Polityka zagraniczna Ukrainy pod rządami Wiktora Janukowycza

Viktor_Yanukovych_painted_portraitWojciech Łysek

Polityk w kostiumie

Minął ponad rok odkąd Wiktor Janukowycz rządzi na Ukrainie, skupiając wokół siebie taką władzę, jakiej nie miał obóz „pomarańczowych”. Warto przyjrzeć się dotychczasowym dokonaniom tego polityka w sferze polityki zagranicznej. Szczególnie, iż Ukraina to ciekawy przypadek państwa pogranicza, stosującego politykę wielowektorowości[1]. Rządy W. Janukowycza wydają się naznaczone nią wyjątkowo mocno. Choć polityka zagraniczna  za jego prezydentury jest już zupełnie inna niż ta z lat 90-tych[2].

W wyniku „pomarańczowej rewolucji” Ukraina wkroczyła na nową ścieżkę swojej historii. Wystarczy przywołać opinię Witalija Portnikowa, który na pytanie: „kiedy Rosja przestała marzyć o Związku Radzieckim?”, odpowiedział: „dokładnej daty oczywiście nie da się ustalić. Ale można wskazać wydarzenie – to pomarańczowa rewolucja na Ukrainie”[3]. W sferze spraw wewnętrznych Kijów po wydarzeniach z 2004 r. również zmienił kurs. Pod względem praw człowieka i wolności obywatelskich Ukraina stała się liderem na obszarze postradzieckim[4].

Zmiany za skutkowały odmienną retoryką  prorosyjskiej części ukraińskich elit. Błędne okazało się przypuszczenie, iż po kompromitującej porażce w 2004 r., środowisko oskarżane o wyborcze fałszerstwa na rzecz W. Janukowycza zostało wraz ze swym liderem ostatecznie skompromitowane. „Żelazny elektorat” na wschodzie kraju, w połączeniu z nieudolnością „obozu pomarańczowych” pozwolił przetrwać, a wobec sporów w łonie rządzących nawet sięgnąć ponownie po fotel szefa rządu liderowi „Partii Regionów”. Nie w pełni przeprowadzona „pomarańczowa rewolucja” pozwoliła wypracować mu nową swoją markę, a porzucenie prorosyjskiej retoryki okazało się zyskowne – rozszerzono spektrum poparcia w skali całego kraju. W kontekście powyższych faktów przekonuje opinia rosyjskiego politologa Dmitrija Trenina, który twierdzi, że nad Dnieprem nie ma polityków prorosyjskich bądź antyrosyjskich, oni po prostu są pro-ukraińscy. Prezentowana orientacja pełni jedynie funkcję kostiumu na arenie, gdzie toczy się walka o władzę[5].

Szukając analogii

Potwierdzają powyższą tezę wydarzenia o których często się nie pamięta. Sprawując po raz drugi funkcję szefa rządu (2006-2007), W. Janukowycz przygotowywał Ukrainę do akcesji w Światowej Organizacji Handlu. Również wtedy dbał o relacje handlowe z Warszawą, choć inne płaszczyzny współpracy nie znajdywały jego uznania[6]. Natomiast w czasach pierwszego premierostwa (2002-2005), gdy uchodził za jawnie prorosyjskiego, w negocjacjach nad Wspólną Przestrzenią Gospodarczą, sprzeciwiał się i jak mógł opóźniał moment podpisania umowy przyznającej Kijowowi członkostwo w tym gremium[7].

Kim więc jest W. Janukowycz? Wypada tu odwołać się do opinii specjalistów od sytuacji politycznej na Ukrainie, którzy szukając analogii porównali W. Janukowycza do Aleksandra Kwaśniewskiego i  Richard’a Nixona. Pierwszy z nich, obejmując w 1995 r. urząd prezydenta Polski postrzegany był jako zagrożenie dla młodej, suwerennej państwowości. Obawiano się, iż podąży w swej polityce za ideałami swego komunistycznego rodowodu. Mylono się. Z perspektywy dekady widać, iż A. Kwaśniewski prowadził proeuropejską politykę, a za czasów jego rządów Polska przystąpiła do Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO) i Unii Europejskiej (UE). Upodabnia to W. Janukowycza do tego polityka, gdyż w przeciwieństwie do Wiktora Juszczenki, nie wyraża on zdecydowanie dążeń integracyjnych z organizacjami świata zachodniego. Nie oznacza to jednak, iż nie czyni nic w tym kierunku[8].

