Mateusz Ambrożek: „Pękanie Rimlandu” jako sposób rywalizacji hegemonicznej

Heartland_RimlandMateusz Ambrożek

WSTĘP

Rywalizacja hegemoniczna, podobnie do układu dwubiegunowego czy równowagi sił, stanowi rodzaj przekształceń struktury systemu międzynarodowego w zależności od aktualnego rozkładu potencjałów podmiotów uczestniczących w układzie sił. Niemniej jednak, cykl hegemoniczny różni się od pozostałych wymienionych form charakterem przemian, kierunkiem oraz sposobem ich dokonywania.

Charakter przemian w układzie hegemonicznym dotyczy zastąpienia jednego podmiotu innym. Zgodnie z teorią cykli hegemonicznych George’a Modelskiego challenger (państwo rzucające wyzwanie aktualnemu hegemonowi) dąży do zajęcia jego stanowiska. Można zatem interpretować cykl hegemoniczny jako swoistą wojnę na szczycie, wobec której pozostałe podmioty – czy to mocarstwa regionalne, czy to podstruktury systemu międzynarodowego – pełnią rolę tylko i wyłącznie sworzni politycznych, katalizatorów przemian lub wrażliwych regionów geopolitycznych w zależności od ich umiejscowienia w systemie międzynarodowym, rozkładu potencjałów lub możliwości artykulacji interesów.

Kierunek przemian ładu hegemonicznego jest związany z charakterem sytuacji. Zasadniczo hegemon w danym ładzie może zostać obalony przez państwo o zbliżonym do siebie potencjale (według Modelskiego, challenger w chwili wkroczenia do fazy delegitymizacji powinien posiadać co najmniej 80% potencjału hegemona). Wyklucza to możliwość transformacji ładu hegemonicznego do układu dwu- lub wielobiegunowego. Jeżeli rywalizacja mocarstw odbywa się zgodnie z cyklem hegemonicznym, czyli bez pojawienia się innych ośrodków siły aspirujących do miana hegemona, przekazanie władzy nowemu hegemonowi odbywa się wprost proporcjonalnie do słabnięcia dotychczasowego hegemona.

W powyższym artykule zajmiemy się jednak tylko kwestią sposobu, nazwaną przez autora „pękaniem Rimlandu”. W literaturze naukowej zasadniczo pomija się sposób konstrukcji układów politycznych podczas rywalizacji hegemonicznej, skupiając się jedynie na charakterze i kierunkach przemian. Ostatnio sytuację tę zmienił dr Jacek Bartosiak, który w swoich rozważaniach tworzy alternatywne konfiguracje geopolityczne doby wojny hegemonicznej skupiając się na konkretnych działaniach operacyjnych, które w jego opinii okażą się wiążącymi. Warto jednak zauważyć, że kreowanie nowego wymiaru hegemonii w postaci powiązań politycznych między ośrodkami siły znajdujących się na jednej przestrzeni geopolitycznej jest jednak ontologicznie wcześniejsze od rezultatów zmian, wynikających z charakteru przemian czy ich kierunku.

CZYM JEST „PĘKANIE RIMLANDU”?

By odpowiedzieć na pytanie zawarte w podtytule, należy opisać w skrócie proces decyzyjno-geopolityczny podejmowany przez decydentów głównych potęg. Do tego trzeba stwierdzić obiektywnie występującą słabość hegemona, wynikającą choćby z niemożności kontroli własnych stref wpływów (vide: pułapka Kindlebergera) czy wydłużenia linii strategicznych odwrotnie proporcjonalnie do zasobów, dzięki którym można je kontrolować. Każda nauka dodałaby do słabnącego hegemona jeszcze szereg innych obserwacji – ekonomiści uznaliby za taką przyczynę regres gospodarczy, socjologowie – kryzys tożsamości lub brak autoidentyfikacji niezbędnej do odgrywania przywódczej roli w świecie. Także inne teorie stosunków międzynarodowych dodałyby kilka słów od siebie. Liberałowie stwierdziliby  kryzys instytucji, a zwłaszcza ich legitymizacji społecznej, zaś konstruktywiści, podobnie do socjologów, dostrzegliby problemy redefinicję normy społecznej oraz podstawowych wzorców socjologicznych w wymiarze międzynarodowym.

Geopolitycy zaś nie są w stanie w podobny sposób zinterpretować podobnych przemian, ponieważ jakiekolwiek redefinicje pozycji podmiotów politycznych w układzie międzynarodowym opierają się o trwałe podstawy – przestrzeń oraz kontinuum czasowe, wyznaczające granice oraz etapy przemian. W tym kontekście „pękanie Rimlandu” jest procesem, który zachodzi stale, nawet w przypadku przyjęcia perspektywy z innych teorii geopolitycznych, jak Wielkiej Szachownicy, teorii nawalnej Mahana czy równoważności Heartlandu i Rimlandu Strausz-Hupégo.

