Roman Dmowski: Niemcy, Rosja i kwestia polska. Część 6

Dmowski_Niemcy_RosjaW ramach publikacji tekstów źródłowych z zakresu historii myśli geopolitycznej, publikujemy w odcinkach całą książkę Romana Dmowskiego pt. Niemcy, Rosja i kwestia polska, na podstawie wydania: Roman Dmowski, Pisma, tom II, Antoni Gmachowski i S-ka, Częstochowa 1938.

Roman Dmowski

Niemcy, Rosja i kwestia polska

 

CZĘŚĆ SZÓSTA

Przełom dziejowy w kwestii polskiej

 

I

NOWA ROLA MIĘDZYNARODOWA KWESTII POLSKIEJ

Półwiekowy blisko okres, dzielący nas od upadku powstania 1863—64 r., okres, w którym dość powszechnie panowało przekonanie, że kwestja polska raz na zawsze została zamknięta, jest właściwie dobą doniosłego przełomu dziejowego w tej kwestji. W ciągu tych kilku dziesiątków lat zaszły z jednej strony głębokie prze kształcenia w budowie wewnętrznej i charakterze politycznym narodu polskiego, z drugiej zaś — zmieniło się gruntownie położenie międzynarodowe w Europie, na skutek czego kwestja polska zjawia się dziś w nowej roli, zasadniczo różnej od tej, jaką odgrywała waszej pierwszej połowie XIX stulecia.

Upadek ostatniego powstania i jego charakter, jako zbrojnej demonstracji, wynikłej z nieuzasadnionych rachub na wdanie się obcych mocarstw, był bankructwem programu odbudowania państwa polskiego i tej roli międzynarodowej, jaką kwestja polska odgrywała od rozbiorów. Tak pojęty został ten fakt przez samych Polaków i przez opinję innych narodów. Nastąpiła likwidacja kwestji polskiej, która dla Polaków była sprawą odzyskania niezawisłego bytu politycznego, a dla obcych — sprawą osłabienia potęgi rosyjskiej i zbudowania tamy pomiędzy nią a Europą.

Od tego czasu nastąpiły dwa fakty epokowego znaczenia w dziejach Europy i całego świata.

Zwycięstwo Prus nad Francją i towarzyszące mu odbudowanie Cesarstwa Niemieckiego dało pierwsze miejsce w Europie Niemcom, które, rosnąc szybko w potęgę, zaczęły coraz bardziej zagrażać interesom innych narodów, ambicjami swemi sięgając do roli większej, niż ta, jaką odgrywało średniowieczne Cesarstwo. Z drugiej strony, świeża klęska Rosji w wojnie z Japonją oraz kryzys wewnętrzny w państwie carów wykazały, że potęga, przed którą przez długi czas drżała cała Europa, była zbudowana na słabszych o wiele, niż się zdawało, podstawach. Rosja okazała się słabszą, niżby to leżało w interesie równowagi europejskiej, wobec wzrostu potęgi Niemiec, a położenie jej na wschodnio-azjatyckim froncie, w warunkach wytworzonych przez ostatnią wojnę, grozi sprowadzeniem jej w Europie do zupełnie biernej roli.

Dziś w interesie państw Zachodniej Europy leży nie osłabienie Rosji, ale jej wzmocnienie i uczynienie jej zdolną do przeciwstawienia się Niemcom, w przeciwnym bowiem razie musi ona stać się powolnem narzędziem polityki berlińskiej, sferą niemieckiego wpływu i przedmiotem stopniowego niemieckiego podboju.

W tak wytworzonem położeniu międzynarodowem dla społeczeństwa   polskiego jest jasnem,   że jeżeli   mu grozi w dalszej przyszłości zatrata bytu narodowego, to nie od Rosji, ale od Niemiec. Panowanie rosyjskie już wykazało, co jest zdolne uczynić przy użyciu największego ucisku i najdalej idących środków rusyfikacyjnych. Środki te nie zdołały nawet w słabej mierze zmniejszyć odrębności i samodzielności narodowej Polaków, nie wcieliły nawet częściowo żywiołu polskiego w organizm rosyjski, a jeżeli wyrządziły społeczeństwu polskiemu olbrzymie szkody, to jedynie przez powstrzymanie postępu kulturalnego, przez   niszczenie zasobów polskiej pracy wiekowej, przez rozprzężenie węzłów organizacji społecznej i wynikające stąd zdziczenie moralne całych warstw ludności. Rosja już nigdy, a przynajmniej w możliwej do przewidzenia przyszłości, nie będzie zdolna do zdobycia się na system polityki antypolskiej, tak konsekwenty i tak zabójczy w swem działaniu. Za wiele ma ona i mieć będzie trudności i niebezpieczeństw, zarówno nazewnątrz, jak nawewnątrz państwa, zbyt osłabione zostały więzy organizacji państwowej, ażeby system podobny, przy największych chęciach ze strony żywiołów  rządzących, był możliwy.

