Andrzej Zapałowski: Pułapka Donbasu

800px-Battalion__Donbas__in_Donetsk_region_04dr hab. Andrzej Zapałowski

Obserwując wypowiedzi wielu polskich polityków w kwestii sytuacji w Donbasie, odnoszę wrażenie, że już od dłuższego okresu czasu mijają się one z istniejącą tam rzeczywistością. Powstałe w 2014 roku quasi państwa (Ługańska i Doniecka Republika Ludowa) już czwarty rok utrwalają swoją (rosyjską) administrację, siły zbrojne, gospodarkę a przede wszystkim swoją odrębność od Ukrainy. Pytanie tylko, kto wygrywa na tej grze na czas? Moim zdaniem większość argumentów przemawia za Rosją. Główne determinanty utrzymania obecnej sytuacji dla Rosji w Donbasie:

  1. Powstanie ośrodków quasi państwowych, które w długiej perspektywie będą alternatywą dla wschodnich regionów Ukrainy będących obecnie pod kontrolą Kijowa;
  2. Utrzymywanie ciągłego napięcia na linii podziałów w Donbasie, co będzie powodowało utrzymywanie dużej osobowo armii ukraińskiej, która będzie „przejadała” i tak nieduże w stosunku do potrzeb nakłady na obronność Ukrainy. W kilkuletniej perspektywie wywoła to w niej istotne negatywne procesy, powodujące znaczne obniżenie jej wartości;
  3. Przedłużający się konflikt w Donbasie będzie pogłębiał zobojętnienie społeczności ukraińskiej w odniesieniu do powtórnej integracji Donbasu z Ukrainą, co spowoduje osłabienie braku zainteresowania tym tematem społeczności międzynarodowej i większości ludności Ukrainy;
  4. Konflikt na wschodzie Ukrainy (zwłaszcza jego przedłużanie) będzie powodował z czasem coraz większe rozdźwięki pomiędzy państwami UE dążącymi ze względów gospodarczych do normalizacji stosunków z Rosją, kosztem interesów Kijowa, a USA traktujący ten „wysunięty przyczółek” swoich wpływów w tej części Europy jako element gry geostrategicznej;
  5. Polska jako sojusznik USA będzie musiała tolerować rosnące wpływy nacjonalistów ukraińskich na Ukrainie, kosztem własnych interesów politycznych, gospodarczych i wizerunkowych, co będzie wywoływało coraz większe napięcia w polskim społeczeństwie; 
  6. Pogłębiająca się z czasem różnica podejścia do konfliktu w Donbasie pomiędzy Polską a Unią Europejską oraz pozostałymi państwami Grupy Wyszehradzkiej spowoduje osłabienie pozycji Warszawy, a co za tym idzie stanie się ona „zakładnikiem” interesów USA w tej części świata, co może spowodować przyjęcie przez Warszawę roli politycznej, wojskowej i gospodarczej „strefy zgniotu”;
  7. Biorąc pod uwagę dalekosiężne wspólne interesy Rosji i Niemiec, zwłaszcza w kwestiach politycznych, gospodarczych i bezpieczeństwa międzynarodowego spozycjonowanie w Europie roli Polski do regionalnego destabilizatora może spowodować obstrukcję gospodarczą i polityczną Warszawy. Na takim scenariuszu szczególnie zależy Moskwie;
  8. Poprzez utrzymywanie napięcia w Donbasie na dalszy plan schodzi kwestia statusu międzynarodowego Półwyspu Krymskiego. Dla większości państw świata de facto przyjęto, iż jest to część Rosji i tylko szuka się pretekstu do formalnego usankcjonowania tego stanu rzeczy. Wydaje się, iż najlepszym scenariuszem byłoby wystąpienie bankructwa Ukrainy lub powszechna destabilizacja obejmująca większość jej terytorium;
  9. Dla Rosji siłowe zajmowanie całej Ukrainy jest wysoce nieekonomiczne i katastrofalne politycznie oraz wizerunkowo. Rosji obecnie nie stać de facto na przejecie na utrzymanie ponad 40 mln ludzi i upadłego przemysłu.  Jedynie rentowne zakłady przemysłowe znajdują się w rękach oligarchów. Dlatego wydaje się, iż celem Moskwy jest faktyczna defragmentacja tego państwa;
  10. Dotychczasowa polityka Warszawy w odniesieniu do konfliktu w Donbasie bardziej wpisuje się w realizację celów Moskwy niż własnych interesów w Europie Wschodniej.

Powyżej wymieniono tyko niektóre elementy warunkujące politykę Moskwy w stosunku do konfliktu w Donbasie. W Polsce brak jest należytej, pozbawionej uprzedzeń i realistycznej politycznie oraz gospodarczo dyskusji na temat taktycznych i strategicznych działań w stosunku do konfliktu na wschodzie Ukrainy, które by odzwierciedlały istotne interesy Polski na wschodzie. Tym interesem na pewno nie jest egzystencjalny konflikt z Rosją o cele polityczne i gospodarcze innych stolic świata.

 

Komentarze

komentarze

stat4u