Gene Sharp jako ideolog ruchu nonviolent

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMichał Szymuś
 
Historia pamięta dużo różnych bitew, wojen i rewolucji, które wybuchały ze słusznych moralnie pobudek, lub też w sprawach całkiem błahych. Wiele z nich było prowadzonych w sposób niezwykle krwawy, z wykorzystywaniem brutalnych metod i bez poszanowania strony przeciwnej, a i tak nie przyniosły one satysfakcjonujących rezultatów na zbyt długi czas. Ten stan rzeczy nie był do przyjęcia zwłaszcza dla ludzi otwartych, światłych, o nieprzeciętnych zdolnościach intelektualnych, niekoniecznie pacyfistów, którzy niekiedy przez całe swoje życie dążyli do upowszechnienia się zupełnie innych poglądów w kwestii prowadzenia działań zbrojnych.
 
I. Gene Sharp i Instytut Alberta Einsteina
Idee wybitnych myślicieli, takich jak Ghandi, Thoreau, Tołstoj czy Martin Luter King, realizuje współcześnie amerykański Instytut Alberta Einsteina z siedzibą w Bostonie. Jego patron – Albert Einstein zajmował swego czasu stanowisko w opozycji do nazistów, popierał walkę przeciwko nim. Był prawdziwym wyrazicielem tych przekonań, które współcześnie realizuje Instytut. Organizacja powstała w 1983 roku i oddała się działalności na rzecz obrony demokratycznych wolności i instytucji, przeciwstawiania się uciskowi, dyktaturom i praktykom ludobójstwa oraz zmniejszania wpływów politycznej przemocy, jako jednego z narzędzi polityki na rzecz większego zastosowania metod bez jej użycia. Zrzeszeni wokół niej aktywiści badają jak można osiągnąć wolność, sprawiedliwość i pokój bez konieczności poświęcania jednych kosztem innych. Realizacja tych celów na co dzień wyraża się w dążeniu do upowszechnienia się myślenia w kategoriach walki bez przemocy za pomocą różnych środków komunikacji medialnej: drukowanie broszur, ulotek i publikacji, przekładanie ich na inne języki (zwłaszcza na zrozumiałe w krajach ogarniętych akurat rewolucją), organizowanie konferencji i konsultacji, prowadzenie warsztatów, itp[1].
 
Założycielem Instytutu Alberta Einsteina jest Gene Sharp, który pełni tam obecnie funkcję starszego uczonego i członka zarządu (sprawował stanowisko prezesa do roku 1990). Oprócz tego jest też emerytowanym profesorem w Departamencie Nauk Politycznych na uniwersytecie w Dartmouth (Massachusetts). Gene Sharp urodził się na północy Baltimore w amerykańskim stanie Ohio 21 stycznia 1928 roku. W 1946 roku ukończył szkołę średnią w Columbus, a pierwszy tytuł naukowy („Bachelor of Arts” – najniższy tytuł nadawany w dziedzinie nauk humanistycznych, odpowiednik polskiego licencjata) zdobył 3 lata później na Uniwersytecie Stanu Ohio. Tytuł magistra („Master of Arts”) osiągnął w roku 1951 za rozprawę: The Politics of Nonviolent Action: A Study in the Control of Political Power, która to przyniosła mu największą sławę. Prowadzone prace naukowe, wykłady na wielu uczelniach: w Bostonie, Oslo, Oxfordzie, Bedford, Waltham, czy na Harvardzie, czy wreszcie podróże i spotkania z ludźmi, którzy bezpośrednio stykali się z problemami podejmowanymi przez profesora (np. z uczestnikami antyfaszystowskiego ruchu oporu w Norwegii), pogłębiały nie tylko jego szeroką wiedzę, ale i chęć do prowadzenia nowych badań[2].
 
Gene Sharp jest przez wielu znawców tematu uważany za najlepszego specjalistę w dziedzinie walki bez przemocy. W wywiadzie w „Peace Magazine” określany jest jako człowiek, który „prawdopodobnie wie więcej o oporze bez przemocy niż ktokolwiek inny na naszej planecie”[3].. Będąc już w szkole średniej, świadomy wyzwań ówczesnego świata, stojącego w obliczu zagrożeń ze strony Związku Radzieckiego, ze Stalinem na czele, kolonializmu, broni nuklearnej (o której wiadomo było stosunkowo niewiele), chciał dowiedzieć się czy można coś z tym zrobić. Mimo sporych braków terminologicznych szukał rozwiązań problemu wojny[4]. Spędził lata na rozważaniach nad taką techniką walki, która byłaby w tym pomocna. Poszukiwał odpowiedzi na pytania o jej istotę, metody, sposoby działania wobec represyjnych reżimów oraz o możliwościach jej skutecznego zastosowania[5], co bez wątpienia stawia go na uprzywilejowanej pozycji jednego z największych autorytetów w omawianym temacie.
 
