abdullaha jest dumny ze swojego czystego pasztuńskiego pochodzenia. Jego postać budzi z kolei kontrowersje ze względu na podwójne, afgańskie i amerykańskie obywatelstwo. Przed startem w wyborach teoretycznie zrezygnował z amerykańskiego paszportu, natomiast nieoficjalne źródła ostro negują ten fakt. Liczącą się postacią jest także inny Pasztun – Zalmaj Rasul, który zrezygnował ze stanowiska ministra spraw zagranicznych, by kandydować w kwietniowych wyborach.

Afganistan to kraj specyficzny. Nieważne kto wygra wybory, zawsze znajdzie się spora grupa niezadowolonych wyborców z przegranymi kandydatami na czele, którzy będą chcieli podważyć wyniki głosowania, udowodnić prawdziwe lub zmyślone oszustwa wyborcze, a nawet zaangażować się zbrojnie celem przejęcia władzy. Ten ostatni scenariusz może być niebezpiecznie realny w przypadku wygranej doktora Abdullaha, gdzie pretekstem do odebrania mu funkcji głowy państwa mogłoby być jego pochodzenie. Przedsmak podobnej sytuacji mieliśmy w 2009 roku, gdy Abdullah zrezygnował z kandydowania w II turze ze względu na podejrzenie manipulowania całym procesem wyborczym na rzecz Karzaja. Miał wtedy bardzo duże szanse na wygraną.

* Dwustronny Pakt Bezpieczeństwa – pakt pozwalający na pobyt wojsk NATO na terenie Afganistanu po 2014 roku.

 

Fot. Marcin Krzyżanowski

 

Katarzyna Javaheri – orientalistka zajmująca się od 7 lat Afganistanem, ze szczególnym naciskiem na zagadnienia gospodarcze i stosunki międzynarodowe. Obecnie dyrektor polsko-afgańskiej spółki Ariana Trade Group.

ariana_logo

Komentarze

komentarze

stat4u