Krzysztof Karolczak: Współczesny terroryzm w świetle teorii Halforda Mackindera

689px-UA_Flight_175_hits_WTC_south_tower_9-11_editdr Krzysztof Karolczak

Kto panuje nad Europą Wschodnią, panuje nad Heartlandem, kto panuje nad Heartlandem panuje nad Wyspą Świata, kto panuje nad Wyspą Świata panuje nad światem – Halford Mackinder (1919)

 

Gdy 25 stycznia 1904 roku Halford John Mackinder zaprezentował członkom londyńskiego Royal Geographical Society zręby swojej teorii (rozwiniętej już po Wielkiej Wojnie w pracy: Democratic Ideals and Reality) przyjęli ją oni być może nie tyle z uznaniem, co ciekawością, choć mogliby jednocześnie uznać ją za próbę podważenia brytyjskiej doktryny imperialnej umiejscawiającej Wyspy w centrum świata, a jej potęgę budującej na panowaniu na morzu. I choć nie zajmował się on terroryzmem (co prawda współcześni władcy, podobnie jak dzisiejsi, mogliby uznać tenże, jeśli nie za największe zagrożenie dla ludzkości, to przynajmniej dla siebie[1]), a historię świata opisywał z perspektywy dziejów wielkich mocarstw i wędrówek ludów, to Autor artykułu postanowił podjąć próbę udowodnienia tezy, iż być może przy redefiniowaniu terroryzmu i wskazywania przyczyn jego powstawania (czy intensyfikacji działań w niektórych czasach lub regionach) można sięgnąć także po argumenty tego geopolityka. Poniższe uwagi mają rzecz jasna charakter przyczynkowy i mogą stanowić początek dalszych badań nad zarysowanym problemem.

Do przeprowadzenia dowodu niezbędne będzie posłużenie się kilkoma kategoriami z siatki pojęciowej stworzonej przez Mackindera:

1. Geograficzna osnowa/oś historii (Geographical Pivot of History) – podstawowa kategoria teorii zakładająca swoistego rodzaju geograficzny determinizm w rozwoju ludzkości. Nie przebiega ona jednak wzdłuż sieci południków czy równoleżników (a więc nie jest nią ani Równik, ani „Południk 0” – choć dla Brytyjczyków szczególnie to drugie założenie mogłoby wydawać się naturalne), ale wytyczona jest przez inne współrzędne i biegnie przez środek Światowej Wyspy.

2. Światowa Wyspa (World Island) – terytorium centralne, na które składa się Europa, Azja i Afryka. Jest ono otoczone przez „satelity”: hemisferę zachodnią, Australię i Malaje.

3. Śródziemie (Heartland) – to rzeczywiście „serce lądu”, a więc terytorium, które, gdy zdobędzie się nad nim kontrolę, pozwoli kontrolować „peryferia”. Ma ono zatem strategiczne znaczenie dla aktorów globalnej polityki. Nie jest bowiem istotne, gdzie zapadają decyzje, ale dzięki czemu są podejmowane i czego dotyczą.

Kiedy sto lat temu Mackinder zakreślał granice Heartlandu, zaliczając do niego dzisiejsze tereny Rosji (bez Dalekiego Wschodu z Władywostokiem), zachodnią część Chin, Mongolię, Afganistan, Iran i Beludżystan, mogło być to niezrozumiałe. Dziś, kiedy dla gospodarki światowej terytorium gwarantujące rolę światowego hegemona są ziemie kryjące strategiczne surowce energetyczne: ropę naftową i gaz ziemny, wywód ten staje się logiczny i tłumaczący wiele zjawisk współczesności. Przy czym do listy zaproponowanej przez Mackindera należałoby dodać cały Pakistan i jego pogranicze z Indiami[2], azjatyckie państwa powstałe po rozpadzie ZSRR (a więc właśnie „dawną” Rosję), oraz „drugą flankę” Iranu: Irak wraz małymi krajami Zatoki Perskiej.

