Witold Michałowski: Geopolityka rurociągowa

Nord_StreamWitold Szirin Michałowski

Nie wszyscy jeszcze rozumieją, że Rosja uparcie odtwarza własne „imperium energetyczne” i jeśli jej się to uda, to na wschód od Unii Europejskiej powstanie region energio-tranzytowy pozbawiony jakiejkolwiek samodzielności, z ośrodkiem decyzyjnym w Moskwie. Taka sytuacja zaś będzie stanowiła zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego wszystkich państw Europy Środkowej włącznie z Polską, Słowacją, Węgrami oraz trzema krajami bałtyckimi. Gdy blisko dziesięć lat temu opublikowałem na łamach RUROCIĄGÓW nr 2/39/05 powyższą opinię Aleksandra Todijczuka, ówczesnego szefa UKRTRANSNAFTA, obaj  zgadzaliśmy się z Lwem Gumilowem, który na okładce, wydanej właśnie w Moskwie książki Rytmy Eurazji, umieścił  zdanie: Jeśli Rosja ocaleje, to tylko jako państwo euroazjatyckie.

Ci, którzy mają za sobą lekturę zbiorowych dzieł Lenina, pamiętają jego apele o położenie kresu wielkoruskiemu szowinizmowi. W latach 1920-1922  z aprobatą Lenina istniała Republika Dalekiego Wschodu. Miała armię i rząd, w którego imieniu Juryn Dziewałtowski negocjował z Japonią dostęp do sachalińskich złóż ropy naftowej. Negocjacje zakończyły się  sukcesem – Japonia przestała dostarczać amunicję – baronowi Ungernowi.

***

Działania wojenne w czasie drugiej wojny czeczeńskiej nakierowane były głównie na zniszczenie infrastruktury technicznej zbuntowanej kaukaskiej republiki. Przez jej terytorium przebiega na odcinku 142 km rurociąg naftowy Baku–Tichoreck, którym kaspijska ropa płynęła w głąb Rosji.  Prezydent Asłan Maschadow  twierdził, że z rafinerii w  Groznym pochodziło paliwo dla japońskich bombowców, którym je tankowano przed atakiem na Pearl Harbour. Do zniszczenia rafinerii  Amerykanie planowali  użycie  bomby atomowej.

Moskiewscy decydenci krok po kroku, przechwytują kontrolę nad rurociągami transportującymi ropę naftową i gaz ziemny do krajów UE. Powstała magistrala do niezamarzającego portu w Murmańsku. Można nią przesyłać  50 MTA (milionów ton ropy rocznie)  Rozpoczyna  się budowa gazociągu Siła Syberii z rejonu Irkucka do Władywostoku W rejonie Błagowieszczeńska inter-konektor połączy go z systemem chińskich gazociągów. Warto odnotować, że pierwszy traktat  zwany nerczyńskim z  Chinami  zawarto w 1689 r po likwidacji ostrogu w Jaxa-Ałbazino nad Amurem. Wzniesiono go na polecenie Nicefora Czernihowskiego obywatela I Rzeczypospolitej.

Rosja ma obecnie dostęp do 19 proc. linii brzegowej Morza Kaspijskiego. Mocno utrudniony na skutek sytuacji na Kaukazie i w Dagestanie. Warto przestudiować mapy z strumieniami rozpływów z kazachskich złóż Tengiz. Rurociąg  naftowy do  Sian w Chinach znacznie przyśpieszy proces przemieszczania centrum współczesnej cywilizacji  do basenu Pacyfiku.

Projektanci magistral rurociągowych przewidują okres ich sprawnego funkcjonowania na około pół wieku. Szacuje się, że koszt wymiany zżartych przez korozję rurociągów na terenach byłego ZSRR, znacznie już przekracza 1100 mld euro. Jest prawdopodobnym, że za około pół wieku terytoria obecnie administrowane przez wschodniego sąsiada Białorusi aż po Ural będzie zamieszkiwać mniej mieszkańców niż Jemen. Etniczni Rosjanie staną się na nich mniejszością. Budowa rurociągów do przesyłu ropy i gazu zawsze była, jest i będzie związana z wielką polityką. Podobnie jak i transport LNG – gazu ziemnego skroplonego i technologie pozyskiwania tzw. gazu łupkowego przez podziemne szczelinowanie.

