Piotr Graczyk: Arktyka i geopolityka

 Obszar Arktyki w perspektywie wybranych koncepcji geopolitycznych i geostrategicznych

 
Piotr Graczyk
 
Obecność zagadnień związanych z Arktyką wydaje się nie być wyraźnie zaznaczona w myśli geopolitycznej. Znakomita większość teorii traktujących o przestrzeni, układach sił w niej rozmieszczonych oraz o związkach geografii z poli­tyką nie przewiduje dla obszarów wokół bieguna północnego zbyt wiele miejsca, jeżeli w ogóle jakiekolwiek znaczenie im przyznaje.
 
Nie trudno jest znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy – obszary będące przedmiotem niniejszego opracowania, we wczesnych fazach rozwoju dziedziny, jaką jest geopolityka i wywodząca się z niej geostrategia, nie przedstawiały sobą niczego więcej jak tylko zamarzniętych i trudno dostępnych wód Oceanu Lodowatego i otaczających ten akwen wybrzeży, na których nie tylko nie żyje zbyt wielu ludzi, ale wszelka działalność jest utrudniona i kosztowna. Warto się zatem bliżej przyjrzeć niektórym próbom przełamania wzmiankowanych trudności oraz wytyczenia nowych kie­runków w pojmowaniu globalnych układów sił i politycznych konsekwencji położenia geograficznego, szczególnie w obliczu postępującego wzrostu znaczenia Arktyki w ostatnich latach.

Wcześniej jednak podjąć należy podstawowe kwestie terminologiczne, istotne dla niniejszego opracowania. Za Arktykę, zgodnie z powszechnie przyjmowaną definicją[1], uważa się strefę, której południową granicę wyznacza linia lipcowej izotermy +10°C, będąca jednocześnie granicą występowania drzew. Innym określeniem tychże granic jest przypisanie Arktyce wszystkich obszarów poło­żonych na północ od równoleżnika 66? 33’ N, czyli koła polarnego północnego. Za kryterium przypisujące poszczególne państwa do krajów arktycznych uznać można natomiast stałe członkostwo w Radzie Arktycznej[2], według którego do państw arktycznych należą Federacja Rosyjska, Kanada, Stany Zjednoczone, Norwegia, Dania (Grenlandia i Wyspy Owcze), Szwecja, Finlandia oraz Islandia. Przybliżyć również należy, czym jest wzmiankowany Północny Ocean Lodowaty (Arktyczny). Jest to najmniejszy ze wszystkich oceanów, rozdzielający kontynenty Eurazji i Ameryki Północnej, zajmujący powierzchnię ok. 13 mln km2 (ok. 4% ogólnej powierzchni mórz i oceanów), z czego ok. 8 mln km2 przypada na morza Barentsa, Karskie, Wschodniosyberyjskie, Czukockie, Łaptiewów, Grenlandzkie, Beauforta[3]. Oblewają one północne wybrzeża Federacji Rosyjskiej, Norwegii, Kanady, Stanów Zjednoczonych i Danii (Grenlandii).
 
 
Mapa nr 1. Arktyka

Początki eksploracji Arktyki
Właściwie aż do momentu znacznego rozwoju lotnictwa, w pierwszej połowie XX w. obszary polarne pozostawały w sferze zainteresowań jedynie podróżników, takich jak Norwegowie – Fridtjof Nansen i Roald Amundsen[4], Amerykanin Robert Edwin Peary (pierwszy zdobywca bieguna północnego – 7.04.1909 r.), czy książę Abruzzów[5] – włoski badacz m.in. Arktyki. Pierwszą próbę lotu nad biegunem północnym – balonem – podjął jednak w 1897 roku Szwed Salomon August Andreé wraz z kilkoma podróżnikami. Ich ciała odnaleziono dopiero w 1930 r. na Wyspie Białej w Archipelagu Svalbard. Pierwszy przelot między hemisferami miał miejsce 22 kwietnia 1928 r. prototypem samolotu Lockheed Vega. Australijczyk sir George Hubert Wilkins oraz pilot Carl B. Eielson odbyli lot nad Arktyką z Point Barrow na Alasce na Spitsbergen, z międzylądowaniem na Ziemi Ellesmere’a. Przy postaci Wilkinsa warto pozostać chwilę dłużej i wspomnieć również o innych jego zasługach i przekraczaniu barier w Arktyce, początkując tym samym działania o znaczeniu strategicznym praktykowane w czasach późniejszych. W roku 1931 r. podjął się on próby dotarcia do bieguna północnego okrętem podwodnym Nautilus, która, choć zakończyła się niepowodzeniem, ukazała możliwość o niebagatelnym znaczeniu w czasach zimnej wojny – udowodniła, że okręty podwodne mogą bez przeszkód pływać pod pokrywą lodową Arktyki. W czasie II wojny światowej szkolił amerykańskich żołnierzy do służby w warunkach arktycznych, a po jej zakończeniu doradzał siłom morskim Stanów Zjednoczonych w kwestii rejsów amerykańskich okrętów o napędzie atomowym w obszarach polarnych[6]. Dzięki opisanym powyżej wyprawom i podróżnikom ujawniła się światu jeszcze jedna istotna prawidłowość – wraz z rozwojem technologii zanikać zaczęły naturalne i uważane dotąd za nieprzebyte przeszkody, które – co więcej – niektórzy poczęli postrzegać jako udogodnienia. Droga na północ stanęła zatem otworem.

Początki refleksji geopolitycznej na temat Arktyki
Wagę Arktyki w perspektywie geopolityki i geostrategii zaczęto dostrzegać jeszcze przed drugą wojną światową. Już w tamtym czasie niektórzy badacze (np. George Renner) rozpatrywali potencjał i implikacje płynące z centralnego położenia tego obszaru między głównymi potęgami ówczesnego świata oraz rolę, jaką będzie pełnić Arktyka w przyszłości. Wzrost jej znaczenia wiąże się nierozerwalnie z rozwojem technologii pozwalającej ujarzmiać i wykorzystywać te nieprzyjazne rejony. Nie zmieniło się to do czasów współczesnych. Jednakże najpełniej swe geostrategiczne walory ukazała Arktyka w czasie zimnej wojny, kiedy to możliwe stało się obserwowanie napięcia w regionie związanego z używaniem wód i wysp polarnych w celach militarnych. Później jednak, z jednego z głównych obszarów (frontów?) strategicznych stała się miejscem współpracy międzynarodowej na wielu płaszczyznach.