Stwierdzenie o „pękaniu Rimlandu” jest paradoksalnie prostą konstatacją wynikającą z faktu aktywności challengera. Jeżeli jakieś państwo chce zmienić układ sił, to musi najpierw naruszyć strukturę aktualnego ładu międzynarodowego. Rewizja musi zatem nastąpić w miejscu, w którym talassokracja styka się z tellurokracją. Zmiana hegemoniczna wiąże się zatem ze zmianą proweniencji geopolitycznej. Gdy mówimy o państwie heartlandowym, to logicznym jest, że konieczność zdominowania nowej struktury międzynarodowej musi oznaczać wyjście z własnej strefy celem opanowania mackinderowskiego „wewnętrznego półksiężyca” (inner or marginal crescent). Historycznie teza ta potwierdza się. Dla przykładu, według Zbigniewa Brzezińskiego, Rosja ma trzy kluczowe kierunki ekspansji – zachodni (Europa),południowy (Bliski Wschód oraz Azja Zachodnia), a także wschodni (oś Korea Południowa – Filipiny). Pierwszy rzut oka na mapę pokazuje, że są to rejony Heartlandu.

Analogicznie, gdy mocarstwo talassokratyczne pragnie zdominowania świata, musi zablokować ewentualne tendencje rewizjonistyczne państwa Heartlandu. Dzięki temu musi opanować sytuację na wyżej wymienionych trzech odcinkach strategicznych poprzez przeciągnięcie ich na swoją stronę. Dopiero w ten sposób może ono scementować swój obszar wpływów, ustanawiając kontrolę na punktami przejścia z Heartlandu do Rimlandu – różnymi przełęczami czy bramami.

Stwierdzając obszar Rimlandu jako obszar najbardziej wrażliwy geopolitycznie, należy także zauważyć jeszcze jedną rzecz. Półksiężyc rimlandowski jest obszarem niejednolitym cywilizacyjnie, geograficznie, społecznie oraz politycznie. Ułatwia to proces przejścia z Heartlandu do Rimlandu i na odwrót w przypadku pojawienia się kryzysów o charakterze syndromatycznym, które zwiastują przemiany międzynarodowe. Owo „pękanie” jest zatem niczym innym, jak tylko sposobem stopniowego przełamywania wrogości wobec challengera na poszczególnych odcinkach Rimlandu, dokonywanym w różnych odstępach czasu oraz wynikającą z tego zmianą sojuszy.

Dzięki powyższym ograniczeniom Rimland jest podzielony na pewne odcinki, które oddzielnie mogą stanowić przedmiot zabiegów jednej i drugiej strony. Można wyróżnić zatem odcinek Europy Wschodniej, Kaukazu i Bliskiego Wschodu, Azji Zachodniej i Centralnej oraz Chin. Wyróżniamy zatem potencjalnie 4 obszary, o które rywalizacja może toczyć się w różnych odstępach czasu, niezależnie od siebie, a także o różnym stopniu intensyfikowalności konfliktu.

Odcinki te nie posiadają specjalnej hierarchii ważności dla ładu międzynarodowego. Każdy z nich jest tak samo istotny dla podtrzymania trwałości hegemonii, jednak oczywiście każdy z nich gwarantuje dostęp do innego obszaru geostrategicznego. Europa Wschodnia stanowi bramę do Europy Zachodniej i Oceanu Atlantyckiego, Kaukaz i Bliski Wschód są wrotami do Afryki i na Półwysep Arabski, Azja Centralna i Zachodnia to punkt wyjścia na Ocean Indyjski, zaś Chiny stanową bazę ekspansji na Pacyfik. Ważny jest jednak odpowiedni podział tych odcinków. W historii hegemonii światowych żadne państwo nie zdołało podporządkować wszystkich odcinków w tak samo zaawansowanym stopniu. Wynika to z naleciałości kulturowych oraz układu sił na poszczególnych odcinkach.

Odcinek Europy Wschodniej w postaci pomostu bałtycko-czarnomorskiego jest targany dwoma odrębnymi zbieżnościami. Niejednolitość cywilizacyjna tego obszaru sprawia, że raz bliżej mu do Zachodu, a raz do Wschodu. Z tej perspektywy, poza drobnym okresem współpracy podmiotów politycznych w ramach Rzeczpospolitej Obojga Narodów oraz wspólnej przynależności polityczno-militarnej do obozu socjalistycznego nie zdominowano obszaru pomostu. Obszar Europy Wschodniej jest de facto od 1990 roku w głębokim podziale, co umożliwia zarówno Heartlandowi, jak i Rimlandowi swobodne sterowanie nastrojami.

