Eurazja, czyli trzy części świata na wspólnym kontynencie

prof. dr hab. Andrzej Piskozub
 
„Kontynenty” a „części świata”       
Czym jest Europa? „Naszą” częścią świata, to oczywiste. Ale czy zarazem jest „naszym” kontynentem? Przecież zamiennie częstokroć nazywana jest „Starym Kontynentem”, synonim ten upowszechnił się nie tylko w publicystyce i mass-mediach, ale trafia nawet do tytułów książek par excellence naukowych[1]. Utożsa­mianie „części świata” z „kontynentem” (i odwrotnie) jest błędem tego samego rodzaju, co na przykład uważanie terminów „kultura” i „cywilizacja” za synonimy. Można to usprawiedliwiać bezkrytycznym przejęciem określenia Old Continent, jakim europejscy osadnicy w Nowym Świecie nazywali kontynent, z którego oni sami, lub ich przodkowie przybyli: kontynentem tym jednakże była Eurazja, a Europa jest jedynie jego częścią.

„Kontynent” jest pojęciem stworzonym przez geografię fizyczną. W pier­wotnym, rygorystycznym znaczeniu, oznaczało ono olbrzymie masywy lądowe, oblane dookoła wodami mórz i oceanów, a zatem gigantyczne „wyspy świata”. W takiej interpretacji na globie ziemskim istniałyby tylko cztery kontynenty: nasz stary mundus tripartitus (a więc „świat na trzy części podzielony”, czyli na Europę, Azję i Afrykę), oraz odkrywane kolejno w epoce nowożytnej zaoceaniczne konty­nenty – Ameryki na zachodzie oraz Australii i Antarktydy na południu.

Od tej rygorystycznej interpretacji poczyniono jednakże z czasem dwa wyjątki: tam, gdzie takie ogromne masywy lądowe łączył jedynie wąski przesmyk, uznano je za odrębne kontynenty. Na tej zasadzie mundus tripartitus przekształcono na odrębne kontynenty Eurazji i Afryki, złączone jedynie wąskim Przesmykiem Sues­kim, zaś zaatlantycki kontynent amerykański podobnie na odrębne kontynenty Ameryki Południowej i Ameryki Północnej, złączone jedynie wąskim Przesmykiem Panamskim. Odkąd oba te przesmyki przecięto wielkimi kanałami żeglugowymi Sueskim i Panamskim, owe kontynentalne quasi-wyspy zamieniły się bez reszty w wyspiarskie masywy lądowe. Tak zatem lądy Ziemi tworzą sześć kontynentów o następującym rankingu w mln km2 (wraz z przyległymi do nich mniejszymi wyspami) ich rozmiarów: Eurazję (55,1), Afrykę (30,3), Amerykę Północną (24,2), Amerykę Południową (17,8), Antarktydę (13,2) i Australię (7,7).

„Część świata” to natomiast pojęcie stworzone przez antropogeografię, pojęcie umowne, o nazwach wyłanianych w następstwie rozmaitych przypadków historycz­nych. Ten umowny, a zatem subiektywny podział na części świata zauważył już „ojciec historii” Herodot, pisząc w V w. p.n.e.: „Dziwię się więc tym, którzy odgra­niczają i dzielą ziemię na Libię, Azję i Europę: bo niemało one różnią się między sobą”[2]. W najdawniejszej geografii helleńskiej rozróżniano tylko dwie części świata – Europę i Azję, przy czym ich wzajemne położenie umieszczało Europę na pół­nocy, zamiast na zachodzie, a Azję na południu, zamiast na wschodzie. Takie usy­tuowanie obu najdawniejszych części świata widoczne jest jeszcze u Herodota.

Rys. 1. Europa i Azja w antycznej wizji świata.

Zanim wyodrębniono trzecią część Starego Świata, stanowiła ona część Azji. Wyodrębnienie jej nastąpiło na krótko przed czasami Herodota. Herodot i inni He­llenowie tę trzecią część Starego Świata nazywali Libią, rozciągając na nią nazwę krainy sąsiadującej od wschodu z Egiptem, a położonej na południe od Hellady, po przeciwnej stronie Morza Śródziemnego; podbita przez Rzym w II w. p.n.e. Kar­tagina, została przekształcona w rzymską Provintia Africa i ta miejscowa nazwa geograficzna odtąd stała się nową nazwą tej trzeciej części Starego Świata.

Pozostałe części świata zostały wyodrębnione dopiero w epoce nowożytnej, w następstwie europejskich wielkich odkryć geograficznych. Ameryka jest jedyną częścią świata, upamiętniającą konkretnego człowieka, Amerigo Vespucciego, który pierwszy dostrzegł, że Ameryka Południowa nie stanowi części Azji, lecz odrębny, Nowy Świat. Nazwę tę rozciągnięto rychło na Amerykę Północną i pozo­stała na trwałe po tym, kiedy ustalono, że są to dwa odrębne zaatlantyckie konty­nenty.

Australia natomiast przez dwa wieki od jej odkrycia nosiła nazwę Nowej Holan­dii, a obecną otrzymała w 1814 roku, kiedy zorientowano się, że poza nią (i bez­ludną Antarktydą), żadna inna Terra Australis nie istnieje. Z kolei nazwa Antar­ktydy pochodzi od Antarktyki, czyli regionu podbiegunowego położonego przeciw­legle do Arktyki.
Wszystkie te przypadki historyczne są mało istotne wobec reguły, że poza Eura­zją wszystkie pozostałe kontynenty są zarazem tożsame z odrębnymi częściami świata. Tylko na kontynencie Eurazji istnieje więcej niż jedna część świata. Prob­lemy z ich delimitacją stanowią właściwy przedmiot niniejszego studium.

Granica Europy z Azją z perspektywy antycznego Śródziemnomorza
Rola Hellenów jako odkrywców Europy została uwypuklona w tytule książki, wydanej w 1945 roku w szwajcarskiej Bazylei[3]. To, czego w tym procesie odkryw­czym dokonali oni w odniesieniu do Europy, było praktycznie w całości dziełem helleńskich żeglarzy. Hellada wydała znakomitych podróżników lądowych, jak Herodot, Strabon, Pauzaniasz, ale żaden z nich nie był odkrywcą; podróżowali po krainach wcześniej poznanych i uporządkowanych politycznie, zaś wiedzę o nich przekazywali w swych dziełach.

Antyczna Hellada stworzyła podstawy nauki geografii. Wcześniej stworzyła najpiękniejszą w świecie mitologię geograficzną. W mitach Grecji bajecznej, z wie­ków poprzedzających wojnę trojańską, można prześledzić przygody Perseusza w różnych częściach Śródziemnomorza, albo kontaktów achajsko-hetyckich w Azji Mniejszej. Trzeba tu brać pod uwagę możliwość dodawania do starych mitów, poznanych o wiele stuleci później, realiów geograficznych: Iliada i Odyseja pow­stały pięć wieków po wojnie trojańskiej, kiedy geografia Śródziemnomorza była nieporównanie lepiej znana, niż w czasach, które eposy te opisywały. Już starożytni odnieśli się do relacji Odysei z zaufaniem, identyfikując kolejne etapy drogi pow­rotnej Odyseusza do Itaki z konkretnymi wyspami i wybrzeżami Śródziemnomorza. Lokalizacje te są weryfikowane współcześnie, co do większości z nich, zgadzając się z opiniami starożytnych. Przykładem takiej identyfikacji z czasów najnowszych jest książka Ernie Bradforda Ulysses found, niestety w polskim przekładzie posia­dająca tytuł dowolnie przekręcony[4].

Wyprawa statkiem Argo po złote runo do Kolchidy – obecnej Gruzji – datowana jest o jedno pokolenie przed wojną trojańską, ale poemat Hezjoda jej dotyczący powstał również pięć wieków później; można się z niego dowiedzieć, że Argonauci, obawiając się z uwagi na Troję, wracać tą samą trasą przez cieśniny Bosforu i Hellespontu, popłynęli inną, okrężną drogą; lecz za czasów Hezjoda wiedziano już, że innego morskiego wyjścia z Pontu (Morza Czarnego) nie ma. W VI w. p.n.e. powstał poemat Arimaspeja, opisujący siedmioletnią wyprawę Aristeasa z Pro­konnezu daleko w stepy Eurazji. Miała się ona odbyć w czasach ekspansji stamtąd irańskiego ludu Scytów w różne strony Eurazji, dla najechanych krajów równie katastrofalnej, jak o tysiąc lat późniejsza inwazja Hunów i o dwa tysiąclecia póź­niejsza inwazja Mongołów. Gdyby wyprawa Aristeasa naprawdę miała miejsce, by­łaby fenomenem, jako jedyna helleńska wyprawa lądowa, do tego na skalę podobną do XIII-wiecznych wypraw Carpiniego i Rubruka do mongolskiej stolicy chanów w Karakorum. Kopalnie złota i tamtejsze ludy, jakie opisuje Arimaspeja, umiesz­czał Ptolemeusz w II w. n.e. w rejonie Ałtaju, a dzisiejsza archeologia skłonna jest przychylać się do takiej lokalizacji. Poemat podaje, iż dalej stamtąd ku północy znajdują się Góry Ryfejskie, za którymi mieszkają Hiperborejczycy, czyli miesz­kańcy najdalszej Północy. Wierzyła bezkrytycznie w ich istnienie geografia antycz­na, a nawet niektórzy uczeni nowożytni[5].

Był to oczywisty nonsens, jaki Toynbee wyjaśniał racjonalnym argumentem, iż widocznie podróżnik, który tak daleko za­wędrował, stracił orientację co do kierunku i przeniósł na północ to, co naprawdę znajdowało się jeszcze dalej na wschodzie: Hiperborejczykami byli dla niego Chińczycy, a Górami Ryfejskimi łańcuchy górskie rozciągające się przy drodze od Ałtaju do Chin. Gdyby Toynbee miał tu rację, relacja Arimaspei miałaby wymiar Opisania świata – relacji o podróży lądowej w poprzek Eurazji drogą lądową do Chin. Warto pamiętać, że Polo uznawany był za łgarza przez blisko pięć wieków, zanim wiarygodność jego doniesień potwierdzono po rozpoznaniu tamtych rejonów Eurazji w drugiej połowie XIX wieku.

Łgarzem został również okrzyknięty – i to przez samego Strabona, skądinąd znakomitego antycznego antropogeografa – Pyteasz, doświadczony żeglarz i bystry odkrywca basenu Morza Północnego. Opłynął on jego południowe wybrzeża, okrążył Brytanię, a od jej północnego krańca dotarł do krainy, którą nazwał Thule: była to środkowa Norwegia w rejonie obecnego Trondheim, odległa niewiele od północnego kręgu polarnego. Trzy wieki później śladami Pyteasza podążyli Rzy­mianie, rozszerzając w tamtym kierunku swoje imperium; nie dotarli oni jednak (jak wszyscy inni antyczni żeglarze) do Thule, która to nazwa z tej przyczyny stała się określeniem niedostępnej krainy legendarnej.

Wnętrze kontynentu afrykańskiego zostało przez nowożytną geografię poznane dopiero w XIX wieku i dopiero wtedy można było zweryfikować antyczne donie­sienia helleńskie odnoszące się do tego obszaru. Żeglarz Diogenes, pływający w I w. n.e. w strefie równikowej wybrzeży wschodnioafrykańskich, przekazał, że w głębi tej części Afryki znajdują się Góry Księżycowe, a przy nich źródła Nilu. W następnym stuleciu wiadomość tę potwierdził Ptolemeusz, błędnie jednak lokalizując Góry Księżycowe i źródła Nilu w południowej części Afryki, niedaleko Zwrotnika Koziorożca. Gdy dotarli w tamte strony nowożytni podróżnicy europej­scy i nie znaleźli tam ani owych gór, ani Nilu, uznali doniesienie o nich jako zmy­ślone przez antycznych fantastów. Antyczne odkrycie zostało uznane, gdy Stanley w 1889 roku odkrył w strefie równikowej górski masyw Ruwenzori, zidentyfiko­wany jako antyczne Góry Księżycowe; na ich wschodnim zboczu znajdują się źródła jednej z odnóg Nilu, nazwanej Nilem Górskim.

I odwrotnie, kiedy antyczna fantazja była aż do XIX w. przyjmowana za rzeczy­wistość. Autorem najgłośniejszego jej przykładu był nie kto inny, jak krytyczny w tylu innych kwestiach Herodot. Libijscy koczownicy z plemienia Nasamonów, po przebyciu Sahary, docierali w Afryce Zachodniej do wielkiej rzeki, w której żyły krokodyle; rzeką tą był Niger w okolicy Timbuktu. Nil był wtedy uważany za jedyną w świecie rzekę z krokodylami, stąd więc Herodot doszedł do wniosku, iż tamtejsza rzeka jest Nilem, mającym źródła daleko na zachodzie Afryki i płynącym równoleżnikowo ku wschodowi, skręcając w Nubii na północ ku Egiptowi. Geogra­fowie późniejsi wierzyli w ten przekaz, a gdy poznali inne odnogi Nilu, zmody­fikowali go tylko o tyle, że przekaz Herodota uznali za zachodni dopływ Nilu: że on nie istnieje, przekonano się dopiero w XIX wieku.

Najistotniejszą tutaj jest metoda rozumowania Herodota: „Bo Nil płynie z Libii, którą przecina przez środek. I jak ja przypuszczam, wnioskując z wiadomego o niewiadomym, przybywa on z tych samych odległości co Ister (helleńska nazwa Dunaju). Ister bowiem wytryska na terytorium Keltów i przecina w swoim biegu całą Europę przez środek. A płynąc przez całą Europę,uchodzi Ister do Morza Czarnego tam, gdzie jest Istria, kolonia Milezyjczyków. Otóż Ister, ponieważ płynie przez zamieszkałą ziemię, jest wielu ludziom znany, ale o źródłach Nilu nie umie nikt nic powiedzieć: Libia bowiem, przez którą on płynie, jest niezamieszkała i pus­tynna. Ile przecież najdalej sięgającym wywiadem mogłem dociec, to o jego biegu powiedziałem. Tak moim zdaniem Nil, przepływając całą Libię, dorównywa w tym Istrowi”[6].

