Proces integracji europejskiej jako możliwy początek realizacji wizji Immanuela Kanta – część II

Immanuel_Kant_monument_in_KönigsbergAdam Klonek

Pierwszy warunek stawiany państwom, chcącym raz na zawsze zrezygnować z wojny, brzmi: „Żaden traktat pokoju nie będzie poczytany za ważny, jeśli potajem­nie zachowa się w nim materiał, który mógłby posłużyć jako zalążek przyszłej wojny.”[1] Ponieważ po drugiej wojnie światowej rozpoczęła się „zimna wojna” tedy żadnego traktatu pokojowego nie podpisano. Mimo to zdaje się, że intencją Kanta było wskazanie na wolę państw do trwałego pokojowego współżycia opierającego się na spojrzeniu w przyszłość nie zaś na rozdrapywaniu ran z przeszłości, jakich nie mało w europejskiej historii, mogących być zarzewiem nowej wojny. Praktyka ostatnich 50 lat wskazuje, że ów warunek kraje stowarzyszone w Wspólnotach Europejskich spełniają w stu procentach. Zdaje się to potwierdzać Marcin Król pisze w nieco szerszym kontekście, iż wedle „Roberta Coopera, w czasach ładu przednowoczesnego panowały imperia, a reszta świata była pogrążona w chaosie. W czasach ładu nowoczesnego głównym aktorem w polityce międzynarodowej staje się państwo narodowe. A ponieważ państwa narodowe mają bardzo często sprzeczne interesy, zaś wojna – najlepiej definiowana przez Karla von Clausewitza jako przedłużenie polityki przy pomocy innych środków – nie mogła trwać wiecznie, najlepszą zasadą konstrukcji ładu światowego okazała się równowaga sił. Oczywiście, zasada nie zawsze funkcjonowała idealnie – stąd wojny, jednak przez długie lata jej działanie było skuteczne. Zimna wojna także stanowiła formę realizacji zasady równowagi sił. Z momentem jej zakończenia zasada ta przestała mieć sens, a w każdym razie utraciła go w części świata: w Europie.[2]

Drugi artykuł mówi o niemożności dopuszczenia do handlu państwami, gdyż oprócz terytorium i władzy składają się na nie ludzie, a brzmi on następująco: „Żadne samodzielnie istniejące państwo (duże czy małe – to jest tutaj równoznaczne) nie może być zdobyte przez inne państwo ani tytu­łem kupna, ani wymiany, darowizny czy dziedziczenia.”[3] Handel państwami z całą pewnością nie odbywa się już w Europie od XIX wieku, więc i ten warunek jest wypełniony.

W trzecim artykule Kant pisze, że: „Wojska regularne (miles perpetuus) z czasem całkowicie winny być zniesione.”[4] Armie w krajach państw Europu istnieją to pewne. Dzieje się tak po części, „dlatego, że Europa znalazła się nagle w nietypowej —bezprecedensowej, nieznanej i nienotowanej dotąd sytuacji. Po tym, jak przez wieki uczestniczyła z lubością w hobbesowskiej „wojnie wszystkich przeciw wszystkim", zwłaszcza (choć w żadnym przypadku nie wyłącznie) poza swoimi granica­mi dojrzała do przyjęcia kantowskiego modelu wiecznego pokoju. Ironia tkwi w tym, że uczyni­ła to w warunkach hobbesowskiego świata, który bazuje na odrzuceniu tego modelu i który swój kształt zawdzięcza w znacznej mierze właśnie Europie.”[5] Właśnie niepewność wobec poza europejskich partnerów i ewentualna potrzeba obronna są racją bytu armii narodowych, które z resztą częściej są wykorzystywane do misji pokojowych niż do działań wojennych. Kontrowersje może budzić fakt udziału jednostek polskich, węgierskich, czy brytyjskich podczas ostatniej wojny w Iraku, co zresztą doprowadziło do poważnego kryzysu wewnątrz UE. Warty odnotowania jest fakt, że spośród największych graczy na geopolitycznej szachownicy (USA, Rosja, Chiny, Indie) kraje wchodzące w skład Unii Europejskiej wydały w 1999 roku 2.1 procenta PKB na cele wojskowe, mniej wydała tylko Japonia 0.9 procenta[6]. Ponieważ europejskie siły zbrojne dążą do przekształcenia w armie zawodowe a wydatki na nie są zmniejszane to można zaryzykować tezę, że w przyszłości przy sprzyjających warunkach znikną. Na dzień dzisiejszy warunek postulowany pozostaje względnie wypełniony gdyż w rozwinięciu tego artykułu Kant tłumaczy, że chodzi o zaprzestanie wyścigu zbrojeń, którego ostatecznym efektem ma być likwidacja armii, a w europejskie wydatki dążą do redukcji a więc we właściwym kierunku.

