Tomasz Gabiś: Imperium Europeaum, czyli powrót do przyszłości

Tomasz Gabiś
 
Droga do Imperium Europaeum
Ponad pięćdziesiąt lat temu widzialna, geopolityczna egzystencja Imperium Europaeum została rozbita przez wrogie, pozaeuropejskie imperia. Ale mimo to Imperium Europaeum trwało nadal. Jest ono bowiem nie tylko geopolityczną egzystencją, która mimo podboju nie umarła, lecz pogrążyła się w głębokim śnie, tak jak wewnątrz góry śpią legendarni rycerze, królowie lub cesarze, ale także niezniszczalnym, niepokonanym duchem, którego nikt, żadne wrogie imperium, nie może nawet okupować, gdyż jego suwerenność zakorzeniona jest w sferze głębszej i wyższej niż czysto geopolityczna i militarna siła. Duch Imperium Europaeum trwa, bo ciągle jeszcze trwa pamięć o przeszłości, o dawnej chwale i potędze Imperium, o tym, że były czasy, kiedy Imperium Europaeum panowało nad światem. Dopóki trwa ta pamięć, dopóki trwa nadzieja, mniej lub bardziej skryta, dopóty trwa Imperium Europaeum. Wiedzie ono swoją tajemną egzystencję, która przejawia się w sztuce, literaturze i architekturze, w myśli politycznej, w religii i poezji, w naukowych odkryciach i w muzyce, w obyczajach, tradycjach i językach, w mitach i symbolach, w pomnikach i krajobrazach, w baśniach, podaniach, bajkach i legendach, które Europejczycy nadal opowiadają swoim dzieciom. Czasami jawnie a czasami w ukryciu, raz tu raz tam, zepchnięte do podziemia przez ideologiczny i polityczny napór zwycięskich imperiów ciągle jeszcze trwa i walczy Imperium Europaeum w duszach Europejczyków i w ich dziełach, i trwać i walczyć będzie dopóty, dopóki nie umrze ostatni z nich. Żeby jednak duchowe Imperium Europaeum rozkwitło, to musi ono ponownie zyskać geopolityczny kształt, bowiem oba te wymiary, duchowy i geopolityczny wzajemnie się przenikają, pobudzają i wzmacniają, oba są ze sobą sprzężone. Duch jest wprawdzie silniejszy niż geopolityka, bo trwa na przekor wszystkiemu i wszystkim, i żadne polityczne czy materialne warunki go nie determinują, ale geopolityka nadaje mu impet i wielkość, inspiruje do wspinania się na wyżyny.

Po pokonaniu Imperium Germanicum, po rozbiciu widzialnej geopolitycznej formy Imperium Europaeum, po uporządkowaniu spraw w swoich europejskich prowincjach oba zwycięskie imperia natychmiast, po krótkim odpoczynku, rozpoczęły kolejną rundę walki o panowanie nad światem. Trwała ona bezustannie, na wszystkich możliwych płaszczyznach i przybierała najrozmaitsze formy, oba imperia używały wszelkich możliwych środków, posługiwały się dywersją, naciskiem, inspirowaniem i popieraniem ideologicznych, politycznych i narodowych waśni i konfliktów na obszarze podległym wrogowi, stworzyły gigantyczne aparaty wywiadowcze i kontrwywiadowcze, rozbudowywały swoje agentury wszędzie tam, gdzie było to możliwe, tworzyły, wspierały, finansowały, organizowały grupy terrorystyczne i ruchy "narodowo-wyzwoleńcze", dokonywały zamachów stanu i przewrotów politycznych, wywoływały lokalne wojny i cały czas unowocześniały armię, doskonaliły swoją straszliwą broń i powiększały jej arsenały, wyruszyły w kosmos, aby i tam toczyć rozgrywkę. Będący na ich usługach ideolodzy inspirowali powstawanie koncepcji politycznych i nurtów ideowych potrzebnych do maskowania i uzasadniania imperialnej polityki, wymyślali hasła i idee, które potem na cały świat nagłaśniane były przez coraz większe i coraz doskonalsze aparaty mass-mediow. Ale Imperium Wschodnie coraz bardziej słabło, wyczerpywała się jego imperialna formuła, która była formułą opartą na ideologicznej utopii i po doktrynersku sztywną. W miarę upływu czasu ta ideologiczna formuła imperialna stawała się coraz bardziej anachroniczna i coraz bardziej krępująca, co sprzyjało również osłabianiu ideologicznej kontroli nad namiestnikami prowincji i rozrzuconymi po świecie agenturami imperium. Imperium Wschodnie nie potrafiło zmodyfikować swojej sztywnej ideologicznej formuły imperialnej. Nastąpiła sytuacja, kiedy dawna formuła imperialna nie jest już w stanie służyć imperialnym celom a nie ma sposobu, żeby to zmienić. Doszły do tego inne czynniki: nieproduktywność i uzależnianie się pod względem technicznym i żywnościowym od Imperium Zachodniego. Ze względu na anachroniczną, opartą na utopijnej doktrynie formułę imperialną i ze względu na ustrój gospodarczy Imperium Wschodnie okazało się niezdolne do opanowania i użycia dla swoich imperialnych celów nowych środków technicznych i naukowych. Imperium Zachodnie, które dysponowało bardziej elastyczną pod względem ideologicznym formułą imperialną, wyczuwając natychmiast, że jego wróg słabnie nasiliło atak na wszystkich frontach w Europie i dalekim wschodzie, wszędzie, gdzie tylko to było możliwe, forsowało nowe zbrojenia lub groziło, że je podejmie. I tak krok po kroku, metodycznie i wytrwale dążyło do zwycięstwa. Zaczęło mocniej ingerować w sprawy europejskich prowincji wroga, popierać tam ruchy opozycyjne, które w mniejszym lub większym stopniu kwestionowały władzę namiestników prowincji a przez to panowanie Wschodniego Imperium. I w tym momencie geopolityczne Imperium Europaeum jakby drgnęło we śnie, jakby przeszedł przez nie dreszcz, spowodowany tym, ze ktoś rozpoczyna marsz na wschód. A Imperium Europaeum jest sojusznikiem każdego, kto tak czyni, kto pomniejsza obszar panowania jego śmiertelnego, odwiecznego wroga. W ciągu następnych lat napór Imperium Zachodniego nie malał, aż w końcu nękane wewnętrznymi problemami, niezdolne do opanowania ruchów opozycyjnych w prowincjach i do wytworzenia nowej formuły imperialnej Imperium Wschodnie ustąpiło i runął mur dzielący stolicę dawnego Imperium Germanicum. Huk rozwalanego muru zbudził geopolityczne Imperium Europaeum, które podniosło głowę, rozejrzało się wokół i zobaczyło, że ktoś rusza dalej na wschód, aby rozbić jego odwiecznego, śmiertelnego wroga. I tak Imperium Americanum stało się sojusznikiem Imperium Europaeum. Wchodząc na trakt, którym przez wieki na wschód ruszali wojownicy i osadnicy Imperium Europaeum, Imperium Americanum zaczęło realizować odwieczny geopolityczny cel Imperium Europaeum.

Po zburzeniu muru dzielącego dawną stolicę Imperium Germanicum Imperium Americanum przyłączyło do swojej niemieckiej prowincji niemiecką prowincję wchodzącą wcześniej w skład Imperium Sovieticum. A potem przejęło pod swoją kontrolę kolejne prowincje Imperium Wschodniego, i coraz bardziej osłabiało i rozkruszało geopolityczną formę wroga. Ponieważ przyłączenie nowych prowincji odbywało się pod kamuflażem powstawania niepodległych państw narodowych, to pobudziło to do politycznej aktywności narody żyjące w prowincjach już nie peryferyjnych ale położonych bliżej centrum i w konsekwencji doprowadziło do tego, że prowincje przez nie zamieszkałe oderwały się od Imperium Wschodniego całkowicie lub częściowo. Osłabione na flance zachodniej Imperium Wschodnie nie było w stanie bronić swoich prowincji południowych, które stopniowo zaczęły się uniezależniać. I tak krok po kroku, systematycznie, mądrze i rozważnie a zarazem pchane niezłomnym dążeniem do pomnożenia swojej potęgi i chwały i do panowania nad światem Imperium Americanum coraz dalej wchodzi w głąb Wielkiej Wyspy. Można powiedzieć, że, tak samo jak kiedyś Imperium Germanicum, jest ono na wyższej, geopolitycznej i geostrategicznej płaszczyźnie instrumentem, przy pomocy którego Imperium Europaeum realizuje swoje geopolityczne i geostrategiczne przeznaczenie niszcząc swojego odwiecznego, śmiertelnego wroga na wschodzie. Słabnące i osaczone, Imperium Wschodnie broni się zaciekle, bo wie, że jeśli ustanie w walce to padnie. Jego ideologowie i intelektualiści gorączkowo pracują nad znalezieniem nowej formuły imperialnej, tworzą nowe koncepcje geopolityczne, które skierowane są wprawdzie przeciw Imperium Americanum, ale które mają również na celu rozbicie jedności Europy i zapobieżenie geopolitycznemu odrodzeniu się Imperium Europaeum. Imperium Wschodnie ma dziś do dyspozycji rozmaite ideologie, których może używać, aby wpływać na ideologicznych sojuszników w Europie i podsycać nacjonalizmy i ambicje narodów europejskich. Stara się ono upowszechniać w Europie geopolityczne alternatywy, mamić Europejczyków koncepcjami osi, przymierzy i bloków, obiecywać największym prowincjom europejskim pomoc w odzyskaniu suwerenności, a wszystko po to, aby Imperium Europaeum nie odzyskało swojej geopolitycznej egzystencji. Sytuacja wewnętrzna Imperium Wschodniego nie jest dobra, różne prowincje ujawniają skłonności do uniezależniania się od centrum, nasilają się tendencje separatystyczne itd. Imperium Wschodnie, zdając sobie sprawę, że grozi mu utrata imperialnego statusu, robi, co może, aby się ratować, przekształca stare i montuje nowe agentury, od czasu do czasu straszy Imperium Americanum, że ujawni spoczywające w archiwach dokumenty, które podważą lub zrelatywizują wersję imperialnej historii, służącą im obu przez pięćdziesiąt lat dla legitymizacji imperialnej władzy, ale w znacznej mierze bezużyteczną już dziś dla Imperium Wschodniego, zaś nadal użyteczną dla Imperium Americanum, gdyż to ono kontroluje europejskie prowincje, gdzie ta wersja imperialnej historii napisana wspólnie przez obu zwycięzców nadal obowiązuje (dlatego te propagandowe posunięcia Imperium Wschodniego są korzystne dla Imperium Europaeum. Imperium Wschodnie szuka gorączkowo wszystkich instrumentów służących do obrony przed Imperium Americanum, a tym samym przed Imperium Europaeum, gdyż wie, że jego imperialna geopolityczna egzystencja jest zagrożona, a jeśli ją utraci, to może już jej nigdy nie odzyskać, a wówczas Imperium Americanum, które dysponuje wobec niego również finansowymi i ekonomicznymi instrumentami nacisku będzie mogło z nim zrobić, co mu się będzie podobało.
 
Imperium Americanum zdaje sobie sprawę z tego, że rozbijając Imperium Wschodnie i idąc na podbój Wielkiej Wyspy, na który iść chce i musi, wyzwala geopolityczne siły, nad którymi może nie zapanować, wie że łamiąc dotychczasową równowagę geopolityczną wywołuje na całej płycie Wielkiej Wyspy geopolityczne ruchy tektoniczne, które wymykają się spod jego kontroli. Nie tylko bowiem Imperium Europaeum budzi się z geopolitycznego snu, ale również inne geopolityczne twory na Wielkiej Wyspie korzystają z tego, ze Imperium Wschodnie zostaje rozbite. Dlatego Imperium Americanum będzie chciało raczej utrzymać egzystencję Imperium Wschodniego w postaci regionalnego mocarstwa, aby wykorzystywać je jako "psa obrotowego" przeciw Imperium Europaeum i innym geopolitycznym strukturom na Wielkiej Wyspie lub u jej wybrzeży. Dlatego Imperium Europaeum powinno dążyć do sojuszu z dawnym wyspiarskim sojusznikiem Imperium Germanicum na Dalekim Wschodzie, z wielkim państwem zamieszkałym przez rasę żółtą, a także z państwami tworzącymi na płaszczyźnie geopolitycznej Imperium Arabicum. Zwiększenie ich siły kosztem Imperium Wschodniego spowoduje zelżenie nacisku Imperium Americanum na Imperium Europaeum, dając mu więcej przestrzeni geopolitycznej i swobody politycznego manewru. W geopolitycznym interesie Imperium Europaeum leży więc, aby Imperium Wschodnie nie tylko przestało być imperium, ale żeby zostało uzależnione, rozebrane, a w przyszłości weszło jako prowincja (lub kilka prowincji) w skład Imperium Europaeum.

Ten długofalowy, dalekosiężny cel chce Imperium Europaeum osiągnąć używając jako instrumentu silniejszego dziś od siebie pod względem militarnym i politycznym Imperium Americanum, podniecając i wzmacniając jego imperialny impet. Gdy cel zostanie osiągnięty, zmieni się natura Imperium Americanum, która zresztą już zmienia się w miarę jak to morskie imperium wchodzi w głąb Wielkiej Wyspy. Imperium Americanum musi modyfikować swoją formułę imperialną, ponieważ dotychczasowa formuła staje się coraz bardziej anachroniczna w obliczu wyzwań, jakie przynosi podbój Wielkiej Wyspy. Imperialna formuła ukrywająca dążenie do panowania nad światem pod hasłami szerzenia demokracji, praw człowieka i wolności była użyteczna w walce z Imperium Sovieticum, gdyż skierowana była przeciw jego formule ideologicznej. Kiedy Imperium Wschodnie odrzuciło dawną imperialną formułę ideologiczną to tym samym straciła sens ideologiczna formuła Imperium Americanum. Nie ma już ono o co walczyć, ponieważ ideologiczny cel został zrealizowany, a przecież chce i musi walczyć nadal o panowanie nad światem. Dlatego ideologowie Imperium Americanum gorączkowo poszukują sposobów modyfikacji formuły imperialnej, raz rzucają hasło "Nowego Porządku Światowego", raz hasło "końca historii", a kiedy indziej koncepcję "starcia cywilizacji". Te poszukiwania będą nabierać intensywności, ponieważ nowa formuła imperialna jest niezbędna. Należy pamiętać też o tym, że formuła imperialna jest na różne sposoby związana z wewnętrznym porządkiem w imperium. Stąd zmiana formuły imperialnej będzie z czasem wpływać na zmianę układu elementów ideologicznych i ich modyfikacje w całym Imperium Americanum.

Imperium Americanum chciałoby oczywiście stworzyć prawdziwe Amerykańskie Imperium Mundi, ale jest na to jeszcze za wcześnie. Najpierw bowiem świat musi przejść przez nową erę imperialną, w której imperia będą oparte na nowych skuteczniejszych formułach imperialnych, będą naprawdę potrafiły odpowiednio kontrolować swoje terytoria i ludy. Dopiero później, po kolejnej rundzie walki o świat, która potrwa zapewne przez cały XXI wiek i dłużej, jedno z imperiów stanie się naprawdę Imperium Mundi. Wszystkie te procesy sprzyjają Imperium Europaeum, które powoli odzyskuje swoją geopolityczną egzystencję, w coraz większym stopniu z "sojusznika" Imperium Americanum przemienia się w jego poł-sojusznika, a w końcu zmieni się w sojusznika, gdyż bez Imperium Europaeum Imperium Americanum nie jest w stanie kontrolować i organizować Wielkiej Wyspy. Z geopolitycznego i geostrategicznego punktu widzenia Imperium Europaeum, będąc na Wielkiej Wyspie, jest u siebie, jest tam, gdzie działa się i dzieje jego historia, Imperium Americanum zaś musi panować na Wielką Wyspą, która jest dlań ziemią obcą, z Małej Wyspy, gdzie znajduje się jego metropolitalna prowincja. Wolno zatem przewidywać, że nadejdzie moment, kiedy Imperium Europaeum dotknąwszy ziemi Wielkiej Wyspy podniesie się jak Anteusz i stanie wobec słabnącego Imperium Americanum jak równy z równym, jak prawdziwy sojusznik, a nie "sojusznik". To będzie początkiem nowej rundy walki o panowanie nad Wielką Wyspą a potem o świat. Imperium Europaeum odrodzi się w swojej spotęgowanej geoimperialnej formie i przejmie od Imperium Americanum kontrolę nad Wielką Wyspą.
 
Dlaczego Imperium Europaeum zwycięży w walce o świat?
Imperium Europaeum zwycięży w walce o świat, ponieważ jego geopolityka będzie nie od pokonania i ponieważ jego duch jest niezwyciężony. Imperium Europaeum opanuje najpierw wrota do Serca Lądu, a potem Serce Lądu. Aby to osiągnąć zawrze sojusz z innymi strukturami geopolitycznymi Wielkiej Wyspy, którego celem będą rozbiory Imperium Wschodniego. Rozerwane zostaną wówczas kleszcze przez cały XX wiek ściskające Europę od wschodu i zachodu, z każdym krokiem na wschód Imperium Europaeum przedłużać będzie ramię swojej geopolitycznej siły, które posłuży mu, aby odzyskać geopolityczną siłę na zachodzie. Kiedy Imperium Europaeum opanuje i zorganizuje Serce Lądu stanie się dominującą potęgą na Wielkiej Wyspie. A wówczas, używając najnowocześniejszych środków imperialnej władzy podda swojej kontroli zamieszkujące Wielką Wyspę narody, ludy i plemiona. Formy jego panowania będą całkiem nowe i przystosowane do warunków XXI i XXII wieku a równocześnie będą takie, jakie zawsze występowały w Imperium Europaeum w ciągu tysiącleci. Kiedy Imperium Europaeum opanuje Wielką Wyspę, wtedy posiądzie bazę geopolityczną, jakiej nie miało dotąd żadne inne imperium. Brzegów Wielkie Wyspy strzegły będą potężne floty Imperium, ogromne lotniskowce patrolować będą wybrzeża i cieśniny, śmiercionośne rakiety wymierzone z niej będą na wszystkie strony świata, podczas gdy ona sama zasłonięta będzie nieprzenikalną "tarczą obrony strategicznej". Ale Imperium Europaeum będzie nie tylko polityczną, ekonomiczną i militarną potęgą, ale magnesem przyciągającym inne narody, skupieniem sił atrakcyjnych, centrum, wokół którego grupować się będą narody pozaeuropejskie. Imperium nie będzie narzucać im siłą żadnych swoich wartości, ale przyjmie z radością każdego, kto zechce je wyznawać i ich bronić, niezależnie od jego narodowości, rasy czy religii. Od innych narodów, ludów i plemion Imperium wymagać jedynie będzie, aby uznały jego władzę i przyczyniały się do pomnażania potęgi i chwały Imperium. Kiedy Wielka Wyspa zostanie opanowana, umocniona i zorganizowana, by była twierdzą nie do zdobycia, kiedy wokół niej na morzach i oceanach ustanowiona zostanie strefa bezpieczeństwa Imperium, wtedy Imperium zwróci się na południe – jak zawsze Północ wygra z Południem i rozbite zostanie Imperium Arabicum. Imperium Europaeum, które będzie równocześnie stałym lądem, wyspą i morzem, Wschodem i Zachodem, Północą i Południem, będzie Imperium Środka, łączącym w sobie nomos ziemi i nomos morza, nomos powietrza i nomos kosmosu, będzie "Nowym Kontynentem", Lewiatanem w sojuszu z Behemothem, Niedźwiedziem i Wielorybem w sojuszu z Orłem, wykona następnie trzy ostatnie geoimperialnej ruchy. W pierwszym ruchu, zgodnie z "odwróconą doktryną Monroe'go", przesunie na wschód i na zachód oceaniczną strefę swojego bezpieczeństwa. W drugim geoimperialnym ruchu Imperium podda swojej kontroli leżącą na zachodnim oceanie Wyspę Południową, która kiedyś wchodziła w jego skład i z którą łączą je bliskie językowe, kulturalne i religijne więzi. W trzecim skieruje się ku Wyspie Północnej, gdzie mieściła się metropolitalna prowincja dawnego Imperium Americanum, i gdzie powstało Imperium Judaicum. Osaczy ten "Stary Kontynent" od zachodniej i północnej strony, gdzie graniczy ona z wschodnimi brzegami Wielkiej Wyspy, od wschodu i od południa. Pokona Imperium Judaicum, przyjmie jego hołd, zeuropeizuje i zorganizuje na nowo Wyspę Północną, zrealizuje swoją finalną formę geopolityczną i zapanuje nad światem.

Historia zatoczy wielki krąg. Niegdyś Amerykanie oderwali swoje prowincje od Imperium Europaeum, stworzyli Imperium Americanum i podbili Imperium Europaeum. Ale nadejdzie czas, kiedy to Europejczycy ogłoszą swoją Deklarację Niepodległości, oderwą swoje prowincje od Imperium Americanum, odbudują Imperium Europaeum i ponownie przyłączą doń swoje dawne amerykańskie prowincje.


Imperium Europaeum wygra walkę o świat, ponieważ jest jedynym prawdziwym Imperium, „bo istnieje tylko Jedno Imperium tak jak istnieje tylko Jeden Kościół”. Imperium Europaeum wygra walkę o świat, ponieważ walczy o świat po raz drugi, może więc odwołać się do historycznej pamięci, ożywić ją i uczynić natchnieniem dla Europejczyków. Zdobędzie więc świat na nowo, nie powtarzając błędów, które stały się przyczyną jego straszliwej klęski w XX wieku. Władcy i poddani Imperium Europaeum mogą powiedzieć o sobie i o swoim Imperium to, czego nie mogą powiedzieć inne imperia: MY EUROPEJCZYCY MAMY WSZYSTKO. W wiecznej teraźniejszości naszego ducha my Europejczycy mamy wszystko: mamy Boga i bogów, monoteizm i politeizm, Kościół i kościoły, mamy wszystkie wyznania i wiary, sekty i ruchy religijne, mamy symbole, mity, baśnie, legendy, bajki i święte księgi, mamy wiele języków, dialektów, kultur, krajobrazów i klimatów, mamy morza, oceany, góry i pustynie, mamy sztukę, literaturę i filozofię, które przewyższają wszystko, co kiedykolwiek w tych dziedzinach stworzył człowiek, mamy fizykę i metafizykę, matematykę i muzykę, jakiej nie skomponował nikt poza nami, mamy potężną technikę i subtelną poezję, mamy nieskończone pragnienie podboju przestrzeni i pragnienie kontemplacji, refleksji i zadumy, mamy potrzebę prometejskiego buntu i bezwarunkowego posłuszeństwa, mamy faustyczny witalizm i franciszkańską pokorę, mamy makiawelistyczny cynizm i spotęgowany idealizm, romantyczne rozwichrzenie i klasyczny umiar, przenikliwy realizm polityczny i wszelkie odcienie utopii, mamy herosów, imperatorów, cesarzy, papieży, królów, wodzów, kardynałów, marszałków, generałów, bohaterów, berserków, arystokratów, magnatów, szlachciców, mieszczan, chłopów, proletariuszy, nomadów, krzyżowców, zakonników, rycerzy, rycerzy zakonników, wojowników, kondotierów, najemników, żeglarzy, korsarzy, piratów, zdobywców, budowniczych, bankierów, awanturników, kupców, eksploratorów, konkwistadorów, podróżników, odkrywców, pielgrzymów, kapłanów, misjonarzy, męczenników, świętych, gnostyków, inkwizytorów, heretyków, schizmatyków, mistyków, magów, wizjonerów, proroków, reformatorów religijnych, ascetów, epikurejczyków, dandysów, handlarzy, przedsiębiorców, maklerów, rewolucjonistów, demagogów, fanatyków, buntowników, mamy amazonki, czarownice, zakonnice, święte męczenniczki, święte wojowniczki, cesarzowe, królowe, księżniczki, emancypantki, wiedźmy, matrony, rewolucjonistki, mamy twórców praw i kodeksów, astrologów i astronomów, alchemików i chemików, myślicieli politycznych, uczonych i wynalazców, jakich nie było nigdzie na świecie.

My Europejczycy znamy wszystkie możliwe formy podboju i panowania – politycznego, ekonomicznego, militarnego, finansowego, ideologicznego, religijnego, kulturalnego i moralnego, znamy wszystkie wzorce ekspansji, infiltracji, kolonizacji, penetracji, wchłaniania, asymilacji, inkulturacji, znamy wszystkie możliwe ustroje i formy polityczne Imperium, imperia, monarchie wszelkich typów, państwa-miasta, republiki, tyranie, demokracje wszystkich rodzajów, państwa wielkie i maleńkie księstwa, niewolnictwo i pańszczyznę, poddaństwo, feudalizm i kapitalizm, socjalizm i komunizm, społeczeństwo stanowe i korporacjonizm, wojskowe i cywilne dyktatury, centralizm i federalizm, mafię i oligarchię, totalitaryzm i anarchię, etatyzm i wolny rynek, mamy okupacje, aneksje, cesje, protektoraty, federacje i konfederacje, unie celne, terytoria powiernicze, kolonie, znamy wszystkie typy organizacji społecznej i wszystkie cywilizacje. Wszystkie one przystosowane do warunków ekonomicznych i technicznych nadchodzącego wieku, ulegając modyfikacjom, metamorfozom i rekonstrukcjom, mogą powrócić jako instrument pomnażania potęgi i chwały Imperium. My wywoływaliśmy wojny, wygrywaliśmy je i przegrywaliśmy, robiliśmy rewolucje, przewroty, bunty, rewolty i je tłumiliśmy, okupowaliśmy i byliśmy okupowani, robiliśmy spiski i je rozbijaliśmy, organizowaliśmy krucjaty i łupieskie wyprawy, kolonizowaliśmy i byliśmy kolonizowani, wypędzaliśmy i wyrzynaliśmy w pień i sami byliśmy wypędzani i wyrzynani, działaliśmy przy pomocy najsubtelniejszych środków dyplomacji i szliśmy jak dzika nawała niszcząc wroga ogniem i mieczem, znamy podstępy i fortele, wiemy, co to krew i żelazo. Byliśmy partyzantami, powstańcami, dywersantami, terrorystami i zabijaliśmy partyzantów, powstańców, dywersantów i terrorystów.

MY EUROPEJCZYCY ZNAMY WSZYSTKIE MOŻLIWE RODZAJE AKCJI POLITYCZNYCH. I wykorzystamy je ponownie już na skalę geoimperialną, dla pomnożenia potęgi i chwały Imperium. Po całym świecie roznieśliśmy europejskie języki i wykorzystamy to dla swoich celów. Spenetrowaliśmy cały świat, znamy wszystkie kultury, języki i obyczaje. My Europejczycy znamy wszystkie ideologie, wszystkie doktryny polityczne i prawne, bo my je wszystkie stworzyliśmy. I użyjemy ich jako instrumentów, gdy będzie to konieczne dla rozbicia i podporządkowania wrogów. I będziemy szli ciągle do przodu, jak będzie trzeba dwa kroki naprzód jeden krok w tył, i uderzenie, atak i garda, i znów atak, obrona i klincz, i znowu atak, i podstęp, i propaganda i przekupstwo, prowokacja, i otwarty atak, i szantaż i nacisk, tu bunt i rewoltę, a tam strajk generalny albo zamach stanu, chaos i interwencja, aby go zakończyć. Planowanie, kalkulacja, na zimno, bez emocji, i uderzenie militarne, polityczne, ekonomiczne, finansowe, moralne, ideologiczne i jakie kto tam sobie jeszcze chce, ruch za ruchem, posunięcie za posunięciem, raz misterna gra na wielu poziomach, a raz brutalna, naga przemoc, raz negocjacje a raz bombardowanie, raz dyplomatyczny poker przy zielonym stole a raz krwawa jatka, raz pchnięcie szpadą a raz cios toporem.

I zawsze obserwować, czujnie i bezustannie ogień na przeciwległym brzegu a przed oczami najwyższy cel: potęga i chwała Imperium. Stworzymy broń straszliwszą niż wszystko, co znane było dotąd, nasze superszybkie i niezatapialne okręty wojenne wyruszą na oceany, nasze atomowe łodzie podwodne pojawią się niepostrzeżenie u wybrzeży wroga, z naszych ogromnych lotniskowców startować będą nasze przepiękne bojowe samoloty uzbrojone w bomby i rakiety, aby „chirurgicznym cięciem” zaprowadzić pokój i ład tam, gdzie zdaniem Imperium, będą one zagrożone. To my Europejczycy stworzyliśmy technikę kosmiczną i stworzymy ją na nowo, jeszcze doskonalszą i wspanialszą. Nasze szpiegowskie satelity będą w dzień i w nocy obserwować najdrobniejsze poruszenia wroga, nasi wspaniali agenci wywiadu przenikną do centrów jego władzy, nasze stacje telewizyjne na cały świat propagować będą nasze wartości, naszą wersję historii Imperium i naszą wersję historii wrogów Imperium, nasza olbrzymia wytwórnia filmowa zaleje świat europejskimi filmami, serialami i kreskówkami, nasze europejskie komiksy trafią do dzieci na całym świecie, nasi menedżerowie od propagandy i wojny psychologicznej, nasi specjaliści od reklamy i od public relations zrobią gdzie trzeba i komu trzeba odpowiednie pranie mózgów, nasi bankierzy zniszczą systemy walutowe państw, które Imperium uzna za wrogów, nasi kapitaliści wygrają wszystkie wojny gospodarcze, nasi dyplomaci przechytrzą, zwiodą i oszukają dyplomatów wroga, nasze polityczno-ideologiczne agentury dniem i nocą będą knuć, intrygować, spiskować, podburzać, robić ideologiczne i polityczne zamieszanie u wrogów, nasi agenci wpływu sprokurują „montaże” na skalę, o jakiej nie śniło się dwudziestowiecznym imperiom, nasze służby specjalne będą najpotężniejsze w świecie i nie zawahają się przed żadną prowokacją, przed żadną akcją, która podzieli, skłóci i osłabi wrogów.

My Europejczycy potrafimy tworzyć najwspanialsze dzieła, ale potrafimy też burzyć, niszczyć, potrafimy budować, ale i rozwalać w proch. MY W IMPERIUM EUROPAEUM MAMY WSZYSTKO, ZNAMY WSZYSTKO I POTRAFIMY WSZYSTKO. Dlatego jesteśmy niezwyciężeni. Nasze imperialne armie na lądzie, na morzu, w podmorskich głębinach, w powietrzu i w kosmosie będą szły, pod jednym purpurowym sztandarem, na którym widnieć będą dwa orły – biały w żelaznej i czarny w złotej koronie – z krzyżami na piersiach i z mieczami w szponach. Wojownicy Imperium będą bić się i zwyciężać pod jednym zawołaniem: BÓG, IMPERIUM I HONOR. Dla jednych wojowników będzie to Bóg w Trójcy Jedyny, dla innych Sol Invictus, Bóg filozofów, „nieznany bóg”, Wielki Budowniczy, transcendentny pryncyp, kosmiczna prosiła lub symbol czegoś, co jest wyższe niż człowiek, dla jeszcze innych Jahwe albo Allah. Ale wszyscy oni, połączeni ekumenicznym braterstwem, zjednoczeni w duchu tolerancji i poszanowania dla innych wyznań, wiar i światopoglądów, pozostając w międzyreligijnym dialogu służyć będą Imperium i znać tylko jeden przywilej: umrzeć z honorem dla pomnożenia potęgi i chwaty Imperium, i znać będą jedno hasło: nie ma litości dla wrogów Imperium. Wyposażeni w najnowocześniejszą broń i środki techniczne krok po kroku tworzyć będą najpotężniejsze Imperium, jakie znają dzieje świata, Imperium, w którym słońce nigdy nie zachodzi. I miną lata, dziesięciolecia i stulecia aż zwyciężą w boju ostatnim, zatkną imperialne sztandary na wszystkich krańcach planety, na Ziemi Świętej, na Ultima Thule, na Wielkiej Górze, nad Kamelotem, nad krainą Mordor, i spłynie na nich pełnia potęgi i chwały Imperium. Pozwolą wówczas odpocząć swoim niedościgłym, białym rumakom, napoją je w wielkiej rzece, zdejmą tytanowe zbroje i komputerowe hełmy z noktowizorami, odłożą na trawę ręczne wyrzutnie „inteligentnych” rakiet i neutronowe włócznie, odepną laserowe miecze, uklękną przed ołtarzami albo staną wokół kamiennego kręgu, a potem rozniecą ogniska na wzgórzach, zaśpiewają swą nieśmiertelną pieśń tryumfu i będą radośnie, długo w noc ucztować. Ramię w ramię z nimi o duchowy kształt Imperium walczyć będą teologowie, filozofowie, myśliciele polityczni, poeci i artyści. A kiedy Gog i Magog zostaną pokonani, łby Bestii odcięte i miecz przeszyje serca Fenrira, kiedy pełna harmonia zapanuje pomiędzy duchem i geopolityką, kiedy złączą się one ze sobą w najwyższej, absolutnej syntezie, kiedy europejskie wewnętrzne imperium duchowe i europejskie zewnętrzne imperium geopolityczne staną się nierozerwalną jednością, kiedy europejska metafizyka, europejska metapolityka, europejska geopolityka i europejska polityka odnajdą się nawzajem, zrosną i zespolą w jedną, organiczną całość – żywą, piękną i silną, wtedy ziści się europejskie marzenie i w całym blasku swojej potęgi i chwały objawi się ludzkości UNIWERSALNE EUROPEJSKIE IMPERIUM MUNDI, IMPERIUM SACRUM SANCTUM MAGNUM ET ULTIMUM.


Stolica Imperium (CAPUT MUNDI) ustanowiona zostanie tam, gdzie przebiega AXIS MUNDI. W centrum stolicy Imperium, przed oktagonalnym pałacem Imperium stanie granitowa kolumna, na której szczycie święty ogień płonął będzie do końca Imperium czyli do końca czasów, kiedy i dla Imperium, które jest mieczem Boga, tarczą narodów i "tym co teraz powstrzymuje" (katechon), wybije godzina sądu. I zapanuje zwycięski, zbrojny, wieczny pokój, PAX ET IUSTITIA EUROPAEA nastanie Złoty Wiek i polityczna historia naszej planety dobiegnie końca. Stacje telewizyjne obejmujące zasięgiem cały glob transmitować będą występy nowych trubadurów, masy znowu zamienią się w lud a oligarchie i elity w nową imperialną arystokrację – polityczną i duchową, która hierarchizować będzie ludzi, dzieła i czyny nie według narodowości, rasy czy religii, ale według mądrości, piękna i siły. Do tej arystokracji należeć będą ludzie różnych narodów, ras i religii, lecz na jej czele stać będą Europejczycy, ponieważ zawsze reprezentowali najwyższy porządek metafizyki i imperialnej polityki, najwyższy porządek ducha: religii, kultury, estetyki, nauki. A także dlatego, że to pod ich przywództwem stworzone zostało Uniwersalne Europejskie Imperium Mundi, i to oni będą „imperialnym narodem”, który nosił na sobie będzie największą odpowiedzialność za istnienie, za bezpieczeństwo, za pomnażanie potęgi i chwały Imperium.
 
 I trwać będą stare, ale powstaną też nowe eposy, nowe dzieła sztuki, nowe poezje, i trwać będzie stara, ale powstanie też nowa metafizyka, nowa teologia, nowa mistyka Imperium, i trwać będą stare ale powstaną też nowe symbole, mity i rytuały Imperium, i trwać będzie stary, ale wyłoni się z niego nowy eon. A wszystko co będzie całkiem nowe i inne, będzie równocześnie w cudowny, tajemniczy sposób zgodne z wiecznym i niezniszczalnym duchem Imperium Europaeum. I wszyscy poddani Imperium będą szczęśliwi, bo dobrze pracując i pilnie wypełniając swoje obowiązki niezależnie od ich rodzaju i zakresu będą służyć Imperium, a kto służy Imperium, nieważne, poeta piszący piękny wiersz, ogrodnik doglądający róż, wynalazca konstruujący nowy rodzaj broni, rodzice właściwie wychowujący dzieci, prezes globalnej stacji telewizyjnej dostarczający ludowi godziwej rozrywki, na tego spływa cząstka potęgi i chwały Imperium. Poddani Imperium odnajdą sens życia, bo mają po co żyć: niby oddają się zwyczajnym i codziennym sprawom i zajęciom, a przecież mają one wyższy sens, bo są służbą dla Imperium. Poddani nie będą mieli żadnych trudności z rozróżnieniem dobra i zła, piękna i brzydoty, ponieważ coś jest dobre właśnie dlatego, że jest dobre dla Imperium, a coś jest źle właśnie dlatego, że jest złe dla Imperium, coś jest piękne, ponieważ upiększa Imperium, a coś jest brzydkie ponieważ oszpeca Imperium.

W Imperium kapłani bezustannie zgłębiają niezgłębialne tajemnice swoich religii, zgłębiają i zgłębiają, a że tajemnice te są niezgłębialne, to na ich zgłębianiu spędzają cale życie. Jest to dobre dla nich samych, dla wyznawców ich religii, ponieważ dobre jest dla Imperium. Albowiem kiedy kapłani nie zgłębiają niezgłębialnych tajemnic swoich religii, to zaczynają niekiedy rozmyślać o tym, jak poprawić ład panujący w Imperium, aby był on bardziej zbliżony do ładu Niebiańskiego Królestwa. A to jest złe dla Imperium, ponieważ właśnie ład panujący w Imperium jest najbliższy ładowi Niebiańskiego Królestwa. Nie można go przeto żadną miarą poprawić. W Imperium filozofowie bezustannie drążą zagadki bytu, istoty rzeczy, egzystencji człowieka, i to jest dobre dla nich samych, dla tych, którzy czytają ich traktaty, ponieważ jest dobre dla Imperium, albowiem gdyby filozofowie nie drążyli tych nierozwiązywalnych zagadek, to zaczęliby może myśleć o tym, dlaczego Imperium jest takie a nie inne, i czy nie należałoby w nim czegoś zmienić. A to jest złe, ponieważ Imperium jest takie jakie jest, ponieważ jest właśnie takie jakie jest. Nie można w nim nic zmieniać, gdyż Imperium jest doskonałe w stopniu, w jakim doskonałe być może ludzkie dzieło, stąd zmienić je znaczyłoby je pogorszyć. W Imperium autorzy imperialnych kronik i dworscy historycy bezustannie badają i opisują jak Imperium pomnażało swoją potęgę i chwałę. I jest to dobre dla nich, dla tych, którzy czytają ich dzieła, ponieważ jest dobre dla Imperium. Albowiem historycy, którzy by tego nie czynili, mogliby dojść do wniosku, że historia Imperium nie jest wyłącznie historią pomnażania jego potęgi i chwały. A to byłoby szerzeniem fałszywych tez na temat historii Imperium, gdyż jest ona wyłącznie historią pomnażania potęgi i chwały Imperium. Historycy, którzy nie badaliby tego, jak Imperium pomnażało swoją potęgę i chwałę mogliby też dojść do wniosku, że również historia innych imperiów, wrogów Imperium, także jest pomnażaniem potęgi i chwały. A to byłoby fałszowaniem historii, gdyż wrogowie Imperium nigdy nie pomnażają potęgi i chwały, lecz szerzą chaos, zło i kłamstwo, są one bowiem Imperiami Zła w przeciwieństwie do Imperium, które jest Imperium Dobra. Jeśli, co można teoretycznie założyć, wrogie imperia nie są w pełni Imperiami Zła, to tylko dlatego, że jakaś maleńka cząstka potęgi i chwały Imperium spływa nawet na wrogów atakujących podstępnie i zdradziecko Imperium, które zawsze tylko broni się przed wrogami i prowadzi tylko wojny sprawiedliwe, bo każda wojna Imperium jest z natury rzeczy sprawiedliwa.

I tak każdy poddany Imperium żyje szczęśliwie, dumny z tego, że jest poddanym Imperium. Ale zapyta ktoś, czy ład panujący w Imperium, który jest ładem Imperium a równocześnie jest ładem jako takim, ładem samym w sobie, i który czyni z Imperium Imperium Dobra, nie zachwieje się, kiedy poddani zobaczą, że Imperium nie ma już wrogów, ponieważ wszystkich ich pokonało, a mimo to zdarzają się w nim złe czyny? Przecież w Imperium ludzie postępują źle, ponieważ są agentami wrogich imperiów, ale jeśli nie ma wroga, a ktoś mimo wszystko postąpiłby źle, to pojawić by się mogło pytanie, skąd to zło, a za nim następne pytanie, czy może ład Imperium nie jest najdoskonalszy, skoro zdarzają się w nim złe czyny, mimo iż wrogowie Imperium zostali pokonani i nie ma już ich agentów. A przecież ład Imperium jest najdoskonalszy w stopniu, w jakim doskonale być może ziemskie dzieło, więc pytań takich zadawać nie wolno. Czy jednak Imperium może pokonać wszystkich wrogów? To prawda, że nie ma ono wrogów na ziemskim globie, ale mogą się oni przecież czaić gdzieś w kosmosie, aby podstępnie i zdradziecko, czyli tak jak z natury rzeczy czyni każdy wróg Imperium, napaść na Imperium. Co prawda kapłani różnych religii i astronomowie, którzy jednak nie są odpowiedzialni za bezpieczeństwo Imperium, twierdzą, że nie ma tam żadnego wroga, ale czy można być tego całkowicie pewnym? Nie można. A jeśli nie jest się całkowicie pewnym, że wroga nie ma, to znaczy, że on jest. Przeto także i wówczas, kiedy Imperium pokona wszystkich wrogów na ziemi, to nadal wierne będzie swojej podstawowej zasadzie: stale obserwować ogień na przeciwległym brzegu. Dlatego gigantyczne teleskopy Imperium bezustannie przebiegać będą niebo w poszukiwaniu jakiegoś ognia, jakiegoś podejrzanego ruchu, jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu latającego, a ozdobione znakami Imperium rakiety i satelity patrolować będą bez przerwy kosmiczne granice Imperium. Zaś służby informacyjne Imperium co pewien czas przekażą w głównej globalnej stacji telewizyjnej wiadomość, że zaginęła któraś z rakiet Imperium albo że jeden z teleskopów zarejestrował jakiś podejrzany ruch na granicach Imperium. I wezwą poddanych do czujności, do wzmożonego wysiłku, aby nic nie przeszkodziło Imperium w dalszym pomnażaniu potęgi i chwały.

 
Jak służyć dziś Imperium Europaeum
Służyć Imperium Europaeum dziś można tak samo jak to czynili przez wieki Europejczycy, a więc żyjąc, myśląc, działając, organizując, tworząc, pracując, produkując, kochając się, przyjaźniąc, wypoczywając i bawiąc się w jego duchu. Ale to przecież jest oczywiste i wie o tym każdy prawdziwy Europejczyk. Można dziś służyć Imperium nawet nie mówiąc o tym głośno. Najważniejsze, aby swoje postępowanie i działanie móc oceniać, choćby tylko w skrytości serca, według kryterium, czy jest ono dobre czy też złe dla Imperium. Każdemu, kto będzie to potrafił, niestraszne będą codzienne zmagania polityczne, nie pochłonie i nie zniszczy go duchowo i moralnie chaos języków i haseł, które słyszy wokoło i których sam musi czasami używać. Gdy ma się taki cel jak Imperium, to już dziś żyje się tak, jakby było ono namacalną rzeczywistością, a wtedy żadne taktyczne gry, w które trzeba dziś grać, żadne rytualne frazesy, które trzeba wypowiadać, nie naruszą niczyjego wewnętrznego ładu, ponieważ niezależnie od wszystkich zewnętrznych okoliczności, układów i walk, już dziś spłynie na niego jakaś cząstka potęgi i chwały Imperium.

Imperium Europaeum budzi się dziś z geopolitycznego snu, przeciera oczy i niepewnie rozgląda się wkoło. Zadaniem tych, którzy chcą służyć Imperium, jest pomóc mu się obudzić do końca i wstać, aby mogło potem ruszyć przed siebie, na wschód. Dlatego należy zwalczać wszelkie koncepcje, idee i pomysły geopolityczne, które mogłyby opóźnić lub zahamować ten marsz.

Zasadnicze cele geopolityczne i geostrategiczne Imperium Europaeum to: stworzenie baz NATO na terytorium Polski, Czech i Węgier, rozmieszczenie na ich terytorium broni atomowej (rakiety średniego zasięgu), rozbudowanie na ich granicach systemów wczesnego ostrzegania itd., dalsze rozszerzanie NATO na wschód i przyjęcie Litwy, Łotwy, Estonii, Słowenii, Chorwacji do paktu, odzyskanie okręgu królewieckiego, włączenie Słowacji, Białorusi, Ukrainy, Rumunii i Bułgarii w orbitę wpływów Europy a następnie przyjęcie ich do NATO, wciągnięcie do NATO Szwecji, Irlandii, Austrii i Finlandii, całkowite wypchnięcie Rosji z Bałkanów, wciągnięcie Serbii w orbitę wpływów Europy i przyjęcie jej do NATO, udzielenie poparcia roszczeniom Japonii do Wysp Kurylskich i jej dążeniom do odbudowania mocarstwowego statusu, życzliwe potraktowanie roszczeń Turcji, Iranu i Chin w obszarze „miękkiego podbrzusza” Rosji przy równoczesnym umacnianiu wpływów Europy w pasie pomiędzy 40 i 50 równoleżnikiem od Morza Czarnego do Mongolii. Zasadniczym celem europejskiego „Drang nach Osten” jest jak najdalsze odepchnięcie Rosji na wschód, wyeliminowanie jakiegokolwiek jej wpływu na politykę europejską, zakleszczenie pomiędzy NATO napierającym od zachodu, siłami napierającymi od południa i od wschodu a wieczną zmarzliną i nicością Oceanu Arktycznego, zniszczenie Imperium Wschodniego na płaszczyźnie geopolitycznej i geostrategicznej najpierw jako bytu imperialnego, potem jako regionalnego mocarstwa – zakończenie jego suwerennej egzystencji politycznej. Tak jak niegdyś Imperium Germanicum, tak dzisiaj NATO jest na płaszczyźnie geopolitycznej i geostrategicznej instrumentem i wcieleniem Imperium Europaeum, które zadecyduje w ostatecznym rozrachunku, jaki będzie los narodów i ludów Wschodniego Imperium i polityczny kształt jego dawnych terytoriów. To jest najważniejszy cel na najbliższe dziesięciolecia. Dążenie do okrążenia, wzięcia w kleszcze, rozbicia i rozbiorów Imperium Wschodniego to podstawowy aksjomat polityki europejskiej, od którego należy wychodzić przy rozważaniu wszelkich wariantów geopolitycznych. Trzeba już dziś wyszukiwać, popierać, finansować lub tworzyć w Imperium Wschodnim nurty ideologiczne, środowiska i grupy polityczne, z których rekrutować się będą „zdrajcy”, „V kolumna”, „sojusznicy”, „kolaboranci”, ideowi przyjaciele, przyszli namiestnicy wschodnich prowincji Imperium Europaeum i kandydaci na członków elity Imperium.

Należy zwalczać wszelkie koncepcje geopolityczne zakładające możliwość osiągnięcia suwerenności i wielkości przez jedno tylko państwo europejskie ewentualnie przez kilka państw europejskich tworzących sojusz przeciw innym państwom europejskim. Takie idee geopolityczne w jednym kraju pobudzają takie same koncepcje w innych krajach europejskich i niszczą jedność Europy, co leży w interesie wrogów Imperium Europaeum. Celem nie może być dziś suwerenność państwa narodowego, ponieważ państwo to, w swoim kształcie, w jakim istniało między polową XIX. i połową XX. wieku, i tak jest już praktycznie przezwyciężone przez siły imperialne. Celem może być tylko osiągnięcie wielkości i suwerenności poprzez stworzenie Imperium Europaeum.

Należy wszelkimi sposobami, byle mądrze i skutecznie, popierać i upowszechniać ideę zjednoczenia politycznego, gospodarczego i wojskowego Europy. Pamiętać należy jednak zawsze o tym, że celem zjednoczenia Europy jest Imperium Europaeum, dlatego popierając zjednoczenie Europy w obecnej formie należy stale ją analizować, poprawiać, reformować, zmieniać i przezwyciężać tak, aby lepiej służyła Imperium Europaeum. Należy mieć jasną świadomość faktu, że Imperium Europaeum jest procesem, który postępuje krok po kroku, od jednej decyzji politycznej, militarnej czy ekonomicznej do drugiej, procesem rozwijającym się poprzez kolejne stopnie, fazy, etapy, stany pośrednie, procesem, który dzieje się na razie w ramach Imperium Americanum. Dlatego także ów pokraczny twór zwany Unią Europejską, niezależnie od jej ideologii, jej koncepcji prawnych, ekonomicznych i politycznych, jest mimo wszystko jako forma jednoczenia Europy, tak samo jak kiedyś Imperium Germanicum instrumentem i wcieleniem Imperium Europaeum.
 
Ważniejsze od roztrząsanych w Brukseli kwestii mleka i pomidorów są dzisiaj zasadnicze kwestie polityczne: europeizacja broni atomowej, tworzenie europejskich jednostek wojskowych (eurokorpusy), wypracowanie właściwej koncepcji polityczno-państwowej zjednoczonej Europy, stopniowe odbiurokratyzowanie i oddemokratyzowanie europejskich instytucji i procedur, gdyż na drodze demokratycznej, przez referenda, megaparlamenty, wybory nie można zjednoczyć Europy, odbudować Imperium Europaeum (na drodze demokratycznej odbywać się może jedynie upadek wielonarodowego imperium), wzmocnienie roli głowy państwa (prezydenta) w poszczególnych prowincjach europejskich i przekształcenie ich w "republiki absolutne", powołanie ciała w rodzaju Europejskiej Rady Stanu złożonej z prezydentów prowincji i utworzenie urzędu prezydenta Europy, umocnienie wspólnej waluty, zorganizowanie europejskich służb specjalnych (wywiad i kontrwywiad) i Europolu.
 
Należy przygotowywać się do ustanowienia nowej stolicy w centrum zjednoczonej Europy. Ze względu na swoje położenie i imperialną tradycje wielonarodowej monarchii najlepszą stolicą Europy byłby Wiedeń. We wszystkich szkołach Europy – od szkól podstawowych po uniwersytety – obowiązkowa powinna być nauka języka hiszpańskiego, który, z wielu powodów najlepiej nadaje się na "lingua europaea". Trzeba także ponownie wzmocnić obecność łaciny i greki w elitarnych liceach na uniwersytetach. Należy natychmiast zahamować masowy napływ imigrantów spoza Europy, gdyż mogą oni w przyszłości zostać wykorzystani jako "V kolumna" przez wrogów Imperium Europaeum. Ci imigranci, którzy już są w Europie powinni być kontrolowani infiltrowani i organizowani, żeby można z nich było rekrutować agentów, szpiegów, dywersantów, agentów wpływu działających u wrogów Imperium Europaeum a także ewentualnych "kolaborantów", przyszłych namiestników w pozaeuropejskich prowincjach Imperium i kandydatów do elity Imperium. Z imigrantów różnych ras stworzone zostaną w przyszłość działające w ramach europejskiej armii imperialnej jednostki wojskowe do zadań i operacji specjalnych na terytoriach, skąd pochodzą.

Należy wspierać i propagować wielkie europejskie pojednanie, apelować o nierozrywanie zabliźniających się powoli ran, jakie zadali sobie Europejczycy w ostatniej wojnie tzn. trzydziestoletniej europejskiej wojnie domowej (1914- 1945), która była straszliwą tragedią Europy i zakończyła się klęską wszystkich bez wyjątku narodów europejskich, bo pozbawiła Imperium Europaeum egzystencji geopolitycznej i zepchnęła do głębokiej defensywy europejskiego ducha. Ponieważ ta europejska bratobójcza wojna domowa toczyła się w ramach wojny imperiów, to Europejczycy z rożnych narodów wstąpili lub zostali wcieleni do imperialnych armii, ponieważ suwerenne państwa narodowe i ich armie przestały istnieć. W armii Imperium Germanicum byli europejscy wojownicy, którzy walczyli dla Imperium Europaeum zarówno na płaszczyźnie geopolitycznej jak i duchowej oraz tacy, którzy walczyli dla Imperium Europaeum na płaszczyźnie geopolitycznej, ale przeciw jego duchowi, byli europejscy wojownicy przepełnieni duchem europejskim, którzy wcieleni do imperialnych armii Wschodu i Zachodu, zmuszeni byli tym samym walczyć na płaszczyźnie geopolitycznej przeciw Imperium Europaeum i utrwalać panowanie ideologii sprzecznych z jego duchem.

 
Byli tacy, którzy walcząc w imperialnych armiach Wschodu i Zachodu sądzili, że walczą o Imperium Europaeum w jego geopolitycznie pokawałkowanej formie suwerennych państw narodowych, ale była to walka daremna, gdyż także i ta geopolityczna forma egzystencji Imperium Europaeum pochłonięta została przez zwycięskie imperia. Wszyscy bez wyjątku europejscy wojownicy tamtej wojny byli "zdradzonymi synami Europy". Zwycięskie imperia były zainteresowane tym, aby ten tragiczny węzeł nigdy nie został rozsupłany i aby europejscy wojownicy nawet po zakończeniu wojny nadal ze sobą walczyli. Pragnęły one w maksymalnym stopniu skryminalizować wojowników Imperium Germanicum (a wyanielić własnych), gdyż w ten sposób kryminalizowali każdą próbę geopolitycznego i geostrategicznego urzeczywistnienia Imperium Europaeum. Zwycięskie imperia chciały, aby Europejczycy utożsamili Imperium Europaeum z Imperium Germanicum zarówno na płaszczyźnie geopolitycznej jak i duchowej, aby nie byli w stanie rozróżnić tych płaszczyzn, aby je mylili ze sobą i sądzili, że dążąc do Imperium Europaeum na płaszczyźnie geopolitycznej tym samym z konieczności muszą powtórzyć na płaszczyźnie duchowej, politycznej, intelektualnej, kulturalnej i każdej innej wszystkie idee, koncepcje i metody działania Imperium Germanicum. Ponieważ, co oczywiste, żadna taka konieczność nie istnieje, w interesie Imperium Europaeum leży, aby zamknąć wreszcie ten tragiczny rozdział historii Europy.

Wszystkich europejskich wojowników należy pochować w wielkiej symbolicznej Europejskiej Dolinie Poległych. Niechaj spoczną w niej wszyscy ci, którzy musieli ze sobą walczyć i nawzajem się zabijać, podczas gdy geopolityczna forma Imperium Europaeum padała pod ciosami wrogich imperiów. Niechaj spoczną wreszcie pogodzeni, niechaj przestaną ze sobą walczyć nawet po śmierci, gdyż jeśli nie przestaną, to Imperium Europaeum jako geopolityczna egzystencja i Imperium Europaeum jako egzystencja duchowa również ze sobą będą walczyć. Trzeba oddać hołd bohaterom niezależnie od tego, za jaką sprawę polegli. Nie wolno pluć na groby wojowników, bo kto pluje na groby wojowników tej czy innej armii, ten pluje na wojowników w ogóle, dlatego w Imperium Europaeum nie wolno pluć nawet na groby nieeuropejskich wojowników z imperialnych armii Wschodu i Zachodu, którzy spoczywają w europejskiej ziemi (te groby pozostaną w Imperium Europaeum, natomiast usunięte być muszą co do jednego wszystkie pomniki i inne wyrazy hołdu dla "wyzwolicielskich" imperialnych armii Wschodu i Zachodu). Kto pluje na groby wojowników, ten, zamiast upowszechniać kult heroizmu i poświęcenia, jeszcze po pól wieku rozrywa dawne rany, pogłębia podziały pomiędzy Europejczykami, jednym słowem działa na szkodę Imperium Europaeum. Trzeba się dziś wznieść ponad dawne fronty, aby stworzyć jeden, wspólny europejski front, front walki o Imperium Europaeum. Autorzy imperialnych kronik napiszą kiedyś historię XX wieku i jego wojen z punktu widzenia Imperium Europaeum, pokażą tragiczne zawęźlenia i poplątane losy europejskich wojowników, wskażą na niejednoznaczne decyzje, czyny i postępki. I będzie to historia inna niż historia napisana wspólnie przez dworskich historyków i imperialnych kronikarzy Imperium Americanum i Imperium Sovieticum. Będzie to historia prawdziwa, bo w Imperium Europaeum jego dworscy historycy i imperialni kronikarze piszą prawdziwą historię Imperium to znaczy historię uwzględniającą jego geopolitykę i ducha, jego wartości i tradycje.

Dla stworzenia Imperium Europaeum konieczne jest wielkie europejskie pojednanie. Ale nie nastąpi ono, dopóki nadal trwać będzie wirtualna wojna Imperium Americanum i Imperium Sovieticum (dziś głównie Imperium Americanum) z dawnym Imperium Germanicum, w którą wciągani są Europejczycy. Albowiem przez pięćdziesiąt lat zwycięskie imperia na płaszczyźnie propagandowej i ideologicznej cały czas prowadziły wojnę z Imperium Germanicum, które kiedyś zmiażdżyły, zniszczyły i podzieliły między siebie. Prowadziły tę wojnę z Fantomem Imperium Germanicum dlatego, aby europejskim poddanym swoich imperiów cały czas pokazywać, że to one są zwycięzcami. Na ekranach telewizorów, w książkach i gazetach zwycięskie imperia nieustannie tryumfowały nad wirtualnym Imperium Germanicum. Aby można było inscenizować ten codzienny tryumf zwycięskie imperia niejako utrzymywały przy życiu zmarłego samobójczą śmiercią imperatora Imperium Germanicum, ba, otoczyły go wręcz specyficznym kultem i stworzyły wrażenie, że właściwie to on wcale nie umarł, ale gdzieś się ukrywa i czeka tylko na sprzyjający moment, aby skrzyknąć swoje rozproszone dywizje i znowu ruszyć przeciw Wschodniemu i Zachodniemu imperium, co oczywiście uzasadniało to, dlaczego zwycięskie imperia muszą czujnie trwać w przyłączonych europejskich prowincjach.
 
Imperator Imperium Germanicum pojawia się nieustannie w dokumentalnych filmach, na fotografiach i obrazach. Ilość książek i artykułów poświęconych jego osobie, jego koncepcjom i ideom rośnie z roku na rok, tak że dzisiaj liczyć je można w setki tysięcy. W ten sposób przedłuża się trwanie tych koncepcji i idei, i sprawia, że, mimo iż upadły one wraz z jego śmiercią i upadkiem plemienno-narodowo-rasowego Imperium Germanicum, pozostają one "wiecznie żywe". Z imperatora Imperium Germanicum uczyniono jakiegoś giganta, straszliwego Golema lub olbrzymiego dżina, którym naprawdę nigdy nie był, aby pokazać, jak wielkie są zasługi tych, którzy go zmiażdżyli: on był przecież diabłem wcielonym, wodzem demonicznych sil Zła, a oni natomiast dowodzili Armiami Zbawienia i pokonali go dzięki temu, że mieli serca dobre i myśli czyste. Jego nazwisko pojawiało się miliony razy w prasowych artykułach, esejach i rozprawach. Jego czyny omawia się szczeblowo w podręcznikach szkolnych. Trafił do komiksów, popularnych magazynów, do kultury masowej. Dzięki telewizji i masowej prasie jest dziś bardziej znany niż za życia. Nie ma chyba człowieka na świecie, który by nie potrafił rozpoznać jego charakterystycznego wąsika i grzywki. Kult tego imperatora przewyższył tysiąckrotnie kult imperatorów, którzy go pokonali. Nie żyje on już od ponad pól wieku, ale jego kult rozkwita w najlepsze.

Co oczywiste, ten kult jest całkowicie zbędny z punktu widzenia Imperium Europaeum. Dworscy historycy i autorzy imperialnych kronik Imperium Europaeum na pewno zajmą się kiedyś osobą imperatora Imperium Germanicum, jego koncepcjami i ideami, opiszą je i zanalizują, nie z punktu widzenia zwycięskich imperiów, ale z punktu widzenia ducha i geopolityki Imperium Europaeum, tak samo jak z punktu widzenia Imperium Europaeum opisywani są jego dawni władcy i wodzowie. Propagowany od ponad pól wieku kult imperatora Imperium Germanicum i bezustanne popularyzowanie jego "wiecznie żywych" koncepcji i idei są zbędne i szkodliwe dla Imperium Europaeum, albowiem zarówno jego osoba jak i jego koncepcje i idee należą do zamkniętej epoki historycznej, tak samo zresztą jak koncepcje i idee wyznawane i realizowane przez jego imperialnych wrogów. Dlatego czas najwyższy, aby nieżyjący od ponad pól wieku imperator Imperium Germanicum przestał wreszcie jako wirtualny fantom panować nad umysłami Europejczyków, aby jego osoba, jego koncepcje, idee i działania przestały stanowić punkt odniesienia dla planów, projektów koncepcji i idei istotnych dla przyszłości Europy.
 
Niech zakończy się wiek XX, niech do końca obróci się oś czasu, niech to, co jest już historią, będzie nią naprawdę. Jest to bardzo istotne dla Imperium Europaeum, ponieważ dotyczy w największej mierze narodu, który stworzył Imperium Germanicum, a bez udziału tego wielkiego narodu, bez jego centralnie położonej prowincji, bez jego gospodarki i kultury, bez jego talentów organizacyjnych, naukowych i technicznych, bez jego nowej elity mającej normalny stosunek do własnej historii Imperium Europaeum nie może istnieć. Dlatego Imperium Europaeum zainteresowane jest tym, aby historia Imperium Germanicum zakończyła się wreszcie naprawdę, bo sztuczne podtrzymywanie tej historii jest w rzeczywistości tworzeniem betonowego muru na drodze ku Imperium Europaeum. Trwająca nieustannie walka z fantomem Imperium Germanicum, w której, niestety, biorą też udział co bardziej naiwni Europejczycy, podtrzymywanie go na propagandowej kroplówce, kult imperatora Imperium Germanicum są instrumentami służącymi do rozbijania jedności Europy, są powielaniem stanu istniejącego przed pól wieku, utrwalaniem geopolitycznej klęski Imperium Europaeum. Należy przeto jak najszybciej zerwać z praktykowaniem kultu imperatora Imperium Germanicum, zerwać ze sztucznym przedłużaniem życia jego koncepcji i idei. Dopiero wówczas historia Imperium Germanicum zakończona ponad pół wieku temu na płaszczyźnie realnej, zostanie naprawdę przezwyciężona i naprawdę się zakończy.

Europa potrzebuje polityki „grubej kreski”, polityki „wielkiego zapomnienia”, aby raz na zawsze zakończyć bezpłodne moralizatorsko-sentymentalne rozliczenia z przeszłością dokonywane pod batutą wrogów Imperium Europaeum, którzy podsuwają je Europejczykom tak samo jak niedorozwiniętym dzieciom w ramach terapii zajęciowej daje się modelinę, aby sobie z niej coś lepiły. Europejczycy muszą przestać się zajmować lepieniem figurek z modeliny a zająć się budowaniem Imperium Europaeum, przezwyciężyć „wielką smutę”, w której od prawie stu lat pogrążona jest Europa.

Po zwycięstwie nad Imperium Germanicum zwycięskie imperia pokryły przyłączone prowincje europejskie siecią pomników i miejsc pamięci, a mianowicie troskliwie dbały o to, aby w nienaruszonym stanie trwały obozy koncentracyjne, w których pracowali i umierali niewolnicy Imperium Germanicum. Postąpiły tak z kilku powodów. Chciały stale wpajać poddanym z przyłączonych prowincji europejskich przekonanie, że czekałby ich los niewolników, gdyby nie stali się poddanymi zwycięskich imperiów, którym przeto powinni być na zawsze wdzięczni i dziękować im za to, że udzieliły im one "błogosławieństwa swojej opieki". W tych miejscach pamięci Europejczycy mieli nie tyle pamiętać o ofiarach, co zapominać o tym, że główny nadzorca obozów, chociaż był tym nadzorcą, to jednak mimo wszystko na płaszczyźnie geostrategicznej i geopolitycznej jednocząc Europę, uderzając na Wschodnie Imperium, broniąc Imperium Zachodniemu dostępu do Europy od strony oceanu i walcząc na południowych pustyniach, realizował geopolityczną ideę Imperium Europaeum, a więc tym samym mieli zapominać o Imperium Europaeum. Są to więc tak naprawdę miejsca pamięci o zwycięstwie imperiów Wschodu i Zachodu, o geopolitycznym zniszczeniu Imperium Europaeum.
 
Nie ma żadnego powodu, aby w Imperium Europaeum pamięć tę pielęgnować. Ponieważ zwycięskie imperia nie były zainteresowane prawdziwą jednością Europy, której warunkiem jest wielkie europejskie pojednanie, dlatego chciały, aby narody Europy na zawsze dzieliły się na dwie kategorie: potomków niewolników i potomków nadzorców niewolników, i aby podział ten był stale widoczny właśnie dzięki owym pomnikom, muzeom i miejscom pamięci ulokowanym w obozach koncentracyjnych. Dlatego Imperium Europaeum nie jest zainteresowane tym, aby obozy koncentracyjne trwały na wiek wieków jako symbol władzy imperiów, które wyzwoliły europejskie prowincje Imperium Germanicum po to, by je podbić. Te obozy koncentracyjne są pomnikami, które zwycięskie imperia niejako wzniosły po raz drugi, aby pokazać, kto jest panem w Europie, stąd nie ma dla nich miejsca w suwerennym Imperium Europaeum. Nie może ono tolerować na swojej ziemi znaków władzy wrogich imperiów. Nie może tolerować obecności tych miejsc pamięci także dlatego, że dzieląc Europejczyków na potomków niewolników i potomków nadzorców niewolników, dzielą ich właśnie, a w Imperium Europaeum takie dzielenie jest uważane za wysoce szkodliwe. Ciągłe przypominanie narodowi, który stworzył Imperium Germanicum, że wśród jego przodków byli nadzorcy niewolników, i że to jest ciągle jego zbiorową winą, jakimś niezatartym kainowym piętnem, jest szczuciem przeciwko temu narodowi, szerzeniem nienawiści, podżeganiem do waśni narodowościowych.

W Imperium Europaeum na tego typu szczucie, podżeganie do waśni narodowościowych i szerzenie nienawiści nie ma miejsca, albowiem Imperium Europaeum może być tylko wspólnotą równouprawnionych narodów europejskich, związanych braterskimi węzłami wspólnej historii, z której pamięta się przede wszystkim to, co łączy i co służyło pomnażaniu potęgi i chwały Imperium, natomiast dawne (prawdziwe, przesadzone i wymyślone) winy, grzechy i zbrodnie, od których żaden naród europejski nie jest wolny, muszą zostać puszczone w niepamięć, aby umarła nienawiść ciągle jeszcze zżerająca dusze wielu Europejczyków. W Imperium Europaeum żaden naród europejski nie może upokarzać innego europejskiego narodu, szantażować go moralnie i poniżać, gdyż jest to niegodne człowieka honoru i Europejczyka, zatruwa Europejczyków pogardą i nienawiścią, niszczy moralnie i duchowo Europę. A przede wszystkim, powtórzmy raz jeszcze, gdyż utrwala historyczne podziały i sypie sól na rany, które nie mogą się zagoić, a tym samym niszczy jedność Europejczyków, oddala zjednoczenie Europy i narusza ład Imperium Europaeum. Ale dawne obozy koncentracyjne muszą zniknąć z europejskiej ziemi nie tylko dlatego, że jako symbole władzy wrogich imperiów są obrazą dla majestatu suwerenne Imperium Europaeum, i nie tylko dlatego, że rozrywają jedność Europy i wprowadzają podziały wśród Europejczyków. Muszą one zniknąć także dlatego, że są przejawem szkodliwego i paraliżującego duchowo, perwersyjnego kultu ofiar, który sprzeczny jest z podstawowymi zasadami imperialnej pedagogiki.
 
W Imperium Europaeum imperialna pedagogika oparta jest na kulcie wielkich imperatorów i monarchów, wojowników, herosów, bohaterów, zwycięskich wodzów. Nie niewolnicy i ofiary ale Achilles, Hektor, Maeve, Cuchulain, Boewulf, Zygfryd, Lancelot, Galahad, Leonidas, Roland, Zawisza Czarny, Aleksander Wielki, Juliusz Cezar, Oktawian August, Konstantyn Wielki, Karol Wielki, Fryderyk II Hohenstauf, Maksymilian I, Władysław Jagiełło, Ulrich von Jungingen, Ludwik XIV, Fernando Cortez, Francis Drake, Karol IV Luksemburski, Elżbieta I, Joanna d'Arc, Jan III Sobieski, Napoleon Bonaparte, Józef Piłsudski, Karl Dönitz, Stanisław Maczek, Fritz von Lewinski Manstein, Bernard L. Montgomery, Erwin Rommel, Franciszek Kleeberg, Leon Degrelle i tylu tylu innych królów, wodzów, wojowników i bohaterów (mężczyzn i kobiet) z dalszej i bliższej przeszłości Europy to postaci, o których uczy się dzieci w szkołach Imperium Europaeum, o niewolnikach i ofiarach raczej się wstydliwie milczy, bo z punktu widzenia imperialnej pedagogiki nie jest rzeczą pożądaną, aby poddani Imperium rozpamiętywali te epizody z historii, kiedy to Europejczycy byli niewolnikami lub ofiarami, albowiem przeznaczeniem Europejczyka jest panować a nie być niewolnikiem i umierać jak niewolnik. W Imperium Europaeum uczy się jak zwyciężać, atakować, uderzać, zadawać ciosy wrogowi i przysparzać mu ofiar, jak panować i służyć Imperium, jak pomnażać jego potęgę i chwalę a nie o tym jak być ofiarą i jak ginąć losem niewolnika. Zmarli niewolnicy i inne ofiary, obojętne z czyjej ręki i w jakich okolicznościach poniosły śmierć, są w Imperium Europaeum tak jak wszyscy zmarli otoczone prywatną pamięcią rodzin, bliskich i potomków, natomiast nie są one objęte pamięcią w ramach imperialnej pedagogiki, gdyż dla niej istotni są tylko europejscy wojownicy – umarli, polegli, zabici, zwycięzcy, tryumfujący lub pokonani w heroicznej walce. Dlatego w Imperium Europaeum nie przywiązuje się większego znaczenia do martyrologii. Nikt tu nie licytuje się z innymi w ilości ofiar, ale w ilości poległych dla Imperium bohaterów i wojowników.
 
W Imperium Europaeum nikogo nie pasjonuje "gra w ofiarki", nikt tu nie obstawia numerów w "totolotku ofiar", nikt tu nie chce być "milionerem w branży ofiar", nikt tu nie lubuje się w cierpiętniczo-ckliwych, nie-męskich pozach i gestach, nikt tu nie obnosi się jak żebrak ze swoimi ranami i wrzodami, nie stylizuje się na "naród ofiar", na "wiecznie prześladowanych, pokrzywdzonych i poniżonych". Dlatego do muzeów i miejsc pamięci ulokowanych na terenie dawnych obozów koncentracyjnych nie będzie przyjeżdżać europejska młodzież, tych miejsc, które są świadectwem europejskiej tragedii, europejskiej hańby i europejskiej klęski nie będą odwiedzać żadne oficjalne delegacje władz Imperium Europaeum. Z roku na rok powoli rdzewieć będą druty kolczaste, rozpadać się w proch strażnicze wieżyczki, baraki i inne obozowe budynki. Tereny dawnych obozów koncentracyjnych pokryje trawa i zielsko, wyrosną tam krzaki i drzewa, a w ich gałęziach uwiją sobie gniazda ptaki. Paść się tam będą kozy, jaszczurki wygrzewać w słońcu, dzieci bawić się będą w Indian, w wojnę albo w "policjantów i złodziei", zakochani spacerować, tulić do siebie w blasku zachodzącego słońca i słuchać kląskania słowika. Zostaną tam założone małe symboliczne cmentarze lub groby, na które przybywać będą potomkowie niewolników i ofiar, aby uczcić pamięć swoich zmarłych. Ponieważ w Imperium Europaeum kult przodków jest bardzo popierany i propagowany, to małe symboliczne cmentarze lub groby zostaną założone także tam, gdzie z rąk żołnierzy zwycięskich armii obu imperiów zginęli nadzorcy niewolników. Ich potomkom nie wolno odbierać możliwości, aby mogli otoczyć ich pamięcią i opłakiwać, albowiem w Imperium Europaeum kult przodków i pamięć o zmarłych stoją ponad kwestią, kim byli ci przodkowie i zmarli. Być może przy grobach spotkają się czasami wnuki niewolników i wnuki nadzorców niewolników, pomodlą się za wszystkich, którzy w tych grobach spoczywają, pojednają się ze sobą i przysięgną sobie, że zrobią wszystko, aby ani jeden poddany Imperium już nigdy nie stał się niewolnikiem, czy choćby poddanym jakiegoś innego imperium.

Przeciwko oddaniu miejsc pamięci ulokowanych w dawnych obozach koncentracyjnych kojącemu działaniu czasu mogą protestować przedstawiciele narodu, który kiedyś licznie mieszkał na terytorium Europy, a obecnie żyje przede wszystkim w metropolitalnej prowincji Imperium Americanum, i ma też swoje państewko stworzone po klęsce Imperium Germanicum. Autorzy jego narodowych kronik twierdzą, co jest ich dobrym prawem, że w obozach tych zginęło lub zmarło szczególnie wielu niewolników ich narodowości. Jednak protesty tego narodu nie będą mogły być uwzględnione przez władze Imperium, które suwerennie decydują o formach imperialnej pedagogiki i o obowiązującej wersji historii Imperium. Ale, co oczywiste, przedstawiciele tego narodu będą mogli założyć na terenie dawnych obozów koncentracyjnych odrębne, własne symboliczne cmentarze lub groby, aby oddawać tam cześć ofiarom i zmarłym jako niewolnicy członkom swojego narodu, opłakiwać ich, modlić się i rozmyślać. Władze Imperium wymagać jedynie będą, aby nie rozwijali oni publicznie sztandarów z godłem swojego państwa, ponieważ nad ziemią Imperium powiewać mogą jedynie sztandary Imperium.
 
Czym jest Imperium Europaeum?
Imperium Europaeum jest zarówno pradawną tradycją, odległym celem, jak i wiecznie trwającą teraźniejszością. Ono jest i dzieje się już tu i teraz, bo jest i dzieje się zawsze. Imperium Europaeum jest wszystkim: geopolityczną, geostrategiczną i geoimperialną potencjalnością, która dąży do tego, aby się urzeczywistnić w całej swojej pełni, jest formą władzy, która swym pięknem i grozą, jaką budzi wśród wrogów, przewyższa wszystko, co było kiedyś, jest niezniszczalnym duchem trwającym przez tysiąclecia, jest mitem, symbolem, legendą i marzeniem, jest "trawiącym nas ogniem, który niesiemy przez zimę świata", odpowiedzią Europy na wyzwania nowego wieku, który rozwinie nowe, nieznane dziś jeszcze środki techniczne i rodzaje broni, nowe instrumenty panowania i formy władzy, nowe hierarchie i nowe imperia.
 
Imperium Europaeum jest metapolityczną ideą, boskim płomieniem, który nigdy nie gaśnie, lecz jedynie przygasa od czasu do czasu, by potem znów strzelić wysoko w gorę, jest światłem skąpanym we krwi, ojczyzną, walką, pieśnią, przygodą i braterstwem europejskich wojowników, którzy dniem i nocą, bezustannie, od wieków, toczą ciągle ten sam święty bój, jest wielkim obszarem, którego granice sięgają tak daleko jak daleko sięga siła Europejczyków, jest Anty-Babilonem, świętym Graalem, ogrodem Hesperyd, wyspą Avalon i tajnym zakonem Żelaznej Korony skupiającym neogibelinów, którzy rozpoznają się "po prawdziwym żarze oczu", Błękitnym Kwiatem i atomowym grzybem, romantyczną melancholią zaułka wijącego się pośród starych domów i bezlitosnym zniszczeniem wroga, jest urodą, mądrością, płodnością europejskich kobiet i błyskiem laserowego Ekskalibura, który tnie, ćwiartuje i wypruwa flaki, aż krzyk zabijanych wrogów wzlatuje pod niebiosa a potoki ich parującej juchy zalewają ziemię, jest niezmiennym trwaniem i proteuszową zmiennością, jest "doskonałością osiąganą w tym, co niedoskonałe" i niepokalaną ladacznicą, jest ciemną skalą, która obmyta przez fale wyłania się raz po raz lśniąca i czysta z morskiej kipieli i jest samą tą kipielą, jest uporządkowanym pluriversum, radosną, pulsującą życiem, wielobarwną anarchią i surowym ładem, nad którym czuwa katowski miecz – jest ANARCHOTYRANIĄ, jest abstrakcją pozwalającą dojrzeć konkret – napęczniały i nabity rzeczywistością, jest leniuchowaniem w słońcu i skoncentrowaną energią woli i czynu, łagodną muzyką starych mistrzów i ekspansją, która nie zna granic, jest plamką na skrzydle motyla i agresywną mocą ucieleśnioną w atomowych okrętach podwodnych, jest pogodnym wędrowaniem leśną ścieżką i eksplozywną siłą międzykontynentalnych rakiet, jest troistą harmonią ciągle na nowo wyłaniającą się z chaosu, dynamiką, która dogania samą siebie i zastyga w granitową, poziomą ósemkę, cichą modlitwą przy polnej kapliczce z figurką Róży Duchownej i chrapliwym zawołaniem barbarzyńskich zwiadowców, hieratyczną powagą najwyższych kapłanów i krotochwilą błaznów, nieokiełznaną dzikością i najwyższym wyrafinowaniem smaku, jest Wielkim Południem, kiedy cały świat nieruchomieje w sekundzie, która trwa bez końca, jest tańcem – cesarskich pszczół i kontynentów, jest postępem od ziarna do owocu i Wiecznym Powrotem tego, co nigdy nie jest takich samo jak było, jest drzewem i lasem równocześnie, jest totalnością, która uwydatnia najdrobniejszy szczegół, labiryntem, co nagle staje się drogą wiodącą prosto po horyzont, która zamienia się w nowy labirynt, jest zatartym napisem na kolumnie, który restaurujemy przez stulecia i runicznym znakiem, w jaki układa się szyk bojowych myśliwców, jest planetarną, geopoimperialną ruletką i mozaiką z kolorowych kryształów ułożoną dla zabawy na dnie górskiego strumienia, jest „przepowiadaniem przeszłości” i „wspomnieniem o przyszłości”, jest coincidentia oppositorum: archaiczną postmoderną i reakcyjną awangardą, technozoficzną utopią i lodowatym cynizmem, duchowa ascezą i ekstatycznym transem, wzniosłą misją i beznamiętną polityczną kalkulacją, permanentną konserwatywną rewolucją i prastarą tradycją, która nigdy nie przemija. Imperium Europaeum to hierarchia i wolność, służba i panowanie, potęga i chwała, to EMPIRE ku EMPIREUM. I natchnienie dla wszystkich, którzy „wyruszą pewnego ranka, mocno osadzeni w strzemionach i pocwałują w słońce z niezachwianą wiarą w siebie i w skarbnice świata”.
 
Źródło: „Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” 1999, nr 34.
Przedruk za zgodą Autora.
 
 
 
 
 
 

Komentarze

komentarze

stat4u