Polskie wizje Unii Europejskiej

EU_and_PL_flags

Marek Tyrała

Procesy integracyjne towarzyszyły dziejom Europy przez wieki. U podstaw integracji leżały różne koncepcje idei Europy, które były ciągle urozmaicane nowymi poszukiwaniami.  Unię Europejską można zdefiniować jako wspólnotę kulturową, polityczną, prawną, społeczną oraz ekonomiczną[1]. Ulrich Beck w swych rozważaniach idąc za Hardtem i Negrim stwierdza, iż obecnie Unia Europejska stanowi zalążek rodzącego się kosmopolitycznego Imperium Europejskiego. Definiuje on Unię Europejską jako zróżnicowany terytorialnie, zdecentralizowany oraz zdominowany przez elity transnarodowy system rokowań[2].

1 maja 2004 roku Polska dołączyła do elity krajów europejskich. Od tego momentu nasiliły się jeszcze bardziej spory i konflikty dotyczące  integracji europejskiej oraz miejsca i roli jaką Polska powinna odgrywać w Unii Europejskiej. Na progu XXI wieku dominująca tematyka konfliktów dotyczyła: tożsamości UE oraz miejsca Unii w systemie stosunków międzynarodowych- politycznych, gospodarczych, militarnych i kulturalnych. Sprawy, które prowadziły do różnic zdań między Polską a większością państw członkowskich Unii, dotyczyły: tożsamości Unii Europejskiej, kierunku rozwoju integracji europejskiej, finansowania rozwoju i modernizacji nowych państw członkowskich, poparcia dla amerykańskiej strategii wojny z terroryzmem oraz wzmocnienia wymiaru wschodniego stosunków zewnętrznych UE. Tematykę konfliktów politycznych skupionych wokół polskich wizji UE artykułowały partie polityczne poprzez rywalizację polityczną. To właśnie poszczególne grupy ideowe partii politycznych częściowo reprezentując społeczeństwo, a częściowo narzucając mu własne poglądy, odgrywały kluczową rolę w budowaniu konfliktu politycznego opartego o polską wizję UE, a artykułowanego w ramach rywalizacji politycznej. Grupy te można podzielić na trzy kategorie:

– „niechętny uczestnik”- to rodzina partii politycznych o tendencjach skrajnie prawicowych, nacjonalistycznych, postendeckich, szowinistycznych, eurosceptycznych, antysystemowych np. ZChN (lata 90.), LPR, Samoobrona. Cechy tej grupy to: sceptyczne podejście do założeń i zasad pogłębiania integracji europejskiej, słaby bilans wdrażania prawa europejskiego, minimalizowanie zdolności UE do samodzielnych działań na arenie międzynarodowej (np. w sferze bezpieczeństwa). Grupa ta wskazywała często na wady i niedoskonałości konstrukcji Unii Europejskiej, które tylko będą ograniczać możliwości korzystnego rozwoju współpracy europejskiej, szkodząc interesom Polski. Ostrze krytyki skierowane było także na projekt konstytucji dla Europy, sugerowano iż pogłębia ona nierówności między najsilniejszymi państwami Unii, a szeroką grupą średnich i małych członków UE. Przejawem niechętnego podejścia do wymogów członkostwa w UE był także stan wdrażania przepisów regulujących funkcjonowanie unijnego rynku wewnętrznego. W grupie tej niechęć do angażowania się w pogłębianie procesu integracji w ramach Unii Europejskiej wynikała z: przekonania o dominacji największych państw członkowskich (zwłaszcza Niemiec) i blokowaniu przez nie aktywności nowych członów oraz zastrzeżeń co do kierunku rozwoju integracji europejskiej (który prowadzi do przenoszenia uprawnień państw członkowskich na poziom instytucji ponadnarodowych, osłabiając tym samym narodowe interesy członków UE).

– „strażnik suwerenności ”-to rodzina partii politycznych o profilu prawicowym np. PiS. Grupę tą cechują mocne wątpliwości i obawy związane z uczestnictwem w procesie integracji europejskiej oraz przekonanie że członkostwo w UE było obroną przed marginalizacją państwa na arenie międzynarodowej, wynikającą  z polityki samej Unii Europejskiej. Pozostałe kwestie cechujące tą grupę to:  eksponowanie kluczowej roli państw członkowskich w UE (nadrzędność interesu narodowego Polski), narodowe derogacje w prawie traktatowym, indywidualne blokowanie projektów aktów prawnych i dokumentów politycznych, walka o korzystne z punktu widzenia interesu narodowego uregulowania w prawie UE (bez względu na reperkusje dla całej Unii). Rola strażnika suwerenności odzwierciedla problemy związane z rozbieżnościami między potencjalnym a rzeczywistym wpływem Polski na politykę UE. W grupie tej oraz w polityce prowadzonej przez jej poszczególne ugrupowania Unia Europejska była postrzegana w perspektywie międzyrządowej, a nie ponadnarodowej, jako związek suwerennych państw walczących o jak najlepszą realizację swych narodowych interesów, a nie jako ponadnarodowa wspólnota.