Szósty artykuł preliminarny ma treść: „Nie powinno się zaciągać żadnych długów w państwie ze wzglę­du na zewnętrzne uwarunkowania”[7] Intencją Kanta jest to, aby kredyty zaciąganie przez państwa nie były pożytkowane na cele wojenne, ale na cywilne, które zwiększają dobrobyt obywateli. Kraje Unii europejskiej, mimo iż mają dług publiczny i deficyty budżetowe to są one utrzymywane na bezpiecznym poziomie zgodnym z obecnym paradygmatem ekonomicznym. Mechanizmy wypracowane w ramach Wspólnot zapewniają dążenie do minimalizacji zadłużenia, w „1996 r. deficyt w budżetach krajów członkowskich UE wyniósł 4.4% PKB Unii jako całości, a w 1995 r. 5%. Ta poprawa była efektem zarówno poprawy koniunktury gospodarczej, jak i mniej ekspansywnej, niż poprzednio, polityki budżetowej. Realizując postanowienia traktatu z Maastricht, już na początku 1994 r. Rada Unii Europejskiej, na bazie raportów sporządzonych przez Komisję, poddała ocenie sytuację w bu­dżetach krajów członkowskich. Zgodnie z procedurą określoną przez Radę w 1993 r. kraje UE przesyłają Komisji dane dotyczące swych finansów publicznych (deficyt publiczny oraz dług publiczny) do l marca danego roku. Komisja na tej podstawie sporządza raporty i przedkłada je Radzie. W 1994 r. raporty te dotyczyły 10 krajów UE (gdyż Irlandia 'Luksemburg nie miały nadmiernych deficytów) i zostały przedłożone Radzie we wrześniu 1994 r. wraz z opiniami i zaleceniami.”[8] Dzięki takim działaniom podejmowanym dla wypełnienia standardów odnoszących się do wskaźników makroekonomicznych zdaje się, że to kryterium może być uznane za spełnione w odniesieniu do tekstu filozofa z Królewca.

Ważnym jest wedle Kanta, aby „Żadne państwo nie powinno się mieszać w drodze przemocy do konstytucji i rządów innego państwa.”[9] Jest paradoksem, że to, czego obawiał się filozof z Królewca, czyli ingerencji obcej woli w politykę podmiotu prawa międzynarodowego za pomocą przymusu, w znacząco odmiennej formie ma miejsce dziś, kiedy to w ramach istniejących mechanizmów politycznych w UE państwa dobrowolnie zrzekają się swych prerogatyw na rzecz powstającego tworu administracyjnego, wyrażającego interes wspólny wszystkich krajów członkowskich. Natomiast przymus jest czymś zasadniczo obcym w polityce krajów zrzeszonych w UE.

Ostatni warunek wstępny traktatu ma następującą treść: „Żadne państwo będące w stanie wojny z innymi nie powinno sobie pozwalać na takie przejawy wrogości, które uniemożliwiałyby wielostronnie ufność w przyszły pokój; za takie uznać trzeba stosowanie skrytobójstwa (percussores) albo trucizny (yenefici), albo pogwałcenie warunków kapitulacji, albo skryte nakłanianie do zdrady (perduellio) w zawojowanym państwie etc.”[10] Aktualnie na terenie Europy nie prowadzi się żadnej wojny tak, więc postulat ten jest w omawianym kontekście nieważny.