Na początku lat czterdziestych XX wieku pojawiać się zaczynają pierwsze publikacje dotyczące możliwości, jakie ofiarowuje obszar Arktyki w komunikacji i strategii. Pionierem w tych dociekaniach staje się George T. Renner, profesor geografii na Uniwersytecie Columbia, który prawdopodobnie, jako pierwszy stosować zaczął mapy z biegunem północnym jako centrum, z których wyciągał wiele zaskakujących i przełomowych wniosków dotyczących nie tylko zmian w komunikacji światowej, ale również konsekwencji dla światowego układu sił, których źródłem był rozwój lotnictwa[7]. Chociaż rozważania teoretyczne nad zna­czeniem Arktyki w przyszłych relacjach między państwami zostały zapo­czą­tkowane w tak wczesnej fazie rozwoju geopolityki (i w latach jej niebywałej popularności), to niewielu badaczy podjęło je w latach późniejszych.
Po raz pierwszy Arktyka pojawia się już w koncepcji Johna Halforda Mackindera, który traktował ją jako naturalną granicę i północną zaporę Heartlandu – centralnej strefy Eurazji – osi świata, którego zasadniczą część stanowiło zlewisko Oceanu Arktycznego[8]. Już tutaj zatem dostrzec możemy strategiczną rolę jaką spełniać miał ten obszar, stanowiąc element naturalnej euroazjatyckiej fortecy[9], niedostępnej dla potęgi morskiej. Funkcją przypisywaną jednak Arktykowi było osłanianie, uniemożliwienie przedostania się do Eurazji od strony północnych jej wybrzeży, nie zaś element ułatwiający jakiekolwiek działania, czy też cel zabiegów o opanowanie pewnego obszaru.

Kolejne teorie geopolityczne (i geostrategiczne) dotyczyć będą już jednak perspektyw, jakie otworzy opanowanie Arktyki przez lotnictwo i marynarkę, czyli ogólnie rzecz ujmując, przez technologię. Wpływ ten dostrzegł już w latach dwudziestych XX w. Kanadyjski badacz pochodzenia islandzkiego Vilhjalmur Stefansson, pisząc że transpolarne szlaki powietrzne oraz wykorzystanie okrętów podwodnych w wodach Oceanu Arktycznego będzie miało szczególne znaczenie ekonomiczne, a Arktyka nie będzie już więcej przeszkodą, ale platformą komunikacji i rozwoju[10]. Jednak do grona autorów tego typu koncepcji należą przede wszystkim wspomniani już George T. Renner, Aleksander P. de Seversky oraz André Beaufre. Zasadniczym kryterium doboru wymienionych nazwisk było nawiązanie do znaczenia obszaru Arktyki dla stosunków międzynarodowych, globalnego układu sił oraz ogólnie dla strategii. Analiza tych koncepcji uwidocznić powinna węzłowe problemy dla kwestii strategicznego znaczenia Arktyki w relacjach między państwami. Wybór, a raczej poszukiwania, autorów zajmujących się poruszanym zagadnieniem nie wymagał selekcji rozległego materiału. W poczuciu piszącego te słowa jest to dobór wręcz optymalny i reprezentatywny – w dostępnych opracowaniach na temat geopolityki nie ujawniły się inne znaczące nawiązania do okolic bieguna północnego. Źródeł tego dopatrywać się można, między innymi, i w tym, że znaczenie Arktyki wzrastać będzie wraz z (dalszym) rozwojem technologii. Wspomnieć również należy o jednostronności prezen­to­wanych poglądów, ogniskujących się na amerykańskim, bądź europejskim punkcie widzenia. Jest to istotna słabość tej pracy, a wynika ona z braku dostępności choćby źródeł rosyjskich[11].

Z powyższych względów warto się przeto bliżej przyjrzeć kwestii miejsca północnych obszarów okołobiegunowych w myśli geopolitycznej i geostrategicznej od jej zarania i dokonać próby rekapitulacji we współczesnym kontekście i możliwościach. Za cel tego zabiegu uważać należy odpowiedź na następujące pytania: czy Arktyka stanowi istotny, z punktu widzenia geopolityki i strategii obszar świata? Czy teoretyczne znaczenie ulegało zmianie i jakie ono jest obecnie (oraz czy możliwe jest tego stwierdzenie na podstawie przedstawionych niżej teorii)?, jak również: na ile istota geostrategicznego i geopolitycznego znaczenia Arktyki przedstawiona w rzeczonych teoriach jest aktualna dzisiaj?
 
George T. Renner i nowe spojrzenie na geografię
Lata trzydzieste XX w., a szczególnie II wojna światowa przyniosły wiele nowych rozwiązań technologicznych, zwłaszcza w sferze militarnej wraz z niebywałym postępem technicznym w dziedzinie lotnictwa. Oto otwierały się przed człowiekiem zupełnie nowe możliwości zarówno prowadzenia działań wojennych, jak i przemieszczania się po świecie. Jako jeden z pierwszych poważne tego stanu rzeczy konsekwencje dostrzegł właśnie profesor geografii z Uni­wersytetu Columbia George T. Renner. W swej pracy Human Geography in the Air Age[12](będącej nota bene podręcznikiem dla studentów) przedstawił swoje wnioski płynące z rozwoju lotnictwa, dotyczące nie tylko zmian w sferze społecznej czy ekonomicznej, ale również politycznej i militarnej. Za punkt wyjścia swoich rozważań uznał fakt, że geografia jako dzieło człowieka (a nie natury) może ulegać modyfikacjom, przewrotom i zmianom. I dzieje się to za każdym razem, kiedy pojawia się nowy wynalazek, który rewolucjonizuje dotychczasowe pojmowanie przestrzeni. W czasach mu współczesnych takim wynalazkiem było właśnie nowoczesne lotni­ctwo. Stwierdzał ponadto, że mapy nie obiektywizują rzeczywistości – wręcz przeciwnie – są narzędziem pomagającym w wizualizacji, które zawsze zawierać będzie pewien rodzaj subiektywizmu[13].

Za czynnik taki uznawał np. przedstawianie świata w postaci hemisfer (wschodniej i zachodniej) lub tritisfer (Ameryki, Europa i Afryka, Azja i Pacyfik), które wypływało z międzyludzkiej umowy i istniało jedynie w świadomości ludzi, nie zaś w rzeczywistości. Sam jednak proponuje nowe spojrzenie na mapę globu, w której centrum umieścił biegun północny. Takie rozwiązanie – ukazanie konty­nentów jako monosfery – najlepiej, według niego, odzwierciedlało aeronautyczny świat (mapa nr 2).


Mapa nr 2. Mapa biegunocentyczna George’a Rennera, która w najdoskonalszy sposób przedstawiać ma relacje w świecie ery lotniczej. Przerywane linie reprezentują najkrótsze połączenia lotnicze między głównymi punktami kontynentów.
(źródło: George T. Renner, Human Geography in the Air Age, New York 1942, str. 20).

George Renner wydobywa również konsekwencje geopolityczne i geostrategiczne takiej reorientacji. Po pierwsze ogłasza, że wraz z nadejściem nowej epoki w dziejach, żadne państwo nie będzie już mogło prowadzić polityki izolacji, zatem Stany Zjednoczone będą musiały się trwale pogodzić z porzuceniem polityki splendid isolation, czy bezpiecznego położenia między dwoma oceanami (two-ocean safety). Od tej pory kontynenty, niczym ramiona gwiazdy, odchodziły od centrum, którym był Ocean Lodowaty – nowe, światowe morze śródziemne.

