Andrzej Zapałowski: Syria nie wróci do granic sprzed wojny

azaz_syriaZ dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Rosja grozi Amerykanom i ostrzega przed uderzeniem w siły syryjskie. Jesteśmy w przeddzień kolejnej wojny światowej? Czy to tylko retoryka?

– Tak, uważam, że to na razie tylko retoryka, ale retoryka bardzo niebezpieczna. Po sojuszu Moskwy z Ankarą, który stał się faktem i otwiera się nowy rozdział w relacjach między Rosją i Turcją, sytuacja Stanów Zjednoczonych w Syrii znacznie się skomplikowała. Waszyngton nie może już liczyć na tureckie lotniska, a nieformalny sojusz Rosji, Turcji i Iranu wspierany przez Chiny usiłuje wyprzeć Amerykanów z Bliskiego Wschodu, co z kolei jest bardzo niebezpieczne dla Izraela. Zatem – jak widać – sytuacja w wymiarze geopolitycznym jest bardzo skomplikowana.

Czy nie uważa Pan, że jesteśmy w przededniu otwartej konfrontacji na linii Stany Zjednoczone – Rosja?

– Na szczęście bezpośrednio jest to głównie konfrontacja polityczno-gospodarcza, która jednakowoż nakręca ponowny wyścig zbrojeń. To z kolei stwarza niebezpieczeństwo na skalę międzynarodową, co dobrze znamy z przeszłości.

Komu zależy na podgrzewaniu tej i tak – jak Pan wspomniał – dość napiętej atmosfery?

– To bardzo skomplikowana sprawa związana z jednej strony ze sferami wpływów, a z drugiej jest to gra nastawiona na blokadę gospodarczą konkurentów. Co więcej, jest to gra mocarstw o wyeliminowanie czy też wyparcie dolara jako podstawowej i dominującej waluty w światowym obrocie finansowym, co może mieć wręcz tragiczne skutki dla Stanów Zjednoczonych. W związku z tym Waszyngton ma tu poważny problem, bo swoimi dotychczasowymi działaniami wywołał nie do końca naturalną, ale jednak koalicję mocarstw przeciwko sobie.

Czy zatem można powiedzieć, że na horyzoncie widać wojnę?

– Pośrednią na pewno tak. Prawdopodobnie dojdzie do zdestabilizowania kolejnych regionów. I tego należy się spodziewać. Dla nas bardzo niebezpieczna robi się sytuacja na Ukrainie, gdzie może dojść do próby zamachu stanu środowisk nacjonalistycznych na obecne władze, co jeszcze bardziej pogłębi chaos panujący w tym kraju. Coraz wyraźniejsze są także tendencje separatystyczne na Zakarpaciu, Bukowinie i w ukraińskiej Besarabii. Dodatkowo widać rosnące napięcie w Bośni i Hercegowinie. 

W jakim miejscu jest konflikt w Syrii po roku od rozpoczęcia działań przez Rosję?

– Syria już nie wróci do granic sprzed wojny. Na to nie ma szans. Rosja nie odda pod wpływy Zachodu obszaru wybrzeża kraju, a Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska będą się starały blokować odzyskanie przez prezydenta Baszara al-Asada wschodu państwa. Wielką niewiadomą są tereny zamieszkałe przez Kurdów, którzy dążą do stworzenia własnego państwa. Rosja faktycznie sparaliżowała działania lotnictwa amerykańskiego w dużej części kraju, a dostawy sprzętu dla wojsk syryjskich dają im przewagę nad rebeliantami. Tak to wygląda. Jak należy odczytywać słowa rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, który potwierdził, że Rosja rozpatruje możliwość dostarczenia Turcji systemów obrony przeciwrakietowej.

Czy Turcja odwraca się od NATO?

– Podejrzewam, że rosyjski wywiad pomógł Recepowi Erdoganowi w porę uporać się z zamachowcami, i właśnie ten moment był przełomowy w odnowieniu współpracy Turcji z Rosją. Konsekwencją tych działań jest polityka Ankary nastawiona na dywersyfikację współpracy międzynarodowej, która polega na tym, aby zbytnio nie uzależniać się od Waszyngtonu. Proszę pamiętać, że pewne systemy kierowania inteligentnej broni pomimo sprzedaży przez jakiś kraj są nadal pod częściową kontrolą sprzedającego. Turcja zaczęła grać o swoje interesy bardziej niż o interesy decydentów w NATO. 

