Kamil Gołaś: Kwestia systemów antyrakietowych w stosunkach Federacji Rosyjskiej ze Stanami Zjednoczonymi

Kamil Gołaś

Sprawa systemów antyrakietowych  była i jest nierozerwalnie związana ze zbrojeniami strategicznymi. Jeszcze w okresie zimnowojennym strony uznały, że ograniczenie możliwości budowy takiego systemu na szczeblu strategicznym jest „kamieniem węgielnym” równowagi strategicznej miedzy ZSRR i USA. Paradoksem była sytuacja, w której gwarancja wzajemnego zniszczenia była najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa. Innymi słowy, należało wystawić swoje terytorium na nuklearny odwet, żeby być bezpiecznym.[1] Kwestię tę regulował układ ABM (Układ o ograniczeniu systemów przeciwrakietowych) z maja 1972 r. W swej pierwotnej wersji układ zakazywał budowy więcej niż dwóch systemów przeciwrakietowych chroniących konkretne terytorium. Protokół do układu z 1974 r. ograniczył liczbę systemów do jednego.[2]

Od początku lat dziewięćdziesiątych kwestia budowy TMD przez USA była jedną z największych kontrowersji w stosunkach Rosja – Stany Zjednoczone. Sprawa związana była z faktem, że traktat ABM pozostawiał swego rodzaju „szarą strefę” w budowie systemów antyrakietowych, zabraniał bowiem budowy systemów strategicznych. Amerykanie byli zainteresowani przedyskutowaniem kwestii zakresu, w którym mieściłaby się substrategiczna TMD. Rosjanie byli zdecydowanie przeciwni wszelkim manipulacjom przy postanowieniach traktatu, gdyż obawiali się zachwiania równowagi strategicznej między Rosją a USA.[3]

W celu wyjaśnienia wszelkich terminologicznych niejasności związanych z traktatem, wysocy przedstawiciele resortów spraw zagranicznych Rosji i USA na spotkaniu w listopadzie 1995 r. ustalili kryteria rozróżniania dozwolonych i niedozwolonych systemów obrony przeciwrakietowej. Miało to zapobiec wykorzystaniem nieścisłości przez któreś z mocarstw.[4] W kolejnych latach toczyła się debata w obrębie obu państw na temat znaczenia obrony przeciwrakietowej. W Stanach Zjednoczonych podnoszono kwestię potrzeby utrzymania w mocy traktatu ABM, który uznawano za relikt konfrontacji zimnowojennej, nieprzystający do nowych warunków w stosunkach międzynarodowych.  W Rosji nadal uważano, że ABM jest fundamentem równowagi strategicznej i jego naruszenie będzie prowadziło do „anarchii nuklearnej”. Zarzucano również prezydentowi Jelcynowi zbytnią ustępliwość w kwestii zbrojeń strategicznych.[5] Na wspomnianym już spotkaniu szefów obu państw w Helsinkach w 1997 r. uzgodniono kwestie dotyczące podziału obrony przeciwrakietowej na strategiczną i niestrategiczną, a we wrześniu dołączono do traktatu protokoły w tej sprawie.[6]

W 1998 r. w Stanach Zjednoczonych podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad budową narodowego systemu obrony przeciwrakietowej. Wywołało to oczywiście sprzeciw Rosji, która obawiała się podważenia swojej pozycji w siłach strategicznych, nie była też w stanie konkurować z USA w budowie takiego systemu ze względu na problemy finansowe.[7]W 1999 r. Amerykanie próbowali przekonać Rosję do złagodzenia swojego stosunku do zmian w traktacie ABM jednak nie przyniosło to żadnego pozytywnego rezultatu, a jedynie zaostrzenie dialogu. Zapowiadano, że realizacja przez USA planów stworzenia NMD zmusi Rosję do podjęcia adekwatnych kroków w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa.[8]