Gdy w 1975 r. opublikowałem tekst CZEKAMY NA LNG, wzbudził  zainteresowanie nawet tow. Edwarda Gierka. Na uruchomienie terminalu LNG czekamy jednak nadal.

Dlaczego Minister Skarbu zaakceptował firmę PRICE WATERHOUSE COOPERS na strategicznego doradcę przekształceń prywatyzacyjnych PGNiG? Nie wiadomo. Centrala tej firmy na Europę Środkową i Wschodnią, kierowana wówczas przez Scotta Hanna, znajdowała się w Moskwie. To jej eksperci tej doradzili nam lokalizację terminalu LNG nad Odrą, daleko od morskiego wybrzeża. Przerwanie doń dostaw LNG będzie możliwe na wiele sposobów, np. pod pretekstem, że ruchy tektoniczne (takie występują) i nieoczekiwane zmiany prądów mas wody nieuregulowanej Odry mogą spowodować kolizję tankowców LNG z gazociągiem North Stream.  Wspomniana firma została również wyznaczona przez Wspólnotę Europejską na doradcę ROSNEFTU w ramach programu rozwoju struktury organizacyjnej rosyjskiego przemysłu naftowego. Była też doradcą moskiewskiego rządu przy prywatyzacji GAZPROMU, największego na świecie przedsiębiorstwa zajmującego się wydobyciem i przesyłem gazu ziemnego, które zatrudnia ponad 350 000 osób. Było wiadomym, że w  interesie GAZPROMU leżało wyeliminowanie polskiego kapitału z budowy North Stream,  m.in. dlatego, aby nie przeznaczać wielomiliardowych kwot na dezaktywację broni chemicznej zatopionej w Bałtyku.

***

Dobrym rozwiązaniem z zakresu rurociągowej geopolityki mogłaby być budowa rurociągu z azersko-irańskiego pola gazowego Shah Deniz, na Morzu Kaspijskim. Jego zasobność jest blisko 40 razy większa niż złóż, na norweskim szelfie. Inwestycja byłaby ekonomicznie opłacalna pod warunkiem, że przetłaczano by nią docelowo co najmniej dwadzieścia parę miliardów m3 gazu rocznie. Moglibyśmy odbierać do 1/4 tej ilości. Chętni na pozostały gaz ustawialiby się w kolejce. W wywiadzie dla  ukraińskiej telewizji, użyłem nazwy Gazociąg  Sarmacki. Zyskała aprobatę. Również dziennika  „Rzeczpospolita”.

W wiekach pomyślności I Rzeczpospolitej transfer nowych technologii znakomicie funkcjonował na osi Kraków-Lwów-Bachczysaraj-Baku-Isfahan. Z tego kierunku pochodziły wspaniałe karabele z damasceńskiej stali, jedwabne pasy szlacheckie, a także  wykorzystania jako źródła światła  palących się  lampek naftowych. Ignacy Łukaszewicz  miał  rzekomo  ormiańskich antenatów. Gazociąg Daszawa-Lwów był  pierwszym w Europie.  

***

Nie ulega wątpliwości, że zawirowania w obszarach rurociągowo-gazowych, likwidacja stoczni w Szczecinie, przedłużająca się  budowa  terminalu LNG, blokowanie planów przedłużenia rurociągu naftowego ODESSA-BRODY do Gdańska, oraz problemy związane z  III nitką rurociągu Przyjaźń, mają wspólny mianownik. Służą rosyjskim interesom. Daje o sobie znać brak klarownego systemu finansowania partii politycznych. Kanclerz Schroeder przecież tez wcześniej, zanim przestał sprawować swój urząd, musiał  zacząć przyuczać się do objęcia wysoko płatnej funkcji prezesa jednej ze spółek Gazpromu.

