Jerzy Niezbrzycki: Myśl kapitulacyjna wobec Rosji

Malczewski_Polish_HamletFragment broszury pt. „Rola i zadania emigracji polskiej” autorstwa kpt. Jerzego Niezbrzyckiego (wydana pod pseudonimem Ryszard Wraga), opublikowanej w 1945 r. w Rzymie. Wyimki pochodzą ze stron 9-11, 15-16.

Jerzy Niezbrzycki 

Kapitulantom, hamletom, oportunistom, stańczykom

oraz zwykłym zdrajcom i obcym agentom pracę tę przypisuje

Autor.

(…) Myśl kapitulacyjna w stosunku do Rosji ma za sobą w naszych dziejach długą historię. Od paru wieków nie ma prawie pokolenia, w którym nie rodziły się idee porozumienia, oparcia, scalania z Rosją. Kapitulanci każdego pokolenia nie zważali na bezowocne rezultaty działalności swoich poprzedników, a zmuszeni do powoływania się na nich, dla dodania sobie otuchy a społeczeństwu wiary, celowo fałszowali historię, przypisując niepowodzenia, nieudolności Polaków, tylko nieporozumieniu ze strony społeczeństwa polskiego, jego wyłącznie błędom, a z reguły nie szukali przyczyn tych niepowodzeń tam, gdzie one są naprawdę ukryte, to znaczy po stronie Rosji (…).

Kapitulanci w dziejach Polski nigdy nie dążyli do rozpoznania rosyjskiego partnera, lecz wprost przeciwnie, robili wszystko, by otoczyć go mgłą tajemniczości, ukryć wobec narodu polskiego jego niewygodne dla polskiej polityki kapitulacyjnej cechy i przedstawić go w takim świetle, by sama idea kapitulacji stałą się wśród szerokich mas ludu polskiego popularna. Lud, bowiem, trzeba to stanowczo podkreślić, nigdy w owocność polskiej polityki kapitulacyjnej wobec Rosji nie wierzył, a jeżeli wpadał w stan bierny wobec okupacji rosyjskiej, to czynił to bezpośrednio i po prostu, bez żadnej koncepcji politycznej, broniąc praw i spraw najżywotniejszych, a w niczym nie ułatwiając wrogowi jego posunięć taktycznych.

Polityki kapitulacyjnej w stosunku do Rosji w ogóle stosować nie można, w szczególności nie może jej stosować naród polski. Istota bowiem państwowości rosyjskiej jest tego typu, że nie będąc krępowana wewnętrznymi względami czy oporami, nie uznaje żadnych kompromisów czy granic dla swej zaborczej polityki zewnętrznej, jeżeli nie jest skrępowana przez koniunkturę międzynarodową lub opór zewnętrzny. W stosunku do Rosji można prowadzić jedynie politykę oporu. Polityka uległości doprowadza niezmiennie do ostatecznego wchłonięcia przez Rosję obcego organizmu państwowego czy narodowego, włącznie do zagłady biologicznej, zatarcia języka i kultury.

Tak było i jest z narodami i państwami w swoim czasie relatywnie większymi i silniejszymi od Rosji. Jak Tatarzy, czy Ukraina, lub niemniej silnymi, jak Polska. Tak było i jest z narodami mocnymi i zwartymi w swym poczuciu odrębności narodowej i duchowej, jak Gruzja, czy narody azjatyckie. Wszystkie one, nie wyłączając narodów kaukaskich, narodów turkiestańskich, nie mówiąc już o Ukraińcach czy Białorusinach, w momencie ich podoju przez Rosję stały na wyższym od Rosjan stopniu kultury duchowej i materialnej. Jeden z tych narodów zmuszone zostały do polityki kapitulacyjnej przez wojenną siłę państwa moskiewskiego, inne znów wprowadziła na drogę kapitulacji błędna polityka własna lub fałszywość i przebiegłość dyplomacji moskiewskiej, z reguły nigdy niedotrzymującej traktatów, zobowiązań i przyrzeczeń. Raz wszedłszy na drogę ustępstw, nie były one w stanie zatrzymać się na drodze do zupełnego zaniku swej odrębności politycznej i narodowej.

Rosja niezmiennie stosowała w tej polityce podboju hasła obrony swobód, religii, uciskanych narodowości, występując zawsze w charakterze „obrończyni” i rzecznika wzniosłych idei, które nic nie miały wspólnego z rzeczywistością polityki rosyjskiej (…).

Imperializm rosyjski – carski był brutalny, okrutny i barbarzyński, ale nie pozostawiał wątpliwości, że jest reakcyjny. Nie wchodził do Polski z biało-amarantowymi sztandarami, z portretami Kościuszki czy Mickiewicza, nie przystrajał swych sołdatów w polskie orły i rogatywki, nie wygłaszał rewolucyjnych czy socjalnych haseł. O swej chęci zniszczenia państwowości polskiej i narodu polskiego mówił otwarcie i, jeżeli się tak można wyrazić – uczciwie. Niósł ze sobą rusyfikację, deptał religię, rugował język. Wskutek tego, z punktu niejako, mobilizował przeciwko sobie opór wszechnarodowy, stwarzał pomiędzy sobą a narodem podbijanym przepaść, co pozwalało na konserwację sił duchowych i moralnych, bez większej obawy, że wróg przeniknie do nich i rozsadzi je od wewnątrz.

Imperializm sowiecki jest niemniej, a nawet znacznie bardziej okrutny, brutalny, barbarzyński i reakcyjny, lecz nie występuje z hasłem prymitywnej rusyfikacji, lecz perfidnej sowietyzacji, głosi hasła ochrony kultury narodowej, tłamsząc i gwałcąc tę kulturę przez rozbijanie społeczeństwa na atomy i kolejne deprecjonowanie podstaw duchowych i kulturalnych. Paraliżuje społeczeństwo w drodze stopniowego zatruwania jego świadomości, fałszowania przeszłości i teraźniejszości, szerzenia wzajemnej nieufności i rozbijanie solidarności.

Żadna polska polityka w stosunku do Rosji nie powoduje ze strony Rosjan większej nieufności, jak właśnie polityka kapitulacyjna. Słowem, taka polityka kapitulacyjna w stosunku do Rosji, która by zabezpieczała chociażby minimalne prawa i interesy narodu polskiego, jest niemożliwa.

Skoro nie może być wiary w owocność polityki kapitulacyjnej w stosunku do Rosji, to wynika z tego prosta konsekwencja, że każda polityka kapitulacyjna w stosunku do Rosji jest zła i będzie tym bardziej zgubna w skutkach, im bardziej bezie czynna. Jedyny bowiem typ kapitulanta, który byłby do przyjęcia przez Rosję, jest taki, który nie stawia Rosji żadnych warunków i bez zastrzeżeń staje tylko i wyłącznie na gruncie rosyjskiej racji stanu.

Rosja zmuszona dla tych czy innych względów koniunkturalnych do pójścia na pewne przejściowe kompromisy w stosunku do terenu okupowanego, bardzo szybko dąży do zlikwidowania kapitulantów i zastąpienia ich przez swoją agenturę, względnie przez swój aparat administracyjny (…).

 

Komentarze

komentarze

stat4u