Michał Siudak: Ukraińska polityka historyczna to droga donikąd

Ukrainski_IPNdr Michał Siudak
 
Polityka historyczna Ukrainy nabrała jednoznacznie banderowskiego charakteru po 2014 roku, a dokładnie z chwilą mianowania na stanowisko przewodniczącego Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wjatrowycza, związanego ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy. Zdecydował on, że ideą, mającą jednoczyć współczesnych Ukraińców, będzie martyrologia Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz wkład Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w budowanie ukraińskiej państwowości i tożsamości. Warto postawić pytanie, dlaczego Kijów postawił na OUN – UPA? Przecież heroizacja tej organizacji konfliktuje Kijów ze strategicznym polskim partnerem oraz Węgrami, Słowacją, Rumunią i oczywiście Federacja Rosyjską. Dla wnikliwego badacza spraw ukraińskich nie jest to żadnym zaskoczeniem. 
 
W dotychczasową nieporadność klasy rządzącej na Ukrainie w kwestii kształtowania polityki historycznej wkroczyła diaspora ukraińska z Kanady, USA i Niemiec. Poprzez swoje wydawnictwa, internet i sieć wpływów naukowo – polityczno – towarzyskich, od dawna kształtowała wśród Ukraińców galicyjskich pojmowanie ukraińskiego patriotyzmu jako antyrosyjskiego i antypolskiego,  opartego na darwinistycznym integralnym nacjonalizmie D. Doncowa i J. Łypy. Akcja diaspory trafiała na podatny grunt: toczącej się pełzającej wojny w Donbasie z „agresorem ze Wschodu”, kryzysu społecznego i gospodarczego, który potrzebuje jasnej i jednoznacznej ideologii. 
 
Ponadto, ideologia D. Doncowa, St. Bandery i J. Łypy zmierza do wyswobodzenia Ukrainy od wszelkich wpływów rosyjskich. Jednym z najważniejszych założeń ukraińskiego nacjonalizmu jest zamknięcie Rosji w jej przestrzeni etnograficznej, to znaczy sprowadzenie tego państwa do rangi średniego bytu politycznego na granicy Eurazji. I tutaj należy szukać głównej przyczyny, dlaczego tzw. świat Zachodni, a szczególnie USA, nie protestuje przeciwko gloryfikacji organizacji biorącej czynny udział w ludobójstwie Polaków, Żydów oraz innych narodów mieszkających na Ukrainie. USA zdają sobie sprawę, że jedyną siłą na Ukrainie, która może wyszarpać to państwo ze strefy wpływów rosyjskich są nacjonaliści spod znaku Bandery: wiedzą to doskonale, gdyż w czasie Zimnej Wojny pilotowali wiele organizacji diaspory Ukraińskiej. Warto chociażby wspomnieć J. Stećkę, który był przewodniczącym Antybolszewickiego Bloku Narodów – organizacji stworzonej i utrzymywanej przez CIA. Gloryfikacja OUN – UPA na Ukrainie służy amerykańskim interesom w rozgrywce z Rosją. 
 
Jest jeszcze jedna przyczyna obecnej polityki historycznej Ukrainy: członkowie tzw. batalionów ochotniczych oraz walczący w strefie ATO są nacjonalistami. W chwili obecnej stanowią dość pokaźną siłę, której obawia się rządząca w Kijowie oligarchia, która oczywiście w żadne idee, oprócz pieniądza, nie wierzy, ale boi się nacjonalistycznego przewrotu.
Jednak ten historyczny kurs Ukrainy zaprowadzi ją w niedalekiej przyszłości na manowce. Ukraina jest jedynym w Europie państwem, które próbuje budować tożsamość narodową na organizacji wyrosłej na rasizmie, etnocentryzmie, do tego współpracującej z  hitleryzmem.
 