II. Filozofia walki bez użycia przemocy
Filozofia ta wykształciła się, ponieważ szeroko rozumiana przemoc w różnych formach (zwłaszcza tak jaskrawych jak ludobójstwo, terroryzm czy dyktatury) jest powszechnie uznawana za poważny problem. Dotychczasowe próby jego rozwiązania nie opierały się na właściwym rozumieniu natury przemocy i były nieudane. Celem prac Gene Sharpa jest osłabienie zaufania do środków postępowania opartych na przemocy, jako najbardziej odpowiednich w każdym przypadku (a przecież istnieją takie, w których z powodzeniem można stosować np. negocjacje). W wyjątkowo trudnych konfliktach, gdzie zagrożone są podstawowe wartości (wolność, demokracja, życie i godność człowieka), wierzy się, że należy postępować możliwie jak najostrzej. Przemoc postrzegana jest tutaj jako jedyna alternatywa dla bierności czy uległości wobec wielkiego zła, jako konieczność w obliczu potrzeby obrony tego, co dobre i cenne[6].
 
Jak dowodzi autor takie rozumowanie ma oczywiście pewne uzasadnienie (trudno bowiem twierdzić, że występowanie przeciwko bezwzględnym dyktatorom to równy i uczciwy pojedynek), jednak nie można zapominać, że wojna i przemoc nie była uniwersalnym pomysłem na przeprowadzanie nawet ciężkich konfliktów. Istnieje realna alternatywa, najzupełniej możliwa do wprowadzenia, potrafiąca skutecznie sobie poradzić nie tylko w łatwych sytuacjach, ale także wtedy, gdy podstawowe wartości są zagrożone, a przeciwnicy stosunkowo silni. To właśnie walka bez użycia przemocy, nazywana „innym (odmiennym) ultimatum”. Metoda mogąca z powodzeniem służyć jako środek zastępczy dla wojny[7].
 
Czym zatem jest walka bez użycia przemocy[8]? W jakich kategoriach należy ją rozpatrywać? Na jakich opiera się założeniach? Czy wreszcie: jakie stawia sobie cele? Dla lepszego pojmowania niezbędne jest uświadomienie sobie jej istoty. Żeby określić czym jest, trzeba najpierw określić czym na pewno nie jest i sprostować powszechne błędy w rozumowaniu. Przede wszystkim, co autor podkreśla nie tylko w swoich dziełach, ale i przy okazji udzielania wywiadów, trzeba dokonać rozróżnienia pomiędzy działaniem bez udziału przemocy, a podobnym postępowaniem umotywowanym przekonaniami związanymi z wyznaniem czy etyką (np. poglądy pacyfistyczne czy chrześcijańskie). Są to dwa różne zjawiska.
 
W istocie nie trzeba być osobą o nienagannej postawie etycznej, ani posiadać konkretnych przekonań religijnych. Nie jest wymagany wysoki stopień wspólnoty interesów, wyznawania takich samych zasad i standardów, choć z pewnością mogłoby to służyć zwiększeniu jedności grupy. Metoda ta nie zależy od założenia, że biorący w niej udział są z natury „dobrzy”. Nie jest jej obca świadomość, że w kręgu jej oddziaływania mogą znaleźć się ludzie zarówno „dobrzy” jak i „źli”, z uwzględnieniem nawet skrajnych przypadków okrucieństwa. Nie istnieje nic, co mogłoby zapobiec posługiwaniu się techniką przez tych ostatnich, aczkolwiek społeczne konsekwencje mogą znacznie różnić się od powodowanych słusznymi przesłankami. Nie ma też zapewnienia, że polityczni przeciwnicy powstrzymają się przed zastosowaniem przemocy wobec protestujących. Metoda jest po prostu przeznaczona do występowania przeciwko aktom przemocy, kiedy jest to konieczne. Działania bez przemocy nie mają jednak nic wspólnego z pasywnością, uległością, ani tchórzostwem.
 
Co więcej, należy już na samym początku przezwyciężyć w sobie te cechy, jeśli oczekuje się sukcesów. Nieprawdą jest, że dzięki takim akcjom można stosunkowo niewiele zdziałać, a jeśli już to polega to bardziej na zmiękczaniu serc oprawców i to raczej w obrębie systemów demokratycznych. Historia dostarcza dowodów, że dzięki takim postawom można poradzić sobie z reżimami, obcym atakiem, a nawet systemami totalitarnymi. Niekoniecznie musi to zająć o wiele więcej czasu niż rozwiązania konwencjonalne. Przeciwnie, niejednokrotnie zdarzało się osiągnąć zamierzone efekty już w kilka dni. Wreszcie, nie jest zasadne stwierdzenie, że walka bez przemocy to fenomen konkretnej kultury. Zjawisko to pojawia się tak samo na Zachodzie, jak i na Wschodzie[9].
 
III. Formy i cel "walki"
Działanie bez użycia przemocy jest takim typem walki, poprzez podjęcie którego ludzie decydują się na inne środki niż przemoc fizyczna. W większości przypadków wykorzystywana jest przez tych, którzy odrzucają ją jako zarówno niepotrzebną, jak i bezproduktywną (a nawet przeciwskuteczną)[10].
 
