Kazimierz Wóycicki: Polska 2030. Pionek czy rozgrywający na wielkiej szachownicy?

Chess_Globedr Kazimierz Wóycicki

Co będzie ze światem i gdzie będzie Polska w roku 2030? Jeśli przesuniemy granicę o następne dziesięć lat do roku 2040 wciąż mamy do czynienia przyszłością która żywo i bezpośrednio obchodzić winna większość dzisiejszego polskiego społeczeństwa. 2030 i 2040 nie są wcale tak odległe terminy, jeśli tylko trochę się nad tym zastanowić.

Los Polski jest ściśle związany z losem całego kontynentu. Zdanie to brzmieć może na pozór banalnie, ale dzisiaj i w bliskiej przyszłości wyraża bez porównania więcej niż przed na przykład stu czy nawet pięćdziesięciu laty. Wielkie problemy demograficzne, rozwoju technologicznego i energetyki będą dotykać Polskę bezpośrednio i w coraz większym stopniu. Od tych zależności nie ma ucieczki.

Owe wezwania nadchodzą z wielkiego świata i związane są z globalnymi przemianami. Taka perspektywa może paraliżować, cóż bowiem kraj polskich rozmiarów, obecnie mniej niż 0,6 procenta ludności Ziemi może zaradzić na wielkie problemy całego świata. Jeśli by tak miało rzekomo być, należałoby by zajmować się jedynie najbliższym otoczeniem, w nadziei, że światowe katastrofy ominą jakoś nasze podwórko. Jest to jednak nadzieja mało uzasadniona, jeśli do takich globalnych katastrof miałoby istotnie dojść.

Jesteśmy jednak przekonani, że z aktywną i otwartą postawą wobec świata, Polska będzie dawała sobie o wiele lepiej radę. W roku 1989 Polska odzyskała szanse, jakich nie posiadała w wieku XIX i jakie odebrano jej w roku 1939 i 1945. Ograniczenie własnych ambicji politycznych do drugorzędności i bycie jedynie klientem, tych którzy skutecznie podejmują wyzwania przyszłości, byłoby powtórzeniem wcześniejszych grzechów polskiej historii. Tym bardziej, że historia na ogół srogo każe tych, którzy nie podejmują nasuwającej się okazji. Jak ją jednak Polska wykorzysta? Czy dawniejsze porażki dla polskiej społeczności politycznej będą lekcją, że wszelkim zagrożeniom trzeba zapobiegać z odpowiednim wyprzedzeniem? Że w momentach największego nawet powodzenia nie można zapominać o niebezpieczeństwach?

Kwestia demografii i zmniejszającej się liczby ludności stanie w ciągu najbliższych dwóch dekad jednym z najpoważniejszych jeśli nie najpoważniejszym polskim problemem. Wiele środowisk zdaje sobie z tego sprawę. W tym opracowaniu staraliśmy się podkreślić, że nie jest to problemem wyłącznie polskim, lecz problemem globalnym, w szczególny sposób tego regionu naszego kontynentu – Europy środkowej – do którego przynależymy. Nie ma żadnej prostej odpowiedzi, jak sobie z nim poradzić. Zdania ekspertów są podzielone. Jedno jest pewne. Problemu nie można lekceważyć i odkładać na po tym. Im później się go frontalnie podejmie, tym stanie się on trudniejszy.

Podobnie kwestie nazwane tu „zmianą paradygmatu technologicznego” – w dużym stopniu związanego z problemami pozyskiwania i sposobami wykorzystywania energii – stanowią wyzwanie dla każdego kraju na świecie. Problemy te Polski w żadnym stopniu nie omijają. Podejmowanie z myślą jedynie o załataniu potrzeb bieżących może zakończyć ogromnymi trudnościami i całkowitym zahamowaniem rozwoju już niedalekiej przyszłości. Znów trudno planować coś czego dzisiaj planować się nie da. Można jednak już dzisiaj działać z perspektywą strategiczną i długofalową.

Odpowiedzią zdaje się być budowa jak najnowocześniejszej inteligentnej gospodarki budowanej przez społeczeństwie wiedzy. Nie mając w nadmiarze ludzi, trzeba dbać o kapitał intelektualny społeczeństwa. Inteligentna gospodarka jest w stanie zapewnić odpowiednio wysoką wydajność pracy, dostateczną dla zaopatrzenia starzejącego się społeczeństwa z rosnącą ilością osób nie pracujących. Z pewnością przejadanie obecnego sukcesu, bez inwestowania w przyszłości, skończyć się cywilizacyjną i gospodarczą degradacją.

Trzeba zdawać sobie jednak sprawa, że droga do takiej inteligentnej i super wydajnej gospodarki, choć w naszym przekonaniu jedyna, jest zarazem bardzo trudna. Nie można jej zaplanować i zaordynować. Wymaga wielkiej pracy i inicjatywy. Wymaga też współdziałania z innymi.