Natomiast Niemcy, przy środkach, jakie im daje w ręce dzisiejsza potęga państwowa, nie przestają być dla polskości groźnemi, a ciągłe przez rząd pruski zaostrzanie sposobów walki przeciw naszemu narodowi czyni niebezpieczeństwo z tej strony coraz większem.. Z niebezpieczeństwem tem musimy się liczyć tem bardziej ze względu na postępująca, ciągle zależność od Niemiec dwóch pozostałych państw, do których ziemie polskie należą. Skutkiem tej zależności Niemcy już dziś wywierają silny wpływ na losy całego narodu polskiego. Niebezpieczeństwa tego nie należy rozumieć tak, żeby Niemcy były zdolne zniszczyć odrębność plemienną Polaków, bo w tym względzie doświadczenie wykazuje ich bezsilność: zamachy z ich strony skierowane są przedewszystkiem ku temu, żeby zdezorganizować i zniszczyć te pierwiastki naszego życia, dzięki którym, pomimo utraty odrębnego bytu politycznego, pozostajemy narodem politycznym, żyjącym własną tradycją, własną ideą narodową, narodem równorzędnym do innych wielkich narodów, posiadających własne państwa. Niemcy dążą do odebrania nam tych środków kulturalnych i ekonomicznych, które do utrzymania samodzielności narodowej i  życia na  własną,  wysoką stopę kulturalną są niezbędne, do proletaryzacji narodu polskiego — że użyjemy terminu, jakim się posługują w określaniu tej polityki rodacy nasi w zaborze pruskim. Ta polityka prowadzi do zniszczenia naszego bytu narodowego, w ścisłem tego słowa znaczeniu, grozi sprowadzeniem nas do roli szczepu, pozbawionego własnej organizacji życia w dziedzinie wyższych potrzeb umysłowych i moralnych.

Świadomość niebezpieczeństwa niemieckiego utrwaliła się dziś w całej Polsce i cały naród polski uważa dziś Niemcy za głównego swego wroga, rozumiejąc, że wszystko, co się gdziekolwiek czyni dla wzmocnienia i obrony polskości jest w ostatniej instancji walką z Niemcami.

Stosunek Polski do Niemiec jest też źródłem zainteresowania, jakie sprawa polska zaczyna na nowo budzić w Europie. Groźna w swym wzroście potęga Niemiec i południowo – wschodni kierunek niemieckiej ekspansji wskazały rolą Polski jako głównej tamy tego zwycięskiego pochodu. Ta rola dzisiejsza naszego narodu sprawić musi, że kwestja polska w bliskiej przyszłości stanie się jedną z ważniejszych kwestyj europejskich.

Polska doby obecnej wraca do tej roli dziejowej, jaką odegrało państwo Piastów. Powstało ono i wzrosło w walce z zalewem zachodnim, niemieckim, w walce z Cesarstwem, a następnie z Zakonem Krzyżackim. Osłabienie i redukcja roli Cesarstwa w Europie oraz stanowcze zwycięstwo Polski nad Zakonem pozwoliły jej odwrócić uwagę od Zachodu i skierować wszystkie siły państwa Jagiellonów na Wschód, gdzie zostało ono wciągnięte w walkę z Tatarami, Turkami i Moskwą, Wtedy rola dziejowa narodu polskiego pojęta została jako rola obrońców Europy przed Wschodem. I w tej roli pozostał on aż do drugiej połowy XIX stulecia. Powstania polskie były pojmowane przez opinję narodów europejskich nietylko jako walka o byt państwowy narodu, który nie utracił do niego prawa, ale także jako obrona Europy z jej nowoczesnemi instytucjami politycznemi przed wielkiem mocarstwem wschodniem, biorącem na siebie rolę stróża reakcji europejskiej. Po zmianach, jakie nastąpiły w Europie od ostatniego powstania, Wschód europejski przestał być groźnym, a natomiast głównem źródłem niebezpieczeństwa dla innych narodów, a także i dla samej Polski, stała się Europa Środkowa, niemiecka.

Ta zmiana roli dziejowej wywołuje głęboką zmianę w zakresie ogółu naszych zadań narodowych. Charakter przeciwnika decyduje o charakterze walki, charakter zaś walki, jaką naród prowadzi, urabia całe jego życie wewnętrzne.