Jest, tak samo jak wojna, narzędziem walki. Tak samo opiera się na mobilizacji sił i przeprowadzaniu „bitew”. Wymaga mądrej strategii i dobrego przygotowania. W znacznej mierze zależy od odwagi, dyscypliny i poświęcenia swoich „żołnierzy”. Poszczególne techniki w obrębie szeroko rozumianej metody nonviolent action zostały sklasyfikowane w trzy kategorie. Pierwszą z nich jest protest i perswazja bez przemocy, co polega głównie na symbolicznych akcjach pokojowej opozycji, wyrażonych pozawerbalnie. Wyróżniamy tutaj między innymi marsze, parady, pikiety, rozwieszanie plakatów, spotkania protestacyjne i podobne.
 
Najszerszą kategorią jest brak współpracy z przeciwnikiem, czyli zamierzone wstrzymanie się od pomocy czy odrzucenie związków łączących buntowników z wrogiem na różnych płaszczyznach, co podzielone jest dodatkowo na trzy aspekty: społeczny (bojkoty ze strony społeczeństwa), ekonomiczny (różnego rodzaju strajki na tle gospodarczym) oraz polityczny (bojkoty polityczne). Akcje związane z tymi aspektami mogą być spontaniczne lub zaplanowane, legalne bądź nie. Trzecią kategorię stanowią interwencje bez przemocy, czyli świadome działania, mające na celu wpływ na sytuację. Będą to wszystkie akcje, które wkraczają w porządek ustalony przez wroga. Wszystko, co utrudnia mu normalne funkcjonowanie, wszelkie dążenia do zmiany. Strajki okupacyjne i głodowe, ustanawianie nowych struktur społecznych czy równoległych rządów oraz podobne[11].
 
Zaczynając od kilku przykładów wyszczególnionych metod, Gene Sharp sporządził listę 198 typów akcji w ramach szerzej pojętego. Podstawowym założeniem walki bez przemocy jest oczywiście wyzbycie się rozwiązań stosujących przemoc fizyczną. Dlatego chcąc rozwijać dalej tę metodę jej wyznawcy stawiają sobie za cel zmniejszenie powszechnej wiary w wojnę i przekonaniu, że jest ona lekiem na całe zło, zwłaszcza w kontekście nieskuteczności innych pomysłów. Rządy dyktatur i innych reżimów, ataki terrorystyczne, ludobójstwa, opresje – to dość częste zjawiska. Używanie przemocy przez jedną stronę najczęściej skutkuje podobną odpowiedzią. Jednak jest to narzędzie znane, oddalające poczucie całkowitej beznadziei w obliczu skomplikowanych konfliktów. Wobec tego dopóki ludzie będą trwać przy takim przekonaniu i dopóki nie będą wstanie myśleć wyłącznie w znanych sobie kategoriach, sytuacja nie zmieni się[12].
 
IV. Występowanie przeciwko źródłom władzy.   
Jak dowodzi Gene Sharp, wcale nie jest tak, że gdy np. agresor napada na państwo i wprowadza swoje panowanie na zdobytym terenie, to nie podlega już działaniu żadnych czynników zewnętrznych. Przeciwstawiając się poglądom przedstawiającym władzę jako trwałą i niezniszczalną, formułuje tezę, że tak naprawdę każda władza jest ściśle zależna od funkcjonowania społeczeństwa (jego struktur, instytucji i poszczególnych członków). Autor wyróżnia źródła, na których się ona opiera oraz pokazuje, że umiejętne występowanie przeciwko nim odbywa się na zasadzie podkopywania fundamentów, na których stoi władza naszych wrogów, oraz że może to być niezwykle efektywne.
 
Są to: 1) Autorytet, czyli niejako przyzwolenie na rządzenie, pochodzące od samych rządzonych. Ktoś, kto posiada autorytet może panować bez potrzeby stosowania siły, ale z drugiej strony masowa odmowa uznania czyjejś władzy może to panowanie skutecznie utrudnić. 2) Zasoby ludzkie, liczba osób posłusznych i współpracujących, bez których nie sposób byłoby osiągnąć wszystkie zamierzone cele. 3) Wiedza i umiejętności tych ludzi (potencjał). 4) Czynniki niewymierne (psychiczne i ideologiczne), takie jak tradycja, zwyczaje, ogólny stosunek posłuszeństwa się, istnienie wspólnej wiary czy ideologii. Wszystko to, co może wpłynąć na charakter relacji z ludźmi i stopień ich ewentualnego podporządkowania się. 5) Zasoby materialne – system gospodarczy, surowce, finanse, transport i komunikacja oraz inne czynniki wpływające na obszar oddziaływania rządu. Uboższe zasoby materialne ograniczają pole manewru w opanowywaniu społeczeństwa. 6) Sankcje, czyli system kar możliwych do zastosowania względem przedstawicieli społeczeństwa, jakie rządzący mają do dyspozycji. Zwykle polegają na przymusie i mają na celu wyeliminowanie niepożądanych (z własnego punktu widzenia) zachowań poprzez karanie poszczególnych czynów i zastraszenie. Sprawne współdziałanie wymienionych źródeł władzy stanowi o jej sile i realnej możliwości dość ścisłego podporządkowania sobie rządzonego przez siebie społeczeństwa, które jak się okazuje nie jest w tym względzie bezsilne[13].
 