Kaukaz i Bliski Wschód jest jeszcze bardziej podzielony. Dla potrzeb analizy łatwiej będzie go podzielić na podsystemy kaukaski i bliskowschodni. Z jednej strony dominuje w nim klasyczna równowaga sił, zaś z drugiej – zwłaszcza w przypadku pododcinka bliskowschodniego – istnieją pewne tendencje integracyjne, zwłaszcza w obliczu wspólnego wroga – Izraela. Co więcej, silne podziały religijne dodatkowo wzmacniają równowagę, której nie pozwoliły zasypać takie projekty zjednoczeniowe jak chociażby Zjednoczona Republika Arabska.

Azja Zachodnia i Centralna z jednym, dominującym ośrodkiem – Indiami – jest również wstrząsana konfliktami, zwłaszcza Indii z Pakistanem. Zasadniczo jednak podporządkowanie Indii pozwala domniemywać o wygaszeniu konfliktogennego potencjału regionu, chyba że Pakistan zostanie podporządkowany odmiennemu obozowi. Z reguły jednak ten odcinek jest stosunkowo łatwy do opanowania, dlatego część analityków nie wyodrębnia go. Opanowanie tego odcinka ma jednak bardzo istotną zaletę, która też zmusza do wyodrębnienia go. Jest to  możliwość kontroli Oceanu Indyjskiego, zwłaszcza dzięki łatwej blokadzie Zatoki Perskiej oraz Pacyfiku za pośrednictwem terytoriów Indonezji, Malezji oraz przyległych cieśnin.

Odcinek chiński jest jedynym nierywalizacyjnym odcinkiem. Problemy mogą dopiero pojawić się w sytuacji chęci skorzystania ze strategicznych atutów Chin, czyli w przypadku rozszerzenia wpływów na Pacyfik. Wówczas pojawia się możliwość blokowania na „pierwszym łańcuchu wysp”.

WYKORZYSTANIE „PĘKANIA RIMLANDU” WE WSPÓŁCZESNEJ STRATEGII CHIN

Warto spojrzeć na perspektywę tego odcinka ze świadomością jego dzisiejszej dominacji. Po raz pierwszy w historii świata rywalizacja hegemoniczna nie rozgrywa się pomiędzy Heartlandem a obszarem mackinderowskiej „strefy zewnętrznej”. Zmienia to całkowicie organizację współczesnej refleksji o stosunkach międzynarodowych, która to tylko uznawała Rimland za obszar, na którym odbywają się działania w ramach rywalizacji hegemonicznej, zaś nigdy nie stanowił podmiotu tej rywalizacji w zachodniej refleksji geopolitycznej. Niemniej jednak, Chiny są jak na razie jedynym obszarem leżącym w Rimlandzie, który ma szansę na zdobycie hegemonii z racji dużego potencjału ogólnego.

By móc podjąć rywalizację hegemoniczną należy skutecznie opanować własne otoczenie geopolityczne. W przypadku Heartlandu jest to względnie proste do wykonania – podmiotem dominującym na tym terytorium jest Rosja, a z racji przewagi potencjałów oraz dużej przestrzeni strategicznej może ona skutecznie budować spójny system relacji dominacji na własnych granicach. Chiny zaś skutecznie monopolizują stosunki władzy we własnym odcinku, dzięki czemu mogą próbować wywierać naciski na inne obszary Rimlandu. Właśnie temu służy projekt Nowego Jedwabnego Szlaku – wszystkie państwa mają zostać podporządkowane jednej sieci tranzytowo-przesyłowej przy zagwarantowaniu dominacji Chin jako podmiotu najsilniejszego. W ten sposób można skutecznie wypchnąć Amerykę do „strefy zewnętrznej” oraz zablokować Heartland mniejszym nakładem środków, aniżeli czyniła to Ameryka partykularnie rozgrywając układ sił na własną korzyść. Trzeba przyznać, że tak skonstruowania hegemonia wyznaczy nowy warunek istnienia ładów imperialnych, które od tej pory będą mogły kreować się w samym Rimlandzie. Sytuację wzmacnia jeszcze fakt bliskości Chin i Rosji, co tym bardziej spaja te dwa państwa w kierunku wizji wspólnoty Eurazji (Wielkiej Szachownicy) Brzezińskiego. Przypuszczając nawet rozejście się interesów Rosji i Chin, po okresie konsolidacji chińskiej hegemonii Rosja nie będzie miała możliwości działania, czym zostanie przypieczętowana jej marginalna pozycja. 

