Rewolucje wyborcze a geopolityka rurociągów

Mackinnondr Robert Potocki

Recenzja: Mark MacKinnon, The New Cold War: Revolutions, Rigged Elections and Pipeline Politics in the Former Soviet UnionNew York 2007.

W powszechnym mniemaniu pojęcie Nowa Zimna Wojna do obiegu naukowego wprowadził Edward Lucas[1]. Jest to jednak pewna nieścisłość, gdyż rok wcześniej wyszła pod tym właśnie tytułem recenzowana rozprawa Marka MacKinnona. O ile jednak ta pierwsza praca zajmuje się współczesnym ekspansjonizmem rosyjskim, o tyle ta ostatnia wychodzi z tezą, że w tle tzw.: „Projektu «Demokracja»” toczyła się zażarta rywalizacja między Moskwą a Waszyngtonem o wpływy na terenie Eurazji, szczególnie w perspektywie geoekonomii i geopolityki rurociągów. Podstawowym instrumentem oddziaływania politycznego w tym kontekście, z perspektywy USA, było zaś to co Joseph Nye nazywa soft power („miękką potęgą”).

Mark MacKinnon to urodzony w 1974 roku kanadyjski dziennikarz polityczny i reporter wojenny czasopisma „The Globe and Mail”, wycho-dzącego w Toronto. Ukończył Uniwersytet Caleton w Ottawie. Był kores-pondentem prasowym w Moskwie, Jerozolimie i Pekinie. Relacjonował współczesne konflikty asymetryczne w Czeczeni, Iraku, Libanie i Afgani-stanie, jak również „aksamitne rewolucje” w Gruzji (2003) i na Ukrainie (2004)[2]. Niemniej jednak recenzowana praca nie jest już jedyną, która zajmuje się podsumowaniem tego zjawiska, któremu nauki społeczne i publicystyka nadały niezbyt precyzyjne miano „kolorowych rewolucji (2000-2006). Na ten temat pisali już bowiem m.in. Viatcheslav Avioutskii i Siergiej Kara-Murza. Ukazał się ponadto zbiór studiów pod redakcją Joerga Forbriga i Pavoli Demeša[3]. Tym co nowe w recenzowanej pozycji to zwrócenie uwagi na elementy wspólne wszystkich tych „demokratycznych przewrotów” oraz ukazanie ich w perspektywie geoekonomicznej Wielkiej Gry.

Jak ukazuje to już sam tytuł, przedmiotem rozprawy jest rywalizacja wielkich mocarstw na obszarze postsowieckim, którą autor nazywa Nową Zimną Wojną. Metody tej rozgrywki oscylują między zmanipulowanymi wyborami a „przewrotami rewolucyjnymi”, zaś ich zasadniczym celem jest rozszerzenie stref wpływów na kraje umiejscowione na stykach geopolitycznych z racji posiadania określonych surowców energetycznych (ropa naftowa, gaz ziemny), lub będące szlakami tranzytowymi na Zachód. W jego opinii głównymi rozgrywającymi są tu Rosja i USA, a celem rozgrywki takie państwa i regiony, jak: Serbia, Gruzja, Ukraina, Białoruś (kraje przesyłowe) oraz Kaukaz Południowy i Azja Środkowa (zaplecze su­row­cowe). Tak się jednak dziwnie złożyło, że w okresie prezydentury George’a Busha jra (2000-2008) na terenach tych dokonywały się „postpolityczne przewroty państwowe”, które posiadały identyczne przesłanie, organizację oraz były inspirowane i wspierane przez określone wielkie mocarstwo[4].

Oczywiście spotykało się to także z odpowiednią reakcją strony przeciwnej, która inicjowała akcje o charakterze wyprzedzającym, lub usiłowała wpłynąć na unieważnienie/zniwelowanie zainicjowanego w ten sposób procesu tranzycji.

Autor ten, nie bez pewnych racji, zauważa, że wraz z upadkiem Związku Radzieckiego takie pojęcia, jak: wolność, demokracja i prawa człowieka stały się w rękach USA instrumentem rozszerzenia własnej strefy wpływów, co spotkało się z uzasadnioną kontrakcją Rosji, która tereny Eurazji postrzega w kategoriach „bliskiej zagranicy”, zaś sam upadek ZSRR, jako „największą katastrofę geopolityczną XX wieku” (s. 6-19). Zdaniem Marka MacKinnona strategie demokratyzacyjne na tym obszarze promują takie instytucje, jak: The International Republican Institute, The National Democratic Institute, The National Endowment for Democracy oraz Open Society Foundations (s. 20-34).