Wszystkie te źródła zależą bowiem od adaptacji, społecznej uległości i chęci kooperacji. Polityczna siła jest zawsze związana ze wspólną pracą wielu jednostek i instytucji, a to może być równie dobrze kontynuowane co umyślnie wstrzymane. Jeśli istnieje silna wola i determinacja trwania w stanie odrzucenia pomocy wrogowi (również odmówienia kolaboracji) oraz uda się przezwyciężyć strach przed wysiłkiem, który trzeba podjąć na drodze do planowanych zmian, to opór obywateli może stać się bardzo ważną akcją polityczną. Ruch nonviolence wydaje się być czymś bardziej bezpośrednim w kwestii zwalczania zła niż metody konwencjonalne, ponieważ zamiast atakować zewnętrzne oznaki władzy oponentów, skupiamy się na celowaniu w jej bezpośrednie źródła: posłuszeństwo i współpracę oraz staramy się wykorzystać te właściwości do swoich celów. Jeżeli dany konflikt odbywa się na podłożu ekonomicznym, konkretne działania bez przemocy mogą dotyczyć ekonomii, i tak dalej. Możemy być pewni, że powszechne nieposłuszeństwo dostarczy wielu problemów dla naszych oponentów. Masowe strajki pracowników sparaliżują gospodarkę, protesty urzędników pokrzyżują rządowe operacje i unieruchomią biurokrację.
 
Bez tego, co stanowi o silę, władza przeciwników zmaleje, a później zaniknie całkowicie. Reżim „zginie z powodu politycznej śmierci głodowej”. Jednocześnie rozwiązania bez stosowania fizycznej przemocy mogą wydawać się jako bardziej pośrednie przeciwstawianie się wrogowi, zamiast wdawanie się w otwarte starcia z uzbrojonymi oddziałami policji czy armii, w których bez wątpienia większe szanse na zwycięstwo leżą po stronie nieprzyjaciela, a liczba potencjalnych ofiar nie służyłaby niczemu dobremu. Kooperacji odmówić mogą tak samo pojedyncze jednostki jak i instytucje, a im więcej tych, którzy się na to zdecydowali, tym lepszy efekt[14].
 
Oczywiście nie istnieje zapewnienie, że polityczni oponenci humanitarnie wystrzegą się stosowania siły. Przeciwnie, to raczej bardzo prawdopodobny scenariusz. Najczęstszą reakcją dyktatorów uczulonych na niesubordynację są represje, w takich postaciach jak: cenzura, konfiskaty dóbr, aresztowania, uwięzienia, obozy koncentracyjne, bicia, tortury, rozstrzeliwania i inne. Jest to możliwe, ponieważ zawsze pozostanie pewna grupa lojalnych osób nawet wobec bezprawnych poczynań władcy, która będzie gotowa bronić go przed upadkiem. Jednak w stosunku do całego społeczeństwa, nawet wyjątkowo brutalne represje nie zawsze powodują oczekiwany skutek, czyli masową uległość, tak potrzebną do funkcjonowania każdemu systemowi. Pod pewnymi warunkami, ale nie w każdym przypadku, twarde represje mogą wywołać proces nazywany „politycznym jujitsu”- operację analogiczną do japońskiej sztuki wojennej jujitsu.
 
Walka polityczna bez używania przemocy w konfrontacji z siłowymi środkami reakcji (sankcje, represje) tworzy specyficzną, asymetryczną sytuację konfliktową. Ten kontrast wytrąca przeciwników z politycznej równowagi, osłabia i obraca ich działania przeciwko własnej pozycji. Pozostając konsekwentnymi w wystrzeganiu się przemocy (podczas gdy druga strona nadal stosuje siłę), buntownicy mogą uzyskać znaczną przewagę. Polityczne jujitsu powoduje stopniowe oddzielanie się od przeciwników jednej lub wszystkich z trzech grup ludzi: członków grupy łączonej z opcją przeciwników; społeczeństwa, dotkniętego zagrożeniem istotnych dla siebie wartości oraz stron trzecich, niezaangażowanych bezpośrednio w spór. Zwłaszcza to pierwsze zjawisko jest optymistyczne. Przekonujemy się, że możliwe jest znaczne osłabienie siły obozu oponentów, a nawet zwrócenia ich członków przeciwko sobie nawzajem.
 