Polska piastowska, organizując się w walce z wyższym swą kulturą wrogiem, starała mu się dorównać, i od chwili przyjęcia chrystjanizmu szybko się cywilizowała. Te wysiłki przygotowały świetny okres jagielloński, kiedy naród polski stał kulturalnie narówni z resztą Europy, a kraj nasz był wielkiem ogniskiem zachodniej cywilizacji. Wciągnięty następnie w walki ze Wschodem, zniżał się on stopniowo do swych przeciwników, kultura na wielu polach się cofnęła, a z wpływami cywilizacyjnemi Zachodu coraz więcej walczyły wpływy wschodnie, zmieniając obyczaje, upodobania, ubiór nawet, obniżając stopę umysłowego życia.

Pod koniec istnienia Rzeczypospolitej naród, widząc swój upadek, dążąc do odrodzenia, zwrócił się wielkim wysiłkiem ku Zachodowi, zrobił potężny krok naprzód na polu wychowania publicznego, wreszcie usiłował odnowić swój ustrój państwowy. I tu głównym bodźcem było spóźnione poczucie, że sąsiedzi zagrażający istnieniu państwa, to już nie dzikie hordy tatarskie, nie zastępy tureckie, rozgromione pod Wiedniem, i nie azjatycka w swym charakterze Moskwa, że na zachodzie wyrósł mu wróg silny i cywilizowany w postaci Prus, na Wschodzie zaś zeuropeizowana przez Piotra Wielkiego w swej organizacji państwowej Rosja. Ten ruch odnowicielski w Polsce, pomimo upadku państwa, którego ratunek przed zamachami zbyt potężnych sąsiadów był spóźniony, był olbrzymim czynnikiem cywilizacyjnego postępu, który znalazł swój wyraz w pracy narodowej pierwszych dziesięcioleci XIX w., w Ks. Warszawskiem i w Królestwie Kongresowem, i w ziemiach litewsko – ruskich za czasów Czartoryskiego i Czackiego, i w Ks. Poznańskiem, które w okresie zdławienia pracy narodowej polskiej przez Rosję po r. 1831, było głównem ogniskiem polskiego życia intelektualnego. Tylko Galicja, oderwana od Polski przy pierwszym rozbiorze i nie wciągnięta skutkiem tego w ogólny ruch narodowego odrodzenia, pozostała zacofaną. Tam najdłużej przetrwała stara Polska, z jej fałszywem pojęciem szlachetczyzny, z jej obskurantyzmem, z duchowym zastojem, z odosobnieniem od cywilizacyjnego życia Europy, z pozostałościami wpływów wschodnich. System rządów austrjackich ten zastój utrzymał, kraj ekonomicznie niszczył, metternichowska zaś polityka umiejętnie wyzyskała przesądy warstwy szlacheckiej, pogłębiając przedział między nią a resztą narodu.

Szybki postęp cywilizacyjny głównej części ziem dawnej Polski po r. 1831 został zahamowany. Wpłynął na to system ucisku rosyjskiego oraz będące jego następstwem skierowanie energji narodowej do spisków i przygotowań powstańczych. Naród zrósł się z tem życiem w walce orężnej, z którem nie idzie w parze wymagająca spokoju twórcza praca cywilizacyjna, do której nie miał zresztą  ani instytucyj ani wolności potrzebnej. Pracę tę musiał on odkładać na lepsze czasy, a warunki walki z przeciwnikiem potężnym, lecz cywilizacyjnie niższym, nie budziły poczucia, że postęp kulturalny jest sprawą najpilniejszą dla zachowania bytu narodowego i zdobycia narodowej siły. Niemniej przeto dobra tradycja Królestwa Kongresowego i Uniwersytetu Wileńskiego rodzi liczne i szerokie nieraz poczynania, udaremniane przeważnie przez warunki  polityczne.

Po ostatniem powstaniu, w dobie największej beznadziejności politycznej i upadku ducha, hasło pracy cywilizacyjnej, podźwignięcia ekonomicznego stanu i kultury kraju, oświaty jego ludu staje się ogólnem, zarówno w zaborze pruskim, jak w Królestwie i Galicji. Naród nie ma jeszcze wyraźnej świadomości swej nowej roli dziejowej, ale jakgdyby wiedziony instynktownem przeczuciem, że przed nim leży długa i ciężka walka z przeciwnikiem potężnym, nietylko swą liczbą, ale i kulturą, stawia sobie za cel — podnieść się na wyższy poziom cywilizacyjny.

