Konstanty Ciołkowski. Rosyjski filozof kosmicznych podbojów

DCF 1.0

Kevin Limonier

Postać K. Ciołkowskiego staje się narzędziem dyplomacji kulturalnej dla współczesnej Rosji. Na całym świecie odniesienia do Ciołkowskiego stały się powszechne wśród zwolenników ożywienia podboju kosmosu, którzy w czasach kryzysu mogą już tylko liczyć na argumenty graniczące z filozoficznym oniryzmem. Ponieważ Władimir Putin zapowiedział 12 kwietnia 2013 przyszłe utworzenie Ministerstwa Przestrzeni Kosmicznej, warto lepiej poznać K. Ciołkowskiego. Autor jest badaczem we Francuskim Instytucie Geopolitycznym (Institut français de géopolitique) Uniwersytetu Paris VIII oraz wykładowcą w Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Humanistycznym (RGGU) w Moskwie.

 
Rosyjski sektor kosmiczny
 
Jak można przeczytać na stronie internetowej kosmicznego klastru w technoparku Skołkowo – to owa "rosyjska Dolina Krzemowa", pomyślana przez Dimitrija Miedwiediewa jako odnowa rosyjskiej innowacyjności – sektor kosmiczny stanowi nie tylko dziedzictwo techniczne dla Rosji, lecz także spuściznę kulturową i duchową. Dzisiaj, kiedy Rosjanie budują nowy kosmodrom na Dalekim Wschodzie (który za jakiś czas ma zastąpić legendarny Bajkonur, znajdujący się obecnie na terytorium Kazachstanu i będący przedmiotem wielu tarć dyplomatycznych pomiędzy Moskwą i tą byłą republiką radziecką położną w Azji Centralnej), i gdy promy kosmiczne Sojuz startują z Kourou w Gujanie Francuskiej, rosyjski sektor kosmiczny znajduje się bez wątpienia w punkcie zwrotnym. Po tym jak przez blisko trzydzieści lat symbolizował on technologiczną potęgę ZSRR, stanowiąc przedmiot narodowej dumy i patriotycznej identyfikacji, rosyjscy kosmiczni działacze są dziś otwarcie zaangażowani w dywersyfikację rozpoczętą w sercu kryzysu lat 90., w epoce w której trzeby było przyciągać zagraniczny kapitał, aby przetrwać.
 
Tak więc, pomimo "globalizacji" jego aktywów, sektor ten nie przestaje jawić się jako pewna przygoda, przedstawiana jako głęboko rosyjska w swym charakterze, gdzie filozoficzne postulaty, na których opierało się sowieckie dążenie do sięgnięcia gwiazd, opowiadają fragment historii kraju i jego tożsamości. Ponad technologiczną spuścizną znajduje się zatem zachowanie kulturowego i "duchowego" dziedzictwa, które jest wysuwane na najwyższym politycznym szczeblu – zwłaszcza postać Konstatnego Ciołkowskiego. Filozoficzna droga tego, który uważany jest za ojca podboju kosmicznego, jak również jego współczesny odbiór, pozwalają uchwycić, poza prostymi radzieckimi kadrami, nie tylko współczesną polityczną i kulturalną wartość tej dziedziny technologicznej, lecz również pewne silne tendencje spójne z ideą "odnowy" rosyjskiej potęgi i tego, co ona mogłaby oznaczać.
 
Kim był Konstanty Ciołkowski?
 
Konstanty Ciołkowski jest człowiekiem, który pewnego dnia napisał: "Ziemia jest kolebką ludzkości, lecz kto ma ochotę całe swoje życie spędzić w kołysce? " To słynne zdanie jest dziełem inżyniera i filozofa, który jak Chateaubriand przeżył rewolucję, która go skazała na niemożliwą syntezę filozoficzną i któremu przyszło żyć w różnych reżimach politycznych, od caratu do stalinizmu. Ciołkowski był najpierw błyskotliwym naukowcem, któremu zawdzięczamy tzw. równanie Ciołkowskiego, pozwalające jeszcze dziś obliczyć ilość energii koniecznej do opuszczenia przez rakietę sfery przyciągania ziemskiego. Jest także związany z narodzinami jednej z pierwszych poważnych koncepcji maszyny zdolnej do wysłania człowieka w kosmos, którą skromnie nazwał "statkiem kosmicznym".
 
