Stanisław Musiał: Koniec francuskiego modelu asymilacji? Recenzja książki Michele Tribalat

couv_assimilationdr Stanisław Musiał

Recenzja: Michèle Tribalat,  Assimilation. La fin du modèle français, Éditions du Toucan, Paris 2013, ss. 349.

Problematyka mniejszości muzułmańskiej w Europie stała sie obecnie gorącym tematem zarówno debat politycznych, jak też poważnych opracowań naukowych. To żywe zainteresowanie tym tematem szczególnie dotyczy Francji, a to z powodu największej w Europie  liczebności tej mniejszości i jej wielowymiarowego znaczenia w tym państwie. Francja stała się niejako laboratorium przyszłych procesów społecznych o wymiarze światowym, gdyż dotyczą one możliwości mieszania się nie tylko kultur różnych, ale często przeciwstawianych sobie. Stąd też ważna staje się naukowa obserwacja tych procesów i refleksja nad przyszłym kierunkiem ich zmian.

W tym kontekście szczególna uwaga należy się twórczości Michèle Tribalat, profesor francuskiego Narodowego Instytutu Studiów Demograficznych (INED) i od wielu lat specjalistce problematyki imigranckiej we Francji. Jest ona autorką wielu opracowań z tej dziedziny, nakierowanych coraz bardziej na zagadnienia związane z mniejszością islamską. Jednocześnie publikacje te są świadectwem ewolucji jej poglądów na miejsce i rolę tej  mniejszości V Republice. Ewolucja ta przebiegała wraz z rosnącą liczebnością i znaczeniem muzułmanów w tym kraju. Początkowo Michéle Tribalat daje się poznać jako autorka akademickich opracowań naukowych, będących w panującym w tej dziedzinie nurcie poprawności politycznej. Ukazuje więc w nich dość prostą drogę od „obcokrajowca wczoraj, Francuza dziś” (M. Tribalat, Cent ans d’immigration, étranger d’hier, Français d’aujourd’hui. Apport démographique, dynamique familiale et économique de lmmigration étrangère, PUF, Paris 1991), a nawet przeciwstawia się antyimigranckim postawom politycznym (P.-A. Taguieff, M. Tribalat,  Face au Front National: arguments pour la contre-offensive, La Découverte, Paris 1998). Jednak wraz z rosnąca liczebnością i rolą francuskich muzułmanów, autorka ta przejawia pewne zaniepokojenie taką sytuacją (J.-H. Kaltenbach, M. Tribalat, La République et l’islam: entre crainte et aveuglement, Gallimard, Paris 2002), by w ostatnim okresie zasłużyć na dziennikarskie określenie « buntowniczej demografki » (la démographe rebelle), publikując niezwykle głośne we Francji, kontrowersyjne prace, „Oczy szeroko zamknięte: imigracja we Francji” (M. Tribalat, Les yeux grands-fermés: l’immigration en France, Denoël, Paris 2010) oraz  « Asymilacja. Koniec modelu francuskiego» (M. Tribalat, Assimilation. La fin du modèle francais, Le Toucan, Paris 2013). W tej ostatniej pozycji autorka zawarła całą istotę swego widzenia problematyki obecności muzułmanów we Francji, co postaramy się przedstawić w niniejszej recenzji.

Praca składa się z trzech części. Pierwsza z nich zatytułowana „Francja pozostaje krajem imigracji” poświęcona jest analizie systemowi francuskiej statystyki demograficznej i  udowadnianiu poprzez własne obliczenia zasadności tytułu tej części publikacji.  Stosowany przez Narodowy Instytut Studiów Ekonomicznych (INSEE) system statystyki demograficznej, zwłaszcza dotyczącej przepływów migracyjnych uważa M. Tribalat za wadliwy. Oparty on jest na globalnym saldzie migracji, co zdaniem M. Tribalat, relatywizuje wagę imigracji zagranicznej i wskazywać ma na stabilizację a nawet spadek wielkości imigracji. Przeczą temu dane demograficzne. „Stabilizacja była – pisze autorka – ale tylko w okresie 1975-1999. Podczas tego ćwierćwiecza ludność imigrancka zwiększała się w podobnym rytmie jak ludność miejscowa, czyli 11% dla całego tego okresu. Od 1999 roku w ciągu 10 lat ludność imigrancka zwiększyła się o 24%, zaś miejscowa tylko o 5%, natomiast   odsetek ludności imigranckiej zwiększył się z 7,4% w 1999 do 8,5% w 2009 roku (…). Tak więc Francja wyszła z fazy słabej intensywności przepływów migracyjnych (…), aby wejść w nowy cykl migracyjny (…) najwyższy w swej historii” (s. 58-59). Wydaje się mało prawdopodobne zdaniem francuskiej demografki, aby ten trend – popierany przez Unię Europejską, widzącą w imigracji źródło przyrostu ludności Europy – zmienił się w najbliższych dziesięcioleciach. Takie „liczenie na obcego”, aby rozwiązać własne problemy  jest wyrazem słabości, „w końcu taka polityka – pisze dalej – będzie miała swoją cenę, której obywatele Europy nie są jeszcze całkowicie świadomi. Kiedy oddaje się swój los w ręce innych, trudno  oczekiwać, iż będzie się nad nim panować” (s. 103-104).

