Michał Siudak: Międzymorze w komunikacyjnym klinczu

Trojmorzedr Michał Siudak 

Obecnie rządzący w Polsce obóz polityczny lansuje koncepcje polityczną Międzymorza. Ma się ona opierać na geopolitycznym patronacie Stanów Zjednoczonych nad tym projektem. Problem polega jednak na tym, że nikt tak naprawdę ze stron zainteresowanych nie ma pojęcia, jak ze strony praktycznej ten projekt miałby wyglądać.

Po pierwsze, jak sama nazwa wskazuje – w kwestiach praktycznych – członkowie owego sojuszu powinni być połączeni ideą zjednania Adriatyku, Bałtyku i Morza Czarnego. Zapewne siecią szybkich i tanich połaszczeń lądowych i rzecznych. W dniu dzisiejszym jedynym szklakiem drogowym łączącym Międzymorze jest autostrada (droga szybkiego ruchu) Dubrownik – Budapeszt – Bratysława Warszawa. Ten szlak komunikacyjny omija niemalże cały „Wschód Międzymorza”.

Postulatem pierwszej potrzeby Międzymorza powinno być wybudowanie tzw. wodnego korytarza Dunaj – Odra – Łaba, który umożliwiłby tani wodny transport towarów na osi Południowy Wschód – Północny Zachód. Dyskusji nt. tego projektu nie ma w Polsce, która podobnież ma być liderem projektu.

Międzymorze potrzebuje również nowoczesnego szlaku komunikacyjnego, konstytutywnego dla tego projektu, tzn. łączącego wszystkie newralgiczne punkty sojuszu. Takim szlakiem w chwili obecnej może być jedynie dobrze utrzymana autostrada. Warto zauważyć, że w Polsce autostrady służą komunikacji na osi Wschód – Zachód i odpowiadają starej prawdzie, że „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, przy czym starożytny Rzym został zastąpiony nowoczesnym Berlinem. Sztandarowym przykładem „rzymskiej” polityki Niemiec jest autostrada A2, która na całej swojej długości, ale szczególnie w okolicach Przemyślą – Korczowej, wcale nie służy ożywieniu miejscowej przedsiębiorczości, ale wyssaniu potencjału regionu w służbie prawdziwej stolicy ekonomicznej, jaką jest stolica Niemiec.

Z tego względu, najważniejszym projektem Międzymorza powinno być ożywienie ruchu gospodarczego na linii, która powinna stanowić bazę projektu – to znaczy, połączenie autostradowe i kolejowe Morza Czarnego i Bałtyku po możliwie jak najbardziej na Wschód wysuniętej linii. Takie połączenie jest oczywiście nie w smak regionalnemu hegemonowi, jakimi są Niemcy.

Jednym z najważniejszych zadań przed którym stoją polskie władze, jeżeli poważnie myślą o Międzymorzu, jest lobbowanie na rzecz stworzenia kanału komunikacyjnego Talin – Ryga – Wilno – Suwałki – Lublin – Przemyśl – Koszyce – Miszkolc – Oradea – Budapeszt – Konstanca – Warna – Burgas – Istambuł. Bez tego szlaku komunikacyjnego nie może być mowy o jakimkolwiek Międzymorzu.

Wybudowanie takiego szlaku komunikacyjnego przyczyniłoby się do znacznego rozwoju wschodnich terenów przygranicznych Polski, Słowacji i Węgier, które są najbardziej zapuszczonymi prowincjami UE – mają zresztą nimi być w interesie hegemonistycznej polityki niemieckiej.

Polskie władze powinny bardzo poważnie wziąć pod uwagę podłączenie polskiego systemu drogowego do planowanych projektów sąsiadów. Pierwszym zdaniem powinno być zbudowanie odpowiednich dróg na wschodzie Polski i podłączenie ich do drogi prowadzącej do Preszowa i Koszyc. Polska dyplomacja powinna czynnie ten projekt wspierać, jako strategiczny dla rozwoju Rzeczpospolitej Polskiej, ponieważ wschodnie regiony Polski zawsze były związane z Morzem Czarnym – pozbawienie ich tych związków oznacza marazm i stagnację, którą obserwujemy dzisiaj.    

 

Komentarze

komentarze

stat4u