Metoda wnioskowania z wiadomego o niewiadomym, całkowicie zawodna w przytoczonym rozumowaniu Herodota, była jednak często stosowana przy spe­kulacjach dotyczących terrae incognitae. Przynosiła ona interesujące wyniki zwłaszcza w odniesieniu do nowych lokalizacji antycznych mitów na obszarach poznawanych dopiero w średniowieczu lub w epoce nowożytnych wielkich odkryć geograficznych. W tym aspekcie nie chodziło bowiem o realne analogie, takie jakie rzekomo miały istnieć między Istrem a Nilem, lecz o analogie wirtualne, rodzące się w głowach odkrywców i opisach średniowiecznych kronikarzy. Dla tej części Europy, jaka poznana została dopiero w średniowieczu, fascynujące kompendium stanowi rozprawa doktorska gdańskiego historyka Henryka Knie[7].

W świadomości tej Bałtyk stanowił „lustrzane odbicie” Morza Czarnego. Kraina Amazonek, w mi­tach helleńskich lokalizowana na wschodnim obrzeżu czarnomorskim, w śred­niowieczu miała swój odpowiednik w Cvenland – „Kraju Kobiet”, umieszczanym w Finlandii, na wschodnim obrzeżu bałtyckim. Świetność Olbii, helleńskiej kolonii niedaleko ujścia Dniepru, znalazła średniowieczne „lustrzane odbicie” w legendzie Winety, nie mającej pokrycia w rzeczywistości. Helleńskie wyznaczenie Donu jako granicy Europy z Azją u Pomponiusza Meli, rzymskiego geografa z I w. n.e. znalazło odpowiednik w uznaniu Wisły – łacińskiej Vistuli, za granicę między obu tymi częściami świata. I tak dalej.

Cywilizacja antyczna zogniskowana była w basenie śródziemnomorskim. Jej żegludze znane były dokładnie wszystkie wybrzeża i wyspy tego akwenu. Dosko­nale wiedziano, które z nich geograficznie należą do Europy, które do Azji, a które do Libii-Afryki. Znaczenie dla Hellady wybrzeży czarnomorskich było szczególnie duże; dlatego wokół tego morza powstało blisko sto helleńskich kolonii, głównie milezyjskich (założonych przez miasto Milet). Droga morska ku północy wiodła przez cztery morza: Egejskie, Propontydę (Morze Marmara), Pont (Morze Czarne) i Meotydę (Morze Azowskie), przedzielone trzema cieśninami: Hellespontem (Dar­danelami), Bosforem i Bosforem Kimmeryjskim (Cieśniną Kerczeńską). Na całej tej trasie rozróżnianie wybrzeży było bardzo proste: po prawej ręce było to wyb­rzeże Azji, po lewej wybrzeże Europy; w cieśninach oba były w zasięgu wzroku, na morzach tylko jedno, albo żadne z obu. Następstwem tej żeglarskiej penetracji Śródziemnomorza była doniosła zmiana pogladów na wzajemne usytuowanie Europy i Azji. Położenie wybrzeży obu tych części świata nie pozostawiało wąt­pliwości: Europa znajdowała się na Zachodzie, a Azja na Wschodzie.

Doniosłe konsekwencje takiej wzajemnej relokalizacji Europy i Azji wystąpiły, kiedy w głębi Meotydy osiągnięto miejsce, w którym wybrzeża Europy i Azji zbie­gały się w ujściu Donu (helleńskiego Tanais). Od tego miejsca, na obecnym pog­raniczu Ukrainy z Rosją, zaczynała się zatem, według tych nowych wyobrażeń geografii antycznej, lądowa granica Europy z Azją. Za jej początek przyjeto bieg Donu, którego zresztą znano wówczas tylko ujściowy fragment, sięgający nie dalej niż do miejsca, z którego obecnie odchodzi Kanał Wołga-Don; dalszym przebie­giem tej śródlądowej granicy nie zaprzątano sobie głowy.

Geografia antyczna, rozróżniając morskie wybrzeża trzech części świata otaczających basen śródziemnomorski, postępowała tak, jak współczesna geografia fizyczna przy identyfikacji wybrzeży poszczególnych kontynentów. Jednakże antropogeografia basenu śródziemnomorskiego to fizjogeograficzne rozróżnienie całkowicie ignorowała. Milet, patronujący helleńskim koloniom czarnomorskim, a położony na wschodnim wybrzeżu Morza Egejskiego, był geograficznie miastem Azji, lecz antropogeograficznie integralną częścią Hellady. W epoce hellenistycznej Ateńczyk nie nazwałby Azjatą swego rodaka zajmującego się handlem w Antiochii ani Afrykaninem helleńskiego uczonego z Aleksandrii, przeciwstawiając im sam­ego siebie jako Europejczyka. Tak samo było w Imperium Romanum jak bluszcz okalającym Morze Śródziemne. Nawet u schyłku antyku, w chrześcijańskim już im­perium, nikomu nie przyszłoby do głowy, aby papieża w Rzymie – „Europejczyka”, przeciwstawiać patriarchom Wschodu jako „Azjatom”, albo św. Augustyna, biskupa tunezyjskiej Hippony nazywać „Afrykaninem”. Taka identyfikacja ludzi, według części świata, w jakiej oni żyli, doszła do głosu dopiero wtedy, kiedy eks­pansja islamu zburzyła cywilizacyjną jedność Śródziemnomorza, wypierając chrze­ścijaństwo z jego obszarów azjatyckich i afrykańskich, czyniąc je religią cywilizacji europejskiej.

Granica Europy z Bezodpływowym Rdzeniem Eurazji
Arnold Toynbee, rozgraniczając lądowe obszary Ziemi według ich cywiliza­cyjnego zróżnicowania, zdyskwalifikował antyczną koncepcję śródlądowej granicy Europy z Azją, pisząc:

„Dla ludności na północ od Morza Czarnego – czy to koczowników z eura­zjatyckiego stepu, czy też eurazjatyckich wieśniaków strefy czarnoziemu, ciągnącej się od wschodnich stoków Karpat do zachodnich stoków Ałtaju – rozróżnienie mię­dzy Europą a Azją nie mogło oznaczać nic sensownego. Istnieje bezsporna geogra­ficzna realność, którą nazywamy Eurazją. Jest ona tak obszerna i tak nieregularnie ukształtowana, że możemy oderwać od niej dla badawczej wygody pewną liczbę subkontynentów. Z tych ostatnich najwyraźniej zarysowanym – dzięki himalajskiej granicy lądowej – są Indie. Europa jest niewątpliwie innym takim subkontynentem, ale jej lądowa granica – w przeciwieństwie do indyjskiej – zawsze była bardziej »limen« niż »limes«, i z pewnością leży daleko na zachód od gór Uralu”[8].

Rys. 2. Bezodpływowe wnętrze Eurazji.

Toynbee podniósł tu kwestię zasadniczą: zakwestionował pogląd, jaki powta­rzany był przez wieki (wydawał się niepodważalnym faktem geograficznym), iż kontynent Eurazji dzieli, przebiegająca południkowo, granica Europy z Azją. Stosownie do tego, na początku nowej ery rzymski geograf Mela wydumał sobie, że granica owa przebiega wzdłuż Wisły. Ponieważ na obszary położone na wschód od tej rzeki geografia Rzymian nie sięgała, założył, że tam „musi” już być Azja. Nastało średniowiecze, gdy wraz z postępami chrystianizacji, Europa się rozrastała ku wschodowi, ale wchłaniane przez nią ziemie nadal nie były Azją. Około roku 1000, kiedy po chrzcie Polski, Rusi, Węgier i Skandynawii, dobiegał końca proces, jaki brytyjski historyk kultury nazwał „The making of Europe”[9], pogańską tu pozostała już tylko enklawa nadbałtyckich regionów, a tylko w jednym miejscu wkroczono w obszar, nadal wprawdzie nie będący Azją, ale strefą Eurazji odmienną od tego, co przyrastało do tego czasu do Europy.

Strefa ta obejmuje wnętrze Eurazji, trzecią część jej powierzchni (17,7 mln km2), tym odizolowaną od reszty kontynentu, iż jej rzeki nie mają ujścia do żad­nego z mórz i oceanów okalających Eurazję: albo gubią się i zanikają w piaskach pustyni, albo kończą bieg w którymś z lokalnych zbiorników wodnych, nie posia­dających łączności z Wszechoceanem. Owo serce Eurazji przez tysiąclecia miało ogromny, dramatyczny wpływ na obrzeża Eurazji: jego pustynno-stepowe obszary zamieszkiwały ludy koczownicze, podstawę ich egzystencji stanowiły stada hodo­wanych przez nich zwierząt. Obszarem tym rządził cykliczny rytm okresowo male­jących opadów, podczas których, pozbawiona warunków normalnej egzystencji jego koczownicza ludność, podejmowała niszczące najazdy na obrzeża Eurazji. Przed nową erą pas tutejszych stepów zdominowały ludy grupy irańskiej, z których krajom o ludności osiadłej najbardziej dał się we znaki najazd Scytów w VII w. p.n.e.; w nowej erze dominację przejęły ludy grupy tureckiej, które najazdem Hunów w IV w. n.e. objawiły swe istnienie Europie; w XIII w n.e. wielkim najaz­dem kierowali Mongołowie, którzy w inwazji na Europę nadal posługiwali się lud­ami grupy tureckiej. To były wydarzenia skutkujące największymi zmianami w kra­jach, które uległy ich naporowi.

Przed ponad stuleciem mechanizm tych cyklicznych kataklizmów przedstawił Ellsworth Huntington jako „puls Azji”[10]. Nie jest to tytuł szczęśliwy, gdyż spraw­cami tych kataklizmów nie były najbardziej z właściwą Azją kojarzone kraje, roz­ciągnięte od Bliskiego Wschodu, przez Indie, po Chiny i Japonię. Dlatego dla tej części Eurazji zaproponowałem nazwę Bezodpływowy Rdzeń Eurazji[11], nie koja­rzącą się jednoznacznie ani z Azją, ani z Europą.

To wnętrze Eurazji dzieli się geograficznie na dwie części. Jego częścią zachod­nią jest zlewisko największego bezodpływowego akwenu Ziemi, niepoprawnie na­zywanego Morzem Kaspijskim, gdyż w kategoriach geografii fizycznej jest ono w istocie gigantycznym jeziorem. Jego zlewisko o powierzchni 3,7 mln km2, to zaledwie piąta część obszaru Bezodpływowego Rdzenia Eurazji; jego stepowo-pustynna część wschodnia, ciągnąca się aż po granicę Mandżurii jest czterokrotnie większa. W tej części zachodniej dominującą pozycję zajmuje zlewnia Wołgi: przy długości 3531 km długości i dorzeczu o powierzchni 1380 tys. km2, jest ona największą rzeką Ziemi, uchodzącą nie do Wszechoceanu, lecz do jeziornego akwenu śródlądowego. W górnej części dorzecza płynie przez strefę lasów, w środ­kowej przez strefę stepów, w dolnej, poniżej Wołgogradu, przez strefę pustynną.

Starożytni mieli o tej rzece, nazwanej przez nich Rha, bardzo mgliste pojęcie, odnoszone tylko do owego dolnego odcinka Wołgi, znajdującego się na wschód od Donu a zatem, według geografii antycznej, już w obszarze „Azji”, w Barbaricum – „ziemi barbarzyńców”. Skojarzenie obu tych określeń pozostawiło swój ślad w bo­tanice. Gdy z tamtych okolic dotarła do Europy pożyteczna roślina, lokalnie w daw­nej polszczyźnie zwana rzewieniem, powszechnie zaś nazwano ją rabarbarem (Rha-barbarum); jej pochodzenie utrwaliły łacińskie nazwy jej odmian: Rheum rhabar­barum (rabarbar kędzierzawy) i Rheum rhaponticum (rabarbar ogrodowy); ten os­tatni, jako już przyswojony i najwcześniej uprawiany w regionie czarnomorskim, złączył obie nazwy antycznej geografii, tę odnoszoną do Wołgi i tę odnoszoną do Pontu – Morza Czarnego.

W świadomości europejskiej, aż do czasów Oświecenia, dorzecze Wołgi trak­towano jako znajdujące się już poza Europą, a więc „azjatyckie”. W epoce Rene­sansu ukazał się, drukowany w Krakowie w roku 1517, Tractatus de duabus Sar­matiis Macieja Miechowity (1457-1523), opis geografii i etnografii obszarów Eura­zji nazywanych podówczas Sarmacją, podzielonych na Sarmację Europejską (na zachód od Donu) i na Sarmację Azjatycką (na wschód od Donu)[12].

W odróżnieniu od tak późnego przekładu polskiego, już od XVI wieku wydawano na zachodzie Europy przekłady i komentarze, uznające historyczne znaczenie tego dzieła, w tym najnowsze w USA, pod wymownymi tytułami: Konstanty Zantuan, The Discovery of Modern Russia: Tractatus de duabus Sarmatiis (1968) czy Marshall Poe, Musco­vy in European Cosmographies (1998). Aleksander Brückner w Encyklopedii Sta­ropolskiej w haśle Rha podaje, że kiedy w XVIII wieku Cesarstwo Rosyjskie zbu­dowało Kanał Wołga-Bałtyk, doprowadzony do Sankt-Petersburga, nowej stolicy imperium, nazywano uchodzącą tam do Bałtyku rzekę Newę europejskim ujściem Wołgi; tak długo bowiem utrzymywała się opinia, iż Wołga jest już rzeką pozaeuro­pejską.