Druga część pracy przybliża nas do zasadniczego problemu pracy, a zatytułowana jest „Islam zmienia sytuację”. Już w początkowym jej fragmencie autorka przedstawia problem  imigracji muzułmańskiej we Francji, odbiegający od historycznego schematu, zamazującego –  jej zdaniem – obecną jej specyfikę. Ten historyczny schemat to szukanie związków Francji z islamem we wzajemnych najazdach zbrojnych, czy też handlu niewolnikami, a nawet ukazywanie korzeni kultury tego kraju w islamie ( ostatnim przykładem takiego trendu jest praca Didier Hamoneau „Muzułmańskie korzenie Francji”[1]). Nie ma to – oczywiście – nic wspólnego z imigracją, gdyż ta zakłada wolny wybór. Masowa imigracja – jak pisze M.  Tribalat – jest zjawiskiem nowym w większości krajów Europy, oprócz Francji, w której jej początki sięgają drugiej połowy XIX wieku. To, co współcześnie kraj ten ma wspólnego z sąsiadami, to zdaniem autorki, masowe pojawienie się ludności muzułmańskiej. We Francji jest ona zarówno liczbowo, jak i w proporcji do ogólnej liczby mieszkańców najwyższa w Europie (oprócz Bułgarii). I to właśnie ta imigracja przyniosła z sobą po II wojnie światowej islam. Wielkość tej imigracji autorka ocenia na 4,4 mln w połowie 2010 roku (s. 119). Wskazuje przy tym na takie cechy charakterystyczne tej populacji jak: młody wiek, zamieszkiwanie w strefach mocno zurbanizowanych oraz przywiązywanie dużej wagi do wyznawanej religii. To przywiązanie do religii przodków jest szczególnie widoczne wśród  młodych muzułmanów, co różni ich od rówieśników katolickich, odchodzących masowo od religii rodziców lub utrzymujących z nią bardzo luźne związki. Jak podaje M. Tribalat, w 2008 roku w porównaniu z 1992 rokiem dwukrotnie mniej potencjalnych muzułmanów  określało się jako niewierzący, a wśród kobiet nawet trzykrotnie mniej Nastąpiła więc, po okresie pewnej sekularyzacji pierwszego pokolenia imigrantów, desekularyzacja młodego pokolenia muzułmanów (s. 148). To poczucie odrębności przekazywane jest poprzez edukację religijną, małżeństwa endogamiczne w ramach społeczności muzułmańskiej, czy też poprzez ścisłe przestrzeganie nakazów i zakazów religijnych Potwierdza to francuska demografka, pisząc: „Obserwujemy więc pewną formę usztywnienia tożsamościowego, które oddziela muzułmanów od innych, wzmacnia kontrolę społeczną i wpływa na zakres wolności wiernych, ale także na zakres wolności niemuzułmanów” (s. 211). Ten ostatni efekt „usztywnienia” religijnego muzułmanów uderza przede wszystkim w wartość tak drogą Europejczykom, jaką jest wolność wypowiedzi. Dowodzi tego – co ukazuje autorka – sprawa Rushdiego, czy też wiele innych przykładów, gdy „zastraszanie stało się bieżącą monetą” (s. 226).

Jednak najistotniejszą cechą wzmacniającą wszystkie poprzednie jest – podkreślana powszechnie – wysoka dzietność muzułmanek. M. Tribalat ilustruje to następującym stwierdzeniem: „Stopa wzrostu muzułmanów jest nieporównywalnie wyższa od niemuzułmanów, których to saldo migracyjne jest relatywnie neutralne, a stopa wzrostu naturalnego osiem razy niższa od muzułmanów. W 2008 roku wzrost demograficzny muzułmanów prawie równy był z niemuzułmanami, zaś stopa wzrostu ludności muzułmańskiej była dwunastokrotnie wyższa od stopy wzrostu reszty ludności” (s. 180).