Opętanie umysłów  liderów państw świata przez złośliwego demona, mającego kształt baryłki ropy, nie będzie trwało wiecznie. Jest uzależnione od stopnia rozpowszechnienia wodorowego napędu pojazdów mechanicznych. Prowadzone w laboratoriach Stanów Zjednoczonych, Indii i Chin badania są niezwykle obiecujące. Zbliża się  koniec politycznego status quo na wielkich obszarach Eurazji. Wydarzenia na Ukrainie są tego dowodem.

Jest to państwo na którego obszarze znajduje się najdłuższa na świecie (ca 40 tys. km) sieć gazociągów przesyłowych dużych średnic. Udziałowcy koncernów zamierzających wybudować South Stream byli niezwykle zainteresowani, aby jego trasę maksymalnie przesunąć na północ w rejon ukraińskiego szelfu Morza Czarnego. W ten sposób ominięto by blisko kilometrowej wysokości uskok tektoniczny i oszczędzono wiele miliardów euro. Aby ten cel zrealizować koniecznym było dysponowanie Krymem.

Szacunki zasobności złóż ropy na gazu w tym rejonie też są niezwykle interesujące.

Dążenie do sprzedania jak największej ilości towaru po jak najwyższej cenie nie jest niczym nagannym. Gazprom, dysponując gazem wydobywanym na terenie syberyjskiej kolonii  Rosji był  swego czasu uważany za dostawcę w miarę pewnego i konkurencyjnego cenowo. Bezpieczeństwo energetyczne Polski, posiadającej szeroki dostęp do morza i zasoby surowców kopalnych – w przeliczeniu na odpowiednie jednostki energetyczne – jest 4 do 5 razy większe na głowę mieszkańca niż w większości krajów UE. Blisko połowa zużywanej u nas energii przeznaczana jest jednak na ogrzewanie domów i różnego rodzaju pomieszczeń. Fatalna była – w skutkach ekonomicznych i społecznych – „restrukturyzacja” górnictwa realizowana w ramach Planu prof. zw. dr hab. Leszka Balcerowicza. Zalanie 26 kopalń, zamiast wdrożenia znanych już na świecie technologii podziemnej gazyfikacji złóż, czy też produkcji paliw płynnych z węgla, trudno określić tylko mianem "błędu". Jak silne i wpływowe jest w naszym kraju lobby GAZPROMU, któremu prawdopodobnie  sprzyjał nie jeden profesor, można sobie uprzytomnić na przykładzie losu Agencji Techniki i Technologii, która w 2000 r. zorganizowała w gmachu Sejmu RP konferencję poświęconą wykorzystaniu krajowego potencjału surowców energetycznych. Chodziło o produkcję paliw płynnych z węgla i podziemnego zgazyfikowania  jego złóż. W czasach II wojny światowej Niemcy szeroko tę pierwszą technologię wykorzystywali w kopalniach Śląska. W szczytowym okresie armie państw Osi zużywały rocznie do 60 milionów ton paliw ciekłych. Szyby naftowe Rumunii były w stanie zaspokoić zaledwie niewielką część zapotrzebowania hitlerowskich Niemiec. Resztę paliw płynnych otrzymywano z węgla. Pół wieku później  ta  technologia  stawała się opłacalna dopiero przy cenie ca. 25 USD za baryłkę. Konferencja się odbyła. Urzędnicy z Ministerstwa Gospodarki natychmiast spowodowali jednak likwidację Agencji Techniki i Technologii. Dopiero w 2014 r rozpoczęto w jednej z katowickich  kopalni  proces podziemnego zgazyfikowania węgla.

***

Nie tylko w opinii  dziennikarzy „Gazety Wyborczej” Rosja jest krajem kolonialnym. Podobnie uważa większość mieszkańców naszego globu. Algeria przecież nie jest już częścią Francji, Kanada Wielkiej Brytanii, Brazylia Portugalii a… Syberia? Agonia ostatniego kolonialnego imperium trwa. Szkoda, że nie chce o tym pamiętać Zbigniew Brzeziński i jego bratankowie doskonale opłacani doradcy koncernu AMOCO/BP. Cień profesora towarzyszy wieloletniemu kontraktowi TNK-BP na przesył kaspijskiej ropy z Brodów do Odessy. W kierunku odwrotnym, niż zakładano Nie jest to zgodne z rurociągową polską racją stanu..