Ruś, organizowana państwowo przed przyjęciem chrześcijaństwa przez pogań­skich jeszcze Normanów, zaczęła się wówczas różnicować na trzy regiony w gra­nicach lokalnych jednostek układu sieci wodnej. Pierwszą była Ruś Nowogrodzka, zwana też Ziemią Nowogrodzką albo Rusią Górną, obejmująca dorzecza rzek bał­tyckich, uchodzących do Zatoki Fińskiej. Znajdująca się najbliżej Skandynawii, najszybciej została przez Normanów zorganizowana i najdłużej pozostawała w kul­turowym jej oddziaływaniu: jeszcze około 1300 r., można się było w Nowogrodzie Wielkim równie dobrze porozumiewać po szwedzku, jak i w mowie słowiańskiej. Ważnym wówczas ogniwem kontaktów Rusi Nowo­grodzkiej z zachodem Europy była Hanza, posiadająca w Nowogrodzie Wielkim kantor Skra, najdalszy na wscho­dzie Europy. Księstwo Nowogrodzkie, nazywane wtedy Rzeczpospolitą Nowogro­dzką, weszło w tym późnym średniowieczu w fazę swego szczytowego rozwoju, zakończonego gwałtownie, opanowaniem go i włączeniem do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego w 1478 roku. Podstawą dobrobytu tej krainy był handel z zachod­em Europy skórami zwierząt futerkowych, pozyskiwanymi z subarktycznych obsza­rów, położonych na północ od Bezodpływowego Rdzenia Eurazji. Rzeczpospolita Nowogrodzka podporządkowała tam sobie ogromny obszar, zasiedlony przez ludy bezpaństwowe, znajdujące się na etapie gospodarki zbieracko-łowieckiej – w za­chodniej części fińskie, a we wschodniej ugryjskie.
 
Strefa ta kończyła się przy ujściu rzeki Ob; tutaj przez wieki dokonywał się handel skórami zwierzęcymi, dostarczanymi do powstałego tam Obdorska przez równie bezpaństwowe ludy syberyjskie. Tłumaczy to łatwość nowogrodzkiej ekspansji, po­dobnie jak później moskiewskiej, w ciągu kilku dekad na przełomie XVI/XVII wieku opanowującej Syberię od Uralu po Pacyfik, a w XVIII wieku zakładającej Rosyjską Amerykę za Cieśniną Beringa; próby dalszej ekspansji rosyjskiej w Oregonie i Kalifornii zablokowali Anglicy, Hiszpanie i Amerykanie; zapomniano, że sławna Doktryna Monroego z 1823 roku, skierowana była przeciwko rosyjskiej Alasce, gdyż posiad­łości zachodnioeuropejskich na kontynentach obu Ameryk (nie licząc brytyjskiej Kanady) praktycznie już tam nie było. Najbardziej jednak łatwość, cel i zasięg ekspansji nowogrodzkiej, przypomina utworzone przez Anglików w XVII wieku ogromne Terytorium Kompanii Zatoki Hudsona dla pozyskiwania skór zwierzęcych od kanadyjskich tubylców.

Na południe od Rusi Nowogrodzkiej zorganizowali Normanowie Ruś Kijowską, największą z trzech części najdawniejszej Rusi. Kierunki ekspansji normańskiej na wschodzie Europy wyznaczał przede wszystkim czynnik komunikacyjny, na bazie którego powstawały ważne dla świata normańskiego szlaki handlowe. Ruś Kijow­ska – współcześnie Ukraina i Białoruś – niemal dokładnie pokrywała się z zasię­giem dorzecza Dniepru, tak jak to przedstawia mapa XIV-wiecznej Litwy, która wówczas wyzwoliła Ruś Kijowską z zależności od mongolskiej Złotej Ordy, co w następstwie uratowało ten kraj dla cywilizacji europejskiej. Poprzez Ruś Kijow­ską zorganizowali Normanowie sławną drogę od Waregów do Greków, czyli ze Skandynawii do Bizancjum. Nowogród i Kijów stały się głównymi punktami eta­powymi tej drogi, której zasadniczą część tworzył nurt Dniepru, prowadzący do Morza Czarnego. Sława tego szlaku handlowego przysłania znaczenie innej pod­stawowej normańskiej drogi handlowej, jaka Wołgą i Morzem Kaspijskim dopro­wadzała kupców normańskich aż do Bagdadu, w centrum gospodarcze ówczesnego Kalifatu Arabskiego. Podobnie jak droga od Waregów do Greków, szlak ten pow­stał i przeżywał okres swej świetności jeszcze w czasach pogańskich, poprzedzają­cych chrzest Rusi (988) i Skandynawii (1000) czego archeologicznym potwierdze­niem są liczne znaleziska monet arabskich na jego trasie.

Na bazie tego szlaku, wiodącego od Nowogrodu Wielkiego ku wschodowi, wyrosła poza wzgórzami Wałdaju, trzecia część Rusi – Ruś Zaleska, początkowo nazywana Księstwem Rostowsko-Suzdalskim, od 1157 Księstwem Włodzimiersko-Suzdalskim a od połowy XIV wieku Wielkim Księstwem Moskiewskim. Ta naj­mniejsza i najmłodsza z trzech części średniowiecznej Rusi, dopiero pod tą ostatnią nazwą rozpoczęła światową karierę, jako zalążek późniejszej Rosji. Terytorium Ru­si Zaleskiej było jedynym obszarem, w jakim średniowieczna cywilizacja europej­ska wkroczyla w Bezodpływowy Rdzeń Eurazji. Świadomość tego sprawiała, że w historiografii europejskiej Wielkie Księstwo Moskiewskie, a od 1547 roku Car­stwo Moskiewskie, obejmowano nazwą Sarmacji Azjatyckiej.

Bezodpływowy Rdzeń Eurazji przecinał w Średniowieczu nie tylko transkon­tynentalny normański szlak handlowy wiodący Wołgą i Morzem Kaspijskim. Najsławniejszą na jego obszarze była stworzona jeszcze w antyku Droga Jedwabiu, łącząca Chiny z Europą, trasa równoleżnikowo przecinająca Eurazję, w zależności od sytuacji politycznej na stepach wariantowo omijająca Morze Kaspijskie już to od południa, już to od północy. W tym drugim wariancie przekraczała Wołgę w re­jonie, w którym w XIII w. powstał Batu Saraj – stolica Złotej Ordy, a w XVI moskiewski Carycyn – dzisiejszy Wołgograd, następnie przecinając Ruś Kijowską, trasą Kijów – Kraków – Praga docierała na zachód Europy.

Równocześnie z wołżańskim szlakiem normańskim powstał w dorzeczu Wołgi ważny południkowy szlak handlu arabskiego, w południkowym kierunku, prowa­dzący Morzem Kaspijskim i Wołgą ku północy. Rozstawał się ze szlakiem normań­skim tam, gdzie do Wołgi uchodzi Kama, najdłuższy z jej dopływów (1805 km). W miejscu złączenia obu rzek, Kama jest dłuższa od Wołgi, do tego od Permu nad Kamą po Wołgograd nad Wołgą, obie te rzeki płyną niemal w linii prostej, równo­ległej do pasma gór Uralu, z których spływają do tych rzek wszystkie ich prawo­stronne dopływy. Wołgograd i Perm, miasta liczące obecnie po milionie mieszkań­ców, oddalone wzajemnie o ponad tysiąc kilometrów w linii prostej, są na tej poduralskiej arterii wodnej ośrodkami równie kluczowymi, jak Nowogród Wielki i Kijów na drodze od Waregów do Greków. Kupcy arabscy ciągnęli nią ku północy inną trasą niż Nowogrodzianie, ale także po skóry zwierząt futerkowych i do tej samej krainy – ziemi permskiej, którą Normanowie nazywali Bjarmią, a Arabowie – Wisu, czyli „Krainą Ciemności”, z uwagi na jej północne położenie nad górną Kamą. Kiedyś była to Jugra, siedziba ludów ugryjskich, ziemia ojczysta Węgrów, którzy w postantycznej wędrówce ludów, wzdłuż Kamy i Wołgi, a następnie stepami czarnomorskimi wywędrowali do swej obecnej siedziby w Europie. Na południe od nich, nad dolną Kamą znajdowała się praojczyzna Słowian, którzy wcześniej od Węgrów, taką samą drogą, przenieśli się do nowych siedzib w Eu­ropie[13].

Opuszczoną przez Słowian krainę zajęli turkojęzyczni Bułgarzy, zakładając tam Bułgarię Nadwołżanską (drugi ich odłam podążył śladami Słowian za Dunaj, tam, gdzie współczesna Bułgaria). Bułgarię Nadwołżanską zniszczył w XIII w. na­jazd mongolski; zanim to nastąpiło, przyjęli oni islam od Arabów, co jest widomym potwierdzeniem ich obecności na szlaku handlowym Wołgi-Kamy.

Najazd mongolski w szczególny sposób przetworzył Ruś Zaleską. Przez dwa i pół wieku od przyjęcia chrześcijaństwa (988-1237) pozostawała ona wraz z resztą Rusi w kręgu wpływów Bizancjum. Najazd mongolski wystawił tę część Rusi na równie długi okres dominacji tego, co Feliks Koneczny zidentyfikował jako cywi­lizację turańską, definiując ją następująco: „Cywilizacja turańska posiada obozową metodę ustroju zbiorowego. Ludy tej cywilizacji gniją, gdy nie wojują. Są to spo­łeczności, zamieniające się czasem w armie, lecz nigdy w społeczeństwa. Cywiliza­cja ta sięgnęła do wschodniej Słowiańszczyzny i w zupełnej zgodzie z bizantyńskim chrześcijaństwem wytworzyła tam dwie kultury turańsko-słowiańskie: moskiewską i kozacką[14]. Jarzmo Złotej Ordy tylko powierzchownie i przejściowo dotknęło naj­bardziej dla niej odległą Ruś Nowogrodzką w XIII wieku. Ruś Kijowską uwolniła od niego Litwa w XIV wieku. Natomiast na Rusi Moskiewskiej jarzmo to ciążyło kolejne dwa i pół stulecia (1237-1480) i w opinii Lwa Gumilowa wywarło na nią wpływ głębszy i donioślejszy od wpływów bizantyńskich okresu poprzedniego[15].

Najważniejszą zdobyczą imperium mongolskiego były Chiny. Osiągnięcia ich starej i rozwiniętej cywilizacji mongolscy koczownicy przejęli i rozpowszechnili po całym imperium, również na Ruś Moskiewską, przekształcając trwale jej społeczeń­stwo. Pozostałością tego są w języku rosyjskim słowa, odnoszące się do najważ­niejszych dziedzin życia społecznego, a w innych językach słowiańskich nieznane: pieniądze to diengi (chińskie teng), hierarchia urzędnicza to czyny (chińskie tsin), podatek na utrzymanie komunikacji w imperium – jam, stąd w rosyjskim woźnica to jamszczik.
 
Dziedzictwem jarzma mongolskiego stała się nowa, turańska osobowość Moskali. Trzecia epoka dziejów W. Ks. Moskiewskiego, a od 1547 r. Carstwa Mo­skiewskiego (1480-1720), to kolejne dwa i pół wieku, podczas których dzieje tej Sarmacji Azjatyckiej toczą się całkiem odmiennymi od cywilizacji europejskiej drogami. Ówczesna, podtrzymywana przez jej władców izolacja od spraw euro­pejskich, nie oznacza jednak stagnacji, ani zaściankowatości państwa moskiew­skiego. Przeciwnie, po upadku Bizancjum, jako jedyne wówczas pozostałe państwo prawosławne, uznało się ono za jego duchowego spadkobiercę w misji opiekowania się całym prawosławiem. Rozwija się mistyka Moskwy, jako Trzeciego Rzymu, po tamtych wcześniejszych z nad Tybru i z nad Bosforu. „Opiekuństwo” nad coraz to inną zagranicą stanie się odtąd celem polityki imperialnej tego państwa i jego późniejszych awatarów. Równocześnie z opieką nad prawosławiem, pojawiła się polityka zbierania ziem ruskich, żywotnie zagrażająca egzystencji państwa litew­skiego, a potem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Gdy Cesarstwo Rosyjskie w XVIII wieku cel ten zrealizowało w rozbiorach Rzeczypospolitej, w XIX wieku przyjęto cel następny: panslawistyczną opiekę nad wszystkimi Słowianami, co oznaczało program jeszcze dalszego parcia tego państwa w głąb Europy. A jako Rosja Sowiecka w XX wieku, podjęło globalną ekspansję w imię opieki nad proletariuszami wszystkich krajów.

W tej trzeciej epoce swych dziejów Carstwo Moskiewskie poszerzało się zarazem ku wschodowi, niemal nie napotykając przy tym na opór. W drugiej połowie XVI wieku opanowało całe dorzecze Wołgi, pod koniec tego stulecia przekroczyło pasmo gór Uralu, rozpoczynając aneksję Syberii, ukończoną przed połową XVII wieku. W ten sposób, w ciągu jednego zaledwie stulecia, na wscho­dzie Eurazji ukształtowało się największe państwo świata.

Trzecia część świata na kontynencie Eurazji
Za cara Piotra I (1689-1725) w państwie tym nastąpiły doniosłe zmiany, w wy­niku których dobiegły końca dzieje Carstwa Moskiewskiego (1547-1721), a roz­poczęła się epoka Cesarstwa Rosyjskiego (1721-1917)[16]. Obrazowo można ten wielki przełom przedstawić następująco: moskiewski niedźwiedź postanowił wtedy opuścić swój pozaeuropejski matecznik, przenieść się do Europy i aktywnie uczestniczyć w jej konfliktach wewnętrznych, dla zdobywania na jej obszarze kolejnych łupów terytorialnych. Można temu przeciwstawić argument, że przecież Moskwa od 1478 roku poszerzała się ku zachodowi podbijając republiki Nowo­grodu, Pskowa i w kolejnych wojnach z Litwą, a później z Rzeczpospolitą Obojga Narodów zdobywając następne obszary Zadnieprza. Istotnie były to nabytki z poza Bezodpływowego Rdzenia Eurazji, ale wszystkie one znajdowały się na Rusi, w jej przybałtyckiej czy dnieprzańskiej strefie, będąc zmianami pogranicza w tej samej wschodniosłowiańskiej rodzinie, przydatkami do moskiewskiej core area, nie zmieniającymi jej cywilizacyjnej odmienności, z europejskiej perspektywy stano­wiącej Sarmację Azjatycką. Odtąd wszystko to miało się zasadniczo zmienić. Wie­lkie nabytki terytorialne, zdobywane w XVIII wieku na Szwecji, Rzeczypospolitej i Turcji były historycznie i cywilizacyjnie europejskimi, stanowiły obszary Europy, nie mające nic wspólnego z moskiewską doktryną zbierania ziem ruskich.