Gene Sharp zdaje sobie sprawę z wagi czynników natury psychologicznej, odgrywających dużą rolę w tym kontekście. Żołnierze wroga mogą sami odmawiać strzelania do pokojowo nastawionych obywateli, czy to ze względów etycznych czy innych, co czasem może przybrać nawet rozmiary masowych dezercji i przyłączania się do buntowników. Bardzo możliwe, że będą też chętni do pomocy więźniom i innym represjonowanym, którzy przecież nie mają wobec nich wrogich zamiarów, a z pewnością ich zaangażowanie nie będzie tak duże, jakby to było gdyby musieli walczyć o własne życie. Wszystko to pomaga rozwinąć ruch oporu, ponieważ zwiększa się liczba osób należących do różnych grup opozycyjnych względem politycznej linii oponentów[15]
 
VI. Dążąc do sukcesu.
Sam wybór walki bez użycia przemocy nie jest gwarancją sukcesu. Ruch nonviolence, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo odniesienia zwycięstwa, musi być masowy. Im liczniejsze grono buntowników, tym większe problemy rządzących. Tylko powszechne odrzucenie uległości i odmowa współpracy może odnieść skutek. Jasno sformułowane „nie” dla oponentów musi być poparte czynami, aktywnym angażowaniem się w opór. Niezwykle ważna jest dyscyplina i zdeterminowanie oraz konsekwencja w działaniu, zwłaszcza w obliczu możliwych represji.
 
Wyodrębnia się dwa istotne procesy, które stanowią o skuteczności walki bez użycia przemocy: zdolność przezwyciężenia strachu przed represjami i czasami odwrócenia kierunku ich oddziaływania (obrócenie ich przeciwko tym, którzy je stosują) oraz podważenie i rozdzielenie źródeł władzy, osłabiając jej siłę i możliwości podporządkowywania sobie ludzi. Bezpośrednie celowanie w źródła władzy i kontynuowanie nieposłuszeństwa nawet w obliczu sankcji zapowiada, że upadek reżimu jest już bliski. Ponadto dużą rolę odgrywają warunki strukturalne społeczeństwa – umiejscowienie siły, czyli liczba i zdolności różnych organizacji i form rządów lokalnych. Ich umiejętności przyswajania technik walk bez użycia przemocy, stopień niezależności względem rządu itp. będą nabierać znaczenia w zmniejszaniu kontroli władzy nad buntownikami[16].
 
W zależności od stopnia konfliktowości konkretnej sytuacji, zagrożonych wartości, społecznym ukształtowaniu populacji, charakteru przeciwników, wybranej strategii (jeśli istnieje), preferowanego mechanizmu zmian, użytych metod oraz od zdolności, zaparcia i zdyscyplinowania buntowników, walka bez użycia przemocy może przynieść różne rozwiązania, z całkowitym demontażem wrogiego systemu włącznie. Mając to wszystko na uwadze, profesor Sharp wyróżnił cztery sposoby, w jakich może wyrażać się końcowy sukces. Najbardziej pożądanym, ale też najrzadszym jest adaptacja, która oznacza dobrowolną zmianę postępowania przez przeciwników, pokazanie im właściwej drogi. Częściej występuje ugoda, czyli pewien kompromis między stronami. Następnie przymus bez przemocy, kiedy akcja okazała się na tyle skuteczna, że pozostawiła przeciwników w wyjątkowo słabej kondycji, co niechybnie zapowiada ich upadek. Następnym ich krokiem będzie więc prawdopodobnie kapitulacja. Wreszcie dezintegracja – całkowite rozbrojenie reżimu dzięki skutecznej walce bez użycia przemocy[17].
 
Oprócz motywacji i aktywności uczestników ruchu, ważne jest też wcześniejsze przygotowanie i zdobycie pewnej wiedzy teoretycznej (zaplecze intelektualne) zanim przystąpi się do akcji. Tak samo jak w militarnych konfliktach, bardzo pomocnym narzędziem jest dobra strategia, czyli plan przeniesienia się ze stanu obecnego, w którym wybrany cel nie jest jeszcze zdobyty, do stanu pożądanego, gdzie udało się to osiągnąć. Często liderzy uznają za słuszne sformułowanie pewnych założeń taktycznych na chwilę obecną, bez uwzględnienia tendencji długoterminowych. To błąd. Dzięki myśleniu strategicznemu szanse na sukces będą znacznie zwiększone, skoordynowane działania przybliżą do zwycięstwa. Straty mogą być minimalizowane, a poświęcenie bardziej opłacalne.
 
Niemożliwe jest wypracowanie optymalnej strategii, odnoszącej się do każdej sytuacji. Odpowiednie techniki mogą być modyfikowane i łączone z różnymi rodzajami oporu, ale niektóre z nich mogą osłabiać skuteczność metody nonviolence (jak np. stosowanie przemocy). Przede wszystkim jednak musimy polegać na sobie. Warto wzbogacać działanie innymi sposobami walki, ale ewentualne zwycięstwo musi zależeć od nas samych (lub naszej grupy). Formułowanie skutecznej strategii wymaga zrozumienia dynamiki i mechanizmów walki bez użycia przemocy. Niezbędne jest wybieranie tych akcji, które mogą przynieść sukces i unikanie czynników niesprzyjających. Trzeba też brać pod uwagę dodatkowe uwarunkowania: geograficzne, psychologiczne i inne.
 