Oczywiście dane przedstawione przez M. Tribalat są szokujące. Zastrzeżenie budzi jednak brak refleksji nad zmniejszająca się co roku dzietnością muzułmanek i przyjmowanie przez wiele z nich francuskich wzorców zachowań natalnych.

Trzecia część pracy zatytułowana „Problematyczna asymilacja” dotyka istoty obecności muzułmanów we Francji, a mianowicie zagadnień związanych z trudnościami napotykanymi w procesie asymilacji i w ogóle możliwością takiej asymilacji. M. Tribalat wyróżnia dwa podstawowe warunki asymilacji: pierwszy to przekonanie społeczności przyjmującej o swej atrakcyjności kulturowej, jej wiara w siebie, w siłę pozytywnego oddziaływania wyznawanych przez tę społeczność wartości na innych, ich siłę przyciągania; drugi warunek to akceptacja ze strony imigrantów wiarygodności wymienionych pozytywnych cech społeczeństwa przyjmującego. Żaden z tych warunków nie jest spełniony – pisze M. Tribalat – ani we Francji, ani Europie. Wynika to z tego, iż Europa ogólnie a Francja w szczególności, mają problemy ze swą najnowszą historią. Francja po dwóch wyczerpujących wojnach światowych i dwóch przegranych wojnach kolonialnych do chwili obecnej żyje tą przeszłością, utraconą mocarstwowością, poczuciem winy za grzechy przeszłości. To „rozdrapywanie ran” przybiera często formę „oczerniania siebie”, a z drugiej strony „idealizowanie obcego”, stawianie go a priori wyżej od siebie, co jest całkowitym przeciwieństwem modelu asymilacji (s. 231-236). Ta deprecjacja wartości własnej historii,  kultury, sekularyzacja życia społecznego powoduje, iż w oczach muzułmanina Francja przestaje być atrakcyjna kulturowo, zaś jedyną siłą przyciągającą staje się sfera zabezpieczenia społecznego (s. 239).

Poza tym asymilacja zakłada przyjmowanie wzorców zachowań społecznych rdzennych mieszkańców, którzy byliby jednocześnie sąsiadami nowoprzybyłych. Tak było w okresie, gdy dominowała imigracja europejska (Hiszpanie, Włosi, Polacy), która  szybko wtopiła się – poprzez sąsiedztwo, mieszane małżeństwa – w społeczeństwo francuskie. Inaczej jest z obecną  imigracją muzułmańską – twierdzi francuska demografka. Imigracja ta zajmuje  kwartały dzielnic w dużych aglomeracjach miejskich dawniej zamieszkałych przez niższe (ludowe) warstwy społeczeństwa francuskiego. Dzisiaj te grupy populacji francuskiej wyniosły się do mniejszych miast i gmin, zabezpieczając się przed imigranckim otoczeniem i znajdując miejsca pracy likwidowane w wielkich aglomeracjach. Podobnie izoluje się przed biedniejszym imigranckim otoczeniem bogatsza część Francuzów, lecz ci z kolei w wygodnych dzielnicach wielkich aglomeracji. Na dowód tego twierdzenia M. Tribalat podaje, iż w Paryżu w przeciągu ostatnich 40 lat (1968-2009) proporcja robotników wśród aktywnych zawodowo w wieku 25-54 lata spadła z 26% do 8%, zaś kadry wzrosła z 14% do 45%, zaś w innym miejscu pisze, iż w Ile-de France mieszka tylko 6% robotników „autochtonów”, zaś imigrantów 37% i 20% dzieci imigrantów z tej samej grupy społecznej (s. 254-255).  Natomiast w małych ośrodkach miejskich, gdzie mieszkają robotnicy francuscy”autochtoni” tylko 6% stanowią ich sąsiedzi imigranccy. Dla imigrantów naturalnym „dawcom” wspomnianych wzorców społecznych winne być właśnie ludowe warstwy rdzennej ludności z „sąsiedztwa” – tylko że takich sąsiadów, pisze autorka, brak.