Istotnie, jeżeli Polska ma wytrzymać nacisk fali niemieckiej, niema ofiar, którychby naród nie powinien uczynić dla najszerszego rozwinięcia pracy kulturalnej, dla postępu, któryby prowadził ją do dorównania przeciwnikowi. Inaczej, skazana jest na rolę niemieckiego hinterlandu.

Pomiędzy poszczególnemi dzielnicami Polski ogromne dziś istnieją różnice pod względem poziomu kultury i szybkości kulturalnego postępu. Zależą one od różnic napięcia energji narodowej i zdolności do zorganizowanej pracy twórczej, a przedewszystkiem od różnic warunków politycznych. Praca kulturalna wymaga odpowiednich instytucyj, w którychby się mogła rozwijać, i praw, któreby jej wolność zapewniały. Tam, gdzie tych instytucyj i praw niema, energja  narodu  rozprasza się, marnieje w bezczynności lub zużytkowuje w walce politycznej, dążącej do zdobycia normalnych warunków pracy, może dla przyszłych dopiero pokoleń.

Na najdalej wysuniętym ku zachodowi i najbardziej zagrożonym przez niemczyznę terenie, w ziemiach polskich do Prus należących, poziom kulturalny ludności polskiej jest najwyższy i tam energja narodowa dosięgła największego napięcia. Niemcy napotykają tam w Polakach przeciwników, nie ustępujących im kulturą, niemniej od nich energicznych i niemniejszą wykazujących zdolność organizacyjną. Oddawna rozwijająca się walka z wyższym kulturalnie przeciwnikiem zmusiła tu Polaków do wielkich wysiłków. Była ona ciężką, ale dobrą dla narodu szkołą. Po długim okresie, w którym Polacy, ustępując wrogowi, jednocześnie poznawali jego broń i uczyli się nią władać, przyszły czasy, kiedy tą bronią bić go zaczęli. Niemczyzna przestała się naprzód posuwać i nawet zaczęła się cofać. Dziś, kiedy mnożące się prawa antypolskie zacieśniają tu coraz bardziej pole naszej pracy narodowej, duch narodu nie upada i energja jego nie słabnie, ale działa coraz intensywniej w pozostawionych jej granicach. Dzięki temu niemczyzna swe znikome w ostatnich czasach postępy okupywać musi nakładem olbrzymich środków materjalnych i wielkim kosztem moralnym, jakim jest niewątpliwie podrywanie podstaw ustroju państwowego przez u legalizowane gwałty,

Galicja, która skutkiem oderwania od Rzeczypospolitej w dobie, poprzedzającej narodziny polskiego ruchu odnowicielskiego XVIII stulecia, i pod wpływem systemu rządów austrjackich została, jak to wyżej powiedziano, najbardziej zacofaną częścią Polski — w ostatniem czterdziestoleciu znalazła się w warunkach najbardziej sprzyjających rozwojowi polskiej pracy narodowej. To też, pomimo niezdrowych stosunków społecznych i rodzących

się stąd antagonizmów, pomimo smutnego stanu ekonomicznego, pomimo wreszcie ciągłego niepokoju wytwarzanego przez kwestję ruską we wschodniej części kraju, Galicja w ostatnich dziesięcioleciach skorzystała z uzyskanych instytucyj i praw, robiąc znaczne postępy w rozwoju narodowej kultury. Ta część Polski, posiadająca dziś szeroki samorząd krajowy, polską władzę polityczną, polski sąd i polskie szkolnictwo z dwoma uniwersytetami na czele, jest jedynem ogniskiem polskiego życia zorganizowanego wszechstronnie i jedynem ogniskiem spokojnej, twórczej pracy w dziedzinie wyższych potrzeb kulturalno-narodowych — pracy, bez której narodowi grozi zejście do poziomu pozbawionego swej indywidualności szczepu.

Wręcz przeciwny stan rzeczy widzimy pod panowaniem rosyjskiem, na obszarze główną część Polski stanowiącym i główne mającym znaczenie dla przyszłości narodu.

Mówimy tu o Królestwie Polskiem, bo wobec zmian, jakie w ciągu ostatniego półstulecia zaszły w położeniu narodu i wobec przełomu dziejowego w jego roli historycznej, pozostałe ziemie dawnej Polski, wchodzące w skład państwa rosyjskiego, nie mają już tego pierwszorzędnego znaczenia, jakie dawniej w kwestji polskiej odgrywały.