– „uczciwy pośrednik”- to rodzina partii politycznych o profilu centroprawicowym oraz lewicowym np. PO, SLD, Ruch Palikota. Cechy tej grupy to: akcentowanie zasady solidarności, udział w aktywizacji działań zewnętrznych UE, solidarna współpraca na rzecz budowy zjednoczonej i silnej Europy. Rola uczciwego pośrednika to efekt europeizacji polskiej polityki, rosnącego wpływu prawa i instytucji unijnych, rozszerzania się skutków członkostwa Polski w UE na coraz większy obszar polityki wewnętrznej oraz stosunków zewnętrznych. Rola uczciwego pośrednika to rezultat dopasowania możliwości działania na forum UE przez Polskę jako państwa o średnim potencjale politycznym i takich też wpływach. Jest to forma urealnienia pozycji Polski w UE i uczynienia z tej pozycji atutu w kontaktach z pozostałymi państwami: zarówno „wielką czwórką” (Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy), jak i krajami średnimi i małymi[3].

Polska jest największym beneficjentem korzyści, które przynosi jej członkostwo w Unii Europejskiej. Rola „niechętnego uczestnika” to raczej ideologiczny plankton. Obecnie Platforma Obywatelska prowadząc politykę „uczciwego pośrednika” implementuje w swojej polityce również elementy towarzyszące grupie politycznej akcentującej koncepcje „strażnika suwerenności” np. zasadę solidarności, kwestie bezpieczeństwa energetycznego, wzmocnienie wymiaru wschodniego stosunków zewnętrznych UE. Mieszanka „strażnika suwerenności” oraz „uczciwego pośrednika” może stanowić idealną kompozycję programową dla każdego rządu narodowego, mającego na celu budowę silnych i trwałych więzi europejskich, dbając zarazem o dobro własnego kraju jak i całej Unii Europejskiej. Unię Europejską w XXI w. czeka geopolityczne przesunięcie, przemieszczenie sił z zachodu na wschód z o wiele bardziej potężnymi Chinami i mniej potężnymi Stanami Zjednoczonymi, z silniejszymi Indiami oraz słabszą Unią Europejską[4].

W prognozowanych okolicznościach bez jedności i solidarności Unię Europejską może czekać paraliż, a nawet rozpad.  Największy obecnie problem w Unii Europejskiej to kwestia suwerenności, która w XXI w. nabiera całkiem innego, nowego znaczenia niż w swojej klasycznej, pierwotnej definicji, tracąc swój sens terytorialny. Habermas w swoich licznych publikacjach często zauważa iż suwerenność powinno się rozumieć jako stanowienie prawa. Ulrich Beck stwierdza iż żyjemy w czasach w których państwo ulega stopniowemu „odrywaniu” od narodu. Model Europy musi zostać przemyślany od nowa, a jedyna droga wiodąca ku rozwojowi Europy to kosmopolityczna wizja UE w perspektywie postnarodowej. Stwierdza on iż: „Europa to jest dziejowy eksperyment, który ma nam pomóc ograniczyć rosnące ryzyka przekraczające ramy państwa narodowego. Europa kosmopolityczna jest szansą. Ale nie jestem już pewien, czy się może spełnić. Bo musielibyśmy zmienić nasz sposób myślenia, polityczne strategie, instytucje – z narodowych na kosmopolityczne. To jest mentalna bariera dzieląca późną nowoczesność od ponowoczesności. Tu tkwi źródło ryzyka, które trudno nam przezwyciężyć. Bo rzeczywistość domaga się nowej, ponowoczesnej logiki, a nasza mentalność uwięziona jest w nowoczesności. Myślimy w kategoriach statycznych, instytucjonalnych, w kategoriach państw narodowych. A Unia Europejska nie jest i może nigdy nie będzie państwem w sensie instytucjonalnym. Europa to jest przede wszystkim proces. Patrząc na nią statycznie – w sposób nowoczesny – widzimy państwa tracące część suwerenności. Ale kiedy patrzymy na nią w sposób dynamiczny – późnonowoczesny – widzimy coś odwrotnego. Widzimy państwa, które nie potrafią poradzić sobie z żadnym poważnym ryzykiem, bo ich władza nie sięga jego źródeł. I widzimy Unię, która daje szansę sięgnięcia do źródeł, i siłę, której nie ma żadne pojedyncze państwo. Najważniejszych problemów nie można już rozwiązać na poziomie państwa narodowego. Rozwiązania są tylko w perspektywie kosmopolitycznej. Ludzie wciąż tego nie rozumieją i emocjonalnie nie mogą zaakceptować. Im bardziej postrzegają ryzyka Drugiej Nowoczesności, tym częściej zerkają ku myśleniu w kategoriach interesu narodowego, protekcjonizmu, granic. Ryzyko tworzy coraz większą pokusę, by każdy się ratował sam. Kryzys, przed którym stoimy, wzrost globalnego ryzyka mogą spowodować powstanie kosmopolitycznej wspólnoty, kosmopolitycznej solidarności i demokratycznych instytucji ponadnarodowych.Wiemy z historii, że demokracja pęka, kiedy niepewność przekracza pewien poziom. Europa doświadczyła tego na przykład w latach 20. Ale nie wiemy, gdzie ta granica jest dzisiaj!”[5].

