Leszek Sykulski: Wojna hybrydowa z Ukrainą (zachodnią)?

una-unso-2dr Leszek Sykulski

W polskich mediach głównego nurtu dominuje narracja obliczona na wytworzenie powszechnego poczucia zagrożenia militarnego ze strony Rosji. Na przykłady realnego zagrożenia częstokroć przywołuje się obrazy rosyjskich manewrów wojskowych, naruszania przestrzeni powietrznej państw NATO przez rosyjskie samoloty, czy pogróżek kremlowskich polityków, na czele ze straszeniem bronią jądrową. Z takiego przekazu wyłania się obraz nie tylko możliwej bezpośredniej inwazji rosyjskiej na nasz kraj, ale i nawet ewentualnej okupacji części terytorium RP. Z punktu widzenia geopolityki,  rozumowanie takie jest jednak oderwane od rzeczywistości polityki realnej. Zwłaszcza od mentalności elit rządzących rosyjskim ośrodkiem siły.

Próba prowadzenia polityki zagranicznej poprzez bezpośrednie działania („metodą tarana”) jest sprzeczna z zasadami panującymi wśród rosyjskich elit decyzyjnych, wywodzących się w większości z tajnych służb. Zgodnie z klasycznymi prawidłami sztuki podstępu i manipulacji politycznej, stanowiących fundamenty Realpolitik, prawdziwej chęci i gotowości do ataku na danym kierunku nie głosi się publicznie i bezpośrednio. Zasadą jest maskowanie własnych planów, odciąganie uwagi od prawdziwych zamiarów i działanie z zaskoczenia.

Rosyjska polityka zagraniczna jest od wieków bardzo pragmatyczna i prowadzona długofalowo. Od 1991 r. jednym ze strategicznych celów minimum rosyjskiej polityki zagranicznej jest geopolityczne zneutralizowanie zachodniej części Heartlandu (w przybliżeniu: obszar Europy Środkowo-Wschodniej z północną częścią Bałkanów), maksymalne wyparcie wpływów Stanów Zjednoczonych z Europy (w tym dążenie do podważenia integralności i skuteczności NATO) i osłabienie spójności Unii Europejskiej na rzecz układów bilateralnych (np. Moskwa-Berlin, Moskwa-Paryż).

Obecnie na obszarze zachodniej części Heartlandu istnieje jeden sworzeń geopolityczny – Ukraina, po jej neutralizacji lub dezintegracji (proces postępuje), kolejnym obszarem osiowym zostanie Polska. O wiele korzystniejsze dla Moskwy jest strategiczne rozegranie obu sworzni bez własnego bezpośredniego zaangażowania. W myśl zasady Sun Tzu: „zabij pożyczonym mieczem (…) nie marnuj własnych sił”. Bezpośrednia agresja Rosji na nasz kraj jest mniej prawdopodobna (choć nie niemożliwa) niż sprowokowanie wojny Polski z zachodnią Ukrainą (Galicja/Hałyczyna). W przypadku rozpadu Ukrainy i powstania jakiejś formy państwowości na obszarze dawnej Galicji Wschodniej, taki konflikt jest bardzo prawdopodobny z uwagi na degradację gospodarczą tego obszaru i wyraźne radykalne tendencje nacjonalistyczne, które z łatwością mogą zostać wykorzystane przez Moskwę do zaognienia stosunków z Warszawą.

Jakikolwiek rodzaj konfliktu polsko-ukraińskiego (np. zamachy terrorystyczne ukraińskich nacjonalistów na terytorium RP czy rajdy ukraińskich grup paramilitarnych np. na powiaty woj. podkarpackiego i Chełmszczyznę) dałby Rosji o wiele większe korzyści geopolityczne niż bezpośrednia próba agresji na Polskę, która oprócz olbrzymich kosztów dla gospodarki rosyjskiej, doprowadziłaby do czasowej izolacji politycznej Moskwy na arenie międzynarodowej. Ewentualna agresja zachodnio-ukraińskich sił radykalnych na Polskę skompromitowałaby na dziesięciolecia kierunek polskiej polityki wschodniej obrany po 1989 r. (m.in. zaangażowanie głównych sił politycznych w okresie tzw. pomarańczowej rewolucji, czy EuroMajdanu). Skutkowałaby także podważeniem wiarygodności NATO i doprowadziła do politycznego trzęsienia ziemi w naszym kraju, które na długi czas sparaliżowałoby jakąkolwiek bardziej aktywną politykę zagraniczną Warszawy.

Scenariusze strategiczne na najbliższe lata powinny zakładać zatem nie tylko zagrożenie agresją rosyjską, ale także m.in. federalizację/rozpad Ukrainy, możliwy konflikt asymetryczny między Polską a Ukrainą (zachodnią), konflikty hybrydowe na obszarze państw bałtyckich (testowanie wiarogodności NATO) i Mołdawii (Naddniestrze) czy ewentualny konflikt polsko-białoruski. 

 

Fot. cont.ws

 

Komentarze

komentarze

stat4u