Niezbędnym warunkiem dla realizacji postępu racjonalności jest realizacja wolności obywateli tak by mogli w pełni realizować swe zamiary i w konsekwencji poprzez tworzoną przez siebie kulturę wynosić się powoli na wyżyny człowieczeństwa. Szczególną uwagę, zwrócił Kant na edukację jako działanie rozpowszechniające dobre wzorce intelektualne oraz moralne i przez to ulepszające kolejne generacje, których los jest oparty przecież w głównej mierze o naśladownictwo, zresztą swoją karierę akademicką poświęcił w dużym stopniu wychowaniu studentów na mądrych, wrażliwych ludzi. Dlatego tak ważnym jest pierwszy definitywny warunek traktatu zaproponowanego przez Kanta mówiący o ustroju republikański opartym na prawach obywatela a mający następująca treść: „Konstytucja cywilna każdego państwa powinna być republikańska.” Nie ma chyba żadnych wątpliwości, co do tego, iż państwa wchodzące skład Unii Europejskiej są republikańskie w Kantowskim rozumieniu. W Wspólnocie Europejskiej najważniejszym fundamentem jest demokratyczna ugoda, która „obejmuje zakresy trójwładzy: ustawodawczej, wykonawczej i sadowniczej. W zakresie, który jest określony konstytucją, organa władzy nie są. ograniczone w swoich funkcjach. Nie jest też jednak możliwe przekraczanie kompetencji, co chroni cały system polityczny i państwo przed autokracją oraz próbami naruszania umowy społecznej. Równowaga odnawiana jest przez wybory, oddające władzę w ręce tej partii, która uzyskała poparcie większości wyborców. W ten sposób każdy obywatel może wyrazić swój ą wolę. Niezwykle ważnym elementem systemu demokratycznego jest tzw. czwarta władza, czyli środki masowego przekazu. Ich wielki wpływ na ludzkie postawy i wybory czyni z nich potężny instrument panowania, czasem nawet niebezpieczny, a zawsze – kontrolujący poczynania władzy. Demokracja zakłada, więc istnienie niezależnych mediów, których wolność mogą ograniczać jedynie zasady konstytucji. Podstawą, demokracji jest równość ludzi. Oczywiście tylko pod dwoma względami, gdyż we wszelkich innych sprawach ludzie różnią się w sposób naturalny, a demokratyczne państwo nie ma nawet prawa, by w takie sfery wchodzić. Równość dotyczy, więc jedynie prawa i polityki. Wszyscy ludzie są równi wobec prawa, a zatem ani majątek, ani urodzenie czy stanowisko nie mogą być powodem stosowania odmiennych zasad. Państwo ma zaś obowiązek chronić tę regułę społeczną. Wszyscy są. równi w sensie politycznym. Oznacza to, iż po spełnieniu warunków konstytucyjnych wszyscy mają prawo głosić swoje poglądy polityczne, a także brać udział w życiu politycznym (bierny lub czynny) na takich samych zasadach, jak inni obywatele.”[11] Dzięki demokratycznym zasadom przestrzeganym w ramach państwa prawa jest możliwy ciągły wzrost gospodarczy i jakości życia obywateli, które są fundamentem rodzącej epoki postindustrialnej.