Gdy zaś mowa o drugie porównanie, to słowem wyjaśnienia należy wspomnieć o nawiązaniu stosunków między Chińską Republiką Ludową a Stanami Zjednoczonymi. Była to tzw. dyplomacja pingpongowa. Tylko pozornie wydarzenia z lat 70-tych XX wieku nie wiążą się z Ukrainą.  Następca W. Juszczenki, obojętnie czy byłaby nim „żelazna Julia”, czy też W. Janukowycz, musiał znormalizować stosunki z Rosją[9]. Północny sąsiad Ukrainy podobnie jako komunistyczne Chiny to zbyt ważny sąsiad by można go ignorować. Nigdy zresztą do końca Kijów nie wyrzekał się kontaktów z Moskwą. Nawet Julia Tymoszenko, pełniąc obowiązki premiera, na początku 2010 r., prowadziła nieoficjalne rozmowy z Rosjanami na temat przedłużenia dzierżawy baz na Krymie i nowego kontraktu na gaz[10].

Podsumowując wątek i nawiązując do tezy o poglądach ukraińskich polityków jako kostiumie, należy przywołać raportu z maja 2009 r., autorstwa Nico Popescu i Andrew Wilsona pod tytułem „Polityka Unii Europejskiej i Rosji wobec Wspólnych Sąsiadów” [11]. Analitycy European Centre Foreign Affairs stawiają tezę, iż „duch titoizmu” krąży po Europie Wschodniej”. Wynika to z relatywnie większej słabości państw położonych między UE a Rosją od krajów kandydackich z Europy Środkowej w latach 90-tych. Uczestnicy Partnerstwa Wschodniego dążą do wzmocnienia ograniczonej suwerenności. Po trzecie zaś trwa rywalizacja między Rosją i UE o te państwa. Choć trudno stwierdzić, czy ta ostatnia kwestia to skutek dwóch powyższych czynników, czy ich przyczyna[12].

Umowa charkowska

Warto przyjrzeć się teraz konkretnym wydarzeniom. Już w parę miesięcy po objęciu funkcji prezydenta, W. Janukowycz zawarł umowę o rabacie gazowym i przedłużeniu dzierżawy bazy Floty Czarnomorskiej. Należało spodziewać się, choćby dlatego, że umowa zawarta przez nowego prezydenta 21 kwietnia 2010 r. w Charkowie wpisuje się w serwowany przez media przekaz zgodnie z którym W. Janukowycz to polityk prorosyjski znalazł jedynie potwierdzenie.

Patrząc z punktu widzenia Federacji Rosyjskiej wypada stwierdzić, iż wykorzystała ona skuteczny wobec Ukrainy instrument w postaci dostaw surowców, w zamian zaś otrzymała konkretne i bardzo pożądane ustępstwo. Tak należy rozumieć zapis o przedłużeniu obecności Floty Czarnomorskiej na Krymie aż do 2042 r. w zamian za 30% upust na dostawy rosyjskiego gazu[13]. Z perspektywy roku widać, że Ukraińcy stracili, gdyż ceny są niższe, ale nie są niskie jak sugeruje A. Wilson[14].

Ukraina podąża na zachód

Co się tyczy integracji z NATO, do pewnego stopnia problem ten nie istnieje już na agendzie politycznej. Choć zgodnie z opinią rosyjskiego politologa Siergieja Markowa zawarta ukraińsko-rosyjska umowa nie wyklucza członkostwa Ukrainy w Sojuszu[15]. W rzeczywistości jednak biorąc pod uwagę inne działania W. Janukowycza (np. likwidację agend rządowych zajmujących się rozwojem stosunków z NATO[16], czy też wycofanie Ukrainy przez W. Janukowycza ze starań o członkostwo[17], niemal równocześnie z charkowską umową), można odłożyć ad acta wszelkie euroatlantyckie inicjatywy.