Z tej perspektywy widać, że wśród odcinków Rimlandu nie można wyróżnić jednego, szczególnie istotnego. Skuteczność blokady Heartlandu i „strefy zewnętrznej” jest zależna od harmonijnej współpracy całego Rimlandu. Gdybyśmy dopuścili hipotetyczną sytuację wiecznego przymierza między Rosją a Chinami, wtedy mogłaby pojawić się perspektywa porzucenia jednego odcinka Rimlandu, ponieważ Heartland równoważyłby względne osłabienie w postaci utraty części Rimlandu. Dlatego właśnie wizja chińska jest narażona na pewne niebezpieczeństwo – jeżeli Chiny chcą być hegemonią, muszą zdominować pozostałe 4 odcinki i utrzymać względnie blisko Rosję.

Perspektywa „strefy zewnętrznej” i Heartlandu w stosunku do Rimlandu była odmienna. Możliwość nieopanowania jednego odcinka była dopuszczalna, ale pod warunkiem stworzenia obszaru równowagi sił, który pozwoliły uchronić się przed wejściem na ten obszar głównego przeciwnika. Amerykanie starali się maksymalnie zdominować obszary odcinków, co udało się im w przypadku Europy. W przypadku Kaukazu i Bliskiego Wschodu starali się wyzyskać maksymalne korzyści z równowagi sił, zdając sobie sprawę z tego, że podobny schemat minimalizuje zyski Rosji. Azja Zachodnia i Centralna oraz Chiny stały się przedmiotem prowadzeni dwóch, wzajemnie funkcjonujących strategii powstrzymywania (containment) i zaangażowania (engagement), szczególnie widocznych w polityce Clintona i Obamy. W ten sposób zachowywano względną stabilność hegemonii, umocowaną wysuniętymi liniami strategicznymi i bazami, aczkolwiek przełamanie dominacji na dwóch z tych odcinków mogłoby spowodować zmianę w przestrzeni strategicznej

Rosja zaś za wszelką cenę dążyła do uczestnictwa na rubieżach. Oznaczało to, że za każdym razem próbowano podkreślić własną obecność w każdym z 4 odcinków, czy to za pomocą opanowania pomostu (Europa), rozgrywania równowagi sił (Kaukaz i Bliski Wschód), wpływania na Indie (Azja Zachodnia i Centralna), czy to poprzez chłodną neutralność połączoną z niechęcią Ameryki wobec Pekinu (Chiny). Ta strategia również bywała niebezpieczna, ponieważ wyparcie Rosji z jednego z odcinków rodziło możliwość energicznego zaangażowania Moskwy bez kalkulacji potencjałowej, tak, jak czyniono to w przypadku choćby inwazji na Afganistan.

Dlatego strategia chińska jest nową jakością. Chińczycy nie planują nikogo podbijać, lecz skutecznie korzystać ze skłonności separatystycznych każdego odcinka Rimlandu zarówno wobec „strefy zewnętrznej”, jak i Heartlandu. Niemniej jednak, musi być ona konsekwentna i trwała, neutralizując potencjalne zagrożenia.

W związku z tym pojawiają się dwa strategiczne pytania. Pierwszym z nich jest: co ma zrobić nowy hegemon po opanowaniu Rimlandu? Wszelkie koncepty, od Wielkiej Szachownicy po Mackindera, zwracały uwagę, że opanowanie Eurazji stanowi potencjalny przyczynek do dalszej ekspansji geopolitycznej w inne rejony świata – Azję, Australię, obie Ameryki. Wydaje się jednak, że potencjały hegemonów przekraczają możliwość obecności w każdym regionie świata tym bardziej, że zyski z podobnych ekspansji są relatywnie niewielkie, biorąc pod uwagę marginalne znaczenie wyżej wymienionych stref dla globalnego układu sił. Dlatego zazwyczaj mocarstwa skupiają się na całkowitym opanowaniu Rimlandu.

Drugim pytaniem jest: czy kiedyś może zatem nastąpić koniec walki o Rimland? Hegemonia chińska, najbliższa odczytaniu geopolitycznego przeznaczenia tego obszaru, jest dobrym momentem na zadanie tego pytania. Walka o Rimland ustałaby wówczas, gdyby ten obszar stał się jednolity pod względem cywilizacyjnym, społecznym, gospodarczym i politycznym. Wówczas doszłoby do trwałego zespolenia trzeciego obszaru geopolitycznego. Wtedy zaś zakończyłyby się wszelkie rywalizacje hegemoniczne, ponieważ rywalizacja geopolityczna odbywałaby się zgodne z teorią państwa środkowego Leszka Moczulskiego, w której trzy obszary tworzyłyby wzajemne rekonfiguracje przeciwko jednemu, próbującego zdominować dwa pozostałe.

25-lecie globalizacji pokazało, że nie sposób trwale przełamać problemów wskazujących na heterogeniczność regionu. Można zatem chyba stwierdzić, że chińska strategia jest jedynie ukazaniem nowej jakości wśród teorii geopolitycznych bez wyraźnego przełomu zapowiadającego powstanie ewentualnego geopolitycznego „końca historii”.

 

 

 

Komentarze

komentarze

stat4u