Obszar t. zw. Krajów Zabranych (Litwy i Rusi), leżący na wschodzie, w tej nowej dobie, kiedy położenie Polski zmusza ją znów do zwrócenia swych sił przeciw zalewowi z zachodu, nie jest dziś bezpośrednio w tę walkę wciągnięty. Z drugiej strony nie jest to naogół obszar polski — zaludniają go inne szczepy, wśród których Polacy stanowią mniejszość. W dzisiejszych warunkach, po osłabieniu tam polskości przez system eksterminacyjny   rządu    rosyjskiego    oraz   przez    wystąpienisamoistne nowych żywiołów, bodących doniedawna tylko materjałem etnograficznym, jak przedewszystkiem Litwini, Polacy tam nie mogą już odgrywać roli żywiołu panującego. Nie mogą się oni skazać na zagładę, jak tego od nich żądają, nie mogą się wyrzec prawa organizowania swego życia kulturalnego po polsku i wpływu na życie kraju, jaki im się należy ze względu na ich liczebność, poziom kulturalny i rolę ekonomiczną. Nie może się wyrzec ich naród, w którego bilansie te parę miljonów rodaków stanowi poważną siłę i który z żywiołu polskiego na Litwie i Rusi otrzymywał zawsze i otrzymuje dziś ciągle poważne zasiłki do szeregu swych pracowników na różnych polach. Te kraje wydały wielkie imiona w literaturze i nauce polskiej, a wśród dzisiejszych pisarzy i uczonych naszych niejeden stamtąd pochodzi, pomimo, że polskość na Litwie i Rusi oddawna pozbawiona jest własnych ośrodków intelektualnego życia. Polskość tedy na wspomnianych obszarach, skupiona więcej w jednych okręgach, w innych zaś rozproszona wśród obcego żywiołu, ma doniosłe znaczenie dla narodowego życia: jej dobrobyt i rozwój kulturalny zawsze będzie dla nas sprawą wielkiego narodowego znaczenia. Ale nie są te ziemie twierdzą polskości, w której się ona do swej walki dziejowej organizuje i w której sama musi gospodarzyć, jeżeli Jej zadania dziejowe mają być spełnione. Ta twierdza leży nad Wisłą…

II

ROLA KRÓLESTWA POLSKIEGO W WALCE  DZIEJOWEJ  NARODU

Samo położenie geograficzne Królestwa Polskiego — niezależnie od tego, że jest to kraj rdzennie polski, którego ludność stanowi główną siłę liczebną narodu — przeznacza mu główną rolę w tej walce dziejowej, jaka się przed Polską otwiera. Położone w środku ziem polskich, od północy i zachodu posiadłościami Prus otoczone, wrzynające się znaczną częścią swego obszaru w granice dzisiejszego Cesarstwa Niemieckiego, stanowi ono dziś oparcie dla ziem polskich, do Prus należących, a na przyszłość w razie powodzenia niemczyzny w jej postępach na wschodzie — najbliższy przedmiot państwowego zaboru pruskiego. O losach ekspansji niemieckiej na wschód zadecyduje rozwój sił polskości w Królestwie.

Początki dziejów porozbiorowych temu rozwojowi w znacznej mierze sprzyjały. Warszawa była centrem tego wielkiego ruchu, który w ostatniej ćwierci XVIII stulecia Polskę moralnie i umysłowo odradzał i ideę narodową w nowoczesne wcielał aspiracje. W Księstwie Warszawskiem i w Królestwie Kongresowem, na gruncie wprowadzonych tu instytucyj zachodnio – europejskich i pod wpływem zapału patrjotycznego naród polski rozwinął wielką pracę polityczną, kulturalną i gospodarczą, która podniosła kraj i społeczeństwo   do poziomu,   wymaganego przez duch i warunki czasu. Był dany silny impuls postępowi kulturalnemu, przy którym, gdyby trwał bez przerwy, kraj ten inaczejby dziś wyglądał i inny zakresby    obejmowało całe życie duchowe narodu.

W okresie, który nastąpił po powstaniu listopadowem (1831—32 r.) ten postęp został zahamowany, niebywały ucisk polityczny skrępował pracą nawet w tych instytucjach, które pozostały po odebraniu krajowi jego politycznej samoistności. Po wojnie wszakże krymskiej, ze zmianą panowania i ze zmianą stosunków w państwie, życie zaczęło bić żywszem tętnem i praca na różnych polach zaczęła się szerzej organizować. Reforma szkolna Wielopolskiego, która dała krajowi przede wszystkiem Szkołę Główną, pomimo, że ten uniwersytet polski istniał tylko lat siedem i pomimo, że działalność jego przypadła na najcięższe czasy popowstaniowe — wniosła w życie kraju silny prąd ożywczy oraz wychowała liczny szereg wykształconych i wybitnych pracowników na polu kultury narodowej. Atoli reformy popowstaniowe rządu rosyjskiego położyły koniec tej tak dobrze rozpoczętej pracy. Nastąpił okres rusyfikacyjny w zamiarach, a niszczycielski w rezultatach. Bo ani jeden Polak w kraju nie został przerobiony na Rosjanina, pomimo zaprowadzenia rosyjskiej szkoły, sądu i administracji, ale kraj został w znacznej mierze zdezorganizowany społecznie, ludność jego obniżona kulturalnie i  moralnie.