Tworzenie mądrego planu zakłada m.in. dobrą znajomość kontekstu konfliktu, oszacowanie sił własnych, przeciwników oraz stron trzecich, przewidywanie przeszkód, analizę możliwych kierunków rozwoju sytuacji, ocenę potencjalnych rozwiązań i wreszcie zidentyfikowanie całościowego planu postępowania, zawierającego poszczególne metody w dążeniu do osiągnięcia głównego celu.
 
Nie lekceważąc korzyści płynących z myślenia strategicznego, Gene Sharp wyróżnia 5 faz strategicznego planowania w ramach walki bez użycia przemocy. Pierwszą jest inicjowanie oceny i analizy. Dokonujemy tutaj szacunków własnych sił i przeszkód oraz innych czynników sprzyjających bądź niesprzyjających w osiągnięciu celów, a także mocnych i słabych stron naszych przeciwników, przy uwzględnieniu tych źródeł ich władzy, w które będzie nam najłatwiej uderzyć. Identyfikujemy też ogólne sposoby, za pomocą jakich można zrobić to najlepiej na tym etapie (wybór metod nacisku).
 
Faza druga to właściwe rozwinięcie podstawowej strategii. Opracowywanie długoterminowych koncepcji postępowania w konflikcie, łącznie z konkretnymi technikami zdobywania poszczególnych celów oraz taktyk krótkoterminowych dla walki o sprawy drugorzędne, chociaż i tak ważne w kontekście końcowego efektu.
 
Trzecia faza polega na budowaniu zdolności społeczeństwa do stworzenia realnego zagrożenia dyktatorom i wrogim systemom, mobilizacji możliwie największej siły, będącej poza zasięgiem oddziaływania oponentów. Następna to planowanie podczas otwartej walki. Należy na bieżąco śledzić zgodność postępowania z przyjętą strategią i poszczególnymi metodami (i w razie je korygować) oraz skupiać się na dokładnych atakach bezpośrednio w słabości przeciwników, dążąc do wytrącenia ich z politycznej równowagi, czyli po prostu dobrze wykonywać założenia taktyczne, zmierzając do sukcesu.
 
Wreszcie w fazie ostatniej przychodzi czas na wnioski: czy ten sukces udało się rzeczywiście osiągnąć, czy nie, czy może końcowe rezultaty okazały się formą pośrednią pomiędzy zwycięstwem a porażką oraz na przeprowadzanie planów na przyszłość[18].
 
VIII. Samoobrona bez autodestrukcji.
Zagrożenia XXI wieku uświadamiają o niebezpieczeństwach, od których wolne nie są nawet duże i rozwinięte państwa. Nawet one nie mogą czuć się całkowicie bezpieczne od obcej interwencji i wewnętrznych przewrotów zmieniających władzę. Konieczność posiadania systemu obronnego jest wyraźnie widoczna. Sposoby reakcji na te zagrożenia często same w sobie niosą zagrożenie. Najczęściej stosuje się system samodzielnej obrony militarnej, który zamyka drogę innym rozwiązaniom. Zbrojenia pociągają za sobą olbrzymie koszty finansowe, potęgują napięcia z krajami sąsiadującymi, wyzwalają spiralę agresji, a i tak nie przynoszą idealnych rezultatów. Również partyzantka, która może się dla niektórych wydawać dobrym pomysłem z racji skuteczności w walce z silniejszym rywalem, ma istotne wady. Oddziały wroga bardziej konsolidują się ze sobą. Żołnierze są bardziej zmobilizowani, bo muszą być przygotowani na atak w niespodziewanym momencie, a to z pewnością podnosi ich morale. Ten sposób wyraźnie zwiększa też liczbę ofiar po stronie niewinnych cywilów, obojętnie czy zaangażowanych w konflikt czy nie.
 
Nie ulega wątpliwości, że należy poszukiwać innej drogi. Taki, nowy system obrony powinien być: efektywny w odstraszaniu i obronie przed atakami, zarówno wewnętrznymi jak i z zewnątrz, samodzielny, nie wyniszczający własnego kraju, nie prowadzący do masowej śmierci wielu ludzi i powszechnej destrukcji oraz nie stawiający państwa w sytuacji zależności od obcego mocarstwa (obcej siły), które w pierwszej kolejności uwzględnia swoje interesy. Jest to możliwe, jeśli zdołamy wyjść poza ramy myślenia wokół rozwiązań militarnych. Współczesne środki obrony są bowiem bardzo często zbyt destrukcyjne, żeby w ogóle móc bronić czegokolwiek lub kogokolwiek[19].
 