W 2000 r. Rosja spróbowała jeszcze jednej formy nacisku na USA i ratyfikację traktatu START II powiązała z koniecznością stosowania się Stanów Zjednoczonych do postanowień traktatu ABM. W innym przypadku groziła wycofaniem się z układu START II.[9] Jednocześnie w omawianym okresie dało się zauważyć stopniową zmianę stanowiska Rosji w sprawie obrony przeciwrakietowej. Było to związane z uświadomieniem sobie przez elity rosyjskie faktu, że Rosja stoi przed wyborem: odrzucenie jakichkolwiek zmian w ABM i jednostronne wycofanie się zeń USA, albo negocjowanie ustępstw w sprawie NMD z możliwością ustępstw w zakresie kontroli zbrojeń. Pojawiły się więc sygnały, że Rosja byłaby skłonna złagodzić swoje stanowisko w sprawie traktatu ABM.[10]

1 września 2000 r. prezydent Clinton odłożył decyzję o budowie systemu narodowej obrony rakietowej, co oznaczało, że pozostawił decyzję nowej administracji. Na zdanie nowego establishmentu nie trzeba było długo czekać, już dwa tygodnie po zaprzysiężeniu nowego prezydenta podniesiona została sprawa obrony rakietowej.[11]

Jak wiadomo 11 września 2001 r. miały miejsce zamachy terrorystyczne na terytorium USA co jeszcze bardziej zdeterminowało nową administrację do zapewnienia państwu bezpieczeństwa. Paradoksalnie jednak, ujawniły one, że planowany system antyrakietowy nie jest odpowiednim środkiem do tego celu. Nie wpłynęło to jednak na zmianę stosunku administracji waszyngtońskiej do tarczy antyrakietowej. Wydarzenia te zbiegły się także z planowanym przez Rosję zbliżeniem ze Stanami Zjednoczonymi, co jeszcze bardziej ułatwiło podjęcie ostatecznej decyzji przez prezydenta Busha. 13 grudnia 2001 r. Stany Zjednoczone poinformowały Rosję o zamiarze wycofania się z układu ABM po sześciu miesiącach. Władze rosyjskie wyraziły niezadowolenie z tego kroku, ale uznały prawo USA do jego podjęcia w zaistniałej sytuacji.[12]

Cały spór wokół traktatu ABM miał w zasadzie wymiar polityczny. Rosja nie czuła zagrożenia militarnego ze strony USA. Chodziło przede wszystkim o poczucie elit rosyjskich, że układ ten dopóki istnieje, sankcjonuje wielkomocarstwowość Rosji oraz parytet strategiczny ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak w związku z chęcią Rosji nawiązania bliższej współpracy z USA oraz wejściem Federacji w skład koalicji antyterrorystycznej, ten psychologiczny aspekt stracił na znaczeniu. Dowodem czego mogła być nad wyraz spokojna reakcja władz Rosji na wiadomość o wycofaniu się USA z układu.[13]

13 czerwca 2002 r., zgodnie z zapowiedzią, Stany Zjednoczone wycofały się z układu ABM. 17 grudnia 2002 r. prezydent George W. Bush polecił Departamentowi Obrony USA rozmieszczenie pierwszego, elementarnego segmentu ogólnokrajowego systemu obrony rakietowej w ciągu następnych dwóch lat. Co więcej, administracja amerykańska postanowiła rozszerzyć obronę rakietową poza ramy narodowe, w związku z tym porzucono podział na obronę strategiczną i teatru działań. Istotnym przejawem priorytetowego traktowania kwestii obrony rakietowej przez Stany Zjednoczone było utworzenie z Organizacji do spraw Obrony przed Rakietami Balistycznymi, Agencji Obrony Rakietowej. Miało to miejsce 4 stycznia 2002 r. i znacznie podniosło status tejże organizacji.[14]

Rosja nadal krytykowała posunięcia Waszyngtonu w związku z budową tarczy antyrakietowej. Główna obawa Rosji dotyczyła braku gwarancji, że system przeciwrakietowy nie będzie wymierzony przeciw niej oraz wyraziła zdziwienie, że elementy systemu rozmieszczane są na północy w sytuacji, kiedy zagrożenie ze strony „państw hultajskich” pochodzi raczej z południa.[15] Nieco głośniejsza niż normalnie krytyka posunięć amerykańskich była również związana z pojawieniem się spornych kwestii między Rosją a USA, do których zaliczyć można: kontrowersje w sprawie Iraku, programu jądrowego Iranu oraz nadmiernej, zdaniem Rosji, aktywności Stanów Zjednoczonych w Azji Środkowej.