Również trafnie dzisiejszy stan Unii Europejskiej komentuje Timothy Garton Ash: „Cała dzisiejsza Europa jest taką Wielką Szwajcarią, ma duże i małe kantony, które zażarcie bronią swoich tradycji i samorządności. Mamy więc kanton Słowenia i kanton Francja, kanton Brytania i kanton Luksemburg. Niektóre z nich są ważniejsze od innych, ale żaden choćby w połowie tak ważny, co niegdyś, lub – szczególnie w przypadku Francji i Wielkiej Brytanii – na tyle ważny, na ile by mu się wydawało”. Ta Wielka Szwajcaria zapewnia bezpieczeństwo, dobrobyt, wolność i opiekę społeczną na wysokim poziomie większości, choć nie wszystkim, swoich obywateli, i niektórym, choć nie wszystkim, swoim mieszkańcom. Z punktu widzenia tych pierwszych, to jedno z najlepszych miejsc na świecie, w którym można zamieszkać. Można przytoczyć dużo argumentów na rzecz tego, by być Szwajcarią. Pytanie tylko – Czy nam, Europejczykom, odpowiada taka wizja? Czy to szczyt naszych aspiracji w XXI wieku? Podejrzewam, że w głębi serca wielu z nas odpowie „tak”. Problem polega na tym, że, na dłuższą metę, wybierając Wielką Szwajcarię, zaprzepaścimy stopniowo szanse, aby się nią rzeczywiście stać”[6].

W sondażach Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) przeprowadzonych w styczniu 2011 i w czerwcu 2011 r. 83% ankietowanych opowiedziało się za obecnością Polski w UE, 63% uważało, że integracja europejska przyniosła naszemu krajowi więcej korzyści niż strat – przeciwnego zdania było tylko 14% (przy czym 42% dostrzegło osobiste korzyści z integracji). Badania te mogą świadczyć o tym iż „Polskie wizje Unii Europejskiej”, które są postulowane w programach przez poszczególne partie polityczne, powinny na trwałe dostosowywać się do tego czego oczekuje społeczeństwo. Wszelka niechęć, euro i ksenofobia czy też ideologiczna obrona suwerenności to polityczny marginalny głos, który nie jest w stanie na trwałe zagospodarować polskiej sceny politycznej. Obecnie jak twierdzi Zygmunt Bauman mamy w Europie do czynienia z diasporyzacją, mniejszości etniczne, językowe i religijne, tworzą archipelagi przekraczające granice między państwami. W tej nowej sytuacji tolerancja nie wystarcza potrzebna jest solidarność oraz umiejętność współżycia  z odmiennością. Różnorodność jest motorem rozwoju, a stanowi początek transformacji czekający Unię Europejską. Transformacja ta będzie stanowić finalny cel integracji europejskiej, a będzie nią przejście od narodu do ludzkości[7].

Bibliografia:
Ash G. T. Wolny świat: dlaczego kryzys Zachodu jest szansą naszych czasów. Kraków 2005
Bauman Z. Europa niedokończona przygoda. Kraków 2012
Beck U., Grande E. Europa kosmopolityczna. Społeczeństwo i polityka w drugiej nowoczesności. Warszawa 2009
Stępień J., Red. Pomost kulturowy. Polska pomiędzy Wschodem a Zachodem w XXI w. Kraków 2011
Wojtaszczyk A. K., Red. Integracja Europejska. Wstęp. Warszawa 2006
http://www.polityka.pl
http://www.presseurop.eu

*

Autor jest doktorantem na Uniwersytecie Śląskim, absolwentem m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowania badawcze:  polska scena polityczna, ruchy spoleczne, subkultury. 



[1] K. A. Wojtaszczyk, Istota i formy integracji europejskiej, [w:] Integracja Europejska. Wstęp. (red.) K. A. Wojtaszczyk, Warszawa 2006.s.13-14

[2] U. Beck, E. Grande, Europa kosmopolityczna. Społeczeństwo i polityka w drugiej nowoczesności. Warszawa 2009.s.101

[3] A. Gruszczak. Miejsce Polski w Unii Europejskiej. [w:] Pomost kulturowy. Polska pomiędzy Wschodem a Zachodem w XXI w. (red.) J. Stępień, Kraków 2011

[4] T. G. Ash. Wolny świat: dlaczego kryzys Zachodu jest szansą naszych czasów. Kraków 2005.s.26-125

[5] Dostępne w World Wide Web: http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/niezbednikinteligenta/150116,1,radykalne-stadium-nowoczesnosci.read#ixzz2J5kDrRW9

[6] Dostępne w World Wide Web: http://www.presseurop.eu/pl/content/article/108311-czy-europa-ma-pozostac-wielka-szwajcaria

[7] Z. Bauman. Europa niedokończona przygoda. Kraków 2012.s.24-58

Komentarze

komentarze

stat4u