W ciągu lat kilku, które nastąpiły po powstaniu r. 1863—64, wypracowano system zarządu krajem polskim przez Rosjan. Odtąd sprowadzani z Rosji działacze administrowali krajem, czuwali nad porządkiem publicznym, sprawowali sąd i wychowywali młode pokolenia w szkołach. Działacze ci przynosili ze sobą zupełne nierozumienie stosunków kraju, wrogie usposobienie dla jego ludności, wreszcie instynkty i pojęcia zupełnie obce

kulturze kraju i duchowi polskiego życia. Zarząd krajem, sąd, szkoła — wszystko się zamieniło w jeden system walki ze społeczeństwem, z jego potrzebami kulturalne-mi, umysłowemi i moralnemi. To był system — a na tle tego systemu wszystkie niedomagania zwykłe biurokratycznych rządów urosły do potwornych rozmiarów. Samowola urzędnicza doszła do rozmiarów gwałtu publicznego, łapownictwo do wymuszania haraczu i jawnego łupiestwa, niesumienność policji do stowarzyszania się jej organów ze złodziejami i rozbójnikami, surowość i kapryśność pedagogów do znęcania się nad dziećmi, przybierającego postać wprost patologiczną, dochodzącego niemal do sadyzmu. Takie zwyrodnienie było nieuniknione w warunkach, w których urzędnikowi państwowemu, obcemu ludności pochodzeniem, powiedziano, że ta ludność to wrogowie państwa i zdano ją w znacznej mierze na jego łaskę i niełaskę. Dochodzenie sprawiedliwości przeciw urzędnikowi ustrój państwa niepomiernie utrudniał, a gdyby nawet było możliwem jej osiągnięcie w instytucjach centralnych, to groźba zemsty ze strony władz miejscowych odbierała mieszkańcom kraju wszelką w tym względzie ochotę.

Praca kulturalna polska została zatamowaną. Zniesienie uniwersytetu polskiego zniszczyło centrum polskiej nauki, ludzie, poświęcający się pracy naukowej, musieli zarabiać na chleb jako nauczyciele domowi lub urzędnicy w prywatnych instytucjach, wszelkie zaś stowarzyszanie się dla celów naukowych zostało zakazane. Szkolnictwo, nawet prywatne, musiało być rosyjskiem, tajna zaś szkoła surowo była prześladowana. Na zakładanie czytelni publicznych nie pozwalano. Klubom czysto towarzyskim stawiano za warunek, żeby zarządy ich składały się w połowie z Rosjan. Nawet działalność filantropijna podlegała krępującym ograniczeniom.

Władze szczególnie czuwały nad tem, żeby uniemożliwić wpływ żywiołów inteligentnych na masy ludowe, zazdrośnie zastrzegając ten wpływ dla siebie.

Ten system zastosowano do kraju, podlegającego szybkim przeobrażeniom społecznym, do kraju, który świeżo przeszedł doniosłą reformę włościańską, w którym szybko rósł nowy przemysł, w którym tworzyły się cale nowe warstwy, jak warstwa robotników fabrycznych, i mnożył się z roku na rok proletarjat miejski, rekrutujący się z najciemniejszej części ludności, z bezrolnych włościan. Ten nowy żywioł wzrastał w warunkach uniemożliwiających wszelkie dobroczynne nań wpływy, dziczał moralnie, zamieniał się w zbiorowisko przestępców. Liczba przestępstw w kraju zaczęła z zatrważającą szybkością wzrastać, a od lat kilkunastu w miastach i osadach fabrycznych Królestwa zjawia się plaga t. zw. „nożownictwa”: robotnicy i wyrobnicy zaczynają chodzić z nożami w zanadrzu, któremi kończą wszelkie dysputy między sobą, a często dla przyjemności wprost wbijają je między łopatki nieznajomym przechodniom. Staje się regułą, że uroczystości weselne i wszelkie zabawy w osadach fabrycznych i okolicach podmiejskich kończą się przelewem krwi, a po kraju zaczynają grasować szajki rozbójnicze. Wszystko to działo się już na szereg lat przed wybuchem rewolucji w Rosji. I nie mogło być inaczej w kraju, który w osobach administratorów, policjantów, sędziów, nauczycieli miał obóz nieprzyjacielski, i w którym jako największe przestępstwo było prześladowane oddziaływanie kulturalne żywiołów inteligentnych na lud, bo z wpływem kulturalnym i moralnym mogło się łączyć szczepienie polskiej idei narodowej.