Zaniepokojenie Rosji wywołały również plany Stanów Zjednoczonych mówiące o rozmieszczeniu elementów tarczy rakietowej w Turcji, jak również w krajach Europy Środkowej. W roku 2002 spekulowano, że może chodzić o Węgry lub Polskę.[16] Pomysł dotyczący baz w Polsce, Rosja systematycznie krytykowała: w lutym 2003 r. za pomocą MSZ oraz 7 lutego 2004 r. w Monachium niezadowolenie Rosji wyraził minister obrony Federacji Rosyjskiej Siergiej Iwanow. Jednakże deklaracje te były niekonsekwentne. Z jednej strony pojawiały się wojownicze wypowiedzi przedstawicieli struktur siłowych Rosji, a drugiej zapewnienia prezydenta Putina o trwałym partnerstwie z USA.[17]

Równie niejednoznaczny był wynik rozmów Iwanow – Rumsfeld na Alasce pod koniec sierpnia  2006 r. Przed spotkaniem pojawiały się komentarze, że Rosja nadal kategorycznie sprzeciwia się budowie tarczy rakietowej i żeby wpłynąć na decyzję Stanów Zjednoczonych może zagrozić wypowiedzeniem układu o likwidacji rakiet krótkiego i średniego zasięgu. Według Rosji byłby to krok adekwatny do poczynań USA. W dzienniku „Niezawisimaja Gazeta” pojawiły się również informacje, że Rosja może zmienić swoją doktrynę wojenną, która od tej pory miałaby zakładać, że NATO i USA są znowu potencjalnymi wrogami.[18] Tymczasem Siergiej Iwanow stwierdził, że Rosja podchodzi do projektu budowy tarczy z ostrożnością i projekt ten powinien być realizowany z pełną przejrzystością.[19]

Jest to ciekawe stwierdzenie, ponieważ sugeruje, że Rosja pogodziła się z budową tarczy antyrakietowej. Co więcej należy pamiętać, że Siergiej Iwanow był jednym z największych przeciwników tego projektu. Jednak kilka dni później szef sztabu generalnego sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej Jurij Bałujewski wyraził przekonanie, że ostrze tarczy skierowane jest przeciwko Rosji. Nadmienił także, że Rosja w takim wypadku może skorygować swoją dotychczasową politykę w kwestii redukcji zbrojeń. W tekście wypowiedzi pojawiło się także stwierdzenie, że budowa tarczy może sprowokować nowy wyścig zbrojeń, do którego jednak Rosja jest przygotowana.[20] Widać więc, że Rosja wysyła sprzeczne sygnały dotyczące tej kwestii. Komentatorzy zauważają, że może to być swego rodzaju gra Rosji. Rosjanie wiedzą, że tak czy inaczej USA zbudują tarcze, ale chcą odnieść z tego korzyść polityczną lub militarną. Popularny wśród obserwatorów jest pogląd mówiący, że Rosjanie faktycznie nie obawiają się tarczy rakietowej gdyż jej pełna, nie pewna wciąż, funkcjonalność może zostać osiągnięta w ciągu dekady. Natomiast twarde stanowisko może pomóc w wywalczeniu pewnych ustępstw USA w rejonie Azji Środkowej lub na całym obszarze poradzieckim.[21]