I. Geopolityka energetyczna

Światowe zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego znane są tylko szacunkowo. Gorączkowe poszukiwania nowych złóż doprowadzają co jakiś czas do odkrycia kolejnych – wyścig z czasem tym jest większy, im więcej tych surowców konsumuje gospodarka światowa. Ważne dla naszych dalszych rozważań będzie wskazanie, iż na początku XXI wieku w pierwszej dziesiątce państw posiadających największe zasoby ropy naftowej, aż sześć leży w strefie Heartlandu (Irak, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty, Iran, Rosja i Chiny). Podobnie kształtują się proporcje państw z zasobami gazu ziemnego: 5 do 10 (Rosja, Iran, Katar, Zjednoczone Emiraty, Irak). Gdyby do tej statystyki dołączyć Arabię Saudyjską, stosunek ten będzie jeszcze bardziej korzystny dla regionu. A pomija ona innych producentów gazu jak Kazachstan, Azerbejdżan czy Uzbekistan – zupełnie niesłusznie, gdyż to właśnie te państwa mają mieć nie do końca jeszcze znane zasoby, co spowoduje, że już w najbliższych latach mogą stać się ważnymi dostawcami surowców (głównie gazu, o co zresztą już zabiegają główni ich importerzy). A jeśli prawdziwe miałyby być informacje mówiące o potwierdzanych nowych zasobach gazu w Rosji (zwiększające jej udział z 27% do 35% rezerw światowych) i w Iranie (z 35% do 51%!), przy coraz większym uzależnianiu gospodarki światowej od jego dostaw, należałoby tylko przyznać rację Mackinderowi – kto będzie rządził w Heartlandzie, ten będzie rządził w świecie. Wydarzenia z przełomu lat 2008/2009 (polityka „zakręcania kurka” z gazem przez Rosję, która jest głównym dostawcą tego surowca dla Unii Europejskiej) co prawda nie oznaczają jeszcze, że Rosja rządzi Unią, ale potraktowane zostały przez wielu za swoiste ostrzeżenie[3]

II. Ewolucja paradygmatu stosunków międzynarodowych

Od czasów Pokoju Westfalskiego w Europie, a później na innych kontynentach znajdujących się pod przemożnym jej wpływem (zarówno kolonialnym, jak i kulturowym), przyjęto za obowiązujący paradygmat stosunków między­na­rodowych fakt, iż ich uczestnikami są wyłącznie państwa. Uznano również, że tylko państwa są pełnoprawnymi dys­po­nentami sił zbrojnych, a tym samym tylko one mogą toczyć między sobą wojny.

Wiek XX (zwłaszcza jego II połowa) przyniósł nowe zjawiska, które wymusiły konieczność zmiany tych poglądów. Andrew Heywood skomentował nowe czasy w ten sposób, że klasyczny „podział na sferę «wewnętrzną» i «zagraniczną» został osłabiony, a może nawet zniszczony przez globalizację, która zdaniem niektórych, prowadzi do powstania społeczeństwa światowego. Chociaż państwa narodowe są wciąż najbardziej wpływowymi aktorami na scenie międzynarodowej, rosnące znaczenie ciał ponadnarodowych jest niezaprzeczalne”[4]. Co prawda brytyjski politolog ma na myśli wielonarodowe korporacje (General Motors, Ford, Esso, Schell, BP, McDonald’s, AT&T i News Corporation), organizacje mię­dzy­państwowe (Unię Europejską, Organizację Narodów Zjedno­czonych) i instytucje zarządzające światową gospodarką (MFW, Bank Światowy, OECD i G7), ale trzeba przyznać, że nie można odmówić mu racji. Autor ten jednak nie wspomina o jeszcze jednym nowym elemencie XXI-wiecznego (nie)­porządku światowego[5] – globalnych organizacjach terrorystycznych.