I może nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że z reguły są to inicjatywy związane z amerykańskimi partiami politycznymi. W konsekwencji w pewnych okolicznościach mogą być one wykorzystywane w charakterze „ekspozytur” Białego Domu, zwłaszcza, że niekiedy oskarża się je o to, że są niekiedy finansowane z niejawnych źródeł CIA. Trzeba tu jednak zauważyć, że wywieranie tego rodzaju nacisku politycznego na inne państwa nie jest wynalazkiem Waszyngtonu, lecz RFN, której przybudówki partyjne finansowały i szkoliły działaczy opozycyjnych, którzy w 1974 roku przeprowadzili w Portugalii „rewolucję goździków”. Zaniepokojenie Moskwy wynika także z faktu, że instytucje te odegrały zakulisową i skuteczną rolę w czasie „Jesieni Narodów” (1989-1991), która doprowadziło do demontażu bloku ko­mu­nistycznego.

Jest jeszcze inna okoliczność o której nasz autor jednak nie wspomina. Otóż, jak: „[…] przekonywująco pokazały amerykańskie doświadczenia w Iraku – pisze Francis Fukuyama – zmiana ustroju w drodze interwencji i okupacji jest wyjątkowo kosztowna, niepewna i zdecydowanie nie należy do narzędzi, którymi rutynowo można by się posługiwać w przyszłości. Z drugiej strony, Stany Zjednoczone i inne rozwinięte demokracje odegrały ważną, a w pewnych wypadkach decydującą rolę we wspieraniu wielu demokratycznych transformacji, do których doszło od początku lat 1970-tych. Wszystkie te demokratyzacje przeprowadzono raczej przy użyciu «miękkiej» niż «twardej» siły – to znaczy takim narzędziom, jak nacisk dyplomatyczny, finansowanie działalności środowisk prodemokratycznych, dyplomację publiczną szkolenia i tym podobne”[5].

Odwołując się do istniejącej już literatury przedmiotu Mark MacKinnon opisywane i analizowane przez siebie procesy tranzycji nazywa „rewolucjami wyborczymi” (s. 31). Pierwszym poligonem dla tego rodzaju strategii politycznej była Serbia (X 2000) i Białoruś (I kw. 2001), zaś jej apogeum przypada na Gruzję (XI 2003) i Ukrainę (XI-XII 2004). Autor w tym momencie kreśli nie tylko z dużym znawstwem rys historyczny: Jak do tego doszło?, lecz przede wszystkim ukazuje nam „genetyczne powiązania” między tymi wydarzeniami (s. 35-130, 152-183). We wszystkich przypadkach podstawową cechą wspólną był fakt istnienia – zdecentralizowanej, sieciocentrycznej i przygotowanej według jednolitego programu szkoleniowego – „awangardy rewolucyjnej”, której celem było nie tyle zdobycie władzy drogą inspirowania zamieszek społecznych, co wymuszenie na klasie politycznej, w okresie kampanii wyborczej, określonych zmian w ramach istniejącego systemu politycznego – od autorytarianizmu do pełnej demokratyzacji i stopniowej okcydentalizacji kraju.

Jak wspomniano, działały one według podobnego wzorca, opracowanego teoretycznie przez Gene Sharpa (s. 50-51, 172, 177, 223, 258), lecz w praktyce dopracowanego przez serbski OTPOR! Powstał nawet swoisty kodeks Public Relation mający pomóc w organizacji „demokratycznego przewrotu”. Składa się na niego siedem podstawowych zasad: (1) powinna znaleźć się grupa ludzi przeświadczonych, że bezkrwawy przewrót jest możliwy; (2) osoby te muszą założyć młodzieżową organizację kontestacji obywatelskiej o charakterze sieciowym; (3) organizacja ta musi opracować własną strategię protestów; (4) należy przyjąć wyrazisty symbol i nazwę ruchu, które będą łatwo rozpoznawalne; (5) należy ustalić proste i konkretne cele społeczno polityczne; (6) nigdy nie należy uciekać się do przemocy oraz (7) należy zawsze być konsekwentnym i bezkompromisowym w działaniu[6]. Wreszcie, we wspomnianych krajach (poza Białorusią) – o czym już nasz autor nie wspomina – zachodziło poważne niebezpieczeństwo użycia siły do stłumienia protestów. Jednakże na skutek rozgrywek wewnętrznych w ramach resortów siłowych oraz nacisków zewnętrznych rozkazy pacy­fikacji każdorazowo cofano, zaś oddziały znajdujące się w drodze ponownie odsyłano do koszar[7].

