Michał Siudak: Polsko-ukraińska wojna na pomniki?

Huta_Pieniacka_graveyarddr Michał Siudak
 
Polska opinia publiczna oraz specjaliści zajmujący się problematyką wschodnią, zdążyli się już przyzwyczaić, że niemalże wszystko, co złego się wydarzy w stosunkach ukraińsko – polskich jest winą tzw. „trzeciej strony”, pod nazwą której kryje się Rosja w jej wszystkich odmianach i postaciach. Wszystko oczywiście – oprócz mianowania W. Wjatrowicza, apologety OUN – UPA na szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej i ustawy gloryfikującej wymienioną organizację. W tę – błędną moim zdaniem – narrację wpisują się rodzimi ukrainofile, którzy zaraz po zniszczeniu pomnika w Hucie Pieniackiej stwierdzali autorytatywnie, że za tym haniebnym wydarzeniem stoją rosyjskie służby specjalne. W podobnie błędne koło wpisują się środowiska filorosyjskie i antyukraińskie, które – cokolwiek by się nie wydarzyło złego w stosunkach polsko – ukraińskich – propagują wizję niezaangażowanej Rosji oraz złej antypolskiej i banderowskiej Ukrainy.
 
Warto zatem postawić pytanie – kto może stać za zniszczeniem pomnika w Hucie Pieniackiej i komu w chwili obecnej zależy na polsko – ukraińskiej wojnie na pomniki?
 
I. Rosja. Moskwie zależy na stałym pogarszaniu stosunków polsko – rosyjskich i nie jest wykluczone, że Rosjanie bezpośrednio lub pośrednio – przez swoją agenturę – szczególnie w obliczu możliwego resetu w stosunkach z Waszyngtonem, postanowili zaognić stosunki polsko – ukraińskie. Być może, ktoś na Kremlu stwierdził, że  Polacy odpowiedzą za zniszczenie pomnika polskiego na Ukrainie zniszczeniem pomnika ukraińskiego w Polsce i będzie można pokazywać Polaków i Ukraińców jako nacjonalistów, zagrażających bezpieczeństwu w Europie, co mogłoby prowadzić do dalszej izolacji zarówno Polski i Ukrainy na arenie międzynarodowej. Nacjonalizm oraz ksenofobia, rozwijające się w najlepsze pod okiem prezydenta Poroszenki, mogłyby być wykorzystane przez administrację prezydenta D. Trumpa do resetu stosunków z Kremlem. Krytycy tej wersji powiadają, że akcja w Hucie Pieniackiej raziła amatorszczyzną – moim zdaniem rosyjskie służby są jak dobry aktor dramatyczny, który potrafi zagrać nie tylko najtrudniejsza rolę, ale też wcielić się w postać objezdnego jarmarcznego komedianta.     
 