Jak to się ma do decyzji prezydenta Erdogana o odwołaniu ok. 150 wojskowych tego kraju oddelegowanych do służby w siedzibie NATO i centrach dowodzenia państw sojuszu w Europie oraz Stanach Zjednoczonych i czemu służą te czystki?

– Prezydent Erdogan wymienia ludzi na ważnych stanowiskach, bo prawdopodobnie podejrzewa, że mogą być przewerbowani albo też być pod wpływami jego rywala Fetullaha Gullena, który przebywa w Stanach Zjednoczonych. Prawdopodobnie w ten sposób Erdogan zabezpiecza się także przed kolejnym przewrotem wojskowym poprzez eliminację wyższych wojskowych, których lojalności nie jest pewien. Turcja może robić taktyczne zwroty w polityce, ale absolutna zmiana strategii tego kraju wepchałaby to państwo we wpływy Rosji, a nie o to w tym wszystkim chodzi.

Po ostrych słowach prezydenta Francji Françoisa Hollande’a w sprawie bombardowania Aleppo przez Rosję Putin odwołuje wizytę we Francji. Mamy zgrzyt w relacjach obu państw?

– Francja jeszcze w 2013 r. miała po ataku chemicznym na cywilów w Syrii dokonać razem ze Stanami Zjednoczonymi uderzenia na ten kraj, co uniemożliwiła Rosja. Teraz obu stronom zdarza się bombardować cywilów, ale strony konfliktu nagłaśniają u siebie tylko takie przypadki, które dokonał przeciwnik. 

Działania Moskwy obnaża przyjęty przez komisję spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego raport autorstwa Anny Fotygi w sprawie działań Rosji. Demaskuje on rosyjską propagandę i stawia ją na równi z dżihadystyczną. Również najnowszy raport (CSIS) mówi o rozgrywaniu przez Rosję pięciu krajów Europy Środkowej i Wschodniej: Bułgarii, Węgier, Łotwy, Serbii i Słowacji. Wygląda na to, że Rosja z propagandy uczyniła potężną broń…

– Wszystkie kraje w Europie stosują tę broń propagandową, z tym że Rosja podeszła do tego bardziej profesjonalnie poprzez budowę sieci wielojęzycznych kanałów. W dobie internetu, gdzie wiadomo, że druga strona prowadzi wojnę informacyjną, wielu obywateli chce przeczytać, co pisze druga strona. Z kolei większość społeczeństwa Rosji poprzez poczucie, że Zachód dokonał agresji na ich sferę wpływów, czyli Ukrainę, bardziej wierzy własnej propagandzie, co jeszcze bardziej nakręca ten mechanizm. Rosjanie żądają od Amerykanów wycofania swojej armii z Europy Środkowo-Wschodniej.

Czy spełnienie tych żądań jest realne i czemu ma służyć?

– To żądanie jest nierealne. Tak naprawdę Rosji nie chodzi o wycofanie się Stanów Zjednoczonych z obszaru tzw. nowych państw członków Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale o wycofanie się z Niemiec. Waszyngton ma świadomość, że surowce Rosji w połączeniu z technologią Niemiec to śmiertelne niebezpieczeństwo dla jego pozycji gospodarczej nie tylko w Europie, ale także na świecie.

Czy nie przydałoby się kategoryczne stwierdzenie administracji amerykańskiej w kierunku Moskwy, że jeśli nie przystopuje w swoich działaniach wobec państw Europy ŚrodkowoWwschodniej, to spotka się to ze stanowczą reakcją? 

– Stany Zjednoczone bez wsparcia rządów i narodów Europy Środkowej mają ograniczone pole działania. Te z kolei pełzająco idą śladami Turcji. I tak na Węgrzech czy w Bułgarii to Rosja ma budować elektrownie atomowe. Chęć normalizacji współpracy z Moskwą widać także w Bratysławie czy Pradze, a w Mołdawii wydaje się, że w społeczeństwie też wygrała opcja prorosyjska. Z kolei na Krymie przebywa właśnie delegacja regionów z Włoch. Tak więc pole oddziaływania jest – nazwijmy to – ograniczone.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/swiat/168403,syria-nie-wroci-do-granic-sprzed-wojny.html

 

 

 

Komentarze

komentarze

stat4u