Nie oznacza to bynajmniej, że we wszystkim tych przypadkach mamy do czynienia wyłącznie z zakulisowymi działaniami amerykańskich organizacji pozarządowych, dyskretnie wspieranych przez CIA. Mark MacKinnon odżegnuje się w tym przypadku od „spiskowej teorii dziejów”, jednak równocześnie w sposób niewystarczający prezentuje narodowe podłoże tych „postmodernistycznych rewolucji”. Niuanse te, zdaniem recenzenta, w sposób przekonywujący nakreślił przywołany już wcześniej F. Fukuyama. W tym jednak przypadku pisze on: „Na początku XXI wieku pojawiła się szeroka międzynarodowa infrastruktura, która miała pomagać spo­łe­czeństwom rozpocząć przejście […] do demokracji […]. Bez wyrafinowanej sieci […] monitoringu wyborów, […] nie można by było dowieść sfałszowania wyborów […]. Najnowsze przypadki skutecznego upo­wszechniania demokracji mają trzy cechy wspólne. Po pierwsze, inicjatywa każdorazowo rodziła się w łonie danego społeczeństwa. Jeśli nie ma silnych, zjednoczonych grup społecznych […] nie dochodzi do zmiany systemu, […] którą inicjują określone wydarzenia w rodzaju […] sfałszowanych wyborów. Na dodatek poparcie zagraniczne sprawdza się tylko w przypadku reżimów na poły autorytarnych, które odczuwają potrzebę zainscenizowania wyborów i dopuszczają margines wolności, w którym mogą działać i organizować się środowiska zwolenników społeczeństwa obywatelskiego […]. I wreszcie otwarcie rodzimych sił prodemokratycznych na zagraniczną pomoc […] w ogromnej mierze zależy od dziejów danego społeczeństwa i rodzaju nacjonalizmu, który się w nim zakorzenił. Mieszkańcy […] Ukrainy, zasadniczo chcieli się przyłączyć do […] szeroko rozumianej wspólnoty rozwiniętych demokracji […], jeżeli się czegokolwiek bali, to rosyjskiego nacjonalizmu”[8].

Opisane powyżej działania postrzegano w Moskwie (Siergiej Markow, Wiaczesław Nikonow, Gleb Pawłowski) jako elementy jednego scenariusza napisanego w Waszyngtonie wspólnie przez środowiska żydowskie (Geoge Soros) i wschodnioeuropejskich emigrantów (lub ich potomków), a którego zasadniczym celem było w pierwszej kolejności doprowadzenie do ograniczenia wpływów Rosji, a następnie jej dekompozycja. Szkic tego projektu został jeszcze w 1996 roku zarysowany przez Zbigniewa Brzezińskiego w jego rozprawie: Wielka Szachownica. Stawką w tej rywalizacji jest zatem nie tylko przyszłość całej Eurazji, lecz i status Kremla jako „supermocarstwa energetycznego”[9].

W tej sytuacji Kremlowi nie po­zostało nic innego, jak zabieganie o przekształcenie Pax Americana w perspektywiczny ład wielobiegunowy, poprzez propagowanie osi Paryż-Berlin-Moskwa i poszukiwanie zbliżenia z Pekinem. Z kolei na arenie regionalnej oznaczało to wygrywanie sprzeczności wewnętrznych na Ukrainie (tendencje prorosyjskie na wschodzie, Flota Czarnomorska, uzależnienie energetyczne, kwestia krymska) i Gruzji (separatyzmy etniczne, uzależnienie gospodarcze i energetyczne) oraz wspieranie działań „kontr­rewolucyjnych” (s. 247-263). Z kolei w przypadku Azji Środkowej i Bia­łorusi oznaczało to wspieranie tendencji autokratycznych oraz sty­mulowanie „prewencyjnych”rozwiązań instytucjonalno-legislacyjnych, pod pretekstem ograniczenia zasięgu konfliktów asymetrycznych (s. 224-246).