Carstwo Moskiewskie było cywilizacyjnie tak odrębne i odmienne od Europy, jak wszelkie te państwa, z którymi Europa nawiązała kontakty od czasów podjęcia zaoceanicznej ekspansji. Etiopia, też jak Moskwa chrześcijańskie, choć nie rzym­sko-katolickie państwo afrykańskie, otoczone nieprzyjaznym sąsiedztwem muzuł­mańskim, okazało się obojętne i niechętne wobec osiągnięć cywilizacji europej­skiej, z jednym wyjątkiem: broni, niezbędnej do walki z wrogim sąsiedztwem. Westerny, które utrwaliły XIX-wieczny stereotyp czerwonoskórego mieszkańca Dzikiego Zachodu, wojującego konno z nieodłączną strzelbą, zatarły świadomość, iż zarówno konie jak i broń palną, całkiem niedawno sprowadzili tam europejscy osadnicy. Chińczycy, handlujący z Hiszpanami na Filipinach, dzięki nim już w XVI wieku, dużo wcześniej od Europy, podjęli u siebie uprawy południowoamery­kańskich ziemniaków i północno-amerykańskiej kukurydzy. Bo środki żywności były obok uzbrojenia drugą rzeczą, jaką instynkt samozachowawczy nakazywał przejmować od obcej cywilizacji. Poza tym tylko wyjątkowo takie osobliwości, jak mechaniczne zegary, które XVII-wieczne Chiny uznały za jedyny wynalazek europejski godny przyjęcia. Dopiero nowożytna rewolucja przemysłowa postawiła te pozaeuropejskie państwa przed koniecznością wyboru: albo się „zeuropeizować”, przyjmując nowe osiągnięcia w sferze materialnej, albo z własnej woli skazać się na zagładę. Na duchowe wartości cywilizacji europejskiej ludność kształtowana przez wieki według wzorców innych cywilizacji, pozostaje w swej masie odporna, z nielicznymi w zasadzie wyjątkami.

Takie same założenia dotyczyły kontaktów Carstwa Moskiewskiego z Europą. Przy ogólnej izolacji od Europy, odkąd tylko upowszechniła się w niej artyleria, państwo moskiewskie przy europejskiej pomocy stworzyło ją u siebie. Stanem i sprawnością uznawana była w Europie za lepszą niż gdzie indziej. Ten kontrast pomiędzy nowoczesnością uzbrojenia a stanem reszty gospodarki można zilustro­wać znakomitą definicją Związku Sowieckiego stworzoną przez Leopolda Ungera: „Jest to Burkina Faso plus międzykontynentalne rakiety nuklearne”. Carstwu Mos­kiewskiemu nie przeszkadzała w dozbrajaniu się na zachodzie Europy całkowita blokada jego dostępu do mórz śródeuropejskich: do kontrolowanego przez Turcję basenu czarnomorskiego i do kontrolowanego przez Szwecję basenu bałtyckiego. Kiedy Iwan Groźny, pierwszy z carów moskiewskich, z tej przyczyny tak upor­czywie walczył z Zygmuntem Augustem o Inflanty, Anglicy odkrytą przez nich w 1553 roku drogą morską do arktycznego Archangielska, tamtędy rozpoczęli handel z Moskwą. Odtąd przez półtora wieku Archangielsk był jedynym moskiew­skim oknem w świat, przyjmującym konwoje z Zachodu, jak Murmańsk podczas II wojny światowej; Zygmunt August korespondował w tej sprawie z angielską królową Elżbietą I, bezskutecznie zaklinając ją, aby w imię solidarności europej­skiej nie zaopatrywała tamtędy Moskwy w broń.

„Projekt europejski” Piotra I sprowadzić można do trzech kwestii; ściśle ze sobą powiązanych: dokonanie w państwie i społeczeństwie zmian, przekształcających nieeuropejskie z ducha Carstwo Moskiewskie, w upodobnione do Europy Cesar­stwo Rosyjskie; wejście do koncertu mocarstw europejskich i aktywne wykorzysty­wanie konfliktów pomiędzy nimi dla powiększania imperium kosztem Europy; odzyskanie na Szwecji dostępu do wybrzeża Bałtyku i wybudowanie tam nowej stolicy imperium.

Od sukcesu w kwestii pierwszej zależał sukces w kwestii drugiej: Europa musiała uznać „europeizację” Moskali, przed dopuszczeniem ich na salony. Czy Piotr I wierzył, że narzucone przez niego odgórnie reformy, dogłębnie przekształ­ciły jego poddanych w Europejczyków, czy też dokonała się tu jedynie powierz­chowna mimikra, upodobniająca ich tylko zewnętrznie do mieszkańców Europy? Był to dopiero pierwszy tego rodzaju eksperyment; półtora wieku później następny podjęła Japonia, a jeszcze wiek później przekształcenia podobne zaczęły się mnożyć w państwach Trzeciego Świata. Obecnie nie ulega już wątpliwości, że aby się zeuropeizować, trzeba przyswoić wartości duchowe cywilizacji europejskiej. Społeczeństwa przejmujące od Zachodu jedynie jego osiągnięcia w dziedzinie techniki i systemu politycznego (demokrację, parlamentaryzm itd.) amerykanizują się, ale się nie europeizują. Czy Europa zatem dała się nabrać, zmylona prece­densowym charakterem tej moskiewskiej europeizacji, czy tylko udawała, że w nią wierzy?

Nie wierzył w istotność tej europeizacji Adam Mickiewicz, wiek później zesłany do Sankt Petersburga, drwił ze stanowiska do niej europejskiego Zachodu, udo­wadniając, iż natchniona poezja argumentuje to mocniej od wszelkiej publicystyki:
                                  
Piotr wskazał carom do wielkości drogę;
                                   Widział on mądre Europy narody
                                   I rzekł: „Rosyję zeuropejczyć mogę,
                                   Obetnę suknie i ogolę brody”.
                                   Ogolił, umył i ustroił chłopa,
                                   Dał mu broń w ręce, kieszeń narublował,
                                   I zadziwiona krzyknęła Europa:
                                   „Car Piotr Rosyją ucywilizował”[17].

Wojna północna 1700-1721 była pierwszą, w której państwo rosyjskie uczestni­czyło jako koalicjant w konflikcie wewnątrzeuropejskim. Ten debiut na salonach Europy, był precedensem, powtarzającym się odtąd aż po obie wojny światowe XX wieku. W wojnie północnej głównym przeciwnikiem Rosji była Szwecja, rozbita militarnie w bitwie pod Połtawą (1709) i w pokoju wojnę tę kończącym poz­bawiona na rzecz Rosji dawniejszych jej zdobyczy nadbałtyckich – Inflant od Dźwiny po Narwę oraz Ingrii – nadmorskiej krainy nad Zatoką Fińską, położonej pomiędzy Estonią a Finlandią. Region ten należał do Republiki Nowogrodzkiej, i wraz z nią wcielony został w 1478 roku do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, ale w następstwie zwycięskiej wojny Szwecji z Carstwem Moskiewskim stał się w roku 1617 posiadłością szwedzką, całkowicie odcinającą Carstwo od Bałtyku. Opanowany przez Piotra I już na początku wojny północnej został od razu przewidziany przez niego jako miejsce nowej stolicy imperium, której budowę rozpoczęto w roku 1703, nie czekając na postanowienia pokoju, kończącego wojnę północną. Gdy pokój ten zawierano, Sankt Petersburg, jako stolica Cesarstwa Ro­syjskiego, był już faktem dokonanym.

Budowa Sankt Petersburga stanowiła zwieńczenie Piotrowego „projektu europejskiego”. Dla świata zewnętrznego miała świadczyć, iż z odzyskanego tutaj dostępu do Bałtyku Rosja nigdy już nie zrezygnuje; dla świata wewnętrznego oznaczała degradację Moskwy jako stolicy państwa, na rzecz nowej, nadbałtyckiej stolicy Cesarstwa Rosyjskiego. To ostatnie stało się kamieniem obrazy dla przywią­zanej do tradycji historycznej części społeczeństwa. Jeszcze u schyłku XIX wieku, za cara Aleksandra III (1881-1894), tradycjonalisty, najmniej „europejskiego” z następców Piotra I, gdy odwiedzał Moskwę, witano go okrzykami: „Carze, wra­caj do matuszki Moskwy!”. Z zachęty tej skorzystał dopiero Lenin, który w rok po rewolucji bolszewickiej ustanowił w Moskwie stolicę imperium sowieckiego.

Tradycja dziejowa upominała się o swe prawa również od strony Rusi nad­bałtyckiej, gdzie Republika Nowogrodzka, najbardziej w późnym średniowieczu zeuropeizowana część Rusi, została opanowana w 1478 roku przez Wielkie Księ­stwo Moskiewskie (jeszcze jako wasala Złotej Ordy) i drakońskimi metodami mongolskimi odeuropeizowana: elita społeczeństwa nowogrodzkiego została częś­ciowo wymordowana na miejscu, resztę jej wywieziono w głąb Rusi Moskiewskiej, stamtąd dowieziono do Nowogrodu innych ludzi i w rezultacie Ruś nadbałtycką przetworzono całkowicie na modłę moskiewską. Nikołaj Michajłowicz Karamzin (1766-1826), czołowy rosyjski historyk epoki Oświecenia, podsumował tę tragedię Nowogrodu Wielkiego słowami: „dusza uleciała, trup pozostał”. Decyzją Piotra I o budowie w tym nadbałtyckim regionie nowej stolicy państwa, będącej zarazem „oknem do Europy”, car niechcący reanimował pamięć o Nowogrodzie Wielkim, jako regionalnym poprzedniku Sankt Petersburga. Ta pośmiertna zemsta Nowo­grodu nad Moskwą została w dawnej stolicy carów właściwie zrozumiana.

Kiedy caryca Katarzyna II (1764-1796) na odebranym Turcji wybrzeżu wybudo­wała Odessę – czarnomorski odpowiednik Sankt Petersburga – jako południową bramę do zamorskiego świata, każde z tych miast traktowano z moskiewskiej perspektywy inaczej. Oba miasta były wesołe, tętniące międzynarodowym życiem, otwarte na kontakty ze światem zewnętrznym, jednak Odessa, ze swymi przestęp­czymi aferami, niczym rosyjskim eurosceptykom nie wadziła; inaczej niż Sankt Petersburg, wystawiony na wpływy zgniłego Zachodu, zagrażające tradycjom staro­moskiewskiej klaustrofobii w stosunku do Europy. Z tej przyczyny nowa stolica Rosji była politycznie podejrzaną zarówno za caratu, jak i za bolszewików; Iwan Sołżenicyn w Archipelagu Gułag szacował, że czwarta część mieszkańcow Lenin­gradu została aresztowana i poddana represjom politycznym podczas wielkich czy­stek lat 30. XX wieku: analogie z dawną tragedią ludności Nowogrodu Wielkiego narzucają się tutaj przemożnie.

Rozdwojenie cywilizacyjne Rosji po-Piotrowej, tak postrzegał w 1840 roku poeta Wiktor Hugo: „Rosja ma dwie stolice. Pierwsza, Sankt Petersburg, reprezen­tuje Europę, druga, Moskwa, reprezentuje Azję. Orzeł rosyjski, jak orzeł niemiecki, ma dwie głowy. Kniaź stał się księciem, książę stał się carem, car stał się cesarzem. Przyznajmy, że owe przeistoczenia to istne awatary. Władca moskiewski, wciąż zmieniając skórę, za każdym razem coraz bardziej upodabnia się do Europy, czyli do cywilizacji. Ale niechaj Europa nie zapomina, że upodabniać się to nie znaczy bynajmniej: utożsamiać się”[18].

Nad usunięciem tej dwoistości, nad prezentacją Cesarstwa Rosyjskiego jako państwa par excellence europejskiego, pracował w szczególności Wasilij Nikiticz Tatiszczew (1686-1750), dyplomata i urzędnik ze szkoły Piotra I a ponadto uczony polihistor, zarazem historyk, geograf, etnograf i filozof: zbierał on materiały do historyczno-geograficznej encyklopedii Rosji oraz napisał pięciotomową historię Rosji (obie wydawane pośmiertnie w Sankt Petersburgu, pierwsza w 1793 r., druga sukcesywnie w latach 1769-1848). On to jest autorem koncepcji ustanawiającej granicę Europy z Azją wzdłuż grzbietów pasma gór Uralu. Ta koncepcja fizjo­geograficzna miała podłoże jednocześnie orograficzne oraz hydrogeograficzne: przede wszystkim to drugie. Chodziło bowiem o to, aby Wołga – w której źród­łowej części dorzecza znajdują się ziemie macierzyste Wielkiego Księstwa Mos­kiewskiego i której całe dorzecze zostało przez Iwana Gróźnego, pierwszego cara Moskwy, opanowane w połowie XVI wieku – nazywana następnie Wołga mat' rodnaja, została z całym swym dorzeczem uznana za położoną w Europie. A po­nieważ wschodnie dopływy Wołgi mają swe źródła na zboczach Uralu, jego grzbiety byłyby tym samym granicą Europy z Azją. Tym to sprytnym manewrem wschodnia granica Europy została z obrzeża Bezodpływowego Rdzenia Eurazji przesunięta aż na grzbiety górskie Uralu.

Zaledwie w dwa lata od śmierci Tatiszczewa z Europy przyszła zasadnicza krytyka owej uralskiej granicy. Krytykiem jej jej był filozof Wolter (właściwie Francois-Marie Arouet 1694-1778). Historyk epoki Oświecenia, Emanuel Rostwo­rowski, tak prezentuje i komentuje jego stanowisko w tej sprawie: W r. 1752 Wolter w »Siecle de Louis XIV« stawia Rosję poza obrębem »Europy chrześcijańskiej, stanowiącej rodzaj wielkiej republiki podzielonej na różne państwa«, ale mającej »wspólne podłoże religijne« oraz »wspólne zasady prawa publicznego i polityki, nieznane w innych częściach świata«. On też zaproponował zmienić granice na mapie Europy i Azji. Przebiegłszy wzrokiem te wszystkie obszerne prowincje spo­glądacie na wschód, gdzie granice Europy i Azji są jeszcze w nieładzie. Należałoby dać nową nazwę tej wielkiej części świata [podkreślenie moje – A. P.]. Nazwać Ziemiami Arktycznymi czy też Ziemiami Północy wszystkie kraje, które rozciągają się od Morza Bałtyckiego aż do granicy Chin. Trzeba przyznać, że Wolterowska geografia bardziej odpowiadała i odpowiada rzeczywistości niż abstrakcyjna gra­nica prowadzona brzegiem rzek czy grzbietami Uralu”[19].      
  