Jeśli Polska ma przetrwać następne pięćdziesiąt lat i dalej do końca wieku, to tylko w solidarnej rodzinie europejskich społeczeństw, podejmującej wspólne z nimi polityczne działanie. Myśl tą winni sobie wpisać do stammbucha nie tylko polscy euroentuzjaści, tym bowiem myśl taką najłatwiej jest zaakceptować, ale przede wszystkim eurosceptycy, ale tym bardziej kręgi myślące w bardziej tradycyjnych kategoriach narodowych. Jeśli takiej solidarności i współdziałania nie będzie, należy przewidywać, że nasz kontynent nie tylko straci na znaczeniu, spadając do jakiejś światowej drugiej ligi, ale najprawdopodobniej przestanie istnieć w obecnym kulturowo politycznym kształcie. Jedną z pierwszych ofiar takiego właśnie kryzysu byłaby Polska.

Jeśli więc komuś zależy na Polsce w świecie globalnych zagrożeń, winien szukać oparcia w idei europejskiej, nawet jeśli ta Europa nie do końca odpowiada jego wyobrażeniom. Myśl, że zdoła ktoś zmienić cały świat wydaje się istotnie mrzonką, myśl że zdoła się wpłynąć na losy integracji europejskiej wydaje się bliższa rzeczywistości. Będąc poza Unią lub na jej marginesie nie zdoła zrobić się niczego.

Polityka regionalna nie straci dla Polski na znaczeniu. Staraliśmy się wykazać, że regionem, który będzie miał rosnące znaczenie z punktu widzenia Warszawy staje się szeroko rozumiana Europa Środkowa rozciągnięta na osi Północ-Południe. Polsce nie wolno też lekceważyć swego szeroko rozumianego środkowoeuropejskiego otoczenia, które również dla UE ma znaczenie strategiczne. Unia pozbawiona Europy Środkowej z całą pewnością miałaby z wielu względów o wiele większe trudności, jeśli w ogóle byłoby to możliwe.

Globalna problematyka dotykać będzie też Polskę w stopniu bez porównania większym niż dotychczas. Tym globalnym wyzwaniom Polska nie będzie mogła sama sprostać. Jedynie wspólne działanie całej EU-Europy będzie mogło ewentualnie uporać się z nadchodzącymi zadaniami. Dlatego też kształtowanie ogólnoeuropejskiej polityki nabiera dla Polski pierwszorzędnego znaczenia. Jaka będzie sytuacja Europy, taka będzie sytuacja Polski.

Europa żegluje od początku XXI wieku po coraz bardziej burzliwym i zmiennym oceanie dziejów. W tej sytuacji sterowanie polskim okrętem płynącym w europejskiej flotylli wymaga ogromnej rozwagi. Jaki może być polski plan dla Europy? Nie trzeba go od nowa budować. Pewne wskazówki wynikają z polskiego doświadczenia historycznego. Inne są wynikiem doświadczeń po roku 1989, zakorzeniły się już w polskim myśleniu politycznym i są istotnymi wątkami polskiej polityki zagranicznej. Polska winna być adwokatem poszerzania Unii oraz więzów atlantyckich. Poddanie polskiej polityki zagranicznej przejściowym modom i nadmiarze taktycznych kombinacji byłoby z wielką szkodą dla jej skuteczności.

Wszelkie plany w polityce należy jednak traktować z dystansem. Przyszłości nie da się w szczegółach ani przepowiedzieć, ani tym bardziej zaprojektować. Wschodnie rozszerzenie Unii może okazać się procesem nierealnym. W Rosji mogą nastąpić zmiany, które wstrząsną całą światową geopolityką i wpłyną zasadniczo na sytuację całego obszaru Europy Wschodniej. Turcja może wyrosnąć na samodzielną potęgę. Poważne zmiany przynosić będą demografia, kwestie energetyki i pełen niespodzianek postęp technologiczny. Niewiadomych jest ogromna ilość. Wiemy tylko, że sytuacja współczesnego świata nie jest stabilna, a nurt historii jest wartki. Najbliższe dwie dekady przynosić będą z całą pewnością zmiany w świecie o zasadniczym znaczeniu. Może nie przeżyjemy żadnego tak spektakularnego i nagłego przełomu, jakim był rok 1989, ale świat w roku 2030 będzie najpewniej mało podobny do tego, jaki początkowo, jak wydawało się, wyłaniał się z epoki „zimnej wojny”.

Trzeba więc mieć własne zdanie nie tylko jakiej Europy chcemy z punktu widzenia naszych bezpośrednich interesów, ale jaka EU-Europa ma szansę przetrwać w globalnym świecie, po to abyśmy my sami jako Polska mogli przetrwać wraz z nią.

Źródło: blog Autora

Komentarze

komentarze

stat4u