W części tej skupiona jest większa część ludności, państw rozwiniętych, mocarstw
i centrów przemysłowych. Dla porównania okolice bieguna południowego obej­mują niewiele zamieszkanego lądu i znakomitą ilość wody (mapa nr 3). Zaznaczyć należy, że autor tej koncepcji nie jest do końca konsekwentny w swoich rozważaniach. Wprowadzając bowiem pojęcie „monosfery” zakłada istnienie jednej sfery na świecie. Dalej jednak stosuje również określenia południowa i północna hemisfera, co oznaczałoby, że dokonał on zamiany z wschodniej i zachodniej hemisfery na północną i południową.

Renner zauważa również strategiczne konsekwencje dla USA w związku
z zaistniałą w dziedzinie technologii sytuacją. Jako jeden z pierwszych autorów zwraca uwagę na hipotetyczny atak z Europy (niemieckie bombowce dalekiego zasięgu, startujące z Przylądka Północnego lub Spitsbergenu), dla którego cele takie jak Waszyngton, Des Moines w stanie Iowa czy Seattle stanowią jednakowe pod względem odległości miejsca przeznaczenia. Ukazywał on tym sposobem Ame­rykanom fakt, że właściwie całe terytorium Stanów Zjednoczonych winno czuć się jednakowo bliskie konfliktu, w odróżnieniu od dotychczasowej tendencji interioru i zachodniego wybrzeża do rozwijania poczucia znacznej odległości od konfliktów w Europie, a przez to ich bagatelizowania.

 
Mapa nr 3. Porównanie rozmieszczenia kontynentów względem biegunów. Biegun północny tworzy centrum świata, a Ocean Arktyczny postrzegany jest jako światowe morze śródziemne. Hemisfera północna obejmuje więcej niż ¾ powierzchni lądów. Na półkuli południowej dominują oceany i zupełnie niezamieszkana Antarktyda, jak również występują znacznie większe odległości.
(źródło: G. T. Renner, op. cit., str. 23).

Dalsze rozważania na temat nowego porządku strategicznego doprowadziły George’a Rennera do określenia ważnych pod względem strategicznym obszarów na Ziemi. Przy realizacji tego zadania posłużył się on mapą z biegunem północnym w centrum, na której umieszcza kolejne strefy o malejącym znaczeniu. Układają się one pasmowo, począwszy od bieguna – strefa centralna, następnie strefa przylegająca i strefa peryferyjna. Dodatkowo w każdej strefie występują Miejsca Strategiczne, o kluczowym znaczeniu dla strefy bądź świata(mapa nr 4).

Z refleksji natury ogólnej i sięgającej skali strategicznej, Renner przechodzi także w stronę zaleceń bardziej praktycznych. Postuluje więc, aby do czasu odpowiedniego zwiększenia zasięgu samolotów, rozwinąć w Arktyce sieć lotnisk, które stałyby się punktami pośrednimi w drodze między kontynentami Eurazji i Ameryki, np. wytycza szlak z centralnej części USA do Rosji przez Ziemię Baffina, Grenlandię, Spitsbergen i Nową Ziemię (mapa nr 5).

 
Mapa nr 4. Wizualizacja stopnia ważności ze względu na położenie poszczególnych regionów świata. Renner zaznacza, że choć Islandia i Grenlandia nie były (i nie są) zaludnione ani rozwinięte, to w miarę rozwoju ery lotniczej ich potencjał strategiczny będzie wzrastał.
(źródło: G. T. Renner, op. cit., str. 42.).


Mapa nr 5. Obszary strategicznych korytarzy powietrznych w przyszłych relacjach światowych. Renner wyznaczył 6 takich obszarów: 1) łączący Amerykę Północną z Europą poprzez Labrador-Grenlandię-Islandię, 2) łączący Amerykę Północną z Orientem poprzez Cieśninę Beringa-Aleuty-Kuryle, 3) łączący Azję z Australią 4) łączący Ameryki, 5) łączący Europę z Afryką i Ameryką Południową, 6) łączący Europę z Afryką i Bliskim Wschodem. (źródło: G. T. Renner, op. cit., str. 128).

W swej koncepcji geopolitycznej George Renner nawiązuje do idei Heartlandu Halforda Mackindera. Za rdzeń świata uznaje on jednak równocześnie tereny otaczające biegun północny – Amerykę Północną wraz z Grenlandią i Islandią z jednej strony oraz Rosję, Turkiestan[14] i zachodnie Chiny z drugiej (mapa nr 6). Chociaż poruszanie się po lądzie w tych obszarach stanowi znaczną trudność, a żegluga jest niemalże niemożliwa, to jego znaczenie wyłania się właśnie z wejścia w erę lotniczą. Sformułowana jest przy tym teza, że ktokolwiek w przyszłości obejmie powietrzną kontrolę nad tym regionem, będzie odgrywał centralną rolę w sprawach światowych[15].

 
Mapa nr 6. Obszary rdzeniowe świata (heartlands) oraz ich obszary skrajne (fringelands). Poza nimi znajdują się regiony osobne i niezależne. (źródło: G. T. Renner, op. cit., str. 153.).

Renner wzmacnia ją jednak stwierdzeniem, że przyszły handel między Eurazją
a Ameryką przepływać będzie przez Grenlandię, Archipelag Franklina i Ocean Arktyczny. Ponadto już wtedy zauważał potencjał Północy, w aspekcie zasobów naturalnych, o które pewnego dnia ktoś się upomni. A jeżeli taki dzień nadejdzie, stanie się niemal pewne, że wojny będą toczone o kontrolę również nad samym Arktykiem[16].

Podsumowując krótko koncepcję George’a Rennera stwierdzić można, że Arktyka była dla niego obszarem kluczowym, nawet pełniącym rolę „sworznia” geopolitycznego[17]. Godnym uwagi jest fakt, że Renner nie tworzył swej teorii w kontekście zimnej wojny i układu Wschód – Zachód, ale sojuszu amerykańsko-radzieckiego. Nie przewidywał przy tym załamania się współpracy po pokonaniu III Rzeszy. Mimo iż jego przewidywania się nie sprawdziły, to jednak wnioski pochodzące z jego rozważań nie przepadły zupełnie. Co więcej, zaryzykować można stwierdzenie, że jeszcze lepiej dopasowały się do rzeczywistości w erze broni rakietowej i powstania przeciwstawnych bloków po obu stronach Oceanu Lodowatego. W pełni też ukazała się idea istnienia dwóch heartlandów, które poprzez Arktykę zdolne były do zadania sobie decydującego uderzenia.

