Przegrana gra?

Witold Szirin Michałowski
  
Recenzja: Stefan Bratkowski, Andrzej Bratkowski, Gra o jutro 2, Studio Emka, Warszawa 2011, ss. 340.
 
 
 
Ze Stefanem Bratkowskim łączy nas blisko cztery dekady przyjaźń. Szorstkiej. Chyba to jednak dzięki niemu w początku lat siedemdziesiątych ŻYCIE WARSZAWY zamieściło moje szkice o Tajemnicy Ossendowskiego. Dał mi wskazówki gdzie w Kanadzie mogę odnaleźć ślady Mikołaja Szulca. Napisał przedmowę do HAJŻE NA BIESZCZADY. Dwadzieścia lat temu uczestniczył w zebraniu założycielskim Fundacji Odysseum. Obaj przeżyliśmy dziecięcą chorobę lewicowości. Mnie wykluczono z PZPR za porównanie propagandy partyjnej z propagandą dr. Goebelsa już w 1968 r. Stefan chorował nieco dłużej. Zgrzyt nastąpił, gdy opublikowałem w RUROCIĄGACH wywiad z Aleksandrem Kopciem ministrem przemysłu z okresu Edwarda Gierka. Nigdy nie ukrywałem, że obu towarzyszy darzyłem sympatią. Gdy otrzymałem książkę GRA O JUTRO 2 z dedykacja obu Bratkowskich zrobiło mi się przykro. Zawieszając wzajemne kontakty straciliśmy szmat czasu .Szczególnie cennego gdy przekroczyło się Rubikon dojrzałej dojrzałości. Andrzeja Bratkowskiego uważam za Ojca Chrzestnego wydawanych już 17 rok RUROCIĄGOW i patrona tytułu Mistrza Techniki jaki zespołowi, którym kierowałem, udało się uzyskać w 1996 r.
 
GRA O JUTRO musi stać się lekturą obowiązująca. Dla tych którym JUTRO średniej wielkości europejskiego kraju zajmującego centrum naszego kontynentu nie jest obojętne. Granica pomiędzy Europą i Azją przebiega daleko na wschodzie po uralskich grzbietach. Doliny pomiędzy nimi tak jak i dorzecze Wołgi zamieszkują ugrofinskie i tureckie narody. Obecny premier wschodniego sąsiada Białorusi już chyba zapomniał, że jest z pochodzenia Wotiakiem O tym, że Daleki Wschód jeszcze do końca XVII wieku był uważany za chińską prowincję w szkołach Federacji Rosyjskiej się nie naucza. Obywatele najludniejszego państwa na kuli ziemskiej znają prawdę. To na północ od rzeki Amur będzie się rozgrywało JUTRO cywilizacji planety Ziemia. Aleksander Dugin szef zespołu doradców premiera Putina twierdzi, że w dzisiejszych czasach energetyka zastąpiła geopolitykę. Ma po stokroć rację. Bratkowscy geopolityką się nie zajmują. Tylko w posłowiu. Ogromna szkoda. Chyba łatwiej wówczas czytelnicy by zrozumieli przyczyny biurokratycznego kataklizmu jakiemu ulega nasz kraj. Szczodrze finansując blisko 700 tysięczną armię urzędasów. Wiele razy liczniejszą niż siły zbrojne.
 