Do Brodów i Płocka nikt przecież nie pompował słonej wody z Morza Czarnego. Dawno już należało znaleźć dostawcę ropy do Odessy  z basenu Morza Kaspijskiego lub z północnego Iraku. Istniejący rurociąg Baku-Supsa przebiega na Zakaukaziu  trasą, po której, przeszło sto lat temu, inż. Rozwadowski poprowadził pierwszy rurociąg na pograniczu Azji i Europy. Można nim było przesyłać do 80 tysięcy baryłek ropy naftowej na dobę. Na owe czasy ilość bardzo znaczną. Rurociąg z BTC z Baku do Ceyhan stał się  najpoważniejszą konkurencją dla ukraińsko-polskiej trasy przesyłu kaspijskiej ropy naftowej do UE.

Rozwój wydarzeń na Ukrainie może jednak spowodować, że Turcy i Kurdowie przy współpracy z  rządem Iraku podejmą decyzję o budowie  rurociągu z rejonu Mosulu do Hopy nad Morzem Czarnym. Skąd w parę dni tankowce będą w stanie ropę dostarczać do Odessy.

***

Jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od dostaw gazu i ropy naftowej ze wschodu. Dużo bardziej niż w latach PRL. W stopniu znacznie przekraczającym margines bezpieczeństwa energetycznego. Szkoda, że żaden z naszych  polityków nie chce pamiętać, że rynek zbytu i przestrzeń tranzytowa należą do dóbr narodowych. Którymi bezkarnie kupczyć nie wolno. Zajmując centrum kontynentu, leżymy na płaskim i nizinnym pomoście pomiędzy energochłonnymi centrami przemysłowymi i aglomeracjami miejskimi Europy Zachodniej, a złożami płynnych i gazowych węglowodorów znajdującymi się na Syberii, w basenach Morza Barentsa i Morza Kaspijskiego oraz Bliskiego Wschodu. Jest wysoce prawdopodobne, że jeszcze za życia obecnego pokolenia ważnym medium energetycznym będzie wodór, uzyskiwany głównie za pomocą bezpiecznego i taniego reaktora termojądrowego, jakim jest Słońce, Chyba właśnie taki rozwój wydarzeń miał na myśli szejk Jamani, który na konferencji  OPEC w Doha stwierdził, że epoka kamienia łupanego dobiegła końca nie dlatego że zabrakło kamieni.

Obecna cywilizacja określeniu „wojna” nadaje coraz częściej inny sens. Wojna w środkach masowego przekazu, i internecie nasila się. Wiadomym jest, że przedłużenie ciągłości trwania wschodnio rzymskiego imperium o całe tysiąc lat przyniosło przyjęcie chrześcijaństwa przez Bizancjum. Dlatego już za Iwana Groźnego nakazywano pamiętać o tym że dwa Rzymy padły, trzeci – Moskwa – stoi,  czwartego nie będzie.

Ostatnio na warszawskim lotnisku relikwiarz  z cudownie zabalsamowaną ręką Marii Magdaleny i drzazgami  z Świętego Krzyża który w eskorcie siedmiu mnichów przyleciał z Grecji, witał uroczyście jedynie  Aleksander  Aleksiejew  ambasador Federacji Rosyjskiej. Czyżby w korpusie dyplomatycznym tylko on był chrześcijaninem (?). Nie można wiec wykluczyć, że w przyszłości mogą się na zachód od Bugu pojawić na czołgach odziani w zakupione na bazarach mundury i dysponujący zestawami rakiet obrońcy świętego imienia Marii Magdaleny.

***

Rurociągowe magistrale ropy naftowej i gazu do krajów UE prowadzą przez białoruski korytarz szerokości zaledwie kilkudziesięciu kilometrów, jeśli się odliczy poleskie bagna oraz tereny wojskowych baz i poligonów, przylegający do granicy RP, oraz  terytorium Ukrainy i po dnie Morza Bałtyckiego. Tak naprawdę to nie nafta rządzi światem. Znacznie większy wpływy mają ci, w których rękach znajdują się pulpity sterownicze stacji pomp, oraz zarządzający terytoriami, przez które płyną strumienie brunatnej krwi naszej cywilizacji.