Jednak Ciołkowski pozostaje przede wszystkim znanym dzięki swym pracom filozoficznym uzasadniającym kosmiczne wyprawy, które wyobrażał sobie już za swych czasów, pod koniec XIX wieku. Opracował także zdumiewającą syntezę zachodniego pozytywizmu i dawnej, ortodoksyjnej rosyjskiej tradycji intelektualnej w epoce, w której Rosja zaczynała w końcu panować nad swym przestrzennym ogromem dzięki nowym techonlogiom, takim jak maszyny parowe, kolej transsyberyjska, telegraf. Od wieku młodzieńczego Ciołkowski był zafrapowany podbojem kosmosu. To uczyniło go wyczulonym na dzieło Augusta Comte'a i na nieskończone obietnice postępu w czasie, kiedy spotkał osobę, która stała się jego intelektualnym mistrzem, Nikołaja Fiodorowa.
 
Dobrze znany w moskiewskich środowiskach intelektualnych w końcu XIX wieku, Fiodorow formułował ortodoksyjną myśl, która nawiązywała do intelektualnej tradycji raskolników (schizmatyków, staroobrzędowców) i ich utopijnych wspólnot, w których człowiek miał się wyzwolić z grzechu pierworodnego przez codzienną pracę na świętej i gorzkiej rosyjskiej ziemi. Dla Fiodorowa, progres naukowy powinien móc pozwolić któregoś dnia na realizację raju, gdzie ludzkość posiadałaby zdolność wskrzeszania zmarłych, w świetle transhumanizmu, który zapewniłby nieśmiertelność i transcendencję. Ukształtowany przez swoje marzenie o kolonizacji przestrzeni kosmicznej, Ciołkowski oparł się na tej eschatologicznej filozofii, nazywanej "kosmizmem", umiejscawiając ją następnie w kontekście kolonizacji kosmosu i usuwając z niej religijne odniesienia, które pozostały jednak w centralnym punkcie jego refleksji w formie mesjanizmu naukowego, gdzie postać Boga została zastąpiona przez nową Alfę i Omegę – atom. Podbój wszechświata dzięki zupełnie zrozumiałej mocy musiał zaprowadzić człowieka ku nowemu stadium ewolucji, które przypomina nadczłowieka Nieztschego: "To w zdobywaniu galaktyk osiągnięta zostanie społeczna i umysłowa doskonałość ludzkości", pisał Ciołkowski.
 
Przypadkowy sojusznik sowieckiego reżimu
 
Po rewolucji bolszewickiej, Ciołkowski przymusowo "odżywa" w latach 20., gdy reżim widzi w nim człowieka podwójnie użytecznego. Po pierwsze, nowa władza potrzebuje wizjonerów inżynierii w celu konstruowania pierwszych modeli uzbrojenia balistycznego pod wpływem marszałka Tuchaczewskiego. Przede wszystkim jednak, Partia szybko zrozumiała, że naukowy prowidencjalizm Ciołkowskiego da się pogodzić z materializmem dialektycznym marksizmu, gdyby tylko zadać sobie trud pochlebiania i ośmielania tego prowincjonalnego nauczyciela, którego świat akademicki w epoce imperialnej zawsze miał za dziwaka.
 
Przyznając mu komfortową, dożywotnią pensję w 1923 roku, reżim bolszewicki znalazł w Ciołkowskim mimowolnego sprzymierzeńca, który aż do swej śmierci w 1935 roku opracował znaczną liczbę dzieł i artykułów o podboju kosmosu. W owych czasach celem takiego postępowania była z jednej strony popularyzacja nauki, lecz z drugiej zwłaszcza legitymizacja ideologiczna nowych osiągnięć technicznych ZSRR (lotnictwa, ekspedycji polarnych) oraz totalne przedefiniowanie terytorium państwa, które przedstawiało się jako przedsionek powstającej utopii. Rozważania o kosmicznym podboju u Ciołkowskiego stały się na przykład użyteczne podczas kolonizacji Syberii, "miękkiego podbrzusza" stalinowskiej fortecy oblężonego socjalizmu.
 
K. Ciołkowski, powrót
 
Zapomniane w czasach drugiej wojny światowej, dzieła Ciołkowskiego powróciły do świata żywych wraz z radzieckim krajobrazem propagandy związanej z wyprawami Sputnika i Jurija Gagarina. Tym razem uczony z Kaługi stał się wygodną ikoną ilustrującą niedawną chwałę; obwołano go bohaterskim "ojcem założycielem".
 
W tamtych czasach prawdziwy mistrz kosmicznej kuchni sowieckiej, Siergiej Koroliew, pozostawał jeszcze w cieniu, obarczony obowiązkiem zachowania tajemnicy w sprawach najwyższej wagi. Słynny w Związku Radzieckim Ciołkowski miał przywilej bycia znanym także po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny, przyczyniając się przez to do budowy pokojowego wizerunku sowieckiego programu kosmicznego. Zachodnia literatura science fiction (Arthur Clarke, Isaac Asimov…), a potem New Age lat 70. pozwoliły tej ikonie na przekroczenie granic świata socjalistycznego i na osiągnięcie wymiaru światowego. Etyczne wyzwania, jakie zrodziły się w łonie międzynarodowej wspólnoty naukowej, która przewidywała kolonizację Marsa w latach 2000, również sprzyjają nieformalnemu dialogowi Wschód-Zachód, w którym Ciołkowski jest wspólnym punktem orientacyjnym i symbolem wartości, szczególnie pomiędzy Josifem Szkłowskim i Carlem Saganem (założycielem programu SETI, poszukującego pozaziemskiej inteligencji).
 
K. Ciołkowski, część rosyjskiej dyplomacji kulturalnej
 
Dzisiaj (2013), gdy perspektywa kolonizacji Marsa stała się bardziej niepewna i gdy ZSRR już dawno przeminął, postać K. Ciołkowskiego staje się narzędziem dyplomacji kulturalnej dla współczesnej Rosji. Na całym świecie odniesienia do Ciołkowskiego stały się powszechne wśród zwolenników ożywienia podboju kosmosu, którzy w czasach kryzysu mogą już tylko liczyć na argumenty graniczące z filozoficznym oniryzmem.
 
W chwili, w której Rosja inwestuje znaczne środki w nieskończeną małość (nanotechnologie) i usiłuje utrwalić swój dostęp do nieskończonej wielkości (program kosmiczny), prowidencjalizm transhumanistyczny Ciołkowskiego znajduje oddźwięk w niektórych kręgach akademickich i naukowych w Rosji, takich jak te skupione wokół wielkiego projektu "Rosja 2045", którego jednym z celów jest zapisanie mózgu ludzkiego na komputerze do 2045. Problemy etyczne wzbudzone przez tego typu projekt pokazują całkowitą aktualność myśli Ciołkowskiego, w momencie, w którym Rosja poszukuje naukowej doktryny mogącej na powrót umiejscowić Rosję w szeregu wielkich potęg przemysłowych, nadającej jej sens i nową legitymację.
 
Copyright Mai 2013-Limonier/Diploweb.com

Tłumacz. z francuskiego Mateusz Hudzikowski
 
Artykuł ukazał się dzięki uprzejmości Diploweb.com, gdzie można przeczytać wersję francuską.

Komentarze

komentarze

stat4u