Artur Brzeskot: Reinterpretacja strategii offshore balancing w świecie post-Ameryki

USA_ChinaArtur Brzeskot

Wszystkie przesłanki wskazują, że nieuchronnie nadchodzi przebudowa systemu międzynarodowego. Nie będzie to zwykła zmiana układu sił, ale zerwanie ciągłości struktury, co może być szczególnie bolesne dla Zachodu. W rezultacie za dwie lub trzy dekady Ameryka może utracić status quo. Bez względu na to, jaki nastąpi przyszły rozkład potencjału Waszyngton będzie musiał skupić się na własnym przedpolu, czyli Zachodniej Hemisferze. W konsekwencji kwestie wojny i pokoju powrócą do Europy. Nie będzie to dobry obrót spraw dla Polski. Wiązać się to może nie tylko z zanikiem amerykańskich zobowiązań polityczno-militarnych, czyli naturalną śmiercią NATO, jak niegdyś Ligii Narodów, ale przede wszystkim pojawieniem się w Europie wielobiegunowości. W publicystyce określanej jako koncert mocarstw.

Czarne okresy dla państwowości Polski mogą być dwa. Pierwszy przejściowy, czyli rywalizacji o bezpieczeństwo USA-Chiny. Drugi permanentny, czyli świata post-Ameryki. Zarówno w pierwszym scenariuszu, jak i w drugim Stany Zjednoczone muszą przestać ignorować logikę anarchicznego świata i koncepcję polityczną balance of power. To oznacza, że priorytety strategiczne USA ulegną poważnemu przetasowaniu. W ostateczności region Bliskiego Wschodu i Europy spadnie do drugiej i trzeciorzędnej pozycji. Z kolei Azja Wschodnia stanie się najważniejszą areną międzynarodowej konkurencji podobnie jak Europa przez ostatnie 200 lat (co najmniej od wojen napoleońskich). Zdobycie regionalnej hegemonii przez ChRL w Azji Wschodniej nie tylko pozbawi Amerykę status quo, ale też wykluczy Rosję ze struktury systemu. W efekcie wyłoni się globalna dwubiegunowość USA-ChRL. W takim świecie Ameryka będzie musiała zarzucić liberalną hegemonię realizowaną od zakończenia zimnej wojny.

Przy takiej dystrybucji siły i geografii jedyną racjonalną alternatywą dla Waszyngtonu będzie strategia offshore balancing, która może pozwolić zachować część wpływów na świecie i zapewnić przetrwanie sojusznikom. W przypadku Polski chodzi o czas turbulencji (rywalizacja w regionie Azji i Pacyfiku) oraz dostosowania się do trwałej anarchii w stosunkach międzynarodowych. Sedno strategii offshore balancing zawiera się w czterech punktach. Po pierwsze, Ameryka musi przestrzegać realistycznego dictum, aby równoważyć Chiny, to oznacza strategiczny zwrot ku Azji Wschodniej i ograniczenie obecności polityczno-wojskowej w Europie do minimum. Po drugie, gdyby pojawił się niezrównoważony system na Kontynencie, do czego mogą przyczynić się tylko Niemcy lub Rosja, Polska musi odgrywać rolę lądowego balancera wspartego pieniędzmi, technologią i bronią mocarstwa morskiego – Stany Zjednoczone. Po trzecie, jeśli równoważenie potencjalnego hegemona okazałoby się niewystarczające reasekuracja sojuszu USA-RP wymagałaby bezpośredniego zaangażowania militarnego U.S. Army w Europie Środkowej. Po czwarte, przywrócenie korzystnej równowagi sił dla Ameryki wiązałoby się z opuszczeniem Europy przez U.S. Army. W rzeczywistości interes mają w tym Stany Zjednoczone i mocarstwa europejskie, pierwsi muszą mieć wolne ręce, aby zmagać się z ChRL, drudzy posiadają lepszą wiedzę, jak zachować sprzyjający układ sił.

Jeśli USA chcą dalej skutecznie równoważyć lub ostatecznie zbrojnie poskramiać pretendentów do hegemonii w Europie, tak niebezpiecznych, jak wilhelmińskie Niemcy, III Rzesza i Związek Sowiecki, powinna postawić na strategiczny sojusz z Polską. Oczywiście Stary Kontynent zarządzany przez koncert mocarstw poradzi sobie bez Polski, Stany Zjednoczone mogą nawet same pokrzyżować plany rewizjonistycznego mocarstwa, ale jeśli Berlin i Moskwa porozumieją się równoważenie i utworzenie jakiegokolwiek frontu dla Ameryki będzie niemożliwe. Aby tego uniknąć i na czas sformować koalicję powstrzymującą Niemcy lub Rosję potrzebny jest biegun siły między tymi mocarstwami w Europie Środkowo-Wschodniej.

 

 

Komentarze

komentarze

stat4u