***

Rosja jest jednym z największych producentów i eksporterów ropy naftowej w skali globalnej, wydobywając około 10 milionów baryłek dziennie. Co najmniej 2/3 przeznacza na eksport. Tu napotyka na wąskie gardła możliwości przepustowych istniejących rurociągów tranzytowych i cieśninę Bosfor, przez którą praktycznie już nie można przepchnąć więcej tankowców na dobę. Dlatego swego czasu podjęto decyzję o zbudowaniu „prawosławnego” rurociągu z Burgas do Aleksandropolis w Grecji.

Kontrolując co najmniej 1/3 zasobów ropy naftowej w regionie Morza Kaspijskiego i Zatoki Perskiej, dysponując znacznymi własnymi zasobami, jest  też głównym graczem na światowym rynku surowców energetycznych. ZSRR u szczytu potęgi nigdy nie był w stanie zająć podobnej pozycji. A może by tak napisać inny scenariusz?

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wzorując się na sprawdzonych i dobrych rozwiązaniach, tureckojęzyczne państwa i narody, w których następuje renesans islamu, uniezależniły się ostatecznie od kolonialnego suwerena. Tak, jak to uczyniły swego czasu Algieria i Libia. Arabską kartą już od dość dawna rozgrywają z korzyścią dla siebie Rosjanie. Turcy wśród Arabów mają nie najlepszą opinię. I vice versa. Jest oczywistym, że interes geopolityczny Rzeczpospolitej Polskiej leży w przymierzu z potęgami ekonomicznymi Dalekiego Wschodu.

Warto opracować feasibility study Gazociągu Sarmackiego. Cena tłoczonego nim gazu musiałaby być zharmonizowana z ceną obowiązującą w basenie Morza Czarnego. Koszt budowy tego gazociągu nie powinien przekroczyć 4 mld USD. Gotowość udziału w finansowaniu nawet 40% inwestycji wyrazili przedstawiciele grupy banków islamskich. Z 15% udziałem może wejść Bank of China. Okres zwrotu zainwestowanej kwoty łatwo policzyć. Jest krótki. By znacząco zredukować koszty, magistralę Odessa-Brody i Gazociąg Sarmacki na terytorium Ukrainy należałoby ułożyć w jednym right of way, tak jak to zrobiono na Zakaukaziu z rurociągiem BTC i gazociągiem Baku-Tbilisi-Erezurum. Obie inwestycje mogłyby być postrzegane jako trwały i niezbędny element bezpieczeństwa rurociągowego zaopatrzenia krajów UE w gaz i ropę naftową, Należy jednak pamiętać, że koszt budowy liniowych nośników energii  lub surowców energetycznych, takich, jak np. linie wysokiego napięcia czy rurociągi wynosi ca 70% kosztów związanych z realizacją określonej inwestycji.

***

Własny rynek zbytu i tranzytowe położenie geograficzne – to najważniejsze atuty Polski w Unii Europejskiej. Rosja, ukształtowana przez cywilizację ordyńską, na przestrzeni najbliższego półwiecza stanie się prawdopodobnie krajem, w którym większość mieszkańców będzie wyznawać islam. Projekt meczetu, jaki ma stanąć na moskiewskim kremlu, jest już rzekomo gotowy. Będzie podobny do tego, który turecka firma zbudowała w Groznym. Wśród modlących się do Allaha wyrasta młode pokolenie, zbuntowane wobec rzeczywistości. Destrukcyjne idee szerzą się wśród niego jak pożar po suchym stepie. W Kazaniu frustraci gromadzą się w pięknym Nakabannym Meczecie. Islamizacja Powołża miała miejsce pół wieku przed panowaniem Mieszka I na polskich ziemiach. Wykształcone elity Baszkirii, Tatarii, Kałmucji, Tuwy, Jakucji, Kraju Krasnojarskiego, Buriacji, Dagestanu, Kraju Ałtajskiego, Chakasji i Dalekiego Wschodu coraz bardziej zdecydowanie domagają się uniezależnienia od moskiewskiej biurokracji.  W Nowosybirsku demonstracje już trwają.