Analiza zebranych przez autorów informacji nie pozostawia cienia wątpliwości, że przy Okrągłym Żłobie mieliśmy do czynienia z realizacją scenariusza takiego “urynkowienia” i “prywatyzacji” gospodarki PRL aby kontrolę nad nią przejęły grupy interesów wśród których coraz bardziej znaczącą rolę odgrywają rosyjskojęzyczni mieszkańcy Nowego Jorku i egzotycznych wysp. Polska miała stać się zasobnikiem taniej siły roboczej, oraz rynkiem zbytu rabowanego na terytorium syberyjskiej kolonii gazu. W cenach nie mających wiele wspólnego z realnymi kosztami wydobycia. Dziwnie przypomina to znany w dziejach haracz. Według niepełnych danych zagranicą pracuje obecnie blisko dwa miliony zdrowych i młodych Polaków. Nie tylko hydraulików i hostess z agencji towarzyskich. Uwzględniając wartość siły nabywczej średnich dochodów obywateli za gaz ziemny importowany z Rosji płacimy blisko 70% więcej niż Niemcy. Nie jest to jedyny rezultat działań “reformatorskich” prof. dr. hab. Leszka Balcerowicza. Zachowałem w pamięci z osobistej rozmowy jak bardzo on dbał aby nawet rury na Gazociąg Tranzytowy dostarczały firmy wskazane przez GAZPROM a nie Huta Ferrum. Podejmując temat dziejów gospodarki PRL autorzy podają do wiadomości czytelników: To nie Wojciech Jaruzelski zadłużył Polskę, żadna z ekip rządzących po ekipie Edwarda Gierka nie zdobyła się na pełny raport o zadłużeniu. Dlaczego? Ponieważ mniej więcej w połowie szło na rzecz ZSRR – za wiedzą zresztą zachodnich kredytodawców!
 
PRL jednak ze swoim węgłem, po dwóch kryzysach naftowych, zdawała się być płatnikiem stuprocentowo pewnym. Dlatego do dziś nie wiemy kto i na co pożyczał. Arcymistrzowie z Moskwy uzyskali niezwykła przychylność przedstawicieli naszych elyt z którymi przyszło im negocjować porozumienia gazowe. Wiele wskazuje ,że oni właśnie ich sami sobie wybrali. Polski podatnik stracił kilkadziesiąt miliardów USD które GAZPROM powinien zapłacić za tranzyt gazu Za opuszczenie PRL-u przez setki tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej i likwidację kilkunastu baz broni jądrowej należało też zapłacić. Dlaczego nie powiedziano o tym otwarcie. Niemcy sfinansowali przecież budowę osiedli mieszkaniowych dla armii okupacyjnej po jej powrocie w rodzinne pielesze. Było to mimo wszystko dużo taniej. Złoty od roku 1981przez następne siedem lat stracił blisko 90% wartości co oznacza, że zdewaluowano go 8 krotnie. Tym samym w równym stopniu spadała wartość oszczędności, pieniądza odłożonego. Tych strat żadne oprocentowanie ani żadne rewaloryzacje nie zrównoważyły. Nawet w ułamku. Trudno przecenić powyższą informację zawartą w książce Bratkowskich przedstawiająca dzieje zniszczenia oszczędności w Polsce i to w sytuacji, kiedy np. w 1990 r. wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych skoczył aż o 7192%.
 
Niestety autorzy zbyt przeceniają znaczenie „reform” Balcerowicza. Niezwykle zdyscyplinowanego wykonawcy „sugestii” i „zaleceń” swoich zagranicznych guru na czele z Jeffreyem Sachsem. Przestrzeń tranzytowa i rynek zbytu zawsze należały do dóbr narodowych Położenie geograficzne powinno być jednym z kół zamachowych gospodarki. Tak niestety nie jest Jesteśmy natomiast świadkami realizacji scenariuszy zadłużania Polski (kilkanaście razy większego niż za Gierka) znaczącej redukcji potencjału przemysłu ciężkiego przy jednoczesnym maksymalnym liczonym w dziesiątki miliardów złotych rocznie drenowaniu finansów publicznych w ramach różnego rodzaju nie do końca przejrzystych operacji finansowych i półdarmowej wyprzedaży dóbr państwowych. Wszelkiego rodzaju „dotacje” unijne pod różną postacią podlegają zwrotowi trafiając głównie do banków krajów starego jądra UE, a łączna wartość „zwrotów” jest już blisko dwukrotnie wyższa niż „dotacji'. Klasyczna wręcz sytuacja zaistniała gdy okazało się że wielomiliardowa pomoc z naszym niemałym udziałem, dla braci Greków trafi do… niemieckich banków.
 