Drugi definitywny warunek do wiecznego pokoju został wyrażony tymi słowy: „Prawo narodów powinno opierać się na federacji wolnych państw.”[12] Prawodawstwo Unii Europejskiej jest niemalże perfekcyjnym wyrażeniem praktycznym myśli Kanta. Prawo wspólnotowe ma prymat nad prawem narodowym i jest na szczycie piramidy prawa każdego państwa. Ponieważ członkostwo jest dobrowolne a udział w tworzeniu prawa mają przedstawiciele wszystkich państw to prawo wspólnotowe ma absolutną legitymizację. Wiele lat temu „Kant pisał, że „wykonalność (realność obiektywna) tej idei federacji (…) daje się wyobrazić” i nie pomylił się. Obecnie istnieją związki, które stawiają sobie za cel pokojową współpracę pomiędzy stronami i rozwój w warunkach zabezpieczonej wolności. Jednym z takich związków jest Unia Europejska, która mając różne cele, jak np. ochrona kultury i dorobku poszczególnych państw, współpraca na polu gospodarczym, realizuje cechy federacji wolnych państw, o jakich mówi Kant. Ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której dwóch z członków Unii wypowiada sobie wojnę. Wszelkie konflikty rozwiązywane są dyplomatycznie. Co więcej, organizacja ta nie jest zamkniętą strukturą, lecz otwiera się dla wszystkich tych, którzy chcieliby współpracować (i, jak na razie, państwo członkowskie musi leżeć w Europie), tak więc realizuje założenie Kanta dotyczące zbawiennego wpływu ośrodka zjednoczenia, wokół którego skupią się inne państwa. Jest to jedyny takiego typu związek we współczesnym świecie, wszystkie inne mają na celu albo tylko współpracę gospodarczą (co też jest korzystne, gdyż wojna nie sprzyja handlowi) albo ochronę przed agresorem.”[13]

Trzeci artykuł ma treść: „Prawo obywatelstwa świata powinno być ograniczone do warunków powszechnej gościnności.” Najpełniejszym wyrażeniem tego prawa jest zasada o swobodnym przepływie osób w ramach UE. Zaś jej instytucjonalne i prawne usankcjonowanie miało miejsce w małej luksemburskiej wiosce Schengen 25 marca 1985 roku, „na mocy tego układu: Francja, Niemcy, Hiszpania, Portugalia, Belgia, Luksemburg i Holandia, a następnie Austria zniosły wewnętrzne kontrole graniczne. Wewnątrz strefy objętej układ z Schengen, zwanej Schengenlandem, podróżni niezależnie od tego skąd pochodzą, jakie mają obywatelstwo, mogą – jak się dzisiaj okazuje teoretycznie, przekraczać granice bez kontroli paszportowej.”[14] Podróżując po krajach UE nie sposób nie zauważyć braku granic, które jeszcze pięćdziesiąt lat temu były pilnie strzeżone, dziś pozostały już tylko tablice informacyjne, jest to wielkie osiągnięcie procesu integracji. Nasuwa się zresztą refleksja mówiąca o tym, że tak naprawdę jest to stan normalny, taki jak być powinien, sławny antropolog Thor Hayerdahl powiedział kiedyś: „Granice? Ja nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach większości osób.”[15] Zatem należy stwierdzić, że tendencje mające swoje korzenie w europie a będące jedynie wyrazem zdrowego, racjonalnego myślenia o otaczającym świecie, mogą stać się inspiracją dla rozwoju innych państw na ziemi.

W drugim uzupełnieniu Kant nawołuje do umożliwienia debaty intelektualistów nad ewentualną wojną oraz w szerszym kontekście nad polityką by politycy, którzy raczej filozofami się nie staną mogli zyskać pełen osąd problemu. Taka dyskusja Barman UE jest na porządku dziennym czy to na łamach prasy, podczas konferencji czy też w kuluarach gdzie stanowisko intelektualistów ma swoją wagę Barman racjonalnej przecież dyskusji. Zdaje się, że właśnie o takiej sytuacji marzył Kant żyjący Barman czasach absolutnych, prawie, monarchii oraz powszechnej cenzury. Dobrym przykładem jest choćby dyskusja na temat Traktatu konstytucyjnego, jaka toczy się do dziś wśród intelektualistów i polityków. Oto jedynie skromny element tej dyskusji: „Czy czarodziejskie słowo «federacja», którego kulturalne i historyczne korzenie wskazują na związek państw zjednoczonego chrześcijaństwa z 1306 r., znajdzie zadowalającą dla wszystkich narodów formę w debacie nad konstytucją Unii Europejskiej?" – pytał w 2001 r. Jürgen Habermas. Zastanawiając się, dlaczego Europie potrzebna jest konstytucja, stwierdził, że "w bolesnych i często decydujących o dalszym losie uwikłaniach Europa nauczyła się dawać sobie radę z konkurencją między władzami duchowymi i świeckimi, rozdziałem między wiarą i wiedzą, przeciągającym się sporem między religiami, wreszcie także z wrogością i rywalizacją między nastawionymi wojowniczo państwami narodowymi. Udało nam się tylko to, że zamiast rozwiązania konfliktów, przez ich rytualizację utrwaliliśmy je i uczyniliśmy źródłem innowacyjnych idei.”[16]
 