Los mieszkańców Syberii nie jest i nie może być dla nas i dla braci Ukraincow sprawą obojętną. W dobie rozkręcającej się spirali rozmaitego rodzaju terroryzmów, wyjdźmy do gospodarzy Kremla z inicjatywą włączenia polskich i ukraińskich firm w dzieło budowy transsyberyjskich magistrali rurociągowych i stopniowego przekazywania mieszkańcom obszarów, przez które prowadzą, doświadczeń naszej transformacji ustrojowej. Dobrych doświadczeń. Należy też mieć na uwadze, że rurociągi  przesyłowe ropy naftowej i gazu, prowadzące na zachód Europy, może stać się łatwym celem ataków terrorystycznych. Należy wyciągnąć wnioski, które  stały u narodzin Internetu. Zasilanie w media energetyczne powinno mieć charakter sieciowy. Byłby to najlepszy sposób zniechęcenia do działań wszelkiej maści terrorystów.

Od wieków prawo pobierania opłaty tranzytowej, nazywane „mytem” (ze staro-Górno-niemieckiego), było niezbywalnym prawem każdego suwerena. Opłaty, jakie są pobierane za przejście statków przez Kanał Panamski czy Sueski, stanowią bardzo poważny udział w budżetach państw, na terenie których kanały te się znajdują. W przypadku ropy naftowej i gazu ziemnego pojęcie myta w międzynarodowych regulacjach prawnych zastępowane jest opłatą za tranzyt lub za usługę transportową. Opłaty za udostępnienie zdolności przepustowej magistrali rurociągowej z całym jej wyposażeniem, stacjami pomp, tłoczniami gazu, parkami zbiorników, aparaturą pomiarowo-kontrolną etc. są przedmiotem negocjacji i stanowią zwykle tajemnicę handlową. Tranzytowe położenie geograficzne powinno być jednym z kół zamachowych gospodarki III RP. Opłaty za tranzyt gazu z głębi kontynentu azjatyckiego, pobierane przez firmy rosyjskie, w wielu przypadkach przekraczają kilkaset procent.

Wielu uważa, że to jest haracz. W dziejach powszechnych nie odnotowano jednak ani jednego przykładu wielkiego państwa, którego trwanie byłaby warunkowana haraczem.

Groźne imperium z dwugłowym orłem istnieje niestety nadal nie tylko w wirtualnych grach komputerowych. Na dłuższą metę nie będzie jednak możliwe utrzymywanie wielkiego obszarowo państwa dzięki haraczom. Działania decyzyjne podejmuje demografia. Rosjanie wymierają. Średnia życia mężczyzn jest o 15 lat krótsza niż mieszkańców USA. Jeszcze przed końcem obecnego półwiecza ich populacja zmniejszy się do 70-75 milionów. Atomowy arsenał skoroduje znacznie wcześniej. Potrzebne są dziś ogromne środki na jego deaktywację. Syberia, w najmniej spodziewanym momencie, stanie się prawdopodobnie federacją niepodległych państw. ZSRR też rozpadł się bez zapowiedzi. Geopolityka ma jednak swoje zasady. Dlatego warto rozpocząć prace nad feasibility study dla rurociągu naftowego Mosul-Hopa z północnego zamieszkałego przez Kurdow Iraku na brzeg Morza Czarnego, z którego ropa będzie mogła zasilać magistralę Odessa-Płock-Gdańsk.

Antoni F. Ossendowski – słynny na całym świecie polski pisarz – już wiek temu podkreślał, że Syberia jest dla nas i dla Rusinów, czyli Ukrainców drugą ojczyzną. Wiele milionów istnień ludzi czujących i myślących po polsku złożyło tam swoje kości. Nie zawsze byli to zesłańcy, czasem – dobrowolni emigranci. Budowniczowie zakładów przemysłowych, kolei transsyberyjskiej, mostów, kopalni złota. Pomarańczowa Rewolucja powiodła się dzięki sarmackiemu bakcylowi wolności, który odżył na Ukrainie. Ten sam bakcyl pozostawiliśmy w tajgach i tundrach drugiej ojczyzny. Zgodnie z przepowiednią Jandarbijewa, prezydenta Czeczenii zamordowanego w Katarze przez rosyjskich agentów, wiele wskazuje też na to, że zielona flaga Proroka wcześniej czy później zawiśnie też na Kremlu.