W 2007 r. powróciła kwestia gróźb Rosji o wycofaniu się tego państwa z układu o likwidacji rakiet krótkiego i średniego zasięgu (INF). Nowym aspektem sprawy jest zapowiedź Rosjan, że jeśli w Polsce powstanie tarcza antyrakietowa, to rozmieszczą rakiety krótkiego i średniego zasięgu w okolicy Kaliningradu.[22] Istotę tego oświadczenia stanowi fakt, że takie rakiety mogłyby razić potencjalne cele w Europie Zachodniej. Może to być próba wywarcia nacisku na zachodnich sojuszników Stanów Zjednoczonych, aby ci wpłynęli na stanowisko USA w kwestii tarczy antyrakietowej. 18 lutego 2007 r. dowódca rosyjskich Wojsk Rakietowych Strategicznego Przeznaczenia gen. Nikołaj Sołocow ostrzegł, że rosyjskie rakiety mogą zostać wycelowane w obiekty tarczy rakietowej w Polsce i Czechach, jeżeli państwa te zdecydują się na budowę systemu na swoim terytorium.[23] Komentując to wydarzenie, rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu Tom Casey, wyraził zdziwienie groźbami Rosji. Oświadczył, że USA rozmawiają ze stroną rosyjską o tarczy od 2004 r. a do tej pory Rosja nie wyrażała „wielkiego zaniepokojenia” w związku z tymi planami.[24].

Ocena stanowiska Rosji nie jest łatwa. Wielu komentatorów sugeruje, że jest to powrót Moskwy do „zimnej wojny”. Inni podkreślają, że wszelkie groźby strony rosyjskiej są elementem propagandy mającej na celu uzyskanie korzyści ze strony Stanów Zjednoczonych w zamian za milczącą zgodę w sprawie tarczy oraz, że są kolejną próbą poróżnienia państw Zachodniej Europy z USA poprzez przedstawianie tych ostatnich jako państwo, które chce doprowadzić do nowego światowego wyścigu zbrojeń. W najbliższym okresie prawdopodobnie tarcza nie będzie w stanie zagrozić bezpieczeństwu Federacji Rosyjskiej, ale można tu zgodzić się z obawami niektórych przedstawicieli władz rosyjskich. Uważają oni, że w dalszej perspektywie Stany Zjednoczone będą nadal rozbudowywać system obrony przeciwrakietowej i w pewnym momencie może pojawić się w kręgach amerykańskich chęć wykorzystania go przeciwko Federacji. Mogłoby to być poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Warto tutaj poświęcić trochę miejsca zasadności budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski wydaje się, że budowa elementów tego systemu w naszym kraju nie ma solidnych podstaw. Dotychczas Polska nie miała powodu, aby czuć się zagrożona jakimkolwiek atakiem. Paradoksalnie, budowa elementów systemu antyrakietowego w Polsce może potencjalnie doprowadzić do osłabienia stanu bezpieczeństwa. Instalacje amerykańskie mogą stać się celem ataku państw lub organizacji prowadzących politykę konfrontacyjną wobec USA. W rezultacie Polska może stać się swego rodzaju państwem frontowym, wciągniętym w konflikt, którego nie jest stroną. Jednak problem tarczy, poza wspomnianymi skutkami bezpośrednimi, może zagrozić Polsce w sposób pośredni. Powstanie nowych instalacji wojskowych na terenie naszego państwa może doprowadzić do pogorszenia się stosunków z państwami naszego regionu, które będą czuły się zagrożone tym faktem. Taka sytuacja byłaby czynnikiem wysoce destabilizującym i w dalszej perspektywie mogłaby spowodować dalszy spadek bezpieczeństwa Polski, a nawet całego regionu. Polska powinna rozważyć, czy ewentualne korzyści ekonomiczne lub polityczne tego posunięcia są w stanie zrównoważyć pogorszenie się poziomu bezpieczeństwa naszego państwa. Autor ma negatywny stosunek do budowy tarczy antyrakietowej na terenie naszego kraju oraz do jej potencjalnego wpływu na przyszłą sytuację międzynarodową  Polski.