Zygmunt Bauman rozważając na temat charakteru Europy zauważa, że jest ona „misją — czymś, co należy dopiero po­wołać do istnienia, stworzyć, zbudować. Wypeł­nienie tej misji wymaga ogromnej pomysłowości, wytrwałości w dążeniu do celu i wytężonej pra­cy. Być może jest to praca, która nigdy się nie kończy, wyzwanie, któremu nie sposób sprostać w pełni, perspektywa na zawsze nieosiągalna.”[17] Ale właśnie mimo to tym bardziej misja Europy jest pociągająca i warta inwestycji. Historia, która przecież „magister vitae est” uczy, że wiele z pozoru niemożliwych odkryć, zdarzeń dzięki genialnej wizji i uporowi w wprowadzeniu jej w życie okazało się przełomowych i możliwych do zrealizowania. Ewolucja nagradza sprawdzające się rozwiązania. Zatem warto jest podjąć próbę zbudowania lepszego, świata żyjącego w lepszych warunkach bytowych oraz moralnych. Jednakże najważniejszą rzeczą jest gospodarka tworząca fundamenty pod infrastrukturę społeczna i duchową, intelektualną. W tym kontekście pojawia się troska krajów członkowski o podołanie w współczesnym globalizującym się świecie. Jednakże mimo amerykańskiej supremacji w tej dziedzinie, dzięki strategii lizbońskiej i jej realizacji to właśnie Unia Europejska, która „jest obecnie największym pojedynczym ryn­kiem wewnętrznym i największym podmiotem wymiany między­narodowej na świecie,”[18] ma szanse na stanie się wzorem dla innych państw. Sukces gospodarczy w XXI wieku będzie oparty na wiedzy, technologii oraz na największym, jak się okazuje, rodzaju kapitału, czyli zasobach ludzkich. Dlatego też Lester Thurow pisze: „Pod koniec książki „Head to Head” ( „Twarzą w twarz”, tłumaczenie własne) stwierdziłem nie tyle, że Europa wygra współzawodnictwo, stając się przodującym obszarem gospo­darczym świata w XXI wieku, lecz że zajmuje pozycję, która może jej zapewnić zwycięstwo niezależnie od tego, co zrobią pozostali gracze, jeśli prawidłowo rozegra swoją pozycję na szachownicy. Nadal uważam, że tak jest – chociaż jestem być może ostatnim eurooptymistą na kuli ziemskiej.”[19]
 
I choć nie jest ostatnim eurooptymistą to trudno, po przeczytaniu jego książki pt. „Przyszłość kapitalizmu”, odmówić mu racji. Jędrzej Krakowski pisząc o przewadze nordyckiego systemu społeczno-gospodarczego w podsumowaniu swego artykułu pisze: „Utrzymanie przewagi na rynku globalnym nie wymusza zatem obniżania podatków i rozmontowywania ochrony socjalnej, lecz skłania do zmian w strukturze produkcyjnej, do rozwoju nowych dziedzin, aby jak najpełniej wykorzystać przewagi komparatywne Europy. PKB UE jest wyższy niż USA, Europa jest największym eksporterem przemysłowym świata, wydajność pracy w głównych państwach jest podobna do amerykańskiej. Europa jest wystarczająco bogata i wciąż posiada wystarczająco duży potencjał rozwojowy, by zachować najważniejsze cechy swojego ładu społecznego opartego na solidarności społecznej.”[20] Natomiast Jeremy Rifkin pisze, że: „Europejskie marzenie” jest bardziej ekspansywne i wszechogarniające, dlatego też w większym stopniu wiąże się z dobrobytem całej planety. Nie znaczy to, że Europa stała się nagle rajem na ziemi.”[21] Pozostaje mieć nadzieję, że model kapitalizmu z ludzką twarzą okaże się kiedyś udziałem całej ludzkości a co będzie najlepszą gwarancją a za razem recepta na wieczny pokój.