Rys. 3. Rosja jako odrębna część świata.

Tak zrodziła się koncepcja wyłonienia na obszarze Eurazji trzeciej części świata obok Europy i Azji, części tamte dwie przegradzającej; koncepcja równie rewo­lucyjna jak w astronomii heliocentryczna koncepcja Kopernika. I jedna i druga musiały długo czekać na powszechną akceptację. Kiedy upłynął wiek od opu­blikowania dzieła Kopernika, prześladowany przez inkwizycję Galileusz zmuszony został do publicznego wyrzeczenia się jego astronomicznej nauki. Nie inaczej było z akceptacją geograficznej nauki Woltera. O kontynuującej dzieło Piotra I, carycy Katarzynie II napisano: „Ogromnie była czułą na to, żeby postęp w państwie uwa­żany był za jej osobiste dzieło i żeby Rosji nie zaliczano do Azji. Popierała też u sie­bie nauki, dawała impuls badaniom historycznym, ale biada, jeżeli komu wyrwało się coś o niezupełnie europejskim pochodzeniu narodu rosyjskiego, a zwłaszcza je­go szlachty. Był przykaz, że Rosja była od początku etnograficznie i kulturalnie eu­ropejska, a niełaska, spadająca na badaczów, gdy się doszperali czegoś odmien­nego, była zapowiedzią, co będzie z rosyjskiemi uniwersytetami”[20].

Panowanie swe rozpoczęła od carskiego ukazu polecającego, aby Rosjanie uważali się odtąd za Europejczyków. Rozbawił on Francję epoki Oświecenia, w wieku porozbiorowym wspominali o tym autorzy polscy: „O tym ciekawym ukazie wiedziała Europa w przeszłym wieku. Znakomity mówca i publicysta francuski mówił wyraźnie: Ro­sjanie nie są Europejczykami jak tylko dlatego, że tak oświadczyła ich monarchini. Są to godne wyrazy sławnego Mirabeau.”[21]. „Mirabeau miał słuszność mówiąc, że Rosjanie są Europejczykami li tylko wskutek samowładnej decyzji swej władczy­ni”[22].

Rys. 4. Heartland Mackindera.

Propozycję Woltera, aby tę nową część świata nazwać Ziemiami Arktycznymi trudno uzasadniać klimatem Rosji, jako całości. Dla Cesarstwa Rosyjskiego z po­łowy XVIII wieku ma to uzasadnienie fizjogeograficzne, gdyż zdecydowaną więk­szość jego ówczesnego zasięgu terytorialnego obejmowało zlewisko Morza Arkty­cznego; z Bezodpływowego Rdzenia Eurazji posiadało ono wówczas tylko dorze­cze Wołgi. Sytuacja zmieniła się jednak w ciągu XIX wieku, kiedy do nowych nabytków imperium należały głównie obszary tego wnętrza Eurazji. Porównajmy na mapie z jednej strony zasięg imperium carskiego w ostatniej fazie jego istnienia na początku XX wieku, a z drugiej strony zsumowane obszary eurazjatyckiego zlewiska Morza Arktycznego i Bezodpływowego Rdzenia Eurazji – a zobaczymy, iż są one nieomal identyczne. Identyczne nieomal również z czymś trzecim: z kon­cepcją Heartlandu, wtedy właśnie (1904) przedstawioną przez Halforda Mac­kindera. Wysunięta półtora wieku po koncepcji Ziem Arktycznych, koncepcja Heartlandu stanowi kontynuację i zarazem twórcze rozwinięcie myśli Woltera o nowej w Eurazji części świata, położonej na wschód od Europy i na północ od Azji. Teraz pozostało już tylko nadanie jej podobnego do pozostałych części świata imienia własnego rodzaju żeńskiego. Była nim Rosja, prezentowana jako ósma część świata przez Encyklopaedia Britannica[23], po prawdzie późno, bo dopiero u schyłku XX wieku.

W Rosji w lot pojęto, że to ona jest owym Heartlandem, któremu Mackinder prorokował dominację na globie ziemskim. Właśnie owa świetlana przyszłość przewidywana przez niego dla rosyjskiego Heartlandu, w tym samym roku, w któ­rym Edward VII zawierał z Francją entente cordiale po stuleciach wrogości między nią a Anglią, nasuwa podejrzenie, że „Geograficzna oś historii”[24] była ze strony dyplomacji brytyjskiej kukułczym jajem, podrzuconym Rosji (jak później osławione brytyjskie gwarancje dla Polski w 1939 roku), dla przyciągnięcia jej do koalicji podczas spodziewanej w Europie „Wielkiej Wojny Białych Ludzi”[25]. Przesłanie: dzisiaj carze twoim jest Heartland, a jutro cały świat, musiało na Mikołaja II podziałać równie mobilizująco, jak tamto sprzed czterech wieków na jego po­przednika: teraz, wielki książę, ty będziesz naszym carem, Moskwa trzecim Rzymem, a czwartego już nie będzie. Ufny w zwycięstwo, Mikołaj II wdał się w wojny, najpierw na Wschodzie, następnie na Zachodzie, dla Rosji w skutkach równie żałosne, jak dla Polski druga wojna światowa. Wojna z Japonią zakończyła się klęską i kompromitacją Rosji. Dla zmazania tej hańby, wdał się dziesięć lat później w pierwszą wojnę światową ze skutkiem jeszcze gorszym. Dla Rosji skończyła się ona w 1917 roku. Armie rosyjskie doznawały w niej kolejnych porażek i zostały odrzucone daleko na wschód, korpus oficerski wszczął rewolucję, która obaliła carat, a w osiem miesięcy po niej, rewolucja bolszewicka pogrążyła Rosję w kata­strofie, przy której blednie wielka smuta z przełomu XVI/XVII wieku. W wojnie domowej, jaka po tej rewolucji wybuchła, po stronie antybolszewickiej uczestni­czyły państwa Ententy. Przy sztabie Denikina na południu Rosji, brytyjskim łączni­kiem był Halford Mackinder, swoją ówczesną działalnością nie pozostawiając wątpliwości, że był on takim samym agentem Londynu na Rosję, jak osławiony Lawrence of Arabia, w akcjach antytureckich podczas pierwszej wojny światowej.

Zwycięstwo bolszewików wzmogło u pokonanych troskę o utrzymanie tożsa­mości Rosji w nowej sytuacji, a odpowiedzią na to była idea jednej niepodzielnej eurazjatyckiej Rosji, ignorującej sztuczny jej podział wzdłuż pasma gór Uralu. „Idea Rosji – pół Europy pół Azji – liczy sobie z górą półtora stulecia, ale kon­cepcja Rosji-Eurazji narodziła się w roku 1921 w Sofii, gdzie po ewakuacji wojsk generała Wrangla znalazła się kolejna fala rosyjskiej emigracji”[26]. Ewolucja pań­stwowości sowieckiej pod rządami Stalina spowodowała, że aczkolwiek koncepcja ta, jako „wrogiego pochodzenia” była przez ideologię komunistyczną przemilczana, poszczególne jej elementy przenikały przecież do sowieckiej praktyki i świado­mości. Po upadku Związku Sowieckiego, w postkomunistycznej Rosji, idea ta wy­szła z tamtejszego podziemia intelektualnego i zajęła na przełomie XX/XXI wieku dominującą pozycję w nauce i publicystyce Rosji dzisiejszej[27]. Terminu „Rosja-Eurazja” nie wolno jednak tolerować w jego neoimperialnej wykładni, odnoszonej do przestrzeni całej Eurazji[28]. Rosja jest bowiem tylko jedną z trzech części Eurazji, obok Europy („zachodniego Rimlandu”) i obok Azji („południowego Rimlandu”).

Zbilansujmy w podsumowaniu powyższego przeglądu ewolucję poglądów, dzie­lących Stary Świat, czyli świat zwany starożytnym, na poszczególne jego części. Etap najdawniejszy to czasy, w których wyróżniano tylko dwie części Starego Świata: Europę na jego północy i Azję na jego południu. Etap kolejny nastąpił, kiedy z tego azjatyckiego południa wydzielono Libię-Afrykę jako nową część świa­ta; z niej jedynie Egipt, oddzielony półwyspem synajskim od Azji, zdawał się przedłużeniem azjatyckiego Żyznego Półksiężyca. Odtąd przez dwa tysiąclecia, za­nim europejskie wielkie odkrycia geograficzne wyodrębniły kolejno cztery nowe, zaoceaniczne części świata, istniał mundus tripartitus. Rozciągał się na dwóch kontynentach: Afryce i znacznie większej od niej Eurazji. Ten ostatni dzielono nadal na Europę i Azję, z tym iż odtąd Europa nie była już Północą, tylko Za­chodem, zaś Azja już nie Południem tylko Wschodem. Ostatni etap nastąpił kiedy na obszarze, na którym poszukiwano lądowej granicy Europy z Azją wyrosła Rosja, największe państwo globu, którą ostatecznie uznano za ósmą część świata, a trzecią w Eurazji, gdzie mieści się pomiędzy Europą i Azją; z niej jedynie położoną za wzgórzami Wałdaju Ruś Zaleską, w której z czasem ukształtowało się państwo moskiewskie, na podstawie jej etnicznego słowiańskiego osadnictwa i wyznanio­wego związku z Bizancjum, traktowano jako wschodnie przedłużenie Europy.

Stary Świat ostatecznie stał się czteroczęściowym: Europa jest jego częścią północno-zachodnią, Rosja – północno-wschodnią, Afryka – południowo-zachod­nią, a Azja – południowo-wschodnią. Tym samym geograficznie powrócił on do an­tycznego punktu wyjścia, w którym dychotomicznie dzielono go na Północ i na Południe: obecnie jest to Północ europejsko-rosyjska i afro-azjatyckie Południe.

Pogranicze Europy z Rosją
Geografowie antycznej Hellady precyzyjnie odróżniali na Śródziemnomorzu wybrzeża europejskie od azjatyckich. Kiedy jej żeglarze dotarli do ujścia Tanais (Donu) i stwierdzili, że tam wybrzeża europejskie i azjatyckie się stykają, geografowie ci przyjęli, że od tego miejsca dalsza granica Europy z Azją musi biec śródlądziem. Wniosek taki wydawał się oczywisty, ale okazał się błędny, kiedy rozpoznano, iż śródlądzie to – Bezodpływowy Rdzeń Eurazji – koczownicza officina gentium, to szeroka przegroda pomiędzy Europą i Azją, cywilizacyjnie nie należąca jednak do ani jednej, ani do drugiej z obu tych części świata, chociaż swoimi cyklicznymi, niszczącymi najazdami nękająca obie z nich. Szukanie zatem we wnętrzu Eurazji śródlądowej granicy Europy z Azją było brnięciem w ślepy zaułek, trwającym od zarania nowej ery, kiedy to zapoczątkował je Pomponiusz Mela wyznaczeniem tej granicy na Wiśle. Kiedy owo niespokojne wnętrze Eurazji opanowała Rosja i okiełzała jego koczowników[29], wydumaną granicę Europy z Azją zastąpiły dwie rzeczywiste granice: Europy z Rosją oraz Azji z Rosją. W tej perspektywie stały się bezprzedmiotowymi dawne spory o to, czy Rosjanie są Europejczykami, czy Azjatami, zarówno te humorystyczne (jak ukaz carski Katarzyny II, nakazujący Rosjanom, aby uważali się za Europejczyków), jak i pe­joratywne (jak skierowana do cara Aleksandra II powstańcza „Pieśń strzelców”: „Do Azji precz, potomku Dżyngis Chana”). Są oni po prostu Rosjanami, miesz­kańcami Rosji, trzeciej części Eurazji.

Granicę europejsko-rosyjską postrzegać trzeba jako granicę antropogeogra­ficzną w dwojakim jej aspekcie: jako granicę polityczną, przedstawiającą wielo­krotnie zmieniający się w erze nowożytnej stan posiadania obydwu stron oraz jako, o wiele bardziej stabilną w czasie, granicę cywilizacyjną. Granica polityczna wytyczona na początku XVI w., przez dwa następne stulecia ulegała tylko stosunkowo niewielkim przesunięciom w obie strony; w stuleciu pomiędzy wojną północną a wojnami napoleońskimi skokowo gwałtownie przesuwała się ku zachodowi, w głąb Europy; w stuleciu między Kongresem Wiedeńskim a pierwszą wojną światową niezmienna, w 30-leciu wojen światowych (1914-1945), już jako granica europejsko-sowiecka, najpierw odepchnięta ku wschodowi, potem w na­stępstwie paktu Ribbentrop-Mołotow, ponownie przesunięta w stronę zachodu; nakoniec, po rozpadzie Związku Sowieckiego, cofnięta do punktu wyjścia: do strefy granicy europejsko-moskiewskiej z XVI wieku. Ta oscylacja granicy poli­tycznej, która ruszyła się ze strefy wyjściowej, by po wiekach znowu do niej powrócić, wskazuje, w którym miejscu szukać trzeba europejsko-rosyjskiej granicy cywilizacyjnej.

W tym aspekcie, na wnikliwe przemyślenie zasługuje wypowiedź następująca: „Nie ma żadnej geograficznej definicji naszego kontynentu, lecz jest jedynie etniczna i kulturowa. Nie Ural jest granicą tego kontynentu tylko określona linia, jaka oddziela sposób życia Zachodu od sposobu życia Wschodu”[30]. Powie­dziano, iż nieważne jest, kto mówi, tylko co mówi. Otóż sensowność takiego rozumowania potwierdza zgodnie bogata literatura zajmująca się historią i geo­grafią cywilizacji, a wyjęto je z mowy Adolfa Hitlera, wygłoszonej przy wypowie­dzeniu przez Trzecią Rzeszę wojny Stanom Zjednoczonym. Jest to puenta dla tych, którzy jeszcze długo po tamtej wojnie bezmyślnie bajali o „Europie od Atlantyku do Uralu”.