Wspomnieć również należy o, wydawać by się mogło, zbytniej fascynacji lotnictwem i przecenianiu jego możliwości, choćby w kwestii uzależnienia od niego transportu towarów między Eurazją a Ameryką. Większość błędów Rennera po­wtórzył jednak również inny zwolennik lotnictwa, Aleksander P. de Seversky, który rozwinął poglądy George’a Rennera, przeto rozpatrzymy je po przedstawieniu koncepcji asa rosyjskiego lotnictwa z czasów I wojny światowej.

Aleksander P. de Seversky i fetyszyzacja lotnictwa
Gwałtowny rozwój lotnictwa podczas i po drugiej wojnie światowej, jak również wynalezienie i pierwsze zastosowania bomby atomowej znacząco wpłynęły na poglądy i koncepcję geostrategiczną Aleksandra Nikołajewicza Prokofiewa de Seversky’ego. Ten urodzony w Gruzji były pilot i konstruktor rosyjskiego pochodzenia, a od 1928 r. major w U. S. Air Corps Specialist Reserve, po utracie nogi w czasie jednej z misji, zajął się konstruowaniem samolotów oraz doradzaniem w sprawach wojskowych. Jego pierwsza książka Victory Through Air Power z 1942[18], traktowała o użyciu lotnictwa na szeroką skalę w wojnie przeciwko Niemcom, nawiązując szeroko do poglądów Giulio Douheta i amerykańskiego dowódcy sił powietrznych generała Wiliama A. Mitchella, który jednak
w sferze strategii raczej kopiował Douheta, natomiast oryginalne pomysły pre­zentował w dziedzinie taktyki[19]. W pracy tej, Seversky przedstawił swój pomysł na temat samolotów walki, który właściwie pojawił się już u Douheta, stwierdzając, że już za pięć lat od zakończenia wojny zaistnieje konieczność konstruowania samolotów o zasięgu 25 000 mil, tzn. dookoła kuli ziemskiej. Nie dostrzegał wtedy przeto prawie w ogóle problemu zasięgu. Samoloty takie miałyby realizować zalecaną przez niego strategię wyrugowania z walki, a nie zdobywania i okupowania terytorium nieprzyjaciela.

Największe chyba znaczenie można przypisywać tej książce jednak na gruncie propagandowym. Takie zresztą też było założenie Seversky’ego (podobnie jak przy następnej książce) – dotrzeć do jak najszerszego grona amerykańskiego spo­łeczeństwa, znajdującego się wciąż, jego zdaniem, wraz z dowódcami pod wrażeniem koncepcji Mahana i budowania potęgi morskiej USA. W listopadzie 1943 r. wytwórnia Walta Disneya stworzyła film rysunkowy o takim samym tytule, przedstawiający treści tej pracy.

W drugim swym dziele, bardziej przemyślanym i prowadzącym do dalej idących wniosków, Seversky przewartościował swoje pomysły. Po pierwsze, dostrzegł, że kwestia zasięgu lotnictwa jest zagadnieniem o niebagatelnym znaczeniu, wręcz esencją współczesnej strategii. Za trzy zasadnicze tezy Air Power: Key to Survival[20] uważać należy po pierwsze formułowanie przez Waszyngton błędnej strategii na podstawie fałszywych przesłanek, co doprowadzić może do katastrofy – był to wyraz zaniepokojenia w kwestii przygotowań do następnej wojny za pomocą metod i środków ostatniego konfliktu; po drugie – wciąż istnieje szansa stworzenia i wdrożenia strategii zwycięstwa, która zagwarantuje Stanom Zjednoczonym wolność nawigacji w przestrzeni powietrznej globu, utrzymywaną bezpośrednio z kontynentu amerykańskiego; po trzecie poprawna realizacja takiej strategii zapewni światowy pokój i ustanowienie systemu Pax Democratica[21].

W przeciwieństwie do George’a Rennera Seversky pisał swoją książkę już
w warunkach zimnej wojny, znając skutki działania bomby atomowej (był zarówno
w Hiroszimie i Nagasaki niedługo po nalotach, jak i brał udział w próbach na atolu Bikini) oraz będąc świadomym jej posiadania przez ZSRR. Przyszłą wojnę pojmował zatem jako konflikt globalny między dwoma blokami, z których każdy będzie dążył do całkowitej eliminacji przeciwnika, tzn. zadania uderzenia w samo żywotne centrum państwa. Oba mocarstwa posiadały przy tym już wtedy wielkie potencjały militarne, choć warunki geopolityczne i geostrategiczne zdawały się sprzyjać ZSRR. W jego posiadaniu znajdowały się również nieograniczone bogactwa i zasoby ludzkie (Seversky dopuszczał jeszcze wtedy możliwość sojuszu chińsko-radzieckiego). Jedyną szansą USA w ewentualnej wojnie mogła być zatem absolutna przewaga technologiczna – jakość, która mogłaby przeciwstawić się ilości.

Seversky świadomy był także, że ZSRR jest zdolny do rażenia punktów na terenie praktycznie całych Stanów Zjednoczonych[22], a jego siły lotnicze startujące z samego Związku Radzieckiego nie były w stanie sięgnąć jedynie Ameryki Południowej i Australii. W ramach walki o zasięg nie można jednak polegać na bazach zamorskich, które będą znajdować się w zasięgu samolotów nieprzyjaciela. Seversky postuluje przyjęcie zasady, że potęga powietrzna (siły strategiczne) oparta na bazach położonych poza głównym terytorium kraju jest jedynie tak efektywna, jak linie dostaw, od których są one uzależnione. W przypadku, kiedy zasięg sił powietrznych przeciwnika, operujących z głównego terytorium kraju, obejmuje te bazy bądź linie dostaw, państwo stoi na przegranej pozycji[23]. Jedyną przeto możliwością zyskania przewagi jest zwiększanie zasięgu własnych sił powietrznych (mapa nr 7). Co więcej, Seversky twierdzi, że cele strategiczne w ZSRR były łatwiej dostępne wprost z Ameryki Północnej, poprzez Arktykę[24].
 

Mapa nr 7. Mapa ukazująca atak na ZSRR bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych oraz z baz wysuniętych – w Japonii, Europie, Afryce Północnej, Turcji.
(A)Cel – przemysłowe centrum ZSRR.
(B) Rozmieszczenie baz zamorskich – konieczność ich obrony przez załogi lądowe, zaopatrywania szlakami morskimi pod stałym zagrożeniem ze strony wroga.
(C) Baza w kraju – zapewni najlepszy i najefektywniejszy sposób prowadzenia międzykontynentalnej ofensywy. 
(źródło: A. P. de Seversky, Air Power: Key to Survival, London 1952, s. 55).

Amerykanin dotyka także kwestii bomby atomowej i skutków jej zastosowania. Zdaje się nie doceniać potencjału, który leżał w możliwościach tej broni – oceniał jej możliwości jedynie przez pryzmat tego, co zaobserwował w Hiroszimie i Nagasaki. Uważał zatem, że bombardowania strategiczne według starych zasad nie ustępują broni atomowej, choć nie wykluczał wzrostu znaczenia bomby atomowej. Państwo posiadające broń jądrową może przeto, wedle Seversky’ego, zostać po­konane przez wroga, który posiada doskonalsze środki przenoszenia bomb konwencjonalnych, nie ładunek bowiem się liczy a właśnie transport[25].