CDN.



[1] Immanuel Kant, „O wiecznym pokoju. Zarys filozoficzny”, przeł. Feliks Przybylak, Wrocław 1995, s. 30.

[2] Marcin Król, „Robert Cooper i nowy sposób myślenia o ładzie światowym”, w: „Europa” nr 36, 12.08.2004, s. 8.

[3] Ibidem, s. 31.

[4] Ibidem.

[5] Zygmunt Bauman, „Europa, niedokończona przygoda”, op. cit. s. 106-107.

[6] Dariusz Milczarek, „Geopolityczne czynniki kształtujące międzynarodową pozycję Unii europejskiej – wyznaczniki militarne i społeczne. Część druga”, źródło: http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2002_1/Milczarek(2).pdf .

[7] Immanuel Kant, „O wiecznym pokoju. Zarys filozoficzny”, op. cit. s. 32.

[8] Leokadia Oręziak, „Unia gospodarcza i walutowa”, w: dzieło zbiorowe, Lucjan Ciamaga, Ewa Latoszek, Krystyna Michałowska – Gorywoda, Leokadia Oręziak, Eufemia Teichmann, „Unia Europejska”, Warszawa 2002, s. 281.

[9] Immanuel Kant, „O wiecznym pokoju. Zarys filozoficzny”, op. cit. s. 33.

[10] Ibidem.

[11] Krzysztof Wielecki, „Polska i Unia Europejska: problemy socjologiczne”, źródło: http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2000_4/Wielecki.pdf.

[12] Immanuel Kant, „O wiecznym pokoju. Zarys filozoficzny”, op. cit. s. 44.

[13] Kinga Marulewska, „Idea „wiecznego pokoju” Kanta a współczesny porządek międzynarodowy”, w: „Dialogi
Polityczne” nr 5, źródło: http://www.dialogi.umk.pl/wieczny-pokoj-kant.html, 11. 04.2007.

[14] Lucjan Ciamaga, „Wspólna polityka handlowa”, w: dzieło zbiorowe, Lucjan Ciamaga, Ewa Latoszek, Krystyna Michałowska – Gorywoda, Leokadia Oręziak, Eufemia Teichmann, „Unia Europejska”,Warszawa 2002, s. 110.

[15] Marlena Jankowska, „Kraków – Bruksela – konfrontacja”, w: „Gazeta Uniwersytecka”, nr 2 (132), XI 2005, źródło, http://gu.us.edu.pl/index.php?op=artykul&rok=2005&miesiac=11&id=3475&type=nor.

[16] Marie-Louise von Plessen, przeł.Teresa Sotowska, „Idea Europy – projekt "wiecznego pokoju”, źródło: http://ekai.pl/europa/?MID=4453, 24.04.2007.

[17] Zygmunt Bauman, „Europa, niedokończona przygoda”, op. cit. s. 7.

[18] Jeremy Rifkin, „Europejskie marzenie”, op. cit. s. 90.

[19] Lester Thurow, „Przyszłość kapitalizmu”, przeł. Lech Czyżewski, Wrocław 1999, s. 171.

[20] Jędrzej Krakowski, „W obronie Europy socjalnej”, w: „Gazeta Wyborcza”, źródło: www.gazeta.pl, 19.03.2007.

[21] Jeremy Rifkin, „Europejskie marzenie”, op. cit. s. 34.
 
 
 
 
 

Komentarze

komentarze

stat4u