III. Świat po 11 września

Informacja o braku jednoznacznej definicji terroryzmu, szczególnie po zamachach z 11 IX 2001 roku, od których to stał się on pojęciem znanym nie tylko służbom specjalnym, lecz i zwykłym ludziom. I ponieważ brak jest takiej systematyki, jednocześnie nie można wskazać wroga, z którym należy walczyć, ani terytorium z którego pochodzi. Stało się jednak tak, że decyzjami polityków amerykańskich, wydarzenia z Nowego Jorku i Wa­szyngtonu spowodowały powstanie nowego ładu (pomimo wcześ­niej­szych „zaklęć rzeczywistości”, że oto zakończył się okres Zimnej Wojny i podziału świata na dwa wrogie sobie obozy) i wytworzyły one sytuację, w jakiej świat stanął przed nową „zimną/gorącą wojną”, w której jedną z podstawowych metod działań staje się terroryzm. Osią konfliktu nie jest jednak, jak uprzednio ideologia, ale religia, lub też szerzej, cywilizacja, której religia jest jednym z komponentów. A w tle tego konfliktu jawi się jego istota, o której jego strony nie chcą mówić – pieniądze, zyski finansowe, jakie można czerpać z handlu surowcami (głównie energetycznymi), oraz generalnie – dostęp do tych surowców.

Już w pierwszych wystąpieniach po zamachach 11 IX, prezydent USA George W. Bush bez wahania wskazał sprawców i pomocników zbrodni: członków organizacji al-Kaida i Talibów. W wygłoszonym 20 września 2001 roku przemówieniu przed obiema Izbami Kongresu zachował się nie tylko jak prokurator, ale i sędzia. Na pytanie: „Kto zaatakował nasz kraj?”, sam sobie odpowiedział, że zebrane dowody świadczą o tym, że były to luźno powiązane grupy terrorystyczne, znane jako al-Kaida. Że „są oni tymi samymi mordercami oskarżonymi o zamachy bombowe na amerykańskie ambasady w Tanzanii i Kenii i odpowiedzialnymi za zamach na USS Cole”, i dalej: „[…] al-Kaida jest dla terroru tym, czym mafia dla zbrodni”[6].

Wymienił nawet z nazwiska jej lidera Osamę bin Ladena i tych, którzy dali schronienie jemu i całej organizacji.[7] Tym samym zlokalizował geo­graficznie terytorium, skąd płynie największe zagrożenie dla, jak to nazwał, „cywilizacji (Zachodu)” – miał to być przede wszystkim Afganistan (rzeczywiście rządzony przez Talibów i na terytorium którego znajdowała się w 2001 roku główna siedziba al-Kaidy), choć jak szybko się okazało, państw i/lub społeczności nieprzyjaznych USA w tym rejonie globu jest więcej. Obok „śmiertelnego wroga”, jak często nazywany jest Iran, w krótkim czasie dołączył do nich Irak (z państwem tym USA miał niewyrównany rachunek od czasów pierwszej Wojny w Zatoce), a po kilku następnych latach przygraniczne tereny w Pakistanie. To tam, w Północno-Zachodniej Granicznej Prowincji, ma nadal (połowa roku 2009) ukrywać się ze swoimi najbliższymi współpracownikami Osama bin Laden, mają szkolić się członkowie al-Kaidy i Talibowie, to tamte terytoria są dzisiaj ziemiami na których rodzi się terroryzm. To tam również uprowadzony został zamordowany polski inżynier Piotr Stańczak. A jeśli przyłożymy tę mapę na Mackinderowski Heartland wnioski wydają się być jednoznaczne.

Ryc. 1. Śródziemie H. Mackindera

Karolczak_ryc.1

 

Źródło: H. Mackinder, Democratic Ideas and Reality, London 1919, s. 76

 

Ryc. 2. Wielki Bliski Wschód

Karolczak_ryc.2

Źródło: A. Rashid Descent into Chaos: The world’s most unstable region and the threat to global security, London 2009, ss. XVI-XVII.