Chorwacki przykład
Państwem, które podobnie jak Ukraina, pojawiło się na współczesnej scenie politycznej po rozpadzie Związku Sowieckiego, jest Chorwacja. Tutaj również rozwijała się na początku XX wieku rodzima wersja integralnego nacjonalizmu, wymierzonego w Serbów, Żydów, Włochów i Cyganów. Chorwaccy ustasze walczyli o wolne państwo, podobnie jak OUN, wolne od wszelkich mniejszości narodowych i etnicznych. W okrucieństwie i liczbie ofiar  znacznie przewyższali upowców. Tyle, że współczesne państwo chorwackie robi wszystko, aby nie być kojarzone z ideologią ustaszy. Na placach chorwackich miast próżno szukać pomników Ante Pavelicia i pozostałych działaczy tzw. Niepodległego Państwa Chorwackiego. Nie ma ulic działaczy ustaszowskich. Inaczej jest na Ukrainie – tutaj  mordercy kobiet i dzieci, tacy jak Dmytro Palijiw, Dmytro Klaczkiwskyj czy Roman Szuchewycz, mają swoje ulice i pomniki. 
Nikomu w Zagrzebiu nie przyszłoby do głowy, żeby ustaszy zrobić bohaterami kreskówek dla dzieci albo poświecić im grę planszową, gdzie dzielni wojownicy o Wielką Chorwację gromią wrażych serbskich nieprzyjaciół. Gdy do obecnego rządu chorwackiego weszła HNS (Chorwacka Partia Nacjonalistyczna), dość delikatnie i opłotkami nawiązująca do ustaszy, arcybiskup Zagrzebia nazwał to wydarzenie polityczną prostytucją.         
     
Bohaterem narodowym Chorwacji jest Nikola Tesla (chociaż w Serbii powiadają, że był Serbem), a nie Ante Pavelić. Na Ukrainie pomniki stawia się St. Banderze, a nie Sołomiji Kruszelnyćkiej. Chorwaci zrozumieli, że we współczesnym świecie liczy się tzw. medialny image państwa. Ich państwo musi się kojarzyć z przyszłością, słońcem i przyjaznym klimatem. I tak się rzeczywiście kojarzy. W przeciwieństwie do Ukrainy.   
 
Rola Polski
Polska w tym spektaklu powinna odgrywać rolę szczególną – w pierwszym rzędzie, powinna hamować nacjonalistyczne zapędy Ukrainy. Dzieje się jednak zupełnie odwrotnie. W historii światowej dyplomacji, złotymi literami zapisze się casus Bronisława Komorowskiego, który przemówił w Radzie Najwyższej Ukrainy, a zaraz po tym, ta Rada uchwaliła ustawę gloryfikująca organizację, która wsławiła się genocide atrox ludności w imieniu której przemawiał prezydent. Kolejną tragiczną postacią jest obecny Marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który w czasie gloryfikacji i świętowania UPA odbywa podróż na Ukrainę. 
 
Władze polskie robią niemalże wszystko, uciekają się do najbardziej czarownych form tłumaczenia obecnej sytuacji politycznej w Ukrainie, żeby tylko nie przyznać, że rozwija się tam nieprzyjazna nam wersja ukraińskiego patriotyzmu/ nacjonalizmu. 
 
Powinniśmy być szczególnie wyczuleni na wszelkie przejawy ukraińskiego nacjonalizm – patriotyzmu. To przecież OUN – UPA wymordowała nas w liczbie 136. tys. (Cz. Partacz). Powinniśmy blokować, protestować, odżegnywać się od obecnej polityki historycznej Ukrainy, mając na uwadze, że OUN – UPA  brała czynny udział w Holokauście. 
 
Konsekwencją ukraińskiej polityki historycznej powinno być  przystąpienie Polski do nieformalnego sojuszu Węgier – Bułgarii – Słowacji- Rumunii – Grecji – Mołdawii – Rosji w celu zagwarantowana praw mniejszości narodowych. Ale gławnyj szogun, architekt nowego porządku europejskiego, który ma nieprzemożny wpływ na polską klasę polityczną – nie pozwala.
 
I to właśnie – ubezwłasnowolnienie prowadzenia polityki – jest główną przyczyną niepowodzenia naszych akcji u progu XXI wieku. 
        
    

Komentarze

komentarze

stat4u