Z powyższego Seversky wyprowadza wnioski dotyczące zmian światowej pozycji USA, dzieląc je na trzy fazy: faza pierwsza – era krótkiego zasięgu i uzależnienia od baz zamorskich, faza druga – era dalekiego zasięgu, samoloty zdolne są do zadawania decydujących uderzeń z własnego kraju, faza trzecia – era międzykontynentalnej atomowej broni rakietowej (push-button era)[26].

Istotne zalecenia dla planistów amerykańskich wyłożył odnośnie rozmieszczania strategicznych zakładów przemysłowych. Nie wystarczy zwykłe ich rozrzucenie po całym kraju, ponieważ stwarza to tylko problemy z transportem i kosztami, natomiast dla wroga nadlatującego od strony bieguna północnego nie ma właściwie znaczenia czy dany zakład znajduje się w Kansas czy Connecticut, ponieważ odległość do niego jest porównywalna. Chodzi bardziej o takie rozmieszczanie fabryk, aby nie znajdowały się w zasięgu rażenia jednej bomby atomowej, ale jednocześnie na tyle blisko, aby stanowiły spójną całość[27] (mapa nr 8). Należy wspomnieć, że Seversky opowiada się za uderzeniami jedynie w cele przemysłowe i militarne, przeciwny jest natomiast uderzeniom w skupiska ludności, nie chodzi bowiem o walkę z Rosjanami tylko z komunizmem.

Powyższy zarys poglądów Aleksandra Seversky’ego ukazuje naturę przyszłego konfliktu, z której następnie wyprowadza on geostrategiczne wnioski. Naczelnym zagadnieniem staje się więc miejsce rozegrania decydującej bitwy w trakcie po­wietrznej wojny między Eurazją i Ameryką, czy też obszar dla jej wyników kluczowy. Nie pozostaje już tutaj wiele miejsca na dyskutowanie wielu wariantów możliwych strategii działania – dla Seversky’ego staje się jasne, że będzie to walka o panowanie w powietrzu i lotnicze ataki strategiczne na centra przemysłowe, a rozegra się ona nad biegunem północnym – w samym centrum konfliktu. Dodaje przy tym, że jest to jedyna strategia, która może zapewnić Ameryce zwycięstwo.
 

Mapa nr 8. Mapa ukazująca znaczenie rozmieszczenia strategicznych zakładów przemysłowych.
A.    Niewłaściwe rozmieszczenie zakładów – w polu rażenia jednej bomby atomowej.
B.     Prawidłowe rozmieszczenie – zniszczenie wszystkich zakładów wymagałoby 12 bomb.
(źródło: A. P. de Seversky, op. cit, str. 145.).

Podczas sposobienia się do takiej wojny należy podjąć odpowiednie kroki przygotowawcze. Uznaje za takowe rozmieszczenie baz pośrednich na obszarze Arktyki, zgromadzenie znacznej liczby samolotów zdolnych do tankowania w powietrzu i koncentrację sił na Północy, zdolnych odeprzeć lub powstrzymać atak przeciwnika[28]. Równocześnie opowiada się jednoznacznie za ofensywnym charakterem działań, ponieważ będą one nie tylko skuteczniejsze, ale i tańsze.

To jednak nie wszystkie warunki jakie muszą spełnić Stany Zjednoczone, aby zwycięstwo należało do nich. Albowiem nieodzowne stanie się przezwyciężenie dwóch konsekwencji, wynikających z zasięgu lotnictwa ZSRR, o kapitalnym znaczeniu dla rozstrzygnięcia wojny. Po pierwsze, jeszcze zanim dojdzie do eskalacji konfliktu, Stany Zjednoczone utracą dostęp do źródeł strategicznych surowców w Eurazji (gdyż ta będzie objęta zasięgiem samolotów ZSRR). Po drugie, by uniknąć klęski, USA bez żadnej zwłoki powinny rozpocząć działania w celu zapewnienia samowystarczalności Ameryk – od Arktyki do Antarktyki. Wraz z osiągnięciem odpowiedniego zasięgu (wg Seversky’ego to 5000 mil), świat został podzielony na dwie połowy. W czasie wojny jedna strona będzie wyłączona
z działań w strefie drugiej strony z podobną efektywnością[29]. Najlepiej uwidacznia nowy układ sił mapa z biegunem północnym umieszczonym w centrum. Amerykańscy decydenci powinni pozbyć się mniemania, że Rosja leży na wschodzie – od tej pory powinni raczej spoglądać na północ (Seversky określa to mianem polar projection[30]). Strefy zasięgu lotnictwa ZSRR i USA, częściowo się pokrywając, tworzą węzłowy region geostrategiczny – Obszar Decyzyjny (Area of Decision)[31]. Centrum tego obszaru stanowił Ocean Arktyczny i to w tej strefie rozegrać by się miały losy przyszłej wojny nuklearnej, a zarazem i świata (mapa nr 9). Seversky zaznacza, że nie jest to arbitralne rozstrzygnięcie autora, ale wymóg nowej geografii, źródła swe mającej w nowej fazie rozwoju aeronautyki[32].
 

Mapa nr 9. Obszary dominacji powietrznej ZSRR i USA. Strefa, w której się one pokrywają stanowi Obszar Decyzyjny (Area of Decision), w którym rozstrzygnie się ewentualny konflikt.
(źródło: L. Moczulski, Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 38).


Dodatkowo konstruktor przewiduje utworzenie trzech taktycznych pasów na obszarze Ameryk. Pierwszy z nich, najbardziej północny, obejmować będzie Alaskę, Kanadę i Nową Fundlandię i będzie stanowił pas rozmieszczenia (deployment belt), z którego wyprowadzone zostanie uderzenie niosące wojnę do centrum przeciwnika. Drugi obejmować będzie terytorium Stanów Zjednoczonych i stanowić będzie pas przemysłowy (industrial belt). Będzie on stanowił zasadniczy cel ataku, z tego też względu będzie wymagał najznamienitszej obrony. Trzeci z kolei pas – pas zasobów (supply belt) pełnił będzie rolę rezerwuaru strategicznych surowców i żywności[33].

Decydująca bitwa stoczona zostanie zatem w przestworzach. Pozostaje jednak jeszcze problem skłonienia przeciwnika do jej podjęcia na warunkach Stanów Zjednoczonych. Jeżeli jednak ZSRR chce uniknąć zniszczenia ich sił lądowych przez siły powietrzne USA musi podjąć rozbudowę lotnictwa. Stany Zjednoczone nie mogą sobie jednak pozwolić na osiągnięcie przez Związek Radziecki przewagi jakościowej.