 

IV. Organizacje terrorystyczne Heartlandu

Powszechna jest świadomość, iż miejscem narodzin współczesnego terroryzmu jest Bliski Wschód. Bardzo często piszący o nim odwołują się do historycznych przykładów (żydowskich zelotów z I wieku n.e. i śre­dniowiecznych muzułmańskich asasynów), wskazujących, według nich, na to, że tamte ziemie niejako są „skazane” na terroryzm i dziś. Jego głównym źródłem jest konflikt izraelsko – arabski (palestyński), a od kilkunastu lat również obecność militarna, głównie USA, m.in. w świętych miejscach Islamu oraz, rzecz jasna, wojna w Iraku. Mało kto jednak dostrzega fakt istnienia sprzyjających warunków do powstawania terroryzmu w państwach Azji Centralnej i wiedza o organizacjach i zamachach przez nie dokonywanych jest znikoma.

O Al-Kaidzie, zamachach 11 września, Osamie bin Ladenie, napisano w ostatnich latach dziesiątki książek[8]. Stała się ona także „bohaterem” publikacji spod znaku sensacji, scenariuszy filmowych, jako synonim zła weszła do języka potocznego na równi z „dżihadem”. W tym miejscu zostanie zatem przedstawionych tylko kilka informacji na jej temat, ponieważ nie sposób omówić ich wszystkich w krótkim artykule.

Nazwa Al-Kaida („Baza”), choć funkcjonuje od końca lat 80. XX wieku, szerokiej opinii publicznej nie była znana. Organizacja, która przyjęła tę nazwę, wbrew powszechnemu mniemaniu, została założona nie przez Osamę bin Ladena, ale przez Abdallaha Azzama[9] u schyłku lat 80. ubiegłego wieku. Skupił on wokół siebie sunnickich fundamentalistów islamskich z różnych krajów, początkowo głównie weteranów wojny z ZSRR w Afganistanie, a których wcześniej werbował poprzez kierowane przez siebie biura rekrutujące mudżahedinów do walki z Armią Radziecką, mekhtab al khidemat (MAK). Na początku lat 1990-tych (po śmierci Azzama w 1989 roku w zamachu) bin Laden z sojusznika USA stał się ich przeciwnikiem, ogłaszając Świętą Wojnę z Żydami i chrześcijańskim Zachodem (pierwszym zamachem terrorystycznym dokonanym przez al-Kaidę było podłożenie ładunku wybuchowego w Adenie w 1992 roku, którego eksplozja zabiła dwóch australijskich turystów, aczkolwiek wymierzony był on przeciwko żołnierzom amerykańskim przerzuconym z Somalii). Członkowie Bazy podejrzewani są o dokonanie co najmniej kilku zamachów bombowych na cele amerykańskie (w tym na obóz wojsk USA w Rijadzie w 1995 roku, amerykańskich żołnierzy w Khobar w 1996 roku, ambasady USA w Nairobii i Dar es Saalam w 1998 roku, amerykański krążownik USS Cole w porcie w Adenie w 2000 roku oraz nowojorskie World Trade Center i Pentagon 11 września 2001 roku) i planowanie kilku innych (na Papieża Jana Pawła II, podczas jego pielgrzymki na Filipiny w 1994 roku, na ambasady USA i Izraela w Manili w 1994 roku, czy na prezydenta Clintona, w czasie wizyty na Filipinach w 1995 roku). Baza współpracowała ściśle z innymi organizacjami islamskich fundamentalistów (m.in. egipskimi: Islamską Świętą Wojną i Grupą Islamską, Islamskim Ruchem Uzbekistanu, czy filipińskim Ruchem Świętych Wojowników[10]).