Otóż ta granica cywilizacyjna, oddzielająca Wschód, czyli Rosję, od Zachodu, czyli od Europy, biegnie wzdłuż zachodniej granicy Carstwa Moskiewskiego, ustanowionej w XVI wieku. To, co ono wcześniej opanowało w Rusi nadbałtyckiej i na Zadnieprzu, zostało dogłębnie zmoskwiczone[31], zanim powstało Cesarstwo Rosyjskie i na swoich nowych zdobyczach terytorialnych w Europie podjęło analogiczną praktykę rusyfikacji. Dlaczego nie odniosła ona takiego samego su­kcesu, jak owo moskwiczenie? Odpowiedź na to pytanie ma kluczowe znaczenie dla sprawy powstania i lokalizacji owej granicy cywilizacyjnej. Moskwa wchłonęła sąsiadujące z nią zachodnie pogranicze z taką samą jak u niej wschodniosłowiańską oraz prawosławną ludnością i metodami, jakich sama doświadczała jako wasal Złotej Ordy, ujednoliciła je na swój obraz i podobieństwo. Kiedy Cesarstwo Rosyjskie w rozbiorach Rzeczypospolitej zajęło terytoria dzisiejszej Ukrainy i Bia­łorusi, były one po wiekach powiązań z cywilizacją zachodnią, kulturowo zasad­niczo od Moskwy odmienne we wszystkich dziedzinach: ustrojowej (od wielu po­koleń w wolnościach i przywilejach Rzeczypospolitej), wyznaniowej (jako unici, odłączeni od prawosławia), językowej (odmiennej od języka rosyjskiego); przetwo­rzyć ich na Rosjan już się nie udało. Tym bardziej odporną na rusyfikację była lud­ność innych narodów Europy, poddana władzy carów. Zamknięta w rosyjskim wię­zieniu narodów wyczekiwała wydarzenia przynoszącego jej wyzwolenie.

Cesarstwo Rosyjskie poszerzało swój stan posiadania w Europie przez stulecie pomiędzy wojną północną (1700-1721) a Kongresem Wiedeńskim (1815), kiedy ten stan posiadania doszedł do maksimum. Odtąd na kolejne stulecie (1815-1914) uległ on zamrożeniu. Dopiero Wielka Wojna, dopiero po wybuchu następnej, nazwana pierwszą wojną światową, przyniosła Cesarstwu Rosyjskiemu katastrofę, wyczekiwaną przez pokolenia poddanych cara. W chaosie jaki zapanował po rewo­lucji bolszewickiej, Niemcy wymusiły na Rosji pokój brzeski, przesuwający jej zachodnią granicę do strefy, w której cztery wieki wcześniej przebiegała zachodnia granica Carstwa Moskiewskiego. Książka Artura Kozłowskiego wydarzenie to ko­mentująca nosi trafny tytuł, mówiący o wyparciu Rosji z Europy – nie o wyparciu do Azji, tylko „do siebie”[32]. Niestety granica ta przetrwała niewiele ponad pół roku, jeszcze w tym samym 1918 roku, zawaliła się, w następstwie kończącej Wielką Wojnę kapitulacji Niemiec. Ale ponownie w XX wieku do tej samej granicy cywili­zacyjnej powrócono – miejmy nadzieję, tym razem trwale – kiedy rozpadł się Związek Sowiecki i z jego zachodniego pogranicza wyłoniło się sześć niepod­ległych państw europejskich: Białoruś, Estonia, Litwa, Łotwa, Mołdawia i Ukraina.

Badając porównawczo również zmiany, jakie nastąpiły na pograniczu Azji z Ro­sją, gdzie po rozpadzie Związku Sowieckiego, pojawiło się osiem niepodległych państw azjatyckich: Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Kazachstan, Kirgistan, Tadży­kistan, Turkmenia i Uzbekistan – można zrozumieć mechanizm osiągania, przez ciągle największe państwo świata, jego „granic naturalnych”. Państwo moskiew­skie, a po nim rosyjskie, rozszerzało się z łatwością na obszary zamieszkałe przez ludy niezorganizowane państwowo, o gospodarce zbieracko-łowieckiej albo ko­czowniczej, pozwalające się zasymilizować, albo przynajmniej nad sobą panować. Kiedy jednak wkraczało na obszary o społeczności odmiennej cywilizacyjnie, po­siadającej własną bogatą historię i tradycję, spotykało się z czynnym oporem,  w razie przełamania go, z oporem biernym, trwającym dopóty, aż sprzyjające oko­liczności pozwoliły na wyparcie intruza poza jego własne granice cywilizacyjne.

Pogranicze Europy z Rosją to zatem obszar pomiędzy dwiema granicami: za­chodnią granicą Carstwa Moskiewskiego (albo – co praktycznie na jedno wychodzi – obecną zachodnią granicą Federacji Rosyjskiej) a najgłębiej w Europę sięgajacą granicę Cesarstwa Rosyjskiego z lat 1815-1914. Obszar ten, to ta część Europy, w którą Cesarstwo Rosyjskie wdarło się za trzech jego władców: cara Piotra I, carycy Katarzyny II i cara Aleksandra I; obszar ten w znacznej jego części przejęty został następnie przez Związek Sowiecki i dopiero po jego rozpadzie w 1991 roku w całości powrócił do Europy[33].

Zdobycze Piotra I na Szwecji w następstwie wojny północnej 1700-1721 ob­szarem były znacznie mniejsze od uzyskanych zarówno przez Katarzynę II, jak Aleksandra I, ale posiadały dla Cesarstwa ogromne znaczenie. Na obszarze odzy­skanej Ingrii[34] zbudował car nową stolicę imperium, której nadał imię swojego patrona, świętego Piotra. Rosyjską zdobyczą na Europie były natomiast Inflanty Szwedzkie, obejmujące dzisiejszą Estonię i większą część Łotwy wraz z jej stolicą, Rygą. Wybrzeża ich poszerzały rosyjskie „bałtyckie okno do Europy”, ale nie to było dla Cesarstwa najważniejsze, lecz ich kapitał ludzki wówczas dla imperium pozyskany. Elitę ludności Inflant stanowili tzw. Baltendeutsche – Niemcy, osiedleni tu w czasach Państwa Zakonnego Kawalerów Mieczowych, aż do końca caratu niezwykle dla niego potrzebni w administracji, nawet na najwyższych urzędach państwa, oraz w korpusie oficerskim do dowódców armii włącznie. Tutaj w Dor­pacie (dzisiejszym Tartu w Estonii) znajdował się renomowany uniwersytet, za­łożony w 1632 roku przez króla Gustawa Adolfa. W imperium carskim, którego najstarsze uniwersytety rosyjskie na wzór europejski, powstawać zaczęły znacznie później, uniwersytet w Dorpacie, z niemieckim językiem wykładowym, promie­niował intelektualnie na całe imperium. Wszystko to sprawiało, że Inflanty pod władzą carską zajmowały pozycję uprzywilejowaną, w której rusyfikacji, w każdym razie ich niemieckiej części ludności, nawet nie próbowano.

W XIX w. uniwersytet dorpacki patronował doniosłemu przedsięwzięciu geo­graficznemu, znanemu pod nazwą Łuk Geodezyjny Struvego (Struve Geodetic Arc), zaś w źródłach polskich niepoprawnie jako „Południk Struvego”. Był to pomiar triangulacyjny pogranicza Europy z Rosją, na całej tego pogranicza szerokości, od Morza Arktycznego po deltę Dunaju, realizowany w latach 1816-1852, czyli przez całą epokę pomiędzy Kongresem Wiedeńskim a wojną krymską. Łuk geodezyjny Struvego liczył 2822 kilometry długości, ciągnąc się od okolic norweskiego Ham­merfestu (23 st. 38' E) na północy, do okolic Izmaiłu (28 st.55' E) na południu, poprzez 34 punkty triangulacyjne, z których najważniejszym było obserwatorium astronomiczne uniwersytetu w Dorpacie (26 st.43' E), od którego wymierzano współrzędne geograficzne reszty punktów triangulacyjnych tego łuku, który ani nie prowadził po jednym południku, ani po linii prostej, tylko łamanej, której punkty krańcowe były od siebie oddalone o ponad pięć stopni długości geograficznej. Z dorpackiego obserwatorium astronomicznego przebieg tego łuku koordynował astronom Georg Wilhelm von Struve, którego nazwisko ów łuk geodezyjny nosi.

Rys. 5. Geodezyjny łuk Struvego.

Łuk ten był wielkim osiągnięciem geografii fizycznej, pomocnym w wyznacze­niu dokładnego kształtu i rozmiaru Ziemi. W aspekcie antropogeograficznym istotne było to, że aby jeden z jego krańców dotykał europejskiego Przylądka Północnego, musiano go umieścić na terytorium norweskim; poza tym początko­wym skrawkiem reszta Łuku Geodezyjnego Struvego znajdowała się tylko na terytorium Cesarstwa Rosyjskiego. Jego ozdobionymi obeliskami punktami trian­gulacyjnymi, zaliczonymi przez UNESCO do Miejsc Światowego Dziedzictwa, szczyci się obecnie osiem niepodległych państw. Do Norwegii bowiem doszło siedem państw, wyłonionych z opanowanego przez Cesarstwo Rosyjskie wscho­dniego pogranicza Europy: Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, Białoruś, Ukraina i Mołdawia. W granicach Federacji Rosyjskiej nie pozostał obecnie nawet skrawek Łuku Geodezyjnego Struvego. Ta doniosła geopolityczna zmiana jest obrazem wyzwolenia pogranicza Europy z Rosją spod zaboru rosyjskiego. W nowej poli­tycznej sytuacji, Łuk Geodezyjny Struvego stał się de facto Łukiem Geodezyjnym Wschodniego Pogranicza Europy.

Katarzyna II przyłączyła do Cesarstwa Rosyjskiego dwa olbrzymie terytoria z pogranicza Europy z Rosją. Uczestnicząc we wszystkich trzech rozbiorach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, zagarnęła w nich 463 tys. km2, czyli blisko dwie trzecie (63%) jej obszaru. Wielu historyków uważa, że zabór Piotra I otworzył zaledwie morskie okno do Europy, dopiero Katarzyna II na ziemiach Rzeczypospo­litej osadziła Rosję w Europie. Tutaj Cesarstwo Rosyjskie powiększyło się kosztem Europy. Inaczej sprawa przedstawia się w przypadku drugiego wielkiego teryto­rium, na Niżu Czarnomorskim od Krymu do Dniestru, które Cesarstwo Rosyjskie odebrało wówczas Turcji. Ten obszar, południowa część dzisiejszej Ukrainy, już przed kilkoma wiekami został odebrany Europie przez tureckiego intruza, który wcześniej od Rosji wdarł się na ziemie europejskie z wnętrza Eurazji. Tutaj aneksja rosyjska oznaczała tylko zmianę zaborcy, panującego na tym czarnomorskim obrze­żu Europy. Caryca rozpoczęła proces rusyfikacji tych potureckich nabytków zmianą struktury etnicznej tej Nowej Rosji, poprzez napływ do nich osadników słowiań­skich, tak rosyjskich, jak ukraińskich.

Bardziej skomplikowane było uzasadnienie wobec Europy powodów udziału Cesarstwa Rosyjskiego w rozbiorach Rzeczypospolitej. To wymagało argumentu poważniejszego od prostego wyzwalania od orientalnego despotyzmu. Argument ten przedstawiał napis w starocerkiewnym języku na okolicznościowym medalu, ustanowionym przez carycę po dokończeniu akcji rozbiorów: Ottorzennaja woz­wratich, czyli: Przywróciłam to, co było oderwane. Oznaczać to miało dokończenie podjętego przez Moskwę jeszcze na schyłku Średniowiecza programu zbierania ziem ruskich, zatem znowu „wyzwolenie”, lecz tym razem wschodniosłowiańskich pobratymców, od podziału dzielnicowego Rusi w połowie XI wieku, znajdujących się w odrębnych organizmach państwowych. Że to rzekome „wyzwolenie”, było dla dotkniętych nim społeczności niebywałą tragedią, świadczą losy Nowogrodu Wielkiego w XV wieku. W XIX wieku wspólna akcja rusyfikacyjna caratu i cerkwi przyniosła sukces tylko w aspekcie wyznaniowym: udało się pod panowaniem rosyjskim zniszczyć znienawidzoną unię kościelną ze Stolicą Apostolską, ale ten powrót do prawosławia dla zdeterminowanych tego powrotu przeciwników prowadził do dramatycznych, a często tragicznych skutków; natomiast w pod­stawowej sprawie tożsamości narodowościowej nie udało się ani Ukraińców, ani Białorusinów przerobić na Rosjan – przeciwnie wyszli oni z epoki porozbiorowej znacznie bardziej okrzepnięci w swej narodowej odrębności, niż miało to miejsce przed poddaniem ich carskiej rusyfikacji.
Rys. 6. Osie komunikacyjne Rzeczypospolitej i ich wyjścia wschodnie.

Intencji Katarzyny II bronili historycy rosyjscy, jak Nikołaj Karamzin, tłu­maczący, iż w rozbiorach Rzeczypospolitej             Rosja tylko swoje wzięła, tylko ruskie ziemie. Nie jest to prawdą, gdyż owe Ziemie Zabrane, obejmowały także ziemie Bałtów – Litwę i południową część Łotwy; poza tym, to co było etnicznie ruską zie­mią w głębokim średniowieczu, nie było nią już tak jednoznacznie u schyłku XVIII wieku tam, gdzie osiedli na niej Polacy, czy Żydzi, o mniej licznych innych grupach etnicznych nie wspominając. Takim samym rozumowaniem indoktryno­wano po drugiej wojnie światowej Polaków: zapomnijcie o Zabużu, bierzcie swoje ziemie na Nadodrzu. Owo zbieranie ziem ruskich przez carycę Katarzynę nie zo­stało doprowadzone do końca. Niemal cała Ruś Czerwona, ze stołecznym Lwowem była nieosiągalna, gdyż już w pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej stała się łu­pem zaborcy austriackiego. Tam zbieranie ziem ruskich doprowadził do końca dopiero Stalin w 1939 roku. Katarzyna II ustanowiła zachodnią granicę Cesarstwa Rosyjskiego na Bugu, który do tego czasu nigdy rzeką graniczną nie był, a od tam­tego do roli rzeki granicznej raz po raz powracał; nie wzięto pod uwagę, iż średnio­wieczną ruską ziemią były obszary po obu stronach tego odcinka Bugu, jako ruskie Księstwo Włodzimierskie, po łacinie Lodomeria, aneksję której zapowiedziała w pierwszym rozbiorze Austria, nie orientując się, gdzie leży owa kraina, po­dzielona w XIV w. pomiędzy Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie[35]. Tutaj korekty, w zakresie zbierania ziem ruskich, rząd carski dokonał dopiero w 1912 r., wydzielając z terytorium byłej „Kongresówki” zachodnie Pobuże jako ruską gubernię chełmską[36].
Granica na Bugu podzieliła historyczną Lodomerię, granica na Niemnie podzie­liła podobnie etniczne ziemie litewskie. Rzeki te stały się granicą na odcinkach, którymi płyną południkowo.