W realiach geopolitycznych, dywersyfikację dostaw surowców energetycznych można osiągnąć na parę sposobów. Nie popadajmy w zauroczenie szacunkami zasobów gazu w rejonie Obskiej Guby i północy Syberii. Tempo eksploatacji gazonośnych pól na półwyspie Jamał wyraźnie osłabło. Likwidacja, przynajmniej oficjalna, systemu gułagów na północy Syberii nakazuje posługiwanie się rachunkiem ekonomicznym. Bezpardonowo jest on wykorzystywany przez menadżerów GAZPROMU, do wszelkiego rodzaju analiz, mających uzasadnić wyjątkowo wysokie koszty zagospodarowania złóż w warunkach wiecznej zmarzliny, pokrywającej bezdenne bagna. Ich zwiększanie ma uzasadniać konieczność zaciągania mega kredytów i zwielokrotnianie cen gazu, mimo że ten, który obecnie dopływa do Kondratek, pochodzi najprawdopodobniej z Turkmenistanu, a jego cena jest obciążona kilkusetprocentowym haraczem. Należy też  pamiętać, że pod lodową czaszą północnej półkuli naszego globu zalega co najmniej 1/3  zasobów węglowodorów ciekłych i gazowych. Rosją rości sobie do nich „prawo”. To jest ten as w rękawie partii ukraińskiego pokera.

***

Już parę lat temu prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew dał jednoznacznie do zrozumienia, że jego kraj będzie blisko współpracował z azerską diasporą w Iranie i na Syberii. Języki tureckie, do których należy azerski, są rozpowszechnione w Eurazji od Adriatyku po Morze Ochockie. Porozumieć się nimi może, poczuwając do wspólnoty kulturowej i cywilizacyjnej co najmniej ćwierć miliarda ludzi. To też są nasi naturalni sprzymierzeńcy. Taki jest elementarz geopolityki. Znał go sułtan i jego wielki wezyr, który mimo nacisków wysłanników carów rosyjskich, nie chciał uznać rozbiorów  Rzeczpospolitej.

Rosjanie zabili ponad ćwierć miliona własnych obywateli w Czeczenii, aby móc kontrolować rurociąg prowadzący z Baku. Inwazja Amerykanów na Irak, w czasie której straciło życie milion cywilnych ofiar, umożliwiła  budowę rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan. Zaledwie wiek temu w rejonie Baku wydobywano połowę zużywanej wówczas na ziemskim globie ropy naftowej. Nieograniczony dostęp do kaspijskiej ropy umożliwił Sowietom rozstrzygnięcie na swoją korzyść pancernej bitwy pod Kurskiem, co decydująco wpłynęło na przebieg II wojny światowej. Godnym odnotowania jest, że pierwszy satelita mógł okrążyć kulę ziemską dzięki wynalezieniu stałego paliwa do napędu rakiet przez Azerbejdżanina, prof. Yusifa Mammedaliewa (1905-1961) – kandydata do nagrody Nobla.

Gazociąg Sarmacki byłby dwa razy krótszy, niż ten z półwyspu Jamał.

Koszt wydobycia gazu na Morzu Kaspijskim jest wielokrotnie niższy niż w obszarach wiecznej zmarzliny. 10% udział w eksploatacji złóż Shah Deniz, których zasobność jest oceniana na powyżej 1000 mld m3, posiada LUKOIL. Optymalna trasa Gazociągu Sarmackiego na pewnym odcinku prowadzi przez Kraj Stawropolski. Rosyjskie firmy należałoby więc zaprosić do udziału w jego budowie. Nic tak nie łagodzi antagonizmów z dawno minionej i tej nieco bliższej przeszłości, jak wspólny, dobrze przemyślany biznes.

