Andrzej Piskozub: Rzeczpospolita Obojga Narodów polską unijną przeszłością

Rzeczpospolita_Obojga_Narodowprof. dr hab. Andrzej Piskozub
 
Rzeczpospolita Obojga Narodów – państwo wymazane u schyłku XVIII wieku z mapy Europy przez sąsiadów, którzy podzielili między siebie terytorium Rzeczypospolitej – jest tym obszarem, który dla jego mieszkańców był ich historyczną ojczyzną. Nie było to państwo jednego narodu, który mógłby rościć sobie prawo do tego, że tylko on jest wyłącznym jego spadkobiercą i dziedzicem. Wbrew swojej nazwie, nie było to państwo dwóch tylko narodów, gdyż w XVI wieku, kiedy powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, termin “naród” miał zupełnie inne znaczenie niż w epoce państw narodowych XIX i XX wieku, kiedy naród oznaczał odrębną grupę etniczną. W czasach przedrozbiorowych “naród” oznaczał “mieszkańców państwa” a zatem Rzeczpospolita Obojga Narodów znaczyła tyle co Rzeczpospolita Obojga Państw – Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego – połączonych w Unii Lubelskiej 1569 roku w jeden organizm państwowy.
 
Rzeczpospolita Obojga Narodów była ojczyzną nie tylko Polaków i Litwinów, ale także dzisiejszych Ukraińców (od Unii Lubelskiej w Królestwie Polskim), Białorusinów (w Wielkim Księstwie Litewskim). W XX wieku narody te podzieliły między siebie terytorium Rzeczpospolitej Obojga Narodów, tworząc z niej państwa narodowe: Polskę, Ukrainę, Białoruś i Litwę. Każde z tych państw jest współdziedzicem Rzeczpospolitej Obojga Narodów, której tradycje historyczne są ich wspólną własnością. Dla każdego z nich w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów znajdowała się jego ziemia macierzysta, jego kolebka etniczna. Obok nich na terytorium Rzeczpospolitej Obojga Narodów osiadły grupy etniczne, które ze swych poprzednich siedzib przenosiły się tutaj w późnym średniowieczu; z nich najliczniejszymi byli Żydzi, rozproszeni po wszystkich regionach Rzeczyhpospolitej oraz Niemcy, skupieni głównie w obu nadbałtyckich państwach zakonnych powstałych tam w XIII wieku.
           
Mieszkańcom wieloetnicznej Rzeczpospolitej Obojga Narodów nieznany był podział na “narodowości panujące “ oraz “mniejszości narodowe”: podział taki zaistniał dopiero w państwach narodowych, powstałych tutaj w XX wieku. W tej dawnej Rzeczypospolitej doszukiwanie się czyjegoś pochodzenia etnicznego miało znaczenie wyłącznie genealogiczne – nic poza tym. Kto był poddanym króla polskiego, był Polakiem (w znaczeniu przynależności państwowej), etnicznie będąc zarazem na przykład Rusinem czy Niemcem. Stąd sławne określenie: gente Ruthenus, natione Polonus – “z rodu Rusin, z narodu Polak”. Takim z rodu Rusinem był dla przykładu kniaź Jarema Wiśniowiecki, tłumiący w imieniu Rzeczypospolitej powstanie na Ukrainie, wzniecone przez szlachcica Bohdana Chmielnickiego, innego z rodu Rusina; zaś Michał Korybut, syn tegoż Jaremy, został elekcyjnym królem Polski, wybranym przez szlachtę, rozczarowaną do szwedzkich Wazów i pragnących tronu dla kogoś ze swoich, dla “Piasta”. Dopiero w XIX wieku nacjonaliści wszczęli spór o to, czy Mikołaj Kopernik był Niemcem, czy Polakiem. Za jego życia sprawa była oczywista: jako urodzony w Królestwie Polskim, był poddanym króla polskiego, a więc Polakiem (w znaczeniu przynależności państwowej) a zarazem z rodu Niemcem, w prywatnej korespondencji posługującym się językiem niemieckim; podobnie jak urodzony w XVIII wieku w Gdańsku, malarz Mikołaj Chodowiecki, mimo polsko brzmiącego nazwiska, etniczny Niemiec, z dumą piszący po niemiecku w liście do przyjaciela: “Wiedz Pan, iżem Polak” – jako poddany króla polskiego.
           
Owi etniczni Niemcy z Prus Królewskich stanowili wyjątek wśród mieszkańców Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Do Wielkiego Księstwa Litewskiego wiara rzymsko-katolicka a wraz z nią kultura zachodnia dotarły poprzez Królestwo Polskie. Następstwem tego była postępująca polonizacja tamtejszej magnaterii i szlachty. Radziwiłłowie, Sapiehowie i tylu innych mieli niepolskie korzenie rodowe, ale na codzień posługiwali się mową polską, zatem lingwistycznie stawali się Polakami. Szymon Askenazy, polski historyk pochodzenia żydowskiego dowodził, że rodzina Kościuszków była bardziej białoruską, niż polską, ale dla roli Tadeusza Kościuszki w dziejach Rzeczpospolitej Obojga Narodów nie czyniło to żadnej różnicy. Obaj najwięksi poeci polskiego romantyzmu – Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki – mieli matki pochodzenia żydowskiego. Mickiewicz zaczyna swój największy poemat od słów: Litwo, ojczyzno moja, nie dlatego iżby był etnicznym Litwinem, ale że urodził się w Wielkim Księstwie Litewskim (co prawda, w jego białoruskiej części, w okolicach Nowogródka). Polonizowała się niemiecka szlachta Inflant, upamiętniona w dziejach nazwiskami Denhofów, Manteuflów, Platerów, Rejtanów, Tyzenhauzów, Weyssenhofów i innych[1]. Ludność, zróżnicowana swym etnicznym i kulturowym pochodzeniem, w tyglu Rzeczpospolitej Obojga Narodów, poprzez wspólną historię, małżeństwa mieszane, migracje międzydzielnicowe, stapiała się coraz bardziej w społeczeństwo, uznające ową Rzeczpospolitą za swoją wspólną ojczyznę.
             
W literaturze obszar, na jakim rozpostarła się Rzeczpospolita Obojga Narodów, nazywany jest Europą Środkowo-Wschodnią (P. Eberhardt), młodszą Europą (J. Kłoczowski), Międzymorzem bałtycko-czarnomorskim (L. Moczulski). Ta ostatnia nazwa jest w odniesieniu do Rzeczypospolitej Obojga Narodów najwłaściwszą, gdyż zasięg zarówno Europy Środkowo-Wschodniej, jak i Młodszej Europy wykracza daleko poza pomost bałtycko-czarnomorski.
           
 Przyjrzyjmy się procesom dziejowym, w których międzymorze bałtycko-czarnomorskie, zostało najpierw ogarnięte przez cywilizację europejską a następnie politycznie zjednoczone pod rządami dynastii jagiellońskiej, przekształciło się w Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Sprawcami zasadniczych przemian na tym obszarze były wydarzenia historyczne, jakie w otoczeniu międzymorza bałtycko-czarnomorskiego następowały kolejno w IX a następnie w XIII wieku, a które na obszarze tego międzymorza owocowały doniosłymi zmianami najpierw w X a następnie w XIV wieku.
           
Kluczowym wydarzeniem zewnętrznym stała się – po 324 latach od upadku Cesarstwa Zachodnio-Rzymskiego – odbudowa przez Karola Wielkiego w roku 800 tej instytucji na zachodzie Europy, wówczas nazwanej Świętym Imperium Rzymskim, dla podkreślenia