W tym miejscu poczynionych zostanie kilka uwag krytycznych na temat zarówno teorii George’a Rennera, jak i Aleksandra de Seversky’ego. Choć bez wątpienia uznać należy ich zasługi dla rozwoju geostrategii i ukazania nowych dróg rozumowania o globalnych układach sił, to jednak nie wystrzegli się oni kilku błędów oraz dość krótkowzrocznego i ograniczonego podejścia. Jak pisze Carlo Jean, najczęstszym zarzutem wobec tych teorii jest zbytni „izolacjonizm powietrzny”, który porzucał gdzieś całą rzeczywistość polityczną[34]. Postawić bowiem można pytanie: jak zachowałyby się kraje w Eurazji opuszczone przez USA (w ramach likwidacji baz zamorskich postulowanej przez Seversky’ego)? Czy nadal pozostawałyby sojusznikami odległego państwa, czy też prędzej uległyby wpływom i presji mocarstwa leżącego znacznie bliżej. Kolejną słabością jest również zbyt daleko idące, co wykazała historia, uzależnienie potęgi państwa od czynnika technologicznego.

Do tej pory przestrzeń i odległość nie zostały do końca unicestwione przez technologię, choć od przewidywanego czasu osiągnięcia zdolności dokonania tego minęło już ok. 50 lat. Czas i rzeczywistość zrewidowały jednak te koncepcje i ujawniły, że rozwój poszczególnych składowych potęgi (sił morskich, lotniczych czy rakietowych) pozwalał jedynie na osiąganie kolejnych wymiarów. Nie można jednak odrzucać pozostałych kosztem jednego z nich, bo prowadzi to w istocie do zbyt jednostronnego podejścia i w konsekwencji do osłabienia potęgi. Dopiero scalone razem, w ramach „wielkiej strategii”[35], odsłaniają prawdziwy potencjał i pozwalają stworzyć prawdziwie zwartą i wszechogarniającą koncepcję geo­strategiczną.
           
Niezwykle istotnym elementem, który pozostawili po sobie wzmiankowani autorzy, był jednak nowy punkt widzenia dotyczący rozmieszczenia sił, zmniej­szenia odległości i przypisania nowego, strategicznego znaczenia obszarowi Arktyki. Decydenci obu supermocarstw, choć z różnych kierunków zapatrywania, dostrzegli potencjał drzemiący w tej części świata, co miało odzwierciedlenie choćby w rozmieszczeniu sił strategicznych, określeniu torów ich lotów czy obszarów patrolowania okrętów podwodnych, rozlokowaniu systemów wczesnego ostrzegania przed atakiem nuklearnym oraz optymalnych celów. Na długi czas geostrategia zapoczątkowana przez Rennera i Seversky’ego wyparła niemal całkowicie geopolitykę. W duchu tym pozostał również następny autor, który dostrzegał potencjał Arktyki i okalających ich obszarów, choć sam geopolitykiem nie był.

André Beaufre i Arktyka w strategii odstraszania
AndréBeaufre, francuski strateg i teoretyk odstraszania, znacznie przyczynił się do sformułowania i wdrożenia polityki atomowej V Republiki. Pojawia się on
w miejscu tym jednak dlatego, że w swej koncepcji odstraszania i poglądach na strategiczną sytuację na świecie, dostrzega znaczenie obszaru Arktyki dla rozstrzygnięć decydujących o dalszym biegu historii. Można uznać, że jego podejście nie wynika z głębszej refleksji geostrategicznej czy geopolitycznej (a przynajmniej nie wynika to z jego dzieł), ale jest po prostu przejęte od autorów takich jak Aleksander de Seversky (choć i to nie jest wyrażone explicite) ze względów jak najbardziej pragmatycznych i zdroworozsądkowych.

Punktem wyjścia w namiastce koncepcji geostrategicznej AndréBeaufre’a są różnice geograficzne, dzielące świat na cztery wielkie strefy: po pierwsze strefę umiarkowaną – rozmieszczoną wokół bieguna północnego, będącą w całości siedzibą rasy białej i stanowiącą prawie zamknięty pas narodów ekonomicznie rozwiniętych lub przodujących w rozwoju, połączonych raczej niż rozdzielonych Oceanem Atlantyckim; po drugie strefę położoną na południe od pierwszej, obejmującą pas suchy, przeludniony i zacofany, w którym dominuje islam; po trzecie strefę, w której znajduje się pas tropikalny, zamieszkały przez narody słabo rozwinięte, głównie rasę żółtą i czarną, posiadający jednak enklawy dobrobytu; po czwarte – strefę, którą samodzielnie tworzą Chiny[36].

Po obu stronach bieguna północnego znajdują się przeto dwa wrogie sobie supermocarstwa, dysponujące bronią jądrową i środkami jej przenoszenia, zdolne razić cele w sercach państw przeciwników. Istotne staje się wtedy rozmieszczenie baz i rakiet strategicznych, zdolnych do stworzenia zagrożenia. Beaufre wyróżnił cztery fazy rozwoju geostrategicznej sytuacji na świecie w kontekście odstraszania, będące konsekwencją wyciągniętą z geografii. Faza pierwsza miała miejsce, kiedy odstraszanie uzależnione było od samolotów o ograniczonym zasięgu działania, operujących z baz okrążających ZSRR, czego skutkiem było m.in. zbliżenie USA do niektórych państw arabskich (silnie krytykowane przez Seversky’ego; mapa nr 10).

 
Mapa nr 10. Okrężne bazy lotnicze.
(źródło: André Beaufre, Wstęp do strategii. Odstraszanie i strategia, Warszawa 1968, str. 246.).
 
W drugiej fazie sytuacja zmieniła się z powodu rozmieszczenia radzieckich pocisków balistycznych średniego zasięgu o ograniczonym promieniu działania, co zneutralizowało niektóre bazy lotnicze oraz przyczyniło się do powstania specjalnego europejskiego teatru działań posiadającego niebagatelne znaczenie dla rozwinięcia amerykańskich pocisków balistycznych[37]. Faza trzecia natomiast obejmuje rozwój międzykontynentalnych pocisków balistycznych o zasięgu globalnym, który przyczynił się do zwrotu w stronę bezpośredniego rażenia terytorium przeciwnika z własnej ziemi, prowadząc tym samym do bezpośredniego
i wzajemnego zagrożenia obu mocarstw z kierunku bieguna północnego
[38]. Tym samym znaczenie rakiet w Europie znacznie osłabło, pozostawiając im funkcje jedynie taktyczne, bądź nawet operacyjne. W przeciwieństwie do rakiet rozmieszczanych na Kubie, co zmusiło USA do ostrej reakcji(mapa nr 11).

 
Mapa nr 11. Pociski balistyczne średniego zasięgu oraz międzykontynentalne pociski balistyczne.
(źródło: André Beaufre, op. cit., s. 248).
 