IX. Obrona obywatelska
Zgodnie z definicją, głównym założeniem systemu obrony obywatelskiej[20] jest bezpośrednia obrona własnych wartości przez samych obywateli przy wykorzystaniu mechanizmów walki bez użycia przemocy – to główny instrument działania („demokratyczna obrona demokracji”). Podstawowymi celami są tutaj: odstraszanie oraz pokonywanie (lub zapobieganie) obcych najeźdźców i wewnętrznych przewrotów (tzw. puczów). Oferuje optymistyczne perspektywy efektywnych metod w dążeniu do realizacji tej idei oraz daje realistyczną nadzieję na uniknięcie eskalacji ostrego konfliktu poprzez wyzbycie się stosowania siły fizycznej na rzecz różnego rodzaju środków nie militarnych.
 
Zamiast odpowiadać na aparat przemocy w sposób analogiczny, odpowiada się za pomocą politycznych środków skoncentrowanych wokół omawianej metody nonviolence. To strategia, nie kredo, ani nowa doktryna, której usilnie poszukują wyznawcy. Motywy jakimi kierują się ludzie decydujący się na ten system są typowe: kochają swój kraj, tradycje i wartości, a nawet sposoby w jaki nie zgadzają się ze sobą co do poszczególnych aspektów, ale chcą je dalej rozwijać. Muszą być jednomyślni jedynie w tym punkcie, że żaden agresor z zewnątrz (jak i z wewnątrz) nie może wystąpić przeciwko jedności społeczeństwa w celu zdominowania go i wprowadzenia swoich rządów.
 
Silną bronią jaką dysponują jest już samo odstraszanie. Jest to możliwe, ponieważ z reguły inwazje i przewroty nie odbywają się w jednej chwili. Nawet w sytuacji braku oporu nie uda się zrobić tego bez przygotowania. Agresor przy rozważaniu napaści bierze najczęściej pod uwagę podstawowe aspekty jak: antycypowane trudności ze strony społeczeństwa w próbach przejęcia kontroli i w okupywaniu terytorium oraz możliwe zyski i straty, jakie mogą z tego wyniknąć. Wykluczając zachowanie zupełnie irracjonalne, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że zdeterminowanie do obrony odstraszy potencjalnych najeźdźców, a już na pewno daje gwarancje lepszej ochrony ludzkiego istnienia w przypadku działań militarnych. Wkroczenie oddziałów rywala na terytorium państwa (jeśli nie udało się temu zapobiec) może być tylko iluzją łatwego sukcesu.
 
Uświadomione i przygotowane społeczeństwo nie ma poczucia przegranej. W pewnym sensie nie istnieje zjawisko porażki, ponieważ nie doszło do kapitulacji. Jedna ze stron nie zaangażowała nawet wojsk. Mimo, że nie uchroniło się granic geograficznych można podejmować pewne akcje jak np. blokowanie lotnisk opuszczonymi pojazdami, co będzie jasnym sygnałem dla pojedynczych żołnierzy wroga, że niezależnie od zapewnień ich dowódców, nie są tutaj mile widziani, oraz że istnieje zdecydowany opór, ale oni sami nie muszą obawiać się o swoje życia. Wszystko to służy osłabieniu lojalności dla przeciwników i podważaniu ich autorytetu[21].
 
X. Adaptacja systemu obrony cywilnej. 
Proces adaptacji polega na przejściu z jednego systemu uzbrojenia do drugiego, zupełnie odmiennego, zwłaszcza z konwencjonalnych środków militarnych do obrony obywatelskiej (także rezygnacja ze zdolności nuklearnej)[22]. Jak dowodzi Gene Sharp, na długo przed tą zmianą można dokonać znaczących przygotowań, polegających na planowaniu, analizach, koordynacji i przywództwie. Wszystko to prawdopodobnie będzie bardziej skomplikowane niż podobne postępowanie w przypadku metod konwencjonalnych, ale przecież efekty mają być lepsze. Żadne państwo nie zrezygnuje z tych metod bez przekonania do zastępczych środków obronnych (przez pewien czas oba rozwiązania mogą rozwijać się obok siebie, aż to pierwsze okaże się być zbędne). Na pewno potrzebne będą pieniądze, personel i odpowiedni program edukacyjny. Organy rządowe, wspierane przez takie instytucje jak: szkoły, kościoły, związki handlowe, gazety, telewizję, mogłyby być pomocne w zwiększaniu stopnia wtajemniczenia społeczeństwa.
 