Mark MacKinnon wszelkie próby „demokratyzacji”obszaru trans­kaspijskiego nazywa Nową Wielką Grą i sygnalizuje, że stawką w tej rozgrywce jest nie tylko dostęp do określonych surowców strategicznych, lecz i do baz wojskowych, niezwykle przydatnych podczas „wojny z terroryzmem” (s. 220-232). Z tych to właśnie powodów USA niezwykle ostrożnie podchodziło do „krzewienia demokracji” w tym regionie. W sumie pokazuje to, że w polityce Stanów Zjednoczonych w latach 2000-2006 nadal obowiązywała zasada kaganowskich „podwójnych standardów”. Ponadto inicjowane na tym obszarze akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego miały dużo więcej cech wspólnych z buntami klanów i trybalizmem, niż postpolityką uprawianą w stylu zachodnim[10].

W sumie przykład Serbii, Gruzji i Ukrainy pokazuje, że „rewolucja wyborcza”jest być może punktem zwrotnym w najnowszej historii tych krajów, jednak niewystarczającym, by w sposób trwały i konsekwentny zainicjować proces okcydentalizacji i modernizacji społecznej (s. 265-278). Do tego jednak potrzebne są określone przemiany normatywno-instytucjonalne o charakterze ewolucyjnym, rozwój społeczeństwa oby­wa­telskiego, organizacji pozarządowych oraz odpowiednio ukierunkowana reorientacja klasy politycznej. Póki co, Serbia i Gruzji nie mogą się „pozbierać” po rozbiorach, Ukraina po 2006 roku weszła w stan permanentnego kryzysu politycznego, zaś Białoruś i Azja Środkowa przeżywa okres zahibernowania swego autorytarianizmu.     

 

Źródło: „Geopolityka” 2009, nr 2(3).

 


[1] E. Lucas, Nowa Zimna Wojna: Jak Kreml zagraża Rosji i Zachodowi, Warszawa 2008.

[2] Mark MacKinnon’s blog, <http://markmackinnon.blogspot.com/> (20 VII 2009).

[3] V. Avioutskii, Aksamitne rewolucje, Warszawa 2007; S. Kara-Murza, Riewolucii i eskport, Kijew 2007; Reclaiming Democracy; Civil Society and Electoral Change in Central and Eastern Rurope, ed. J. Forbrig, P. Demeš, Washington 2007.

[4] R. Potocki, D. Miłoszewska, „Rewolucje wyborcze” w kontekście rozważań Gene Sharpa – referat wygłoszony na konferencji naukowej: Transnarodowe organizacje społeczeństwa obywatelskiego w stosunkach międzynarodowych, zorganizowanej przez Zakład Stosunków Międzynarodowych Wydziału Politologii UMCS w Kazimierzu Dolnym w dniach 16-18 IX 2007 roku.

[5] F. Fukuyama, Ameryka na rozdrożu: Demokracja, władza i dziedzictwo neokonser-watystów, Poznań 2006, s. 122.

[6] L. Kucz, Pomarańczowa rewolucja w perspektywie „Naszego Dziennika”, [w:] Lekcja Majdanu: Czasopiśmiennictwo polskie wobec pomarańczowej rewolucji, red. R. Potocki i in., Częstochowa 2008, s. 114-115.

[7] R. Potocki, L. Kucz, „Rewolucja róż” w Gruzji (223 listopada 2003 roku), [w:] Pokojowa rewolucja jako instrument zmiany politycznej w krajach postkomunistycznych na przełomie XX i XXI wieku, red. J. Macała i in., Zielona Góra 2006, s. 278-298; R. Potocki, „Jednodniowa rewolucja” w Serbii (5 października 2000 roku) – referat wygłoszony na konferencji naukowej: Modernizacja polityczna w teorii i praktyce: Transfer nowoczesnych idei, wartości, instytucji i mechanizmów, zorganizowanej przez Instytut Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Wiśle w dniach 23-25 IX 2008 roku.

[8] F. Fukuyama, op.cit., s. 125-126.

[9] Energetyczna supermocarstwowość, „Rosja w Globalnej Polityce”, XII 2006, s. 12-58; Geopolityka rurociągów: Współzależność energetyczna a stosunki międzypaństwowe na obszarze postsowieckim, red. E. Wyciszkiewicz, Warszawa 2008.

[10] A. Makarkin, Bunt w tonacji pomarańczowej, „Rosja w Globalnej Polityce”, V 2005, s. 92-98; T. Dodio, Majdan po azjatycku (festiwal rewolucji aksamitnych), „Pogranicze: Polska-Ukraina” 2006, nr 1, s, 169-190.

Komentarze

komentarze

stat4u