W fazie czwartej (współczesnej Beaufre’owi) następuje rozwój technologii okrętów podwodnych, zdolnych do przenoszenia pocisków rakietowych z głowicami jądrowymi (SLBM). Możliwa się staje nowa forma okrążania, wzajemnego, trudno wykrywalnego i obejmującego przestrzenie morskie (mapa nr 12)[39].
 

Mapa nr 12. Międzykontynentalne pociski balistyczne, pociski balistyczne średniego zasięgu i okręty podwodne.
(źródło: André Beaufre, op. cit., s. 249).

Wnioski płynące z powyższego rozróżnienia wskazują, że każda następna faza przynosiła nowe znaczenie poszczególnym regionom geograficznym. Jak łatwo zauważyć śledząc schematy Beaufre’a, zasadniczą część funkcji wraz z rozwojem technologii przejmuje Arktyka – począwszy od kierunku uderzenia, poprzez rozmieszczenie okrętów podwodnych, po lokację baz wczesnego ostrzegania. Spostrzeżenia te w znacznej części zgodne są z rzeczywistością, która znana jest z historii.

Podsumowanie
Omówione powyżej koncepcje stanowią dość wyraźne i dobitne stwierdzenia na temat strategicznego znaczenia Arktyki. Z pewnością wątek ten można by odnaleźć także w innych miejscach. Nie było jednak zamiarem autora tej pracy, aby przedstawić wszystkie teorie, które w jakikolwiek sposób dotykają obszarów położonych wokół bieguna północnego. Przytoczone teorie oraz perspektywa historyczna stanowią bowiem wystarczający materiał, z którego można wyłonić kilka wniosków o szerszym znaczeniu.

Od drugiej wojny światowej, a może od utworzenia i rozbudowy Floty Północnej ZSRR rozmieszczonej na Półwyspie Kola, zaobserwować można stały wzrost znaczenia najpierw wód Oceanu Arktycznego, poprzez ważność posiadania wysp na tym akwenie po panowanie nad przestrzenią powietrzną nad biegunem północnym. Postawić można zatem tezę, że istotność Arktyki wzrasta wraz z rozwojem technologii, pozwalającej okiełznać nieprzyjazne środowisko, bądź całkowicie je zniwelować. Znakomicie przedstawione to zostało chociażby przez Beaufre’a. Rozwój technologii stał się również w pewnym sensie elementem osłabiającym teorie Rennera i Seversky’ego, którzy przypisali mu zbyt wielkie konsekwencje. Kiedy doszło do sformułowania doktryny wzajemnego gwa­rantowanego zniszczenia[40], strategia zdominowała politykę. Zagadnieniami o najżywotniejszym znaczeniu stały się, odnośnie do przestrzeni, dwa czynniki – ustalenie optymalnych celów i wybór kierunków przenoszenia ładunków nuklearnych[41]. Oczywisty wybór w tej drugiej kwestii padł na Arktykę.
           
Z tego względu, jak też i z istoty przedstawionych teorii wynika, że znaczenie tego obszaru ma charakter zdecydowanie bardziej geostrategiczny niż geo­polityczny. Oznacza to, że analiza tego regionu odbywać się winna według prawideł dziedziny zajmującej się przestrzennymi aspektami wykorzystania stra­tegicznych możliwości militarnych zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny. Istotne zatem stają się rozstrzygnięcia co do takich zagadnień jak pokojowa rywalizacja potencjałów militarnych, zmierzających do utrzymania lub zmiany potencjałowego lub terytorialnego status quo oraz sytuacja przestrzenna w chwili rozpoczęcia wojny[42]. Analiza taka być może udzieliłaby odpowiedzi na pytania
o kontrolę strategiczną nad regionem, a dokładniej, co może stanowić o jej powodzeniu (inwazja strategiczna, presja militarna czy dominacja militarna?). Przeprowadzenie takiego zabiegu jest jednak zadaniem na osobną pracę, w tym miejscu zostało to jedynie zasygnalizowane.
           
Współcześnie, choć nie istnieje już rywalizacja dwóch supermocarstw, Ocean Lodowaty nie stracił swego węzłowego położenia jako centrum świata Roz­winiętego. Arktyka pozostaje bodaj ostatnim – o takim znaczeniu[43]– obszarem na Ziemi, którego status nie jest do końca prawnie określony, i na którym dochodzić może do sytuacji zatykania flagi, jako oznaki swoistego podboju. O ważnych pobudkach możemy mówić również analizując zachowania państw arktycznych w odpowiedzi na działania Federacji Rosyjskiej w regionie, nie wyłączając z nich reakcji obronnych w postaci wzmacniania swego potencjału na tym obszarze. Zgromadzone sposobem tym racje pozwalają stwierdzić, że znaczenie Arktyki dla globalnej polityki nie jest aż tak nikłe, jak mogłoby się wydawać. Uspra­wiedliwione jest również stwierdzenie, że wraz z zakończeniem zimnej wojny, osłabieniem rosyjskiego potencjału (włącznie z Flotą Północną) i wycofaniem większości okrętów atomowych z patrolowania Arktyki, znaczenie obszaru uległo erozji. Obecne działania państw arktycznych mogą jednak wskazywać na za­trzymanie tej tendencji i zwrócenie jej znów w stronę wzrostu ważności regionu. Natomiast na podstawie wyłożonych powyżej koncepcji wysnuć można konkluzję, że Arktyka w czasach współczesnych przedstawia podobne, jak w epoce poprzedniej, walory strategiczne, które rozpatrywane być muszą jednak w zupełnie innym kontekście politycznym i w warunkach innego charakteru relacji mię­dzy­narodowych. Wskazówki autorów okazać się jednak mogą aktualne również i w tych okolicznościach.

Otwarta pozostaje również kwestia Oceanu Arktycznego, jako nowego Morza Śródziemnego. Za wcześnie jest jeszcze, by wysuwać daleko idące wnioski, co do ziszczenia się takiego scenariusza i zyskania przez akwen ten podobnego statusu w światowych relacjach. Podobnie wydaje się przedstawiać zagadnienie Obszaru Decyzyjnego, jego istnienia w ogóle i ewentualnego znaczenia dla przyszłych stosunków międzynarodowych. Czy wraz z upadkiem ZSRR przestał on istnieć? Czy postawienie tezy – parafrazy słów Mackindera – „kto kontroluje Arktykę, panuje nad Area of Decision, kto kontroluje Area of Decision, panuje nad półkulą północną, a kto rządzi półkulą północną – rządzi światem” będzie jeszcze uzasadnione? Niniejsze opracowanie rozwiązania tych kwestii się nie podejmuje, pozostawia je jednak w owym zarysie, jako supozycje dla przyszłego roz­strzygnięcia w innym miejscu.
 
 
Summary
 
The Arctic and the geopolicy. The Arctic area in perspective of chosen geopolitical and geostrategic conceptions
 
The key objective of the article is to present, compare and criticize three selected geopolitical and geostrategic concepts concerning the Arctic area. One of the main questions emerging from the analysis of relatively old concepts of George Renner, Alexander de Seversky and André Beaufre is whether (to what extent) and how they are dealing with the present situation in the Arctic as well as if there could be find some wider framework for geopolitical analysis of the Far North.
           