Te stosunki alarmowały opinję polską na długo przed wybuchem anarchji w państwie, i jeszcze przed wojną japońską przepowiadano ze strony polskiej, że na tym punkcie przedewszystkiem, na punkcie rozwoju anarchji społecznej i zbrodniczości, system rządów w Królestwie doprowadzony zostanie do absurdu.

Takie były warunki postępu kulturalnego Królestwa w ostatniem czterdziestoleciu. Ten kraj, mający świetne dane do rozwoju ekonomicznego, a co za tem idzie, do postępu kulturalnego, pod wielu względami kulturalnie się obniżył. W ciągu pierwszej połowy tego okresu, społeczeństwo polskie, zgnębione świeżą kieską, upadłe na duchu, zresztą żyjące siłami intelektualnemi wychowanemi jeszcze w polskiej szkole, nie próbowało z temi warunkami walczyć, szło za hasłami „pracy organicznej”, pracy w tych ramach, które mu system rządowy pozostawił. Ramy te wszakże zacieśniały się z niesłychaną szybkością, pasja niszczycielska opanowywała coraz bardziej władze krajowe, gdy tymczasem w społeczeństwie narastały nowe siły, szukające dla siebie ujścia. Wtedy siłą rzeczy musiała się zrodzić idea walki z zabójczym systemem.

Idea ta rozwinęła się w dwu kierunkach: jeden z nich podnosił kulturalnie społeczeństwo, drugi je obniżał. Jedni walczyli z rządem, organizując tajnie oświatę ludu, kształcąc go politycznie, ucząc go w nielegalnych wydawnictwach, jak walczyć legalnie w obronie prawa przeciw bezprawiu. Była to walka nieefektowna, nie dawała pokarmu tej nienawiści do władz, jaką system rządów w ludności wychowywał, nie zapowiadała szybkiego zwycięstwa, ale podnosiła kulturalną wartość społeczeństwa, rozwijała w niem siły moralne, czyniła je zdolnem do twórczej, budującej pracy. Drudzy walczyli z rządem własnemi jego środkami, w odpowiedzi na gwałt propagowali ideę gwałtu, przygotowywali wybuchy zbrojne i akty teroru. Ci właśnie na równi z działaczami rządowymi   przygotowali ten straszny i wstrętny obraz anarchji, którego widownią było Królestwo Polskie w dobie rewolucyjnej lat ostatnich.

Zdrowy instynkt narodu i nie zniszczone pierwiastki jego kultury wzięły górę nad tym prądem zabójczym, wypowiedziały mu walkę i osiągnęły przewagę, zanim władze rządowe oprzytomniały i zabrały się do przywracania porządku swemi metodami. Społeczeństwo wszakże przy istniejących warunkach politycznych nie ma środków do szerokiej pracy uzdrawiającej i organizującej w kulturalnej postaci życie kraju. System zaś rządowy niszczy tylko objawy anarchji surowemi represjami, sam wszakże jednocześnie wytwarza źródła, z których ta anarchja się rodzi.

I dopóki ten system — osłabiony dziś przez reformy doby kryzysu, ale wzmocniony przez zaprowadzenie w kraju stanu wojennego — będzie trwał, dopóki cały zarząd kraju będzie w rękach wrogiego społeczeństwu obozu urzędników rosyjskich, dopóty Królestwo pozostawać będzie pod grozą zastoju kulturalnego, a nawet cofania się na pewnych punktach, jednocześnie skazane na dezorganizację społeczną, na anarchję, która nawet ekonomicznemu postępowi stawia tamy. Bo demoralizacja ludności pracującej wprowadziła już trwały rozstrój. w życie przemysłowe kraju. I dopóki się ten system zasadniczo nie zmieni, miasta Królestwa nie przestaną być największemi w świecie ogniskami zbrodniczości, jakiemi są w obecnej chwili.