Podsumowując, proces ograniczania zbrojeń strategicznych ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa, nie tylko obu wspomnianych mocarstw. Jednak, jak już napisano, cięcia w arsenałach strategicznych mają przede wszystkim znaczenie w kwestii umacniania wzajemnego zaufania. Należy bowiem pamiętać, że potencjały obu państw nadal wystarczają do zniszczenia każdego, wybranego miejsca na Ziemi. Dodatkowo problem może pojawić się w związku z brakiem weryfikacji potencjałów obu państw po roku 2009. Będzie to związane z wygaśnięciem traktatu START I i jego procedur kontrolnych. Jeżeli państwa nie wypracują nowego porozumienia może dojść do sytuacji, że będą zmuszone prowadzić swoją politykę niejako „po omacku”. To z kolei może doprowadzić do wzrostu zagrożenia potencjalnym konfliktem. Mówiąc o systemach weryfikacji należy również wspomnieć o ich niedoskonałości. Chodzi przede wszystkim o taktyczną broń nuklearną będącą w posiadaniu obu państw, która nie jest objęta żadną kontrolą. W 2004 r. szacowano, że Stany Zjednoczone posiadały na terenie Europy ok. 480 sztuk takiej broni, w przypadku Rosji szacunki są dużo mniej precyzyjne i ilość głowic taktycznych szacowano na 3 tys. sztuk, czasami nawet podawane są liczby kilkunastu tysięcy.[25] Jednak proces redukcji arsenałów nuklearnych należy ocenić jednoznacznie pozytywnie, zapewne przyczynił się on do zwiększenia bezpieczeństwa międzynarodowego.

 


[1] I. Topolski: Siła militarna…  s. 222

[2] Rocznik Strategiczny 2001/2002  s. 216

[3] I. Topolski: Siła  militarna…  s. 222

[4] M. Raś: Ewolucja polityki zagranicznej… s. 83 – 84

[5] Rocznik Strategiczny1997/1998 s. 32

[6] W. Baluk, R. Szafraniec: Polityka wobec Zachodu (wybrane aspekty). W: Rosja  Red. B.J. Albin  s. 143

[7] Rocznik Strategiczny 2001/2002 s. 216

[8] M. Raś: Ewolucja polityki zagranicznej… s. 90

[9] Tamże s. 89

[10] I. Topolski: Siła militarna… s. 224

[11] Rocznik Strategiczny 2000/2001 s. 117 – 118

[12] I. Topolski: Siła militarna… s. 225

[13] Rocznik Strategiczny 2001/2002 s. 218

[14] Rocznik Strategiczny2002/2003 s. 118 – 119

[15] Tamże s. 121

[16] Tamże s. 120

[17] Rocznik Strategiczny 2003/2004 s. 211 – 212

[18] Z. Parafianowicz: Rumsfeld kokietuje Rosję. Dziennik nr 110/2006, 28.08.2006 s. 8

[19] M. Gadziński: Rosji tarcza nie razi. Gazeta Wyborcza nr 20, wydanie waw 29.08.2006, Jedynka s. 1

[20] J. Bałujewski: Ta tarcza jest wymierzona w Rosję. Dziennik nr 118/2006, 06.09.2006 s. 10

[21] Rosja krytykuje tarczę w Polsce. Gazeta Wyborcza nr 238, wydanie waw 11.10.2006 Świat s. 11

[22] T. Bielecki: Rosjanie grożą Polsce rakietami. Gazeta Wyborcza nr 40, wydanie waw 16.02.2007, Jedynka s. 1

[23] Wiadomości OSW nr 36, 20.02.2007  http://www.osw.waw.pl/news/02/070220.htm

[24] Wiadomości OSW nr 37, 21.02.2007  http://www.osw.waw.pl/news/02/070221.htm

[25] Rocznik Strategiczny 2004/2005 s. 104

Komentarze

komentarze

stat4u