Z  pewnością można stwierdzić, iż prezydentura W. Janukowcza upływa w cieniu kwestii nie tak medialnych jak aspiracje do członkostwa w organizacjach świata zachodniego. Wiele wskazuje, że jego rządy będą wspominane jako czas, gdy gospodarka zdominowała ukraińską politykę. Przekładając zaś tą tezę na język rzeczywistych wydarzeń wypada określić je jako: pełzający proces integrowania się z Europą z jednoczesnym wygrywaniem dwóch wielkich bloków gospodarczych. Tak bowiem należy rozumieć powtarzające się co jakiś czas informacje o możliwym przystąpieniu do Unii Celnej składającej się dotąd z Rosji, Białorusi  i Kazachstanu, co stoi w sprzeczności z aspiracjami przystąpienia do strefy wolnego handlu z Unią Europejską i Światowej Organizacji Handlu[18]. Oczywiście ukraińscy politycy pomijają tą kwestię milczeniem. Czy jednak zagadnienie to stanowi rzeczywisty dylemat dla ukraińskiej klasy politycznej? Wszak już dość dawno Mykoła Riabczuk stwierdzi: „reunifikacja imperium skazana jest na porażkę”[19].

Wciąż więc jesteśmy świadkami rywalizacji, w której Ukraina stanowi stawkę w grze. Oczywiście zjawisko to nie ma tego natężenia, co za prezydentury W. Juszczenki. Wciąż jednak możemy obserwować wzrost nerwowości wśród kremlowskich elit, gdy ukraińska dyplomacja prowadzi samodzielną politykę. Dość wspomnieć o prawdopodobieństwie podpisania za polskiej prezydencji  umowy o wolnym handlu między Kijowem a Brukselą. Negocjacje między stronami przyspieszyły na wiosnę 2011 r., co zaniepokoiło Rosję do tego stopnia, iż Władimir Putin przybył do Kijowa w kwietniu, tuż przed przyjazdem Donalda Tuska[20].

Mając na uwadze dotychczas opisane wydarzenia można odnieść wrażenie, iż Ukraina pod rządami W. Janukowycza, skłania się ku opcji europejskiej. Jednak musimy pamiętać, iż analizując częstotliwość spotkań najwyższych dostojników państwowych, relacje rosyjsko-ukraińskie nadal pozostają najważniejszymi stosunkami międzypaństwowymi w jakich pozostaje Kijów. Dla Unii zaś Ukraina, wraz z Europą Wschodnią to wciąż angle mort[21] – obszar z którym nie wiadomo co zrobić. Stąd też wielorakie próby okiełznania przez Brukselę, pod postacią Partnerstwa Wschodniego[22], czy też innych, różnorakich inicjatyw, jak Synergia Czarnomorska.

Nadzieje i zagrożenia

Należy jednak zaznaczyć, iż W. Janukowycz to odpowiedni kandydat dla jednoczącej się Europy. Nie domaga się konkretnych obietnic. Sprawdzają się więc przewidywania, że głowa państwa ukraińskiego prowadzić będzie politykę wygodną dla zachodnich decydentów, zawierającą się w haśle: „integracje – nie, gospodarka – tak”. Szczególnie, iż na forum UE, już w latach 2001-2002, zapadła decyzja, że państwa objęte Europejską Polityką Sąsiedztwa nie są przeznaczone do członkostwa[23]. Skąd inąd strategia przyjęta w stosunkach zewnętrznych przez W. Janukowycza to swoisty „konkurs ofert”[24] odpowiadający poglądom społeczeństwa[25].

Pewną nadzieją na rozwój relacji europejsko-ukraińskich pozostawia polska prezydencja. Warszawa z pewnością będzie chciała zintensyfikować stosunki ze Wschodem. Jednak na przeszkodzie stoją wyzwania związane z „arabskim przebudzeniem”. Po drugie zaś, wyzwaniem polskiej prezydencji będzie rywalizacja wewnątrz Unii między zwolennikami wzmocnienia wymiaru południowego a wschodniego sąsiedztwa. Tu też nie wolno zapomnieć o niezwykle istotnym stanowisku Niemiec[26].

Dla ukraińskiej tożsamości ważne będzie z pewnością Euro 2012 r. Warto wspomnieć, że W. Janukowycz wyprowadził Ukrainę ze ślepej uliczki, co groziło odebraniem imprezy przez UEFA[27]. Mistrzostwa stanowią szansę dla ukraińskiej gospodarki, zwłaszcza dla branży turystycznej[28]. Z decyzji piłkarskich władz wyciągnąć można wniosek, iż Ukraina staje się z wolna równorzędnym partnerem Europy. W tym kontekście istnieje szansa ściślejszego powiązania Kijowa z Unią w przyszłości[29]. Dobrze zdany egzamin ze zorganizowania  mistrzostwa może stać się szansą dla narodowego zjednoczenia Ukraińców i utrwaleniu tożsamości narodowej. Nic tak bowiem nie zbliża ludzi jak gremialny krzyk w obronie własnej bramki[30].