W dobie, kiedy położenie narodu wymaga od niego największej możliwie sumy pracy w dziedzinie kultury,, kiedy najważniejszym dla niego terenem tej pracy jest Królestwo Polskie — kraj ten ugina się pod systemem rządów, dla którego najwłaściwszą jest nazwa zorganizowanej anarchji. Ludzie, dyktujący temu krajowi warunki życia i zakreślający jego   społeczeństwu sferę pracy kulturalnej, tamują tę pracę, obniżają kulturę duchową, społeczeństwa dlatego, że jest ona polską, że praca odbywa się pod wezwaniem polskiej idei narodowej. W dziedzinie zaś potrzeb kultury technicznej, materjalnej, mierzą ten kraj szablonem ogólno-rosyjskim, nie chcąc rozumieć, że przy położeniu geograficznem Królestwa i wobec kulturalnej potęgi zagrażającego jego przyszłości sąsiada, utrzymanie go w kulturze na poziomie ogólno-rosyjskim równa się jego zgubie.

Dlatego to kwestja organizacji politycznej Królestwa Polskiego, kwestja zasadniczej reformy zarządu tym krajem jest w obecnej dobie najważniejszą stroną kwestji polskiej. Walka zaś o tę reformę jest dziś najgłówniejszem  zadaniem narodu polskiego.

Walka ta zaczęła się organizować od lat kilkunastu. Pierwszy jej okres był okresem pracy przygotowawczej, pracy wychowawczo – politycznej, okresem stopniowej krystalizacji poglądów i programów, wreszcie prób walki w najtrudniejszych warunkach, kiedy obronę prawa na nielegalnej drodze trzeba było organizować. W tym okresie rozwojowi kulturalnej pracy i walki o prawa narodowe stał na przeszkodzie obok systemu rządowego — ruch polityczny, organizowany przez żywioły socjalistyczne, a propagujący metody walki, obniżające kulturę społeczeństwa i dezorganizujące je moralnie.

W dobie ostrej fazy kryzysu politycznego w państwie, społeczeństwo przeszło ogniową próbę, która wydobyła na jaw wszystkie jego niedomagania i wszystkie zdrowe siły. Jakkolwiek okres ten wykazał wiele słabych stron organizmu narodowego, obnażył na pewnych punktach straszne jego rany — to jednak dowiódł on jednocześnie żywotności organizmu. Społeczeństwo wyszło z tej przejściowej doby nie zdezorganizowane moralnie, ale skupione około swej idei narodowej. Jednocześnie żywioły anarchiczne utraciły wpływ na szerokie masy ludności.

Dziś przed społeczeństwem Królestwa Polskiego otwiera się nowy okres, okres walki politycznej w warunkach silnie zmienionych. I położenie zewnętrzne państwa jest inne, i jego wewnętrzne stosunki na nowem tle się rozwijają. Państwo to stawia żądaniom Polaków silny opór, rząd organizuje przeciw nim opinję narodu rosyjskiego, jednocześnie zaś potężne czynniki zewnętrzne opór ten podtrzymują. Warunki te zapowiadają walkę przewlekłą, wymagającą wiele wytrwałości i równowagi ducha, ale na szerszeni polu, niż w pierwszym, poprzedzającym wojnę japońską okresie. Do tej walki stają pokolenia, nie wyrosłe w terrorze doby popowstaniowej, dalekie od starych koncepcyj politycznych, bardziej przystosowane w swych pojęciach do warunków, w których walczyć przypada. Warunki, w których te pokolenia wyrosły, nie wychowały w nich tej wytrwałej energji i hartu jakie, znamionują odłam naszego narodu w dzielnicy pruskiej, ale zalet takich naród nie zdobywa odrazu w całości —kształcą się one przez długie lata w pracy i walce.

Przed społeczeństwem polskiem w Królestwie leżą dziś tylko dwie drogi — albo ulec biernie systemowi rządów, jego wpływom, rozkładającym organizm społeczny, obniżającym jego kulturę i przygotowującym ten kraj dla przyszłego podboju pruskiego, albo walczyć z nim, chociażby walka ta na długi zapowiadała się okres. Dziś większość społeczeństwa zdaje sobie już dobrze sprawę z tego, że wahań między temi dwiema drogami niema, że przyszłość należy tylko do tych, którzy umieją o swe prawo  walczyć.

Zapał i wytrwała energja, niezbędne w tej walce znajdą źródło w poczuciu, że wynik tej walki rozstrzyga nietylko o przyszłości kraju, w którym jest prowadzona, ale o przyszłości całego narodu polskiego, i o stanowiska jakie wśród innych narodów zajmie. W tej walce wreszcie musi nas krzepić poczucie, że ma ona olbrzymią doniosłość nietylko dla naszego narodowego bytu, ale dla całej Europy: jeżeli ona nie ma być w przyszłości rządzoną z Berlina — naród polski musi zdobyć warunki szybkiego rozwoju, możność szerokiej pracy twórczej, a z nią siły do długiej i trudnej walki dziejowej.

KONIEC

Komentarze

komentarze

stat4u