Konrad Gadera: Napięta sytuacja w Azji Środkowej

Konrad Gadera

Wraz z nadejściem Nowego Roku sytuacja w Azji Środkowej stała się jeszcze bardziej napięta. 11 stycznia doszło do walk między siłami Tadżykistanu i Kirgistanu stacjonującymi w Kotlinie Fergańskiej. Wydaje się, iż ten incydent był zaskoczeniem dla władz obu państw, które natychmiast podjęły rozmowy mające załagodzić zaistniałą sytuację.

Wydarzenie to wpisuje się w szerszy konflikt, który można określić jako „problem Kotliny Fergańskiej”. Ten gęsto zaludniony i relatywnie bogaty region Azji Środkowej jest podzielony między Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan. Po rozpadzie Związku Radzieckiego wytyczenie granic na tym obszarze było niezwykle trudne. Największą trudnością, przed jaką stanęli politycy, było ogromne zróżnicowanie etniczne. Zdaje się, iż niewiele zrobiono dla rozwiązania tego problemu. Czasami wzrost napięć między grupami prowadzi wprost do otwartych walk (sytuacja taka miała miejsce w Andiżanie w 2005 roku). Sami mieszkańcy Kotliny mają często problem z określeniem swojej przynależności państwowej. Dla przykładu, etniczni Tadżycy uważają, iż zamieszkałe przez nich obszary są częścią niepodległego Tadżykistanu. W podobnym tonie wypowiadają się również przedstawiciele innych grup narodowych.

8 stycznia po długotrwałych negocjacjach przedstawiciele obu państw doszli do konsensusu dotyczącego wspólnego patrolowania granic łączących Kirgistan i Tadżykistan. Wicepremier Kirgistanu Tokon Mamytow ogłosił sukces, jakim miało być ustalenie przebiegu fragmentu granicy o długości ponad 40 km. Było to niezwykle ważne oświadczenie mogące być początkiem realnego rozwiązania problemu wytyczenia granic państw poradzieckiej Azji. Wszystko to jednak okazało się jedynie deklaracjami, ponieważ w związku z incydentem granicznym doszło do wstrzymania dalszych rokowań.

Bezpośrednim wydarzeniem zaostrzającym stosunki między oboma państwami była decyzja Kirgistanu o budowie drogi biegnącej przez sporne terytorium. Inwestycja infrastrukturalna mogła zaburzyć bardzo delikatną równowagę w Kotlinie Fergańskiej. Cały rok 2013 naznaczony był wieloma incydentami na pograniczu kirgisko-tadżyckim. Napięcia te szczególnie widoczne sbyły w okolicach miasteczka Vorukh zamieszkałego przez 30 tysięcy Tadżyków. Od lat oskarżają oni miejscową policję o prześladowania oraz celowe utrudnianie dostępu do osady poprzez blokowanie dróg. Zdaje się jednak, iż władze obu państw nie poświęciły dostatecznej uwagi narastającemu konfliktowi na spornym terytorium. Szereg zaniedbań musiał prowadzić do eskalacji niezadowolenia i zaistnienia incydentu zbrojnego.

Opinię tę podziela rosyjski ekspert ds. Azji Środkowej Aleksander Kniaziew. Według niego, obok narastającego napięcia między Tadżykami i Kirgizami, ważnym czynnikiem prowadzącym do nieuniknionego konfliktu jest bardzo wysoki wskaźnik przestępczości w rejonie Kotliny Fergańskiej. Badacz ten nie ma wątpliwości, iż droga do normalizacji stosunków między oboma państwami będzie bardzo długa.

11 stycznia 2014 roku w okolicach wsi Kok Tasz doszło do starć między służbami granicznymi Tadżykistanu i Kirgistanu. Według doniesień agencji prasowych w wyniku walk rannych zostało dwóch Tadżyków oraz sześciu Kirgizów. Trudno jednoznacznie określić, kto rozpoczął walki, jednak według doniesień mediów mogło dojść nawet do użycia artylerii. Wspominany już wicepremier Kirgistanu T. Mamytow stwierdził, iż na miejscu walk znaleziono pozostałości po pociskach moździerzowych użytych przez siły tadżyckie do ostrzału punku granicznego. Władze Tadżykistanu nie zdecydowały się odpowiedzieć na postawione w taki sposób zarzuty. 13 stycznia oba kraje wycofały swoje siły zbrojne ze spornego obszaru.

Wobec zaistniałego konfliktu może się wydawać, iż większą inicjatywą wykazuje się dyplomacja kirgiska. Niemal od razu szef dyplomacji Kirgistanu wydał oświadczenie, według którego rząd tego państwa jest bardzo zaniepokojony faktem, iż tadżyccy żołnierze otworzyli ogień na obcym terenie. 14 stycznia do Biszkeku został wezwany na konsultacje kirgiski ambasador w Tadżykistanie Urmat Saralajew. Może to oznaczać długotrwałe zawieszenie stosunków dyplomatycznych między oboma krajami.

Sytuacja wydaje się być niezwykle poważna. Jednak zdaniem tadżyckiego politologa Parviza Mullajanowa, incydent z 11 stycznia nie musi prowadzić do otwartego konfliktu zbrojnego. Według analityka najważniejsze dla rozwiązania sporu jest podjęcie dialogu między władzami obu państw. Jednak początkiem rozmów musi być określenie, która ze stron odpowiedzialna jest za wybuch walk. Zdaniem szefowej Międzynarodowej Fundacji na Rzecz Tolerancji Raji Kadyrow, to właśnie ustalenie, kto jako pierwszy otworzył ogień jest podstawą nawiązania jakichkolwiek rozmów prowadzących do osiągnięcia konsensusu.

Photo: Uwe Dedering, CC 3.0

Komentarze

komentarze

stat4u