Podsumowując, demonizowanie W. Janukowycza to uleganie stereotypom. Z pewnością nie prowadzi on polityki zgodnej z euro-standardami. Tak nie można jednak spoglądać na działania polityka z obszaru postradzieckiego. Z punktu widzenia Ukraińców, W. Janukowycz prowadzi politykę odpowiednią. Ukraina bowiem to wciąż kraj położony na pograniczu, tym razem między dwoma blokami gospodarczymi. Geograficzna rozciągłość tego państwa sprawia, iż zapewne pozostanie ono wierne wielowiekowej tradycji pozostawania na skraju dwóch światów, jako most i bufor, między Europą i Rosją.

Natomiast elity wciąż nie prowadzą spójnej polityki długookresowej, wręcz zachowują się jak nieprzewidywalny kierowca na drodze. Ukraińscy politycy rozwiązują problemy  na bieżąco. W chwilach kryzysowych zaś sprawiają wrażenie, jakby powtarzali: „jakoś to będzie”[31].

Źródło: Łysek W., Polityka zagraniczna Ukrainy pod rządami Wiktora Janukowycza, (w:) Europa, 8, 2012, s. 173-179.

Fot. Wikimedia Commons


[1] Przyjęcie wielowektorowości przez ukraińskie elity na początku lat 90-tych wynikało z: próby uniknięcia izolacji, zmniejszenia uczucia niepewności, a przede wszystkim wyrwania się spod zależności Rosji. Skutki bywały jednak odwrotne od zamierzonych. Zob. więcej J. J. Bruski i A. Chojnowski, Ukraina, Warszawa 2006, s. 233 p 42. Doktrynę wielowektorowości sformułował minister spraw zagranicznych Ukrainy Anatolij Złenko, w styczniu 2001 r.. Zob. więcej: T.A. Olszański, Trud niepodległości. Ukraina na przełomie tysiącleci, Kraków 2003, s. 126-127.

 

[2] Wypowiedź P. Kowala [w:] Dokąd zmierza Ukraina, spotkanie zorganizowane przez Ośrodek Myśli Politycznej, w dniu 2 marca 2001 roku, stenogram w posiadaniu autora.

 

[3] Cyt. za: W. Portnikow, Imperium z puzzli, „Polityka”, nr 50, 16 grudnia 2006, s. 6.

 

[4]Wypowiedź A. Brzezieckiego [w:] Dokąd…, spotkanie zorganizowane przez Ośrodek Myśli Politycznej, w dniu 2 marca 2001 roku, stenogram w posiadaniu autora.

 

[5] Zob. więcej: T. Kapuśniak, Ukraina jako obszar wpływów międzynarodowych po zimnej wojnie, Warszawa – Lublin 2008,   s. 154 p. 124.

 

[6] Zob. więcej: A. Szeptycki, Janukowycz a sprawa polska, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 2 (X)/2010, s. 59 oraz A. Szeptycki, Sytuacja polityczna na Ukrainie i jej implikacje międzynarodowe, Biuletyn nr 8 (422), 15 lutego 2007, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych .

 

[7] Zob. więcej: Wiktor zawodowiec, „Tygodnik Forum”, Nr 32-33/2006 (7.08–20.08.2006), s. 7   [za:] „Politcom. ru”.

 

[8] Wypowiedź A. Brzezieckiego [w:] Dokąd…, spotkanie zorganizowane przez Ośrodek Myśli Politycznej, w dniu 2 marca 2001 roku, stenogram w posiadaniu autora.

 

[9] A. Wilson, Dealing with Yanukovych’s Ukraine, 18 March 2010, European Center on Foreign Relations [za:] www.ecfr.eu/content/entry/dealing_with_yanukovychs_ukraine_andrew_wilson, dokument pobrany 20 maja 2010.

 

[10] Por. A. Górska, Kronika i komentarze: Ukraina – Problemy budżetowe Ukrainy?, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 2 (IV) 2009, s. 19; Zob. więcej: Russia’s Putin wants new year without gas “shocks”, 20 November 2009, [brak autora], [za:] www.rferl.org/content/Russias_Putin_Wants_New_Year_Without_Gas_Shocks/1883 024.html , (data dostępu: 26 listopada 2009) oraz J. Leptun, Wektory nie do pogodzenia, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 2 (II) 2008, s. 34-35.