Jej liczebność była trudna do ustalenia – szacowano, że bezpośrednio pod rozkazami bin Ladena w Afganistanie znajdowało się jednorazowo od kilkuset do kilku tysięcy mudżahedinów, ale doliczając do tej liczby potencjalnych członków „siatki” w innych krajach można mówić o kilkudziesięciu tysiącach. Sama struktura organizacyjna była stosunkowo prosta: ośrodkiem władzy był bin Laden, współpracujący ściśle z 10-osobową Shura Majlis. Wykonawcze komitety były cztery: działań militarnych i szkolenia; edukacji religijnej, działalności gospodarczej oraz kontaktów z mediami i wydawnictwami. Resztę organizacji stanowiła (i nadal stanowi) nieokreślona liczba instytucji i przedsiębiorstw działających oficjalnie w różnych państwach (nie tylko na Bliskim Wschodzie), których pracownicy często nie mają nawet świadomości, iż stanowią część siatki Al-Kaidy. Program “Bazy” sprowadzał się do oczyszczenia krajów islamskich z korupcji i świeckich przywódców, do ochrony świętych miejsc religii, a za cel strategiczny uznawał odbudowę Kalifatu. A coraz większą popularność zyskuje teza, iż tak jak Al-Kaida została pośrednio stworzona przez Amerykanów (ponieważ to oni finansowali działalność mudżahedinów walczących z Armią Radziecką), tak sami przyczynić się mogą w niedalekiej przyszłości do jego restytucji (patrz mapka 3).

Ryc. 3. Nowy Światowy Kalifat wg al-Kaidy

Karolczak_ryc.3

Źródło: J. M. Berger, American-Made: Al Qaeda’s New Caliphate,  <http://www.intelwi-re.com> (20 VII 2009).

Po spektakularnym pokonaniu wojsk talibskich w Afganistanie, przez połączone siły zbrojne USA, Wielkiej Brytanii i innych państw koalicji antyterrorystycznej, bin Laden został zmuszony do ukrycia się na pograniczu afgańsko-pakistańskim i tym samym utracił realną możliwość kierowania organizacją. Od rozpoczęcia wojny w Iraku punkt ciężkości działalności al-Kaidy przeniósł się właśnie do tego kraju, a nieformalnym liderem organizacji stał się Abu Musab al-Zarkawi[11]. Al-Kaida zatraciła jednak obecnie charakter klasycznej organizacji o strukturze hierarchicznej i prze­obraziła się w organizację o strukturze heterarchicznej. I to właśnie członkowie tej nowej al-Kaidy mieliby być sprawcami zamachów na Bali, w Madrycie i Londynie.