Moreover, an attempt to show the significance of issues related to the northern polar areas, particularly in geopolitical perspective, was made. Indeed, it is important to recognize and distinguish phenomena, which may play crucial role in shaping the renewed geopolitical Arctic region. Without a doubt, some of the issues raised by these authors remain valid nowadays, nevertheless, it should be considered today if there may appear favorable conditions for the more far-reaching consequences in the future, taken by mentioned theoreticians into account.
 

 
 



[1] AHDR (Arctic Human Development Report) 2004, Akureyri: Stefansson Arctic Institute, str. 17-18, Arctic environment: European perspectives. Why should Europe care?”, Environmental Issue Report no. 38, European Environment Agency & UNEP Regional Office for Europe, Copenhagen 2004, str. 4 oraz Current research on peace and violence – Arctic Environmental Cooperation, [ed.] Oran R. Young, vol. XII, 3/1989, Tampere Peace Research Institute, str. 2 oraz CIA World Factbook, https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/xq.html.

[2] Oficjalny wykaz stałych członków Rady Arktycznej na stronie organizacji: http://­arctic­council.­org/section/member_states.

[3] K. Łomniewski, J. Zaleski, L. Żmudziński, Morze Arktyczne, Warszawa 1979, s. 5.

[4] Amundsen zorganizował pierwszą lotniczą wyprawę z Spitsbergenu na biegun północny (dwa samoloty)
w 1925 roku. Podróżnikom udało się jednak dotrzeć tylko do 87° 50’ N. Pełna relacja
z wyprawy patrz: Roald Amundsen, Lot do bieguna północnego.
(Biała śmierć), Warszawa 1927.

[5] Luigi Amadeo Giuseppe Maria Ferdinando Francesco di Savoir d’Abruzzi.

[6] Po jego śmierci w 1958 r. został skremowany, a jego prochy w marcu 1959 r. zostały umieszczone na biegunie północnym przez amerykański okręt podwodny USS Skate, który dokonał podczas owej misji pierwszego w historii wynurzenia w tym punkcie Ziemi. http://­www.adb.­online.­anu.edu.­au/biogs/­A120549b.htm (23.05.2008).

[7] Warto wspomnieć również o wcześniejszym dziele Giulio Douheta z 1921 r. Panowanie w powietrzu, traktującym o roli lotnictwa w przyszłych konfliktach i znaczeniu bombardowań strategicznych oraz pierwszej pracy Aleksandra P. de Seversky’ego Victory Through Air Power z 1942 r., której treścią była rola lotnictwa w prowadzeniu walki­ podczas II wojny światowej. Poglądy drugiego autora zostaną omówione niżej.

[8] L. Moczulski, dz. cyt., s. 12-14.

[9] C. Jean, dz. cyt., s. 67.

[10] V. Stefansson, The Northward Course of Empire, Harcourt, Brace and Co., New York 1922, s. 168-202; por. O. R. Young, G. Osherenko, The Age of the Arctic: Hot Conflicts and Cold Realities, Cambridge 1989, s. 4.

[11] Poza S. Gorszkowem, którego jednak geopolityka nie zajmowała, wspomnieć można np. koncepcję Władimira Chaczaturowa, podkreślającego pozycję Rosji jako geostrategicznej osi świata, czy też dualistyczne poglądy Aleksandra Dugina na temat potęg morskiej i lądowej. Ciekawe koncepcje pojawiały się również w radzieckiej myśli noszącej znamiona geopolityki (choć oficjalnie odcinającymi się od niej). Na podstawie Z.Lach, J. Skrzyp, Geopolityka i geostrategia, op.cit., str. 55-60. Istotną publikacją ukazującą tło radzieckiego zainteresowania Arktyką, tworzenia propagandy z tym związanej (tzw. „mitu polarnego” lub „mitu północnego”) jest książka Johna McCannona pt. „Red Arctic. Polar exploration and the Myth of the North in the Soviet Union 1932-1939”.

[12] G. T. Renner, Human Geography in the Air Age, New York 1942.

[13] Tamże, s. 5.

[14] Azja Środkowa – przede wszystkim dzisiejsze terytoria Uzbekistanu, Turkmenistanu, Kirigistanu, Kazachstanu i Tadżykistanu. Ibidem, s. 51, 110, 152.

[15] Ibidem, s. 152.

[16] Ibidem, s. 206.

[17] Pojęcie to rozumiane jest tak, jak je przedstawia Zbigniew Brzeziński, z tą jednak różnicą, że nie odnosi się ono w tym przypadku do państw. „Sworzeń” geopolityczny jest to zatem obszar którego znaczenie wynika z ważnego położenia geograficznego i skutków jego potencjalnej niestabilności dla zachowań graczy geostrategicznych. W pewnych przypadkach może stanowić obronną tarczę dla kluczowego państwa lub nawet regionu. (Z. Brzeziński, Wielka Szachownica. Główne cele polityki amerykańskiej, Warszawa 1998, s. 49).

[18] Korzystałem z polskiego tłumaczenia: Alexander P. deSeversky, W Potędze Powietrznej Zwycięstwo, sierpień 1943.

[19] B. Brodie, Strategia w erze broni rakietowej, Warszawa 1963, str. 82-83.

[20] Alexander P. deSeversky, Air Power: Key to Survival, London 1952. (korzystałem z wydania angielskiego, książka ukazała się w Nowym Jorku w 1950 r.).

[21] Tamże, s. 15, 23.

[22] Oba mocarstwa posiadały w swoich siłach powietrznych samoloty typu B-36 o zasięgu 10 000 mil. Tamże s. 40.

[23] Tamże, s. 52, 248.

[24] Tamże, s. 59.

[25] Tamże, s. 191.

[26] Tamże.

[27] Tamże, s. 144.

[28] Tamże, s. 195, 197.

[29] Tamże, s. 259.

[30] Tamże, s. 260.

[31] Tamże.

[32] Tamże, s. 261.

[33] Tamże, s. 268.

[34] C. Jean, Geopolityka, dz. cyt., s. 84.

[35] Tamże, s. 85.

[36] A. Beaufre, Wstęp do strategii. Odstraszanie i strategia, Warszawa 1968, s. 252.

[37] W tym czasie USA instalowały swe pociski średniego zasięgu w Wielkiej Brytanii, Turcji i Włoszech.

[38] Tamże, s. 247-248.

[39] Tamże.

[40] Mutual Assured Destruction – MAD.

[41] L. Moczulski, dz. cyt., s. 35-36.

[42] Tamże, s. 482.

[43] Pomijając względy strategiczne, warto przytoczyć także aspekty ekonomiczne – transport i wielkie złoża surowców naturalnych.
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze

komentarze

stat4u