II. Ukraińscy nacjonaliści. Wbrew temu, co sądzą polscy ukrainofile, należy stwierdzić, że wśród części ukraińskich nacjonalistów są obecne silne nastroje antypolskie. Jest wielce prawdopodobne, że na fali ostatnich kampanii medialnych, usiłujących przekonać społeczeństwo Ukrainy, że stosunki polsko – ukraińskie ulegają pogorszeniu, któraś ze zorganizowanych lub „luźnych” grup nacjonalistów postanowiła wziąć odwet za zniszczenie ukraińskich upamiętnień na Podkarpaciu. Krytycy tej opcji wskazują, że wysadzenia krzyża nie mogła dokonać żadna grupa  nacjonalistów ze względu na święta ukraińskie lub rusycyzm w napisie wymalowanym na pomniku w Hucie Pieniackiej. Warto zatem zauważyć, że na Ukrainie istnieje wiele (co prawda marginalnych) organizacji o charakterze nacjonalistycznym i neopogańskim, odwołujących się do III Rzeszy, ponadto – wielu ukraińskich nacjonalistów i neofaszystów nie posługuje się językiem ukraińskim, np. środowiska kibicowskie w centralnej i wschodniej części kraju.             
III. Służby niemieckie. Tego wątku w Polsce się nie porusza. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że ukraińscy działacze polityczni i organizacje polityczne były w przeszłości związane z Niemcami. Wiemy, że istnieją środowiska w Niemczech zainteresowane resetem w stosunkach z Rosją i neutralizacją obecnych polskich władz, które naruszają interesy geopolityczne niemieckie w Europie Środkowo – Wschodniej. Z tej perspektywy, rozpętywanie polsko – ukraińskiej wojny na pomniki jest bardzo korzystne, ponieważ pozwalałoby uderzać w rząd w Warszawie, gdyż ten przyczynia się do wzrostu nacjonalizmu i ksenofobii w Polsce. Byłby to również pretekst do cofnięcia poparcia dla rządu w Kijowie, tolerującego skrajny nacjonalizm i faszyzm oraz nowego rozdania w stosunkach z Rosją.              
IV. Izrael i środowiska żydowskie na Ukrainie. Jak i poprzedniego, tego wątku w Polsce się nie porusza. Ukraińskie środowiska żydowskie i rząd w Tel – Avivie są więcej niż bardzo zaniepokojone obecną polityką historyczną Kijowa. Warto zauważyć, że zniszczenie pomnika w Hucie Pieniackiej spotkało się z bardzo ostrym potępieniem ze strony środowisk żydowskich na Ukrainie. Działacze żydowscy, m. inn. Eduard Doliński, nie mówili o ingerencji „trzeciej siły”, tylko winą za ten barbarzyński akt obarczali „ministra historii” W. Wjatrowycza i wskazywali, że jest to rezultat prowadzonej przez niego polityki historycznej. Ukraińscy Żydzi czują się obecnie bardzo zagrożeni odradzaniem się na  Ukrainie „urzędowego  banderyzmu” i oczekują zmiany ukraińskiej polityki historycznej. Wysadzenie pomnika pomordowanym przez oddziały SS Galizien przez „nieznanych sprawców”, nawiązujących do hitleryzmu, i w konsekwencji wojna pomnikowa polskich i ukraińskich nacjonalistów, daje poważne narzędzie nacisku w rekach Izraela na rząd w Kijowie. Ewentualna zmiana polityczna na Ukrainie i wymiana „nacjonalistów” na siły „umiarkowane”, umożliwiłaby reset w stosunkach Zachodu, USA i Izraela z Rosją.            
 
V. SBU lub ukraińskie środowiska zainteresowane zmianą władzy w Kijowie i wektorów ukraińskiej geopolityki. Nie można wykluczyć, że zniszczenie pomnika w Hucie Pieniackiej było „pokazówka” SBU. Być może ktoś w służbach ukraińskich, które przecież są kontynuacją KGB i GRU, stwierdził, że trzeba Polakom pokazać zdecydowanie, kto jest górą w wojnie pomnikowej. Być może była to „demonstracja siły” służb ukraińskich, bo to przecież na terytorium Polski jest nawet do 2 mln obywateli Ukrainy i raczej trudno sobie wyobrazić, że wśród nich służby ukraińskie nie maja swojej agentury. Być może rozpętanie wojny pomnikowej polsko – ukraińskiej leży w interesie jakiś środowisk ukraińskich zainteresowanych zmianą władzy na Ukrainie i rozpisaniem nowych wyborów w których zwyciężyłyby na dzień dzisiejszy siły pro – rosyjskie lub te które umożliwiłyby reset w stosunkach z Rosja. Nie można mieć wątpliwości, że na Ukrainie muszą istnieć prorosyjskie środowiska biznesowe powiązane ze służbami, które zdają sobie sprawę, że w obecnej sytuacji międzynarodowej Ukraina nie ma żadnych szans na członkostwo w UE i NATO, zaś szansą na zachowanie ich pozycji i wpływów jest powrót do kooperacji z Rosją.
 
Wnioski
Niniejsze opracowanie ma charakter czysto spekulatywny. Pokazuje, że stosunków polsko – ukraińskich nie można rozpatrywać jedynie z polonocentrycznego punktu widzenia. Na arenie międzynarodowej jest wielu graczy zainteresowanych uzyskaniem wpływów w tej wrażliwej części świata. Polskie elity polityczne i intelektualne popełniają zasadniczy błąd w oglądzie sytuacji w Europie Środkowo – Wschodniej, ponieważ oceniają ją z nieistniejącej już perspektywy zimnowojennej w której świat dzielił się dobry Zachód i zła Rosję. Wydaje się, że polskie i ukraińskie środowiska intelektualne i polityczne, zainteresowane prawdziwym partnerstwem, a nie udawaniem porozumienia, zamiataniem spraw niewygodnych i trudnych pod dywan, jak miało to miejsce przez ostatnie 25 lat, dostrzegą symbolikę wysadzonego w powietrze w Hucie Pieniackiej Krzyża, który w opinii wielu wybitnych Ukraińców i Polaków, powinien stać się fundamentem pojednania naszych narodów.                                                       
 
 

Komentarze

komentarze

stat4u