Wśród wielu organizacji uznawanych za terrorystyczne większość stanowią organizacje związane z fundamentalizmem islamskim. Według Departamentu Stanu USA przed atakiem z 11 IX 2001 roku ugrupowaniami współpracującymi z Bazą były: Komitet Doradczy ds. Reform (Sudan/Afganistan), Asbat al Ansar (Liban), Ansar al-Islam/Bojownicy Islamu (iracki Kurdystan), Harakat ul-Ansar/Mudżahadiin (Pakistan), Al-Badar (Pakistan), Zbrojna Grupa Islamska/GIA (Algieria), Grupa Saafi na rzecz Prozelityzmu i Walki/GPSD (Algieria), Talaa’l al-Fateh (Egipt), Groupe Roubaix (Francja), Harakat ul Jihad (Pakistan), Jaish Mohammed (Pakistan), Jamiat-ul- Ulema-e-Pakistan (Pakistan), Jamiat Ulema-e-Islam (Pakistan), Hezbollah (Liban), Hezb ul-Mujahideen/Partia Świętych Wojowników (Pakistan), Al-Gama’a al-Islamiyya (Egipt), al-Hadith (Pakistan), Hamas (Autonomia Palestyńska), Bayt al-Imam (Jordania), Islamska Święta Wojna (Autonomia Palestyńska), Islamski Ruch Uzbekistanu (Uzbekistan), al-Jihad (Bangladesz), al-Jihad (Egipt), grupa al-Jihad (Jemen), Lashkar e-Toiba (Pakistan), Libańska Liga Partyzancka (Liban), Libijska Grupa Islamska (Libia), Islamski Front Wyzwolenia Moro (Filipiny), Ruch Partyzancki (Kaszmir), Abu Sayyff (Filipiny), Al-Ittihad al-Islamiya/Jedność Islamu (Somalia), Dżemaja Islamija (Indonezja), Związek Ulemów Afganistanu (Afganistan), a Baza swoim zasięgiem obejmowała 67 krajów (!)[12]. Dane te – porażające swą wielkością – niestety trudno poddać weryfikacji, ale nawet gdyby tylko połowa tych nazw organizacji i krajów była prawdziwa (a nie wynikała z cynicznej w sumie polityki władz amerykańskich, którzy w ten sposób chciały legitymizować swoją politykę zagraniczną, czyli tzw. globalną wojnę z terroryzmem), to i tak można byłoby zrozumieć strach przed ewentualnym atakiem ze strony terrorystów. Ale przecież właśnie o wywołanie takiego uczucia chodzi terrorystom.

Przytoczona lista organizacji uznawanych za terrorystyczne wymienia 9 operujących na terytorium Pakistanu. Dziś takich ugrupowań jest ponad 40! Autorzy takich statystyk podzielili je na dwie główne grupy: terrorystyczne i ekstremistyczne. Terrorystyczne zaś na krajowe i trans-narodowe. Tych pierwszych miałoby być 11 i są to: Lashkar-e-Omar, Sipah-e-Sahaba, Tehreek-e-Jaferia Pakistan, Tehreek-e-Nafaz-e-Shariat-e-Moh­hammadi, Lash-kar-e-Jhangvi, Sipah-e-Muhammad Pakistan, Jamaat-ul-Fuqra, Na­deem Commando, Popular Front for Armed Resistance, Muslim United Army, Harkat-ul-Mujahideen Al-alami. Tych drugich jest ponad 30: Hizb-ul-Mujahideen, Harkat-ul-Ansar (występująca dziś pod nazwą Harkat-ul-Mujahideen), Lashkar-e-Toiba, Jaish-e-Mohammad Mujahideen E-Tanzem, Al Badr, Jamait-ul-Mujahideen, Lashkar-e-Jabbar, Harkat-ul-Jehad-al-Isla-mi, Muttahida Jehad Council, Al Barq, Tehrik-ul-Mujahideen, Al Jehad, Jammu and Kashmir National Liberation Army, People’s League, Muslim Janbaz Force, Kashmir Jehad Force, Al Jehad Force, Al Umar Mujahideen, Mahaz-e-Azadi, Islami Jamaat-e-Tulba, Jammu and Kashmir Students Liberation Front, Ikhwan-ul-Mujahideen, Islamic Students League, Tehrik-e-Hurriat-e-Kashmir, Tehrik-e-Nifaz-Fiqar Jafaria, Al Mustafa Liberation Fighters, Terik-e-Jehad-e-Islami, Muslim Mujahideen, Al Mujahid Force, Tehrik-e-Jehad. Trudno zresztą z całą odpowiedzialnością stwierdzić, czy lista ta jest pełna czy zamknięta – należałoby raczej zaryzykować tezę, że ze względu na znaczną dynamikę wydarzeń może być ich więcej. Sytuacja w Pakistanie jest bardzo napięta, w przeszłości dochodziło do zamachów stanu, morderstw polityków, otwartych wojen z Indiami. Jednak ze względu na swoje geopolityczne położenie (dawne sąsiedztwo z ZSRR, dziś państwami powstałymi po jego rozpadzie, Chinami, Afganistanem i Iranem) traktowany był, i jest nadal, przez USA za strategicznego sojusznika. Choć i to może ulec zmianie i górę w polityce amerykańskiej może wziąć obawa przed przejęciem przez siły wrogie Ameryce pakistańskich zasobów broni atomowej. A do powstania takiego zagrożenia nikt nie może dopuścić.