Nie wdając się w rozważania, czy jest to konsekwencją ustaleń zawartych przy Okrągłym Ż. Pardon, nie może mi się po raz drugi wymknąć takie określenie tego mebla bowiem nie wszyscy którzy przy nim siedzieli nadal przeżuwają smaczne sianko. Terroryzowanie rolników przez których pola miała przechodzić trasa tranzytowego gazociągu miało miejsce już w początkach lat dziewięćdziesiątych. Towarzyszył mu początek kampanii n/t klimatycznych zagrożeń jakie rzekomo powoduje emisja CO2 Andrzej Bratkowski przyniósł swego czasu do INVESTGAZU gdzie siedzieliśmy prawie biurko w biurko mocno naruszony zębem czasu tom sejmowych przemówień Hermana Diamanda. Bliski współpracownik Piłsudskiego poseł do parlamentu austriackiego i delegat do Międzynarodowego Biura Socjalistycznego oraz poseł na Sejm Ustawodawczy w 1919 r. był inicjatorem uchwalenia ustawy zawierającej stwierdzenie, że prawo budowy rurociągów przysługuje wyłącznie państwu. Współcześni nazwali ją LEX DIAMAND. Ogromna szkoda, że Gazeta Wyborcza jakoś nie chce o tym polskim Żydzie patriocie pamiętać. Można o nim było tylko wspomnieć w programie TV TRWAM, a przedruk tekstu z RUROCIAGÓW o Hermanie Diamandzie ma się ukazać na łamach NOWEJ POLSZY.
 
Drobni wytwórcy i przedsiębiorcy w Stanach Zjednoczonych stanowią blisko połowę wszystkich płatników podatków. Dla nich definicją patriotyzmu jest dbałość rządzących o interesy… płatników podatków. Nasi rządzący też dbają o interesy płatników podatków, ale zagranicznych. Np. prywatyzując przynoszącą znaczne dochody warszawską elektrociepłownię poprzez jej sprzedaż szwedzkiemu państwowemu koncernowi Vatennfall. Trudno zaiste przecenić przypomnienie przez Bratkowskich, że Polska była ojczyzną najpotężniejszego systemu ubezpieczeń wzajemnych w skali światowej, zarazem najstarszego, zapoczątkowanego jak amerykańska Metropolitan, w roku 1843….Krajowe oddziały banków zagranicznych nie znają rynków żadnej z branż, ani w kraju ani za granica. Korzystały zas z owego skandalicznego dziedzictwa po socjalizmie, kiedy banki były urzędami państwowymi. I to w kraju, w którym najwcześniej w Europie ustanowiono dla całego państwa jednolite prawo wekslowe wedle zasad Heinekcjusza w 1775 roku.
 
Jedną z głównych przyczyn pogłębiającej się choroby III RP która już się objawia się coraz bardziej krytycznymi nastrojami użytkowników Internetu, a uliczne demonstracje z niezwykle prawdopodobną kulminacją na 9 maja Dzień Europy dopiero są w przygotowaniu był brak systemu finansowania partii politycznych. Stąd błyskotliwe kariery różnej maści “lobbystów” dobrze opłacanych zza granicy. Dlatego warto się podpisać pod sugestią autorów aby wyłączyć spod władzy administracji państwowej, czyli polityków, całego majątku państwowego, potencjalnego “Skarbu Państwa” oraz przyjąć do wiadomości, że prywatyzacje powierzono urzędnikom amatorom – wikłając ich w sytuacje ostentacyjnie korupcyjne. Członkostwo rad nadzorczych i miejsca w zarządach oddaje się „swoim” ludziom. Porażają też informację, że mamy blisko trzykrotnie więcej ministrów, wiceministrów, sekretarzy i podsekretarzy stanu niż Francja uchodząca za ojczyznę biurokracji…..
 