Tej separacji francuskiej warstwy ludowej i imigracji muzułmańskiej towarzyszy separacja fizyczna i mentalna tejże warstwy ludowej z elitami francuskimi, „porzucenie ich przez własne elity” (s. 246), podzielające brukselski punkt widzenia na problem integracji mniejszości islamskiej. M. Tribalat dokonuje ostrej krytyki polityki Unii Europejskiej w tej dziedzinie, a przez to także polityki francuskiej, która, aczkolwiek nie musi, ale dopasowuje się do niej. Autorka w swej krytyce powołuje się na unijną definicję polityki integracji, która jest w tym ujęciu „dynamicznym dwukierunkowym procesem dotyczącym zarówno imigrantów, jak też społeczności przyjmującej z obowiązkami po obu stronach” i winna „opierać się na uzgodnionym systemie wartości” (s. 296). Przy czym – pisze dalej M. Tribalat – uzgodnienie to nie zachodzi w toku „codziennego życia”, lecz jest dziedziną coraz bardziej porządkowaną przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Autorka pyta więc: „Co jest jeszcze do negocjacji, jeśli podstawowe wartości są trwale ustanowione i oczywiste? Co dzieje się wówczas z zasadą no 2 według, według której <integracja implikuje respektowanie podstawowych wartości Unii Europejskiej>, jeżeli wartości te mogą być przedmiotem stałych renegocjacji. Jak imigranci i ich dzieci mogą odnaleźć się w tych wartościach i ocenić konieczne dostosowania do nich, jeżeli są one tak labilne?” (s. 296-297). Takie pojmowanie integracji – stwierdza autorka – całkowicie przeczy idei asymilacji, która przecież zakłada zbliżanie się postaw i sposobów życia imigrantów do zachowań „autochtonów”, i która to asymilacja zapisana jest we francuskim Kodeksie Cywilnym, jako warunek naturalizacji.

W końcowych fragmentach pracy M. Tribalat zastanawia się jakie błędy popełnili Francuzi i ogólnie Europejczycy, w polityce wobec imigrantów muzułmańskich. Przede wszystkim – twierdzi –  nie docenili oni muzułmanów, przypuszczając, iż asymilacja ich przebiegnie podobnie jak w przypadku imigrantów europejskich. Nie dopuszczali możliwości ich coraz mocniejszej więzi z religią, zachowania potencjału demograficznego, wzmacnianego przez endogamiczne małżeństwa, ich oporu wobec europejskich trendów sekularyzacyjnych w życiu społecznym. Nie stawiając żadnych wymagań w stosunku do imigrantów i ich potomków oraz ulegając jedynie żądaniom – kontynuuje M. Tribalat – Europejczycy ośmielali ich tylko  do wysuwania dalszych. Z drugiej strony  – pisze francuska demografka –  Europejczycy nie dostrzegli i nie dostrzegają kruchości tego, co nazywają wartościami europejskimi, nie są gotowi do nowej walki z religią (s. 308-309). Tym bardziej – dodaje – że muzułmanie coraz częściej postrzegani są przez polityków jako elektorat wyborczy. Celuje w tym zwłaszcza lewica, która prawicy zostawia swój dawny elektorat, tzn. niższe warstwy „autochtonów”, sama zaś pozyskuje nowych zwolenników wśród „mniejszości z dzielnic ludowych, kobiet, ludzi młodych, absolwentów uczelni”, wśród „Francji jutra, zjednoczonej – dalej autorka cytuje fragment odezwy grupy Terra Nova, bliskiej Partii Socjalistycznej – <przede wszystkim wokół swych wartości kulturowych, postępowych, Francji, która chce zmiany, Francji tolerancyjnej, otwartej, solidarnej, optymistycznej, ofensywnej (…). Dzisiaj już nie jest możliwe zbudowanie historycznej koalicji klasowej: klasa robotnicza nie jest już w centrum zainteresowań wyborczych lewicy, nie jest już emanacją wszystkich tych wartości>” (s. 250).

W tej sytuacji, co robić, by chronić wartości tożsamości francuskiej i europejskiej, których inkarnacją są szerokie masy ludowe „autochtonów europejskich”? – zdaje się pytać autorka. Dążenie do zmiany poprzez politykę nakierowaną przeciw imigrantom i ich potomkom uważa ona za „niesprawiedliwą i bezużyteczną” (s. 307)  – w końcu to nie imigranci podejmowali decyzje w kwestii polityki asymilacji i integracji, oni tylko – i trudno im się dziwić – korzystali i korzystają z okazji. Konwersję instytucji unijnych na politykę migracyjną, która byłaby czymś innym, niż tylko rozszerzaniem praw imigrantów uważa M. Tribalat za mało prawdopodobną. Byłoby to możliwe – uważa – gdyby zaszły jakieś szczególne wydarzenia w kilku państwach Unii, które to wydarzenia mogłyby usztywnić ich politykę wobec imigracji, albo też gdyby za przykładem Frontu Narodowego, czy też Duńskiej Partii Ludu poszły inne europejskie ugrupowania polityczne (s. 261-262, 305-306).