Organizacje uznawane za terrorystyczne istnieją również np. w Uzbekistanie (Hizb ut-Tahrir i Islamski Ruch Uzbekistanu) i władze tego kraju oskarżają obie o należenie do siatki al-Kaidy. Prawdopodobieństwo tego faktu jest duże, gdyż 15 IX 2000 roku IRU trafił na listę organizacji terrorystycznych po zarzutem kontaktów z bin Ladenem, handlu narkotykami uprowadzania ludzi dla okupu i mordowania cywilów. W tej sytuacji IRU przeniósł się do Afganistanu i rozpoczął współpracę z Talibami, z którymi wspólnie walczył przeciwko Sojuszowi Północnemu i Szahowi Masudowi[13], a po rozpoczęciu interwencji amerykańskiej przyłączył się do walk z wojskami koalicyjnymi. W jego szeregach walczyli ochotnicy z Kirgistanu, Tadżykistanu, Kazachstanu, Czeczenii i Ujgurzy z chińskiej prowincji Xin-jiang. Skład osobowy pokazuje umię­dzy­na­rodowienie konfliktu, a jednocześnie stanowi kolejny dowód na fakt, iż Heartland stanowi ziemie, na których powstaje współczesny terroryzm. I ze względu na fakt, iż kryją one surowce energetyczne, można przewidywać, iż przez najbliższe lata będzie stanowił pole ścierania się różnych podmiotów politycznych i gospodarczych, które poprzez panowaniem nad nimi, będą chciały zagwarantować sobie panowanie nad światem.

 

Źródło: „Geopolityka” 2009, nr 2(3).

 


[1] Na przełomie XIX i XX wieku w zamachach zginęli m.in.: car Rosji Aleksander II (1 III 1881), prezydent Francji Sadi Carnot (24 VI1894), cesarzowa Austrii Elżbieta (10 IX 1898), król Włoch Umberto I (20 VIII 1900), czy wreszcie prezydent USA William MacKinley (6 IX 1901) – by wymienić tylko ofiary spośród głów państw. Liczba udanych i nieudanych zamachów na innych polityków idzie w dziesiątki.

[2] Indie i Pakistan powstały 14/15 sierpnia 1947 roku jako oddzielne państwa już po śmierci H. Mackindera (6 III 1947), więc nie mógł antycypować tego wydarzenia, zwłaszcza kilkadziesiąt lat wcześniej.

[3] Geopolityka rurociągów: Współzależność energetyczna a stosunki międzypaństwowe na obszarze postsowieckim, red. E. Wyciszkiewicz, Warszawa 2008.

[4] A. Heywood, Politologia, Warszawa 2006, s. 157.

[5] Historycy chętnie pisząc o przeszłości używają określeń „porządek/ład”: westfalski (po 1648 roku), wiedeński (po 1815 roku), wersalski (po 1918), czy jałtański (po 1945). Dziś, coraz większą karierę, szczególnie w kontekście zagrożeń terrorystycznych, robi fraza „globalny nieporządek”. Por.:  R. Harvey, Global Disorder, London 2003, R. M. Pearl­stein, Fatal Future? Transnational Terrorism and New Global Disorder, Austin 2004, A. Guelke, Terrorism and Global Disorder, London 2006).

Dostrzegając konieczność znalezienia odpowiedzi na tę nową sytuację i „zbudowanie nowego porządku”, rozpoczęto dyskusję zarówno w gronie polityków jak i naukowców, która jednak jak do tej pory nie zakończyła się, poza diagnozą, konstruktywnymi wnioskami – por.: np. opracowanie brytyjskiego The Foreign Policy Centre: Re-Ordering the World, London 2002, którego współautorami byli m.in. Tony Blair, Jack Straw, Ehud Barak, Ulrich Beck, Amartya Sen.