***

Aktywiści różnego rodzaju organizacji, sterowani przez spadkobierców KGB, których co najmniej kilkanaście tysięcy działa nadal w RP III (takie jest zdanie płk. Henryka Piecucha, b. sekretarza generała Kiszcaka), są od dawna zainteresowani, aby Polacy nie zacieśniali więzów z Ukraińcami. Gospodarczych w szczególności. Lepiej, jeśli oba narody nadal zachowają w historycznej pamięci „pale pojednania”. Łącznie liczą przecież razem z emigracją około 100 milionów mieszkańców. Etnicznych Rosjan, w znacznej części zdegenerowanych dekadami komunizmu i alkoholizmem jest niewielu więcej. Z południa napierają na nich muzułmańskie narody Azji Środkowej. Ze wschodu – odkrywający swoje etniczne korzenie mieszkańcy Syberii, której blisko 1/3 terytorium carska Rosja zagrabiła ostatecznie Chinom dopiero w XIX w. Istnienie suwerennej Ukrainy jest dużo lepszym gwarantem, że zgnije do końca niedźwiedzie monstrum na wschodzie, niż nasze członkostwo w UE czy NATO. Warto o tym pamiętać i nadal pozostawać ambasadorem dialogu kultur pomiędzy wschodem i zachodem. Pomiędzy Azją i Europą. Własny rynek zbytu i tranzytowe położenie geograficzne – to najważniejsze  atuty Polski w Unii Europejskiej. Dlatego należy wystąpić o  arbitraż  w sprawie z GAZPROMEM o niezrealizowanie II nitki Gazociągu Jamalskiego oraz anulowanie wasalnego posiadającego elementarne błędy prawne Pakietu Porozumień Gazowych zawartych 25 sierpnia 1993 r.

Nazwiska odpowiedzialnych za to, że nie pobieramy stosownej opłaty za tranzyt gazu, są znane. Do dziś nie stanęli jednak przed Trybunałem Stanu. Sposób wyliczenia wielkości opłaty tranzytowej był opublikowany w paru kolejnych wydaniach poradnika technicznego RUROCIAGI DALEKIEGO ZASIĘGU (ISBN 83-86010-13-4). Zaakceptowali go m.in. profesorowie najwybitniejszych polskich uczelni: AGH i Politechniki Warszawskiej: Włodzimierz Bojarski, Jakub Siemek, Maciej Kaliski, Zbigniew Wrzesiński  i wielu innych podobnie jak i b. minister gospodarki Piotr Woźniak oraz marszałkowie Sejmu RP Zbigniew Romaszewski i Andrzej Lepper i premier Jan Olszewski. 

GAZPROM mimo, że płacimy  za gaz ceny najwyższe na świecie nie ponosi praktycznie kosztów tranzytu do Niemiec. Byłaby to kwota większą niż wynosiły koszty utrzymywania  wojsk sowieckich w PRL. 

Parę lat temu zespół niezależnych  ekspertów zorganizował Seminarium na temat: Polsko-rosyjska umowa na dostawy gazu ziemnego-nowe warunki i ich konsekwencje.

Warto zacytować treść jego podsumowania:

  • Polska na trwałe utraciła korzyści z tytułu przesyłu rosyjskiego gazu na wschód.
  • Polski rząd gwarantuje wydłużenie kontraktu na warunkach, od których odchodzi Europa.
  • Utrwalenie indeksowanej do ropy naftowej formuły cenowej do 2037 r. gwarantuje polskim odbiorcom w Polsce wysokie ceny.
  • PGNiG występuje do URE o 10% podwyżkę cen gazu.
  • Kompromis ogłoszony przez polskich negocjatorów jest w rzeczywistości totalną klęską.
  • Negocjacje Polska-Rosja zostały zakończone porażką polskich negocjatorów z wynikiem 0:7.

Seminarium odbyło się w Rezydencji Belweder 26 marca 2010. Patronował mu Prezydent RP Lech Kaczyński. Jego śmierć pod Smoleńskiem dwa tygodnie później służyła interesom GAZPROMU. Szkodą, że ci, którzy usiłują wyjaśnić jej przyczynę zapomnieli o łacińskiej zasadzie: qui bono? Na spotkaniu w klubie RONINA prof. Wiesław Binienda doradca prezydenta USA podzielił opinię piszącego te słowa.

Fot. gazprom.com

Komentarze

komentarze

stat4u