Łączącą je granicę lądową również wytyczono w 1795 r. południkowo, nieomal linią prostą, od Niemirowa nad Bugiem do Grodna nad Niemnem. Dokładnie taką samą granicę wschodnią Polski proponowali zachodni alianci Rosji po pierwszej wojnie światowej. Stara granica w nowej wersji, od nazwiska jej brytyjskiego pro­jektodawcy nosi nazwę linii Curzona. Obecna granica wschodnia Polski różni się od niej tylko w rejonie Puszczy Białowieskiej, której część udało się wytargować Polsce w 1945 r. od Związku Sowieckiego. Czy ta granica południkowa, wytyczona w strefie 24 stopnia E i uporczywie w to samo miejsce wracająca, ma jakieś uwa­runkowanie geopolityczne? Aby się co do tego upewnić, należy południkowi 24 E przyjrzeć się w skali całego wschodniego pogranicza Europy, pełniącego przez wieki wewnętrzną strefę europejskiej obrony przed parciem Rosji wgłąb Europy w północnej i parciem Turcji w głąb Europy w południowej części przebiegu tego iście geopolitycznego południka.

W strefie tego południka, przecinającego całą Europę, od Przylądka Północnego po Kretę, znajduje się dwanaście miast, które albo tak, jak Lwów położone są dok­ładnie na tym południku, albo jak wszystkie pozostałe, położeniem swym odchylają się się od niego tylko o ułamek stopnia geograficznego w kierunku wschodnim, bądź zachodnim. Dwie miejscowości – Hammerfest na północy i Chania na południu – znalazły się na mapie przebiegu południka 24 E przez Europę z tej przyczyny, że stanowią na nim jego punkty krańcowe; wszystkie dziesięć pozosta­łych miast to stolice państw albo historycznych regionów i w tej funkcji, w roz­strzygnięciach geopolitycznych dotyczących wschodniego obrzeża Europy, rola ich była i jest znacząca. Owe 12 miejscowości dzieli się na trzy segmenty: północny od Hammerfestu do Rygi, centralny od Kowna do Lwowa i południowy od stolicy Siedmiogrodu o zmieniającej się kolejno jego niemieckiej, węgierskiej i rumuńskiej nazwie po kreteńską Chanię, która podobnie w atlasach figuruje zamiennie jako Kanea, Khania i Hania. Segment północny to historycznie strefa konfliktów Szwe­cji z moskiewskim, a następnie rosyjskim caratem, segment centralny to strefa konfliktów Rzeczypospolitej Obojga Narodów z tymże caratem, a segment połud­niowy to strefa konfliktów tamtejszych państw europejskich z naporem na nie im­perium ottomańskiego. W tej kolejności, postępując od północy ku południowi, do­konajmy szczegółowego przeglądu dwunastu europejskich miejscowości w strefie tego geopolitycznego południka 24 E położonych.

Hammerfest, znajdujący się poza kołem polarnym, na arktycznym krańcu Eu­ropy, trafił do tego przeglądu jako punkt krańcowy przebiegu południka 24 E przez Europę. O jego wyłącznie lokalnej roli świadczy znikoma liczba jego mieszkańców, odbiegająca od wielkości zaludnienia miast tego południka, będących stolicami okolicznych krajów[37]; te bowiem liczą ludności rzędu 300-400 tysięcy (Kolozs­var/Kluż, Brześć, Grodno, Kowno, Tallinn), od 1/2 do 3/4 miliona (Helsinki, Ryga, Lwów, Ateny), a nawet ponad milion (Sofia). Hammerfest zasługuje na wyróż­nienie z tego powodu, że w miejscowości tej bierze początek zarówno geodezyjny łuk związany z osobą von Struvego, jak i geopolityczny południk 24 E, w tym charakterze przeze mnie pierwszego wprowadzony do nauki[38]. Pozostałe miasta tego segmentu południka 24 E – Helsinki, Tallin i Ryga to obecne stolice państw bałtyckich – Finlandii, Estonii i Łotwy. Tallinn i Rygę włączył do Rosji car Piotr I w 1721 roku, Helsinki wraz z całą Finlandią car Aleksander I w roku 1808. Na przykładzie tych miast stołecznych południka 24 E potwierdza się reguła: jeżeli miasta te są w posiadaniu Europy, wówczas ona zajmuje pozycję ofensywną wobec Rosji; jeżeli przejmuje je Rosja, wówczas ona znajduje się w ofensywie przeciwko Europie, która musi się przed Rosją bronić. Tallin i Ryga znajdują się na zachod­nim skraju Estonii i Łotwy, ale terytoria tych państw sięgają od ich stolic daleko ku wschodowi, tam gdzie w przeszłości istniała wschodnia granica Inflant. Helsinki nie leżą wprawdzie na zachodnim skraju Finlandii, ale jej terytorium sięga daleko na wschód od Helsinek; sięgałoby jeszcze dalej, gdyby uwzględnić jej historyczne aspiracje do posiadania Karelii.

Powyższa reguła bez zmian obowiązuje w odniesieniu do stolic regionalnych położonych w granicach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, w środkowym seg­mencie przebiegu południka 24 E poprzez Europę, natomiast w odniesieniu do stolic regionalnych w południowym segmencie trasy tego południka z tą tylko zmianą, że w regule tej należy słowo: Rosja, zastąpić słowem: Turcja.

Z czterech miast południka 24 E w jego segmencie środkowym, trzy: Kowno, Grodno i Brześć w następstwie ostatniego rozbioru Rzeczypospolitej stały się mia­stami pogranicznymi Rosji; wszystkie trzy poprzednio należały do Wielkiego Księstwa Litewskiego, którego przedrozbiorowe terytorium liczyło bez mała 300 tys. km2. Obecnie 3/4 jego obszaru należy do niepodległej Białorusi. Grodno i Brześć znajdują się na jej zachodnim pograniczu, zaś jej wschodnia granica przebiega w tym samym miejscu, gdzie przed rozbiorami wschodnia granica Rze­czypospolitej z Cesarstwem Rosyjskim. Niepodległa Litwa zajmuje północno-za­chodnią część przedrozbiorowego Wielkiego Księstwa Litewskiego, terytorium bia­łoruskim odgrodzona od obecnej Federacji Rosyjskiej. Ekspansja terytorialna Kata­rzyny II w środkowym segmencie południka 24 E zakończyła się w 1795 roku, ustanowieniem na nim zachodniej granicy Cesarstwa Rosyjskiego, podobnie jak ekspansja terytorialna Piotra I w północnym segmencie tego południka zakończyła się w 1721 roku, kiedy rosyjskie zdobycze w tamtym regionie potwierdzono w pokoju kończącym wojnę północną. I jedne i drugie zdobycze okazały się stabilnymi, naruszyła je dopiero pierwsza wojna światowa.
Rys. 7. Carskie gubernie w Europie jako czerta osiedłosti dla Żydów.

Linia południka 24 E podzieliła od rozbiorów obszar dawnej Rzeczypospolitej na dwie części. Mieszkańcy mniejszej z nich, położonej na zachód od tego po­łudnika, zaczęli z czasem nazywać tę znacznie większą wschodnią część przed­rozbiorowej ojczyzny Ziemiami Zabranymi albo Kresami Wschodnimi, co nie wyra­żało zgody na ich zabór przez Rosję, tylko przyjęcie do wiadomości stanu faktycz­nego uksztaltowanego w 1795 roku. Dawne pojęcie kresów oznaczało pierwotnie linię obronną Rzeczypospolitej na niespokojnym Niżu Czarnomorskim „na ukra­ińskich kresach, gdzie od ujścia Rosi do Dniepru aż po ujście Siniuchy, sześć cho­rągwi lekkich strzegło pogranicza. Kresy oznaczały tedy w istocie linię wojskowego pogranicza od Kozaczyzny i Ordy tatarskiej, siedzących podówczas jeszcze na uj­ściu Dniepru i na dolnem Dniestrze”[39]. Dawne pojęcie „kresów” jako fragmentu po­łudniowo-wschodniej granicy Rzeczypospolitej, po jej rozbiorach stało się nazwą, odnoszoną do całości pierwotnego zaboru rosyjskiego, półtora raza większego od obecnego terytorium państwa polskiego.
 
Sytuacja polityczna ziem dawnej Rzeczypospolitej, leżących na zachód od po­łudnika 24 E, ustabilizowała się na całe stulecie, dopiero po kończącym epokę wojen napoleońskich Kongresie Wiedeńskim w 1815 r. Przez pierwsze poroz­biorowe dwudziestolecie pierwotny podział tych ziem pomiędzy zabory pruski i austriacki rychło został podważony w następstwie wojen napoleońskich, w które oba te państwa zaborcze się uwikłały. Wojny te roznosiły po Europie idee rewolucji francuskiej 1789 roku, w szczególności tę, głoszącą wojnę ludów przeciwko królom. Ci ostatni byli stroną jednoznacznie rozumianą, identyfikacji wymagały natomiast owe „ludy”. Okazały się one grupami etnicznymi, w następstwie rewolucji oba­lającymi państwa dynastyczne, zastępując je państwami narodowymi. Był to dopie­ro zalążek procesu, który po 1870 roku pozostawił w Europie jedynie cesarstwo Habsburgów jako wielonarodowe państwo dynastyczne. Sam Bonaparte był w sto­sunku do tej idei niekonsekwentny, ogłaszając się Cesarzem Francuzów, a swojemu licznemu rodzeństwu rozdając trony w różnych krajach Europy. Były jednak miej­sca, gdzie idea narodowa służyła Cesarzowi Francuzów do osłabiania jego przeciw­ników. Tak było na ziemiach polskich w odniesieniu do zaboru pruskiego w 1807 r. i do zaboru austriackiego w 1809 r. Stworzone tutaj napoleońskie Księstwo War­szawskie było najwcześniejszą koncepcją Polski etnicznej, czyli narodowego pań­stwa polskiego.

Przeciwstawiał się temu car Aleksander I, obawiający się zagrożenia w przysz­łości również dla rosyjskiego porozbiorowego stanu posiadania. Jego zgodę na okrojenie zaboru pruskiego uzyskał Napoleon oddaniem z niego Rosji okręgu białostockiego, zaś jego zgodę na powiększenie Księstwa Warszawskiego kosztem zaboru austriackiego, oddaniem z niego Rosji okręgu tarnopolskiego; ten ostatni musiał jednak zwrócić Austrii po upadku Napoleona, postanowieniem Kongresu Wiedeńskiego. W odróżnieniu od Piotra I i Katarzyny II, którzy swą ekspansję w głąb Europy kończyli w strefie południka 24 E, obie główne zdobycze tery­torialne cara Aleksandra I w Europie obejmowały obszary, które albo w większości (Wielkie Księstwo Finlandii, 1808) albo w całości („Kongresowe” Królestwo Polskie, 1815) znajdowały się na zachód od tego południka. Oba zostały przekazane carowi z ich rozległą autonomią, którą car, przyjmując tytuły króla Polski i wiel­kiego księcia Finlandii, zaprzysiągł uszanować. Jego następcy przysięgi tej nie dotrzymali, krok po kroku ograniczając autonomię obu prowincji, aż do całko­witego jej zniesienia w „Kongresówce” w 1864 r., w Finlandii w 1908 r. Prze­kroczenie tego Rubikonu, którym w Europie był poludnik 24 E, w ostatecznych tego konsekwencjach nie wyszło Rosji na dobre. Natrafiła w obu tych prowincjach na społeczeństwo obywatelskie o europejskiej tożsamości cywilizacyjnej, odporne na wszelkie próby rusyfikacji, walczące z Rosją czynnie, jak Polacy w powstaniach, czy poprzez bierny, ale skuteczny opór, jak Finowie[40], aż w samej Rosji zaczęły się mnożyć głosy, aby zrezygnować z obu tych prowincji, które cywilizacyjnie są dla Rosji „nie do strawienia” i tylko dają zły przykład innym poddanym imperium car­skiego.

Wymowną ilustracją intencji caratu wobec ziem przez Rosję zabieranych Europie, jest czerta osiedłosti, czyli strefa osiedleńcza Żydów w Rosji. Zaczęto ją tworzyć już w 1791 roku i przez nastepne 45 lat ją rozszerzano, aż ostatecznie objęła całe terytorium zabrane Rzeczypospolitej (wraz z „Kongresówką” i zadnie­przańską Ukrainą utraconą po powstaniu Chmielnickiego) oraz zdobyte przez Katarzynę II na Turcji pobrzeże czarnomorskie. Strefa ta stanowiła gigantyczne getto, do którego zwożono ludność żydowską z wnętrza Rosji, w którym zabro­niono jej przebywać. Ziemie zabrane Europie przez Rosję traktowano zatem jako rodzaj „Rosji B”, gorszej od świętych ziem Trzeciego Rzymu. Czerta osiedłosti ro­dziła tu dodatkowe upokorzenia i konflikty. Zlikwidowano ją zaraz po obaleniu caratu w 1917 r., gdy w elicie nowej władzy znaleźli się pochodzący z owej czerti osiedłosti Lew Trocki i Feliks Dzierżyński. Czy to do nich odnosiło się proroctwo Fiodora Dostojewskiego: „Zobaczycie – Żyd i Polak zgubią kiedyś Rosję”.

