Konrad Gadera: Mohamed Abdullahi Mohamed i geopolityczna przyszłość Somalii

Mohamed_Abdullahi_Farmajo_(wide_crop)Konrad Gadera

Świat przyglądał się z niepokojem przygotowaniom do wyborów prezydenckich w Somalii. Do mediów przeciekały doniesienia o bojownikach Asz-Szabab przenikających do stolicy w celu przygotowania kolejnych krwawych zamachów. Również napięcia między najważniejszymi klanami nie nastrajały obserwatorów optymistycznie. Innym problemem były także deklaracje Etiopii oraz Burundi zapowiadających możliwość wycofania wojsk z misji AMISOM. Wszystko to sprawiało, że przyszłość Somalii rysowała się dość pesymistycznie. Obawy zostały jednak rozwiane wraz z głosowaniem które miało miejsce 8 lutego 2017 roku. Dotychczasowy prezydent Hassan Sheikh Mohamud zdobył jedynie 92 głosy elektorów i został pokonany przez Mohameda Abdullahiego Mohameda znanego również jako Farmajo, który uzyskał 184 głosów. Były premier, cieszący się ogromną popularnością wśród somalijskiej diaspory, postrzegany jest jako wielka nadzieja dla kraju. Entuzjazm wyraźnie widoczny nie tylko wśród Somalijczyków żyjących za granicą, ale również w kraju podzielany jest przez wielu obserwatorów widzących w nowej administracji lek na wszystkie bolączki trapiące Róg Afryki. Warto jednak uświadomić sobie jak wielkie wyzwanie stoi przed obecnym rządem – począwszy od kwestii bezpieczeństwa, przez problem separatyzmów, aż po nieufność ze strony sąsiadów.

Premier, reformator, wielka nadzieja na przyszłość

Mohamed Abdullahi Mohamed pierwszy raz przedstawiony został opinii publicznej pod koniec 2010 roku kiedy objął stanowisko premiera. Jednak warto sięgnąć głębiej do biografii nowo wybranego somalijskiego prezydenta. Przez 25 lat mieszkał w Stanach Zjednoczonych, gdzie ukończył studia uzyskując licencjat z historii, a następnie tytuł magistra nauk politycznych. Oba  tytuły uzyskał na uniwersytecie w Buffalo w stanie Nowy Jork. Następnie rozpoczął pracę w Stanowym Departamencie ds. Transportu, a także uzyskał podwójne somalijsko-amerykańskie obywatelstwo. Chociaż wyjechał z Somalii jako uchodźca udało mu się nie tylko zdobyć wyższe wykształcenie, ale również doświadczenie w pracy administracyjnej, co może potencjalnie wpłynąć na zarządzanie gabinetem w Mogadiszu.

Przebywając w Stanach Zjednoczonych został poproszony przez prezydenta Szarifa Szajha Ahmeda o powrót do ojczyzny i objęcie teki premiera. Formując rząd Mohamed Abdullahi Mohamed rozpoczął między innymi od zredukowania liczby ministerstw z 31 do 18, co stanowiło poważne uszczuplenie administracji centralnej. Dzięki tego rodzaju działaniom postrzegany był jako osoba nie obawiająca się zdecydowanych działań mających na celu reformę i podniesienie Somalii z upadku. Jednak dla wielu, szczególnie członków aparatu bezpieczeństwa, zapamiętany został jako ten szef rządu, który przywrócił wypłatę pensji dla policji oraz wojska. Wielomiesięczne zaległości w wypłacie uposażeń przyczyniły się nie tylko do znaczącego osłabienia morale, ale stworzyły ogromne pole do rozkwitu dla korupcji oraz działalności przestępczej w jaką niejednokrotnie angażowali się pracownicy resortów siłowych.

Niestety w wyniku ostrego konfliktu na szczycie władzy szef rządu zmuszony został w czerwcu 2011 roku do złożenia rezygnacji. Jednocześnie zaczęto dostrzegać postęp w walce z bojownikami Asz-Szabab. Ekstremiści wypierani byli z kolejnych obszarów, a kilka tygodni po złożeniu przez premiera Farmajo urzędu odbita została większa część Mogadiszu. Choć spotkało się to z falą społecznego niezadowolenia odchodzący polityk nie wykorzystał tych nastrojów do próby odzyskania władzy siłą i zgodnie z porozumieniem odszedł.

W pamięci wielu pozostał jednak figurą niezwykle pozytywną. Stał się symbolem nadziei na to, że Somalię można zreformować i przywrócić pokój w Rogu Afryki jeśli tylko powierzy się władzę odpowiednim ludziom.

Szerokie poparcie

Somalijska scena polityczna znacząco różni się od tej obserwowanej w większości krajów Afryki Subsaharyjskiej. Nie mamy tu do czynienia z mozaiką ludów, plemion i etnosów, lecz z silnym podziałem klanowo-rodowym. System ten odzwierciedlony jest przede wszystkim w ordynacji wyborczej, w której najważniejszą funkcję pełnią klanowe starszyzny decydujące o wskazaniu elektorów podejmujących kluczowe decyzje polityczne.

Mohamed Abdullahi Mohamed Farmajo urodził się w Mogadiszu, lecz rodzinnie związany jest  z południowym regionem Gedo. Wysunięcie jego kandydatury na urząd prezydenta zbiegło się z rosnącym niezadowoleniem z dominacji klanu Agbal, z którego wywodziło się dwóch poprzednich prezydentów. Jednak nie tylko poparcie rozczarowanych rodów umożliwiło nowej głowie państwa uzyskanie tak dużej przewagi nad kontrkandydatami. Ogromny wpływ na głosowanie miała również popularność nowego prezydenta wśród ludzi młodych. Wielu z nich otwarcie sympatyzuje z ruchami islamistycznymi jednocześnie deklarując głęboki patriotyzm co jest w dużej mierze zgodne z linią programową Farmajo i jego partii Tayo („Jakość”).

Mimo podwójnego obywatelstwa nowo wybrany prezydent postrzegany jest jako zdecydowany zwolennik niepodzielnej i silnej Somalii. Część przeciwników zarzuca mu zbyt częste odwoływanie się do nacjonalizmu i osłabianie tendencji panafrykańskich mogących stanowić fundament przyszłości kontynentu. Patriotyzm może jednak być tym ,co umożliwi nawiązanie potencjalnego kontaktu z Asz-Szabab oraz częścią zbuntowanych republik. Należy pamiętać, że trwający w Rogu Afryki konflikt w znacznym stopniu różni się od wojny domowej w Syrii. Wydarzenia w Somalii nie przyciągają bojowników z zagranicy, a po obu stronach walczą niemal wyłącznie Somalijczycy. Odwoływanie się do ducha wspólnoty może teoretycznie stanowić podstawę do budowy szerszej koalicji i zażegnania trwającego od wielu lat konfliktu. Niestety oferta amnestii skierowana przez nową administrację w kwietniu tego roku została niemal natychmiast odrzucona, a Mogadiszu wstrząsnęła kolejna seria zamachów terrorystycznych.

Międzynarodowe otoczenie

Narodowa retoryka stosowana przez prezydenta Farmajo może być popularna wśród somalijskiej młodzieży, jednak powoduje również wyraźny niepokój u dwóch najważniejszych sąsiadów Somalii – Kenii i Etiopii. Szczególnie rząd w Addis Abebie obawia się nadmiernego wzrostu siły Mogadiszu. Oba kraje łączy niełatwa historia, a odwoływanie się do uczuć patriotycznych może sugerować powrót do koncepcji Wielkiej Somalii oraz wznowienia konfliktu o kontrolę nad terenami zamieszkałymi przez etnicznych Somalijczyków.

Mimo to wątpliwym jest, aby prezydent Farmajo próbował powracać do tego rodzaju projektów. Sytuacja kraju w niczym nie przypomina tej z okresu zimnej wojny, a rząd musi rozwiązać znacznie pilniejsze problemy niż kwestia powrotu do pozycji regionalnego mocarstwa. Należy zauważyć również dość dużą różnicę między oficjalnymi deklaracjami, a rozwojem nastrojów społecznych. Doskonałym przykładem mogą być relacje z Etiopią. Prezydent Uhuru Kenyatta oficjalnie zadeklarował gotowość do rozwijania kontaktów w zakresie bezpieczeństwa oraz handlu, jednak popularne nastroje dalekie są od wymiany uścisków dłoni na szczytach władzy. Szczególnie widoczne jest to w przestrzeni internetowej, gdzie zwolennicy prezydenta Farmajo otwarcie kpią z Etiopczyków rozpowszechniając materiały satyryczne będące często na granicy dobrego smaku.

Tego rodzaju działania wspierane są również wśród przedstawicieli diaspory widzącej w nowej głowie państwa męża stanu mogącego naprawić kraj i przywrócić mu dawną świetność.

Przed rządem w Mogadiszu stoi zatem niełatwe zadanie polegające nie tylko na odbudowie Somalii, ale również na utrzymaniu dobrych relacji z sąsiadami przy jednoczesnym podtrzymaniu poparcia społecznego.

Równie dużym wyzwaniem może okazać się ponowna reintegracja kraju. Odwoływanie się do jedności i wspólnoty etnicznej może stanowić dużą przeszkodę w rozmowach z samozwańczymi republikami Puntlandu i Somalilandu. Te nieuznawane państwa wielokrotnie pokazały, że są w stanie istnieć bez wsparcia ze strony rządu centralnego i sprawować realną władzę nad swoim terytorium. W przypadku Hargejsy jedną z najpoważniejszych płaszczyzn niezgody może okazać się projekt budowy bazy wojskowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Berberze. Umowa podpisana z pominięciem rządu w Mogadiszu wywołała duże kontrowersje oraz oskarżenia poprzedniego prezydenta o korupcję. Według mediów Hassan Sheikh Mohamud miał przyjąć znaczną sumę pieniędzy za zachowanie bierności i milczące wsparcie układu między ZEA a Somalilandem. Kwestia wybudowania bazy była jednym z pierwszych poważnych problemów międzynarodowych, z jakim zmierzyć się musiał Famajo. Zdając sobie sprawę z bezcelowości negocjacji z nieuznawaną republiką poprosił o mediację dwór w Rijadzie.

Zacieśnianie relacji z Arabią Saudyjską może w dłuższej perspektywie stanowić również przeciwwagę dla rosnących wpływów Chin w regionie. Jeśli nowej administracji uda się przywrócić ład i opanować chaos ,w jakim pogrążona jest Somalia kraj ma szanse odzyskać dawne znaczenie geopolityczne.

AMISOM i bezpieczeństwo

Mimo, iż Asz-Szabab nie stanowi już tak poważnego zagrożenia jej bojownicy nadal są siłą, z którą musi liczyć się rząd w Mogadiszu. Zapowiedziany na 2018 rok plan wyjścia sił Unii Afrykańskiej sprawia, że kwestia rozwoju sił zbrojnych kraju wydaje się najpilniejszym problemem, z jakim musi uporać się nowa administracja. Działające w ramach AMISOM siły kenijskie przeprowadziły w kwietniu tego roku serię ofensyw przeciwko głównym punktom oporu ekstremistów, co w połączeniu z powrotem amerykańskiego lotnictwa nad Somalię może sugerować przygotowania do dużej ofensywy mającej ostatecznie złamać Asz-Szabab.

Wielu obserwatorów było zaskoczonych ogłoszoną przez prezydenta Farmajo amnestią dla bojowników gotowych złożyć broń i rozpocząć rozmowy z rządem centralnym. Spekulowano wówczas, że tym, co może ułatwić obu stronom znalezienie wspólnego języka jest obustronne dążenie do opuszczenia przez siły międzynarodowe terytorium Somalii. Oferta rządu centralnego została jednak zdecydowanie odrzucona, a radykałowie przeprowadzili szereg zamachów w stolicy. Ukazuje to stosunkowo dużą elastyczność nowej administracji gotowej do podejmowania wszelkich działań mogących poprawić sytuację wewnętrzną kraju.

Somalijskie siły zbrojne nadal nie są jednak gotowe na przejęcie całkowitej odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Zdaniem głównodowodzącego AMISOM generała dywizji Osmana Noura Soubagleha wojsko oraz siły specjalne znajdujące się pod kontrolą Mogadiszu nie są gotowe na wyjście sił Unii Afrykańskiej w 2018 roku. Zbyt szybkie wycofanie oddziałów międzynarodowych może spowodować załamanie się sytuacji i powrót do stanu z lat 90 XX wieku.

 

Fot. Wikimedia Commons

Komentarze

komentarze

stat4u