Ludzie wiedzieliby więcej o systemie obronnym, jego naturze, sposobie działania i oczekiwanych skutkach. Pewne grupy zawodowe wymagałyby treningu w przeprowadzaniu akcji bez użycia przemocy i przeszkolenia w ramach udoskonalania wzajemnej komunikacji. Gry wojenne i specjalne manewry mogą być wykorzystywane w pewnych symulacjach hipotetycznych sytuacji konfliktowych, gdzie symulacyjne przewroty (zamachy) czy okupacja spotka się ze społecznym oporem. Nie oznacza to braku miejsca na zachowania spontaniczne (co również może stanowić o sile ruchu), ale dyscyplina jest w tym kontekście priorytetem. Jeszcze przed przejęciem przez przeciwników wolnych mediów, ograniczeniem wolnej prasy i wprowadzeniem cenzury można przygotować zaplecze techniczne dla późniejszych, konspiracyjnych instrumentów przeciwdziałania obcej propagandzie i uświadamiania własnych obywateli (np. drukowanie ulotek).
 
Warto też zadbać o zapasy żywieniowe, na wypadek wymuszania uległości przez wroga za pomocą głodzenia ludności czy innych podobnych środków, o alternatywne sposoby rozprowadzania paliwa, wody i tym podobne. Przygotowania nie opierają się jedynie na prostych instrukcjach, scentralizowanym przywództwie, ale wymagają większego wysiłku. Efektywna strategia wymaga analizy wielu czynników, identyfikacji szczególnych punktów, w których technika nie kooperacji będzie najbardziej skuteczna w zapobieganiu wrogim grupom przejęcia kontroli[23].
 
XI. Nadzieja na przyszłość.
Skuteczne wykorzystywanie obrony obywatelskiej i filozofii walki bez użycia przemocy jako takiej w jednych krajach, może zachęcić do adaptacji tego systemu w innych. Można tworzyć specjalne stowarzyszenia, wymieniać wiedzę i doświadczenia, wprowadzać wspólne pakiety zabezpieczeń (żywność, woda i inne), słowem – poprzez wzajemną komunikację wykorzystywać możliwie najefektywniej wszystkie korzyści, jakie potencjalnie można uzyskać dzięki wyzbyciu się przemocy. Priorytetem jednak jest odnowienie wysokiego poziomu samoobrony wśród społeczeństw wszystkich krajów poprzez determinację ich samych, bez angażowania siły fizycznej. Najważniejszym celem jest to, by się bronić[24]. Z całą pewnością, w obliczu zagrożeń współczesnego świata i współczesnej technologii, warto do tego dążyć, zwłaszcza, że jest to jak najbardziej realne.
 
Źródło: "Geopolityka" 2009, nr 1(2).

Fot. Wikimedia Commons


[1] AEI Brochure, <http://www.aeinstein.org/organizations/org/brochure.pdf> (02 I 2008).

 

[2] Gene Sharp's Curriculum Vitae, <http://www.aeinstein.org/organizations/org/GSVITA.pdf> (02 I 2008).

 

[3]M. Spencer, Gene Sharp 101, <http://archive.peacemagazine.org/v19n3p16.htm> (02 I 2008).

 

[4] Ibidem.

 

[5] G. Sharp i inni, Leading Edges of Peace Research, <http://archive.peacemagazie.org/v13n-5p16.htm> (02 I 2008).

 

[6] Idem, There are realistic alternatives, Boston 2003, s. 1-3.

 

[7] Ibidem, s. 4.

 

[8] W dziełach G. Sharpa zamiennie używane są pojęcia: nonviolent struggle i nonviolent action, czyli walka bez przemocy i działanie (akcja) bez przemocy. Obydwa synonimy należy rozumieć w ten sposób również w niniejszym artykule.

 

[9] Correcting common misconceptions about nonviolent action, <http://aeinstein.org/organizatio-ns/org/misconce-ptions.pdf> (02 I 2008).

 

[10] G. Sharp, There are realistic, op. cit., s. 8.

 

[11] Idem, The role of power in nonviolent struggle, Boston 1990, s. 9-10.

 

[12] Idem, Making the abolition of war a realistic goal, Cambridge 1980, s. 4-5.

 

[13] Idem, The role of power, s. 3-5.

 

[14] Idem, The are realistic, s. 11-13.

 

[15] Ibidem, s. 10-11.

 

[16] Idem, The role of power, s. 6-10.

 

[17] Idem, There are realistic, s. 13-14.

 

[18] Szerzej na temat strategicznego planowania, Zob. ibidem, s. 17-29.

 

[19] Idem, Self-reliant Defense without bankruptcy or war, Cambridge 1992, s. 1-8.

 

[20] Civilian-based defense to inna strategia działania, która używa nie militarnych form walki, zarówno jako zastępstwo środków militarnych, jak i ich zupełną alternatywę, by odstraszać i bronić społeczeństwo przed atakami poprzez zaangażowanie samych członków tego społeczeństwa. Strategia ta nazywana jest także „społeczną obroną”, „obroną nie militarną” czy „obroną bez użycia przemocy”. Por. Idem, National security through civilian-based defense, Omaha 1985, s. 47-48.

 

[21] Ibidem, s. 16-31.

 

[22] Gene Sharp określa to pojęciem transarmament. Por. Ibidem, s. 52.

 

[23] Ibidem, s. 22-25.

 

[24] Ibidem, s. 30-32.

 

Komentarze

komentarze

stat4u