Ministerstwo Finansów liczy obecnie ponad trzydzieści departamentów i ponad trzysta samodzielnych stanowisk, z zachodzącymi na siebie zakresami czynności i krzyżującymi się polami zadań. W sytuacji gdy już biją alarmowe dzwony na uwagę zasługuje sytuacja w której znaleźli się emeryci i służba zdrowia oraz szwindle międzynarodowych gangów farmaceutycznych. Trudno nie zgodzić się z tezą, że skoro PRL upaństwowiła majątek ubezpieczeń społecznych co było czy się komuś spodoba czy nie “gigantyczną kradzieżą” to należało już dawno pomyśleć o jego zwrocie, tak samo jak i zwrocie zawłaszczonych nieruchomości należących ongiś do ZUS. Na pewno warto solidaryzować się z Bratkowskimi gdy apelują aby pominąć kłamstwo, jakim jest nazywanie funduszy emerytalnych “otwartymi”, skoro są to klasyczne fundusze “zamknięte” closed fund, w których wkładca nie ma nic do powiedzenia i którym tylko powierza swoje środki.
 
Nie udało mi się jak dotychczas trafić na teksty mainstreamowych dziennikarzy zawierające opinię, ze lecznictwo jest biznesem, któremu przypisuje się słusznie lub nie, niepohamowana chciwość i że za nie mniej chciwe uważa się firmy ubezpieczeniowe, które badają przede wszystkim zdolność płatnicza pacjenta i jego potencjalną “zachorowalność” a nie koszty leczenia. Należy zgodzić się z obu braćmi ze ubezpieczenia zdrowotne należy oprzeć na systemie powszechnych, obowiązkowych ubezpieczeń wzajemnych, prostszych i tańszych. Nie mam zamiaru kontynuować parady cytatów które nami rządzący powinni kazać umieścić na banerach wzdłuż szlaków komunikacyjnych jakie przemierzają w służbowych mercedesach. Każdy jednak kto sięgnie po książkę współautorstwa byłego Ministra Budownictwa i budowniczego największej europejskiej elektrowni w Turoszowie po przeczytaniu rozdziału zatytułowanego CZY MOZEMY MIESZKAC LEPIEJ musi się zastanowić dlaczego tak naprawdę nie obserwujemy boomu budowlanego i wyciągnie stosowne wnioski. Bratkowscy stawiają kropkę nad i w ostatnim rozdziale SKĄD ELEKTRYCZNOŚĆ SKĄD CIEPŁO. Nasze optyki spojrzenia są zbieżne gdy piszą że jak dotąd nie podjęto mimo deklarowanego liberalizmu, żadnej walki z monopolami, a już zwłaszcza energetycznymi.
 
W III RP wydobycie węgla kamiennego systematycznie spada. Dzieje się to za przyczyną różnego rodzaju afer przez które aż do 30% kosztów wydobycia pochłania biurokratyczna gangrena. Kolejowy transport do bałtyckich portów jest wielokrotnie droższy (po dokonaniu odpowiednich przeliczeń} niż transport węgla w Stanach Zjednoczonych. Importujemy go też coraz więcej. Może to i dobrze. Zasoby zostaną pod ziemią dla przyszłych pokoleń. Ciągłe jednak do świadomości decydentów nie może dotrzeć, że to na polskiej ziemi tuż przed wybuchem II wojny światowej została uruchomiona rewelacyjna technologia produkcji paliw płynnych z węgla a Rzesza Niemiecka w ostatnich latach swego istnienia produkowała blisko 6 mln ton tego rodzaju paliw. Można w tym miejscu włączyć naukowo-techniczny żargon ale i tak dla wielu będzie on niezrozumiały. Zrozumiałe natomiast byłyby decyzje o rozpoczęciu odpompowywania wody z zalanych na inauguracje sezonu reform prof. Balcerowicza 26 kopalń. Może to zająć parę lat. Skorzystajmy z inżynierskich doświadczeń chińskich naukowców. Przy wykorzystaniu wysokotemperaturowych małogabarytowych reaktorow jądrowych HTR można by już wkrótce rozpocząć na przemysłowa skale podziemne zgazyfikowanie węgla. Przeszło pół wieku temu pierwsze kombajny węglowe dotarły do Chin z PRL . Byłby więc to swego rodzaju barter technicznych know how. W GRZE O JUTRO piłka może być chyba jednak w naszych rękach.
 
 
Kontakt z Autorem: w.michalowski@rurociagi.com
 
 
 
 
 

Komentarze

komentarze

stat4u