[6] G. W. Bush Address to a Joint Session of Congress and the American, <http://george-wbush-whitehouse.archives.gov/news/release/2001/09/print/20010920-8.html> (18 VII 2009).

[7] Ibidem.

[8] W Polsce ukazało się kilka tłumaczeń publikacji zagranicznych, m.in.: Y. Alexander i M. S. Swetnam, Siewcy śmierci, Warszawa 2001, Y. Bodansky, Osama bin Laden – człowiek, który wypowiedział wojnę Ameryce, Warszawa 2001, E. Landau, Osama bin Laden: Wojna z Zachodem, Warszawa 2001, P. L. Williams, Al-Kaida. Bractwo terroru, Warszawa 2002, Idem,  Al-Kaida: Międzynarodowy terroryzm, zorganizowana przestępczość i nadciągająca apokalipsa, Poznań 2007, P. Bergen, Osama bin Laden: Portret z bliska, Warszawa 2007, L. A. Villamarina Pulido, Sieć Al-Kaida, Warszawa 2008.

[9] Abdallah Azzam (1941-1989) – charyzmatyczny sunnicki duchowny, teolog, głosił „świętą wojnę”; przypisuje się mu organizowanie oddziałów mudżahedinów podczas radzieckiej interwencji w Afganistanie, a po wycofaniu Armii Czerwonej, zorganizowanie al-Kaidy.

[10] Harkat ul-Mujahedin – inna grupa o takiej samej nazwie działa w Pakistanie.

[11] Abu Musab al-Zarqawi (wł. Ahmad Fadeel al-Nazal al-Khalayleh (1966-2006) – jordański fundamentalista islamski, dowódca oddziałów partyzanckich podczas wojny irackiej, oskarżany o terroryzm i osobiste dokonywanie wyroków śmierci na zakładnikach poprzez ich dekapitację.

[12] Bliski Wschód – Egipt, Irak, Iran, Izrael, Jordania, Kuwejt, Liban, Maroko, Autonomia Palestyńska, Arabia Saudyjska, Sudan, Syria, Tunezja, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jemen; Azja – Afganistan, Bangladesz, Chiny, Indie (Kaszmir), Indonezja, Malezja, Myanmar, Pakistan, Filipiny; Europa – Albania, Belgia, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Dania, Francja, Niemcy, Włochy, b. Jugosławia (Kosowo), Luksemburg, Holandia, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Wielka Brytania; Wspólnota Niepodległych Państw (b. ZSRR) –  Azerbejdżan, Federacja Rosyjska, Czeczenia, Tadżykistan, Uzbekistan; Afryka – Algieria, Komory, Dżibuti, Erytrea, Etiopia, Kenia, Libia, Mauretania, Nigeria, Senegal, Somalia, Republika Południowej Afryki, Sudan, Tanzania, Uganda, Zair; Ameryka Północna i Południowa – Kanada, USA, Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj

[13] Ahmad Szach Masud (1953-2001) – Tadżyk, syn oficera armii afgańskiej, jako dowódca wojskowy zasłużył na przydomek Lwa Pandższiru, komendant wojsk partyzanckich walczących z Armią Radziecką, w latach 1992-1994 wiceprezydent i minister obrony w rządzie Barhanuddina Rabbaniego, po wkroczeniu Talibów do Kabulu rozpoczął z nimi walkę, od 1996 roku dowódca wojskowy Sojuszu Północnego. Zginął w zamachu prawdopodobnie przygotowanego przez al-Kaidę na dwa dni przed zamachami w Nowym Jorku i Waszyngtonie.

Fot. Wikimedia Commons

Komentarze

komentarze

stat4u