 

[11] N. Popescu, A. Wilson, European and Russian power in the troubled neighbourhood,19 June 2009, The European Council on Foreign Relations [za:] www.ecfr.eu/content/entry/ecfr_eastern_neighbourhood_wilson _popescu, (data dostępu: 11 kwietnia 2010).

 

[12] Zob. więcej: A. Wilson, Interesy, nie filantropia, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 2 (X) 2010, ss. 18-24. Główna teza autorów raportu, którą definiują jako „titoizm”, to balansowanie w geopolityce. W tym celu konieczne jest wyważenie trzech czynników: aspiracji Rosji, polityka sąsiadów w Europie Wschodniej próbujących ugrać coś na geopolitycznej scenie oraz wątpliwe zaangażowanie Unii Europejskiej.

 

[13] R Oliphant, A Dubious Victory, 22 April 2010, „Russia Profile” [za:] www.russiaprofile.org/international/a127 1961520.html, dokument pobrano 1 maja 2010.

 

[14]Por. A. Wilson, What are the Ukrainians playing at?, 30 April 2010, European Center on Foreign Relations [za:] www.ecfr.eu/content/entry/commentary_what_are_the_ukrainians_playing_at, dokument pobrany 20 maja 2010.

 

[15] R Oliphant, A Dubious…. .

 

[16] Informacje ze świata – program J. Pałasińskiego, TVN24, 6 kwiecień 2010, 16:40-17:00.

 

[17] Por. A. Wilson, What are…, 30 April 2010, European Center on Foreign Relations [za:] www.ecfr.eu/content/entry/commentary_what_are_the_ukrainians_playing_at, (data dostępu 20 maja 2010).

 

[18] Zob. więcej: S. Matuszak, W. Konończuk, The negotiations on the UE-Ukraine Association Agreement and Russia, 18 April 2011, Eastern Partnership Community  [za:] www.easternpartnership.org/publication/economy/2011-04-18/negotiations-eu-ukraine-association-agreement-and-russia, (data dostępu: 2 maja 2011).

 

[19] Cyt. za: A. Kudla Wynnyckyj, Mykola Ryabchuk speaks on Ukraine's future and political forces, „ The Ukrainian Weekly”, 6 June 1999, No. 23, Vol. LXVII [za:]www.ukrweekly.com/old/archive/1999/239915.shtml, (data dostępu: 2 maja 2011).

 

[20] Zob. więcej: Tusk: popieramy unijne aspiracje Ukrainy, [brak autora], 13 kwiecień 2011, TVN24 [za:] www.tvn24.pl/12691,1699397,0,1,polska-popiera-unijne-aspiracje-ukrainy-_-zadeklarowal-premier-donald-tusk, wiadomosc.html, (data dostępu: 1 maja 2011).

 

[21] Angle mort – (pl. martwy punkt), strefa pozostająca poza możliwościami postrzegania obserwatora. Termin ten najczęściej odnosi się do ruchu ulicznego i części przestrzeni, która pozostaje poza kontrolą kierowcy. Tezę o tym, iż Ukraina stanowi problem dla UE potwierdza m.in. wypowiedź przewodniczącego Komisji Europejskiej – Romano Prodiego,  z 2004 r.: istnieje wiele przyczyn, by Ukraina pełniła dla Unii Europejskiej taką funkcję jak Nowa Zelandia[21]. Cyt. za: K. Barysch and C. Grant, Russia, the EU and Ukraine: not a tug of war, Centre for European Reform, briefing note, 2 December 2004 [za:] www.cer.org.uk/pdf/briefing_ukraine_dec04.pdf, (data dostępu: 20 stycznia 2010).

 

[22]Propozycje przedstawione przez Brukselę nie miały charakteru „milowego kroku”. Inicjatywa niczym nie różni się od dotychczasowego pakietu współpracy. Wobec tego ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych postrzega polsko-szwedzką inicjatywę jako wsparcie w procesie realizacji kryteriów ewentualnego członkostwa w UE. U genezy Partnerstwa tkwi jednak błąd podstawowy, w jego ramach znajdują się zróżnicowane pod względem funkcjonującej demokracji państwa takie jak Gruzja i Ukraina, z drugiej zaś Białorusi czy Azerbejdżan. Stąd też zrozumiałe wydaje się rozczarowanie ukraińskich ekspertów zszokowanych faktem zakwalifikowania Ukrainy do programu z krajami, które nawet nie deklarują chęci zbliżenia z Unią. W praktyce bowiem wymaga się od Ukrainy obniżenia europejskich aspiracji. Zob. więcej: S. Sidorenko, Ukraina, kraj numer jeden [w:] Partnerstwo oczami Wschodu. Ankieta, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 2 (X)/2010, s. 39 oraz D. Jankowski, Nieskuteczna wielowektorowość, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 2 (X)/2010, s. 163 oraz P. J. Borkowski, K. Dośpiał-Borysiak, T. Kapuśniak, Wymiar południowy, północny i wschodni Unii Europejskiej: osiągnięcia, szanse, wyzwania, Lublin – Łódź – Warszawa 2009 oraz A. Górska, Kronika i komentarze: Ukraina – Ukraina na drodze do UE i NATO, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 1 (III) 2009, s. 20.

 

[23] Wypowiedź S. Górki [w:] Dokąd…, spotkanie zorganizowane przez Ośrodek Myśli Politycznej, w dniu 2 marca 2001 roku, stenogram w posiadaniu autora.

 

[24] Wypowiedź P. Kowala [w:] Dokąd…, spotkanie zorganizowane przez Ośrodek Myśli Politycznej, w dniu 2 marca 2001 roku, stenogram w posiadaniu autora.

 

[25]Zgodnie z ostatnimi badaniami za opcją zachodnią opowiada się 15% Ukraińców, za wschodnią 22%,                  za wielosektorowością 33%, a wciąż nie ma zdania 30%.  Zob. więcej: J. Konieczna-Sałamatin, Ukraina – ucieczka od wyboru, „Nowa Europa Wschodnia, nr 3-4 (XVII – XVIII)/2011. ss. 205-214.

 

[26] Zob. więcej: Polska – partner Wschodu, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 3-4 (XVII – XVIII)/2011, ss. 151-214. Tam też więcej nie tylko o rywalizujących wymiarach UE: południowym i wschodnim (zob. szczególnie: D. Cadier, Partnerstwo Wschodnie po arabskich rewolucjach, ss. 183-191), lecz także o wpływie polskiej prezydencji na stosunki z Ukrainą: Miejsce Ukrainy jest w Unii. Z Walerijem Czałym, byłym wiceministrem spraw zagranicznych Ukrainy, rozmawia Piotr Pogorzelski,, ss. 198-204).

 

[27] W. Janukowycz dzięki monolityczności swego obozu politycznego, zdominowaniu władz regionalnych i centralnych mógł swobodnie uniknąć większości trudności z jakimi borykali się jego skłóceni poprzednicy. Swemu zaangażowaniu dał wyraz m.in. podczas wizyty Michaela Platiniego na Ukrainie w sierpniu 2010 r. . Zob. więcej: Janukowycz: organizacja Euro2012 to sprawa honoru, [brak autora], 12 sierpień 2008, Money.pl [za:] www.news.money.pl/artykul/janukowycz;organizacja;euro;2012;to;sprawa;honoru,38,0,654886.html, (data dostępu: 30 marca 2011).

 

[28] Zob. więcej: P. Pogorzelski, Ukraińskie Euro-jajo 2012, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 5 (VII)/2009, ss. 59-66.

 

[29] M. Leniar, Członkostwo w Unii Europejskiej – szansa czy idee fixe ukraińskiej polityki? [w:] „Zeszyty Naukowe Zakładu Europeistyki, Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie”, A. Jurkowska, M. Szewczyk (red.),  nr 3, Rzeszów 2007,  s. 162-163.

 

[30] Cyt. za: T. A. Kisielewski, Schyłek Rosji, Poznań 2007, s.169. Słuszność tej opinii potwierdza choćby przykład Niemiec. Drużyna ta zdobyła w 1954 r. tytuł mistrzów świata w piłce nożnej. Pozwoliło to Niemcom odzyskać poczucie godności i własnej wartości oraz wyzbyć się traumy po faszystowskich rządach i II wojnie światowej.

 

[31] O. Drul, Dwa warianty, czyli jeden [w:] Ukraińskie scenariusze. Ankieta, „Nowa Europa Wschodnia”, nr 6 (VIII) 2009, s. 54.

 

Komentarze

komentarze

stat4u