Koncepcja Polski etnicznej oznaczała zerwanie z dziedzictwem unijnej, wielo­narodowej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Nie brano pod uwagę, że inne zintegrowane w niej narody – Litwini, Białorusini, Ukraińcy podążą również za polskim przykładem posiadania własnych państw narodowych, a wtedy rozszerzanie polskiego stanu posiadania poza południk 24 E może stać się niemożliwe. Potwierdziły to tragiczne dzieje owych Kresów Wschodnich w XX wieku. Krzyżujące się w stolicy osie komunikacyjne ziem polskich: Kraków-Warszawa-Grodno, Poznań-Warszawa-Brześć i Gdańsk-Warszawa-Lwów miały w tych miastach południka 24 E bramy wypadowe ku wschodowi. Grodno było bramą prowadzącą w dorzecze Niemna, Brześć w dorzecze Dniepru, a Lwów w do­rzecze Dniestru. Żadnej z nich nie udało się utrzymać przy Polsce po drugiej wojnie światowej, wszystkie trzy natomiast znalazły się w Związku Sowieckim w 1939 r. Było szczęściem dla całej Europy, że Lwów, zwany najbardziej wschodnim mia­stem Europy Środkowej, z jego daleko ku wschodowi wysuniętym czerwonoruskim regionem, nie został podczas rozbiorów Rzeczypospolitej zagarnięty przez Rosję. W wielonarodowym imperium Habsburgów stał się on ukraińskim Piemontem, ratującym ukraińską zachodnią tożsamość cywilizacyjną oraz narodową i wyzna­niową odrębność od Rosjan, dzięki czemu mamy obecnie niepodległą Ukrainę w postaci największego obszarem państwa Europy, która odzyskała od Rosji naj­dalsze swe historyczne ziemie, a nawet wykroczyła poza nie w regionie Donbasu. Litewskie Kowno, białoruskie Grodno i Brześć, ukraiński Lwów przyczyniły się do tego, że Rosja ze strefy południka 24 E, cofnąć się musiała aż w strefę graniczną XVI-wiecznego Carstwa Moskiewskiego.

Rys. 8. Najwcześniejsza koncepcja Polski etnicznej.

Trzeci, południowy segment przebiegu przez Europę południka 24 E stanowił, odmiennie od obu poprzednio omówionych, nie pogranicze Europy z Rosją, lecz Europy z autentyczną Azją. Azję tę reprezentowało imperium osmańskie, które w XIV wieku wkroczyło z Azji Mniejszej na Bałkany, rozpoczynając ekspansję w głąb południowo-wschodniej Europy. Imperium osmańskie nazywano w Europie Turcją, chociaż oficjalnie taką nazwę państwo to przyjeło dopiero po obaleniu sułtanatu z końcem pierwszej wojny światowej. Idąc za tą europejską tradycją, ten segment południka 24 E nazywajmy pograniczem Europy z Turcją. Imperium sułtańskie w swym rozwoju wyprzedzało rozwój imperium carskiego o całą epokę. Zależność od chanatu mongolskiego zrzuciło dwa wieki wcześniej od Moskwy. Poprzez Dardanele wdarło się do Europy w 1354 roku, półtora wieku wcześniej od moskiewskiego zaboru pierwszych obszarów litewskiego Zadnieprza. W 1453 roku, zdobyło Konstantynopol, odtąd jako Stambuł stanowiący tureckie okno do Europy; wyprzedziło tym o dwa i pół stulecia budowę Sankt Petersburga, jako rosyjskiego okna do Europy. W 1526 roku zadało Węgrom klęskę, w następstwie której opano­wało przeważającą większość tego państwa; znowu dwa i pół wieku przed podob­nym sukcesem terytorialnym carycy Katarzyny II, w trzech rozbiorach Rzeczypos­politej. Wówczas to oba imperia osiągnęły swój maksymalny stan posiadania w Eu­ropie i niezagrożone cieszyły się nim przez półtora stulecia. Wypieranie Turcji z Europy zaczęło się po nieudanej wyprawie na cesarski Wiedeń w 1683 roku, wypieranie Rosji z Europy w ponad dwa wieki później, po katastrofalnych dla niej skutkach włączenia się w pierwszą wojnę światową.

Południk 24 E
(Geopolityczny Południk Piskozuba)

Współrzędne geograficzne miast europejskiej ściany wschodniej


Szerokość geograficzna

Miasto

Długość geograficzna

Ludność

w tysiącach

70 st. 40' N

Hammerfest

23 st. 45' E

9

60 st. 10' N

Helsinki

24 st. 56' E

570

59 st. 25' N

Tallin

24 st. 45' E

400

56 st. 57' N

Ryga

24 st. 06' E

724

54 st. 54' N

Kowno

23 st. 54' E

366

53 st. 42' N

Grodno

23 st. 50' E

328

52 st. 06' N

Brześć

23 st. 42' E

310

49 st. 50' N

Lwów

24 st. 00' E

725

46 st. 49' N

Kolozsvar/Kluż

23 st. 35' E

306

42 st. 41' N

Sofia

23 st. 19' E

1 165

37 st. 59' N

Ateny

23 st. 44' E

745

35 st. 31' N

Chania

24 st. 02' E

56


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Etapy przechodzenia Europy z defensywy do ofensywy przeciwko imperium osmańskiemu, wyznaczało jej odzyskiwanie stolic, położonych na południku 24 E. Pierwszą odzyskano już w 1699 roku w pokoju w Karłowicach, w którym Turcja musiała oddać wszystkie jej węgierskie zdobycze, w tym Siedmiogród, z położoną na południku 24 E stolicą Kolozsvarem, drugim po Budapeszcie co do wielkości mieście Węgier; po pierwszej wojnie światowej, jako rumuński Kluż stał się cen­tralnym miastem zachodniej Rumunii, w rywalizacji obu tych państw o posiadanie Siemiogrodu, zatarła się pamięć o tureckim nad nim panowaniu. Drugą stolicą na południku 24 E były Ateny, zwrócone przez Turcję w 1829 roku, na mocy pokoju w Adrianopolu, zatwierdzającego niepodległość Grecji; trzecią była Sofia, zwróco­na przez Turcję w 1878 roku, na mocy pokoju w San Stefano, proklamującego niepodległość Bułgarii. Zarówno Grecja, jak i Bułgaria uzyskały zaledwie część ich obecnego terytorium, pomiędzy nimi posiadłości tureckie wciąż jeszcze sięgały w głąb Bałkanów aż do Morza Jońskiego, daleko na zachód od po­łudnika 24 E. Było jednak tylko kwestią czasu, aby oba te państwa okrzepły na tyle, by Grecja na morzu wyparła Turcję z wysp Morza Egejskiego, a Bułgaria na lądzie zepchnęła Turcję na obrzeże Morza Marmara, broniące dostępu do obu cieśnin tego morza i przede wszystkim do Stambułu; wtedy Turcja, odcięta od dostępu do tego, co jej jeszcze pozostało w głębi Bałkanów, rychło została i tego pozbawiona.

Dokładnie tak się stało podczas obu wojen bałkańskich stoczonych bezpośrednio przed pier­wszą wojną światową. To, co Turcji pozostało na zachód od Morza Marmara – tzw. Turcja europejska, stanowi resztówkę osmańskiego panowania w Europie, podob­nie niewielką, jak Ingria z Sankt Petersburgiem w Federacji Rosyjskiej. W wiekach średnich na trzecim krańcu Europy, w sąsiedztwie Cieśniny Gibraltarskiej, przez dwa i pół wieku istniał arabski Emirat Granady, równie mała pozostałość po wielo­wiekowym panowaniu Arabów na półwyspie Iberyjskim; Hiszpania przejęła go dopiero w pamiętnym roku pierwszej zaatlantyckiej wyprawy Kolumba.

Dla dopełnienia obrazu przebiegu południka 24 E przez Europę pozostał tylko jego południowy kraniec, przecinający wyspę Kretę. Jest coś symbolicznego w tym, że znajduje się on na wyspie, której cywilizacja minojska z drugiego tysiąclecia p.n.e., patronowała powstawaniu cywilizacji helleńskiej, która następnie przerosła w cywilizację łacińską na zachodzie i cywilizację bizantyjską na wschodzie naszej części świata. W tej kreteńskiej kolebce cywilizacji europejskiej wkracza w Europę doniosły geopolityczny południk, prowadzący stąd przez 35 równoleżników, w linii prostej licząc 3 889 km długości, nim za kołem polarnym osiągnie w Hammerfeście swój przeciwległy kraniec.


Summary
Eurasia – Three Parts of the World on a Common Continent

Euro-Russian border should be considered in two antropogeographical terms: as a politi­cal border and as a civilization frontier. Author decribes the Struve Geodetic Arc, which is a chain of survey triangulations stretching from Hammerfest in Norway to the Black Sea. Author draws attention also to the 24 E meridian as an eastern border of Europe. It was an inner zone of European defense against Russia's urge deep into northern Europe, and against urge of Turkey in the southern part of Europe. It is truly geopolitical meridian.







[1] I. Goworowska-Puchala, Mitteleuropa. Rdzeń Starego Kontynentu, Toruń 1997; D. Pietrzyk-Ree­ves (red.), Tożsamość Starego Kontynentu i przyszłość projektu europejskiego, Biblioteka Jedności Eu­ropejskiej, Warszawa 2007.

[2]Herodot, Dzieje,Czytelnik, Warszawa 1954, s. 287.

[3] M. Ninck, Die Entdeckung von Europa durch die Griechen, Basel 1945.

[4]E. Bradford, Wędrówki z Homerem, Warszawa 1967; tytuł oryginału: Ulysses found,NewYork 1963.

[5] J. Strzelczyk, Odkrywanie Europy, Warszawa 1970, s. 72.

[6]Herodot, Dzieje, dz. cyt.,s.134.

[7]H. Knie, Relikty świadomości antycznej w tradycji historycznej ziem polskich okresu średniowie­cza, Gdańsk 1974 (maszynopis).

[8] A. J. Toynbee, Studium Historii, Warszawa 2000, s. 676 i n.

[9] Ch. Dawson, The making of Europe,London 1929; Ch. Dawson, Tworzenie się Europy, Warsza­wa 1961.

[10] E. Huntington, The Pulse of Asia. A Journey in Central Asia illustrating the geographic Basis of History,Boston and New York 1907.

[11] A. Piskozub, Bezodpływowy Rdzeń Eurazji,[w:] Rzeki w dziejach cywilizacji, Toruń 2001, s. 31-54.

[12] M. Miechowita, Opis Sarmacji Azjatyckiej i Europejskiej oraz tego co się w nich znajduje, Wro­cław 1972.

[13] L. Czupkiewicz, Najdawniejsze siedziby Słowian, „Problemy”, nr 2/1989; L. Czupkiewicz, Po­chodzenie i rasa Słowian, Wrocław 1996.

[14] F. Koneczny, O ład w historii, Warszawa 1992, s. 38.

[15] L. Gumilow, Od Rusi do Rosji,Warszawa 1996, s. 281.

[16]F. Koneczny, Dzieje Rosji od najdawniejszych do najnowszych czasów,Komorów 1997, s. 178.

[17]A. Mickiewicz, Przegląd wojska,[w:] Dzieła. Wydanie Narodowe,T. III, Warszawa 1948, s. 290.

[18]W. Hugo, Ren,Warszawa 1987, s. 503.

[19]E. Rostworowski, Europa Oświeconych,[w:] Dziesięć wieków Europy. Studia z dziejów konty­nentu,Warszawa 1983, s. 152 i n.

[20] Koneczny, Dzieje Rosji, dz. cyt.,s. 198.

[21] F. Duchiński, Pisma, T. I,Rapperswil1901, s. 121.

[22] S. Buszczyński, Podole, Wołyń i Ukraina,Lwów 1862, s. 93.

[23] Encyclopaedia Britannica, [b. m. w.],1997.

[24] J. H. Mackinder, The Geographical Pivot of History,„Geographical Journal”, vol. 23, no. 6, p. 421-437.

[25] Jest to tytuł cyklu powieściowego Arnolda Zweiga o pierwszej wojnie światowej.

[26]R. Paradowski, Eurazjatyckie imperium Rosji. Studium idei,Warszawa2003, s.45.

[27]Tamże, s. 227 i n.

[28] Tamże,s. 265.

[29] Bogatą literaturę dotyczącą tego procesu, wymownie charakteryzuje tytuł książki R. Kapuściń­skiego, Kirgiz schodzi z konia, Warszawa 1968.

[30] Kultureuropa – Bemerkungen zu eine Kongress und eine Rede,„Das Reich”, nr 16/1943, s. 3.

[31] Zmoskwiczenie w czasach W. Księstwa, a następnie Carstwa Moskiewskiego, było tym samym (tylko znacznie skuteczniejszym), co rusyfikacja w czasach Cesarstwa Rosyjskiego.

[32]A. Kozłowski, Rosja wyparta z Europy. Geopolityka granicy pokoju brzeskiego 1918 r., Toruń 2000.

[33] Obwód kaliningradzki w Prusach Wschodnich, jedyna obecnie enklawa Federacji Rosyjskiej w Europie, nigdy za caratu do Rosji nie należał; jako łup wojenny przyznany został Związkowi Sowie­ckiemu w 1945 roku przez koalicję zwycięzców z drugiej wojny światowej.

[34] W odróżnieniu od Inflant Szwedzkich, nie była Ingria „zdobyczą na Europie”, gdyż to Szwecja zdobyła ją na Carstwie Moskiewskim w XVII wieku.

[35] A. Piskozub, LODOMERIA. Podzielony i zapomniany centralny region Europy Środkowo-Wschodniej,„ANNUS ALBARUTHENICUS”, 2010, s. 75-100.

[36] To, należące obecnie do Polski zachodnie Pobuże, na dzisiejszej Ukrainie nazywane jest Zakie­rzonia, czyli obszar„za linią Curzona” –patrząc na niego od strony ukraińskiej.

[37] Krajów, czyli państw lub historycznych regionów; jest to kalka niemieckiego Landu,postulo­wana przez regionalistę Lecha Bądkowskiego, który dlatego swej publikacji o regionaliźmie dał tytuł „O krajowości”(Londyn 1946). 

[38] A. Piskozub, Rozwój miast uzdrowiskowych w XIX wieku na obszarze przedrozbiorowej Rzeczy­pospolitej,[w:] Problemy usług. Doświadczenia i kierunki zmian, Uniwersytet Szczeciński 2010. W tym referacie z 2009 roku wskazałem na południk 24 E, jako wschodnią granicę rozmieszczenia tych uzdrowisk; leżą na nim Druskieniki i Truskawiec.

[39]J. Kolbuszewski, Kresy, Wrocław 1996, s. 18.

[40] W. Studnicki, Finlandia i sprawa fińska,Warszawa 1908.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

stat4u