Jednak uważa, iż – póki co – Europejczycy winni odzyskać wiarę w siebie, w swe wartości, nie cofać się, „nakreślić czerwone linie” (s. 321), które oznaczałyby granice ustępstw wobec muzułmanów. Na przykład przeważająca część francuskich i europejskich elit politycznych szermuje jako cel polityki integracji oraz jako podstawę stosunków międzyetnicznych i międzyreligijnych zasadę „wzajemnego szacunku i tolerancji”. Wymaganie tolerancji to już dużo – pisze M. Tribalat – ale zmuszanie do szacunku, to już wymóg za daleko idący, to „stawianie Europejczyków w sytuacji orwellowskiej” przestrzegania reguł sprzecznych z sobą (s. 316). Skoro już Europejczycy doświadczają polityki wielokulturowości, to winni – doradza autorka – domagać się jak najbardziej restrykcyjnego stosowania tej polityki; czyli w takim ujęciu tolerancja winna byłaby obejmować także takie postępowanie, które nie jest zakazane bez naruszania podstawowych praw człowieka w ich pierwotnym znaczeniu, to znaczy praw jednostki, a nie praw grupowych. Ażeby bronić jednostkę przed możliwością naruszania jej wolności, francuska demografka proponuje stosowanie dwóch zasad: ochrony wewnętrznej i ochrony zewnętrznej. Pierwsza z nich – w przypadku muzułmanów – polegałaby na przeciwstawianiu się presji wywieranych na muzułmanina przez własne środowisko lub autorytety religijne, na przykład dotyczy to zakazu apostazji. Natomiast istotą ochrony zewnętrznej byłoby przeciwstawianie się krępowaniu wolności jednostek usytuowanych poza daną grupą, na przykład niemuzułmanów, w celu dostosowania ich zachowania do wymogów tejże grupy. Egzemplifikacją tego przypadku może być sprawa „karykatur Mahometa”.

Tak kształtowany kompromis nie może być wypracowany tylko przez elity francuskie, czy też europejskie bez udziału zwykłych obywateli, gdyż to oni na co dzień – pisze autorka – zmuszeni są do koabitacji z islamem. Właśnie ten aspekt dostrzegł intuicyjnie Nicolas Sarkozy zauważa M. Tribalat – gdy w 2009 roku zainicjował dyskusję na temat tożsamości narodowej. Autorka ta kończy pracę wezwaniem do zachowania tego, co jeszcze można z kulturowych wartości Francji i Europy, a przede wszystkim wolności myśli i słowa, w tej chwili –  jej zdaniem – najbardziej zagrożonych (s. 321-322). 

Publikacja M. Tribalat zapisuje się w nurcie, który coraz bardziej staje się widoczny we francuskim  środowisku naukowym i życiu politycznym. Jest to wyrazem żywotności tych środowisk, dowodem, iż reagują one na zapotrzebowanie społeczne. Zaletą pracy francuskiej demografki jest ukazanie innej, niż oficjalna, strony polityki integracji i asymilacji. Tę oficjalną stronę ukazują po 2000 roku liczne raporty i opracowania renomowanych państwowych i prywatnych instytucji (Narodowy Instytut Statystyki i Badań Ekonomicznych – INSEE, Narodowy Instytut Badań Demograficznych – INED, Rada ds. Integracji – CAI, Francuski Instytut Opinii Publicznej – IFOP, Centrum Badań Politycznych i Nauk Po –  CEFIPOF), w których z reguły –  obok porażek – dowodzi się przede wszystkim postępów tejże polityki. M. Tribalat korzysta z tych opracowań i zawartych tam danych statystycznych, lecz wyprowadzone przez nią wnioski są zupełnie inne. Mają one co najmniej heurystyczne znaczenie dla czytelnika.

Dla odbiorcy przyzwyczajonego do rygorystycznego naukowego przekazu razić może zaangażowanie autorki w głoszeniu treści swej publikacji. Naszym zdaniem nie może to być zarzutem, gdyż publikacja ta kierowana jest przede wszystkim do przeciętnego czytelnika-inteligenta francuskiego, czy też europejskiego. Taki czytelnik winien być usatysfakcjonowany jej lekturą.     

 

Źródło: "Przegląd Geopolityczny" 2014, tom 7.

 


[1] Les racines musulmanes de la France, Albouraq, Paris 2013, s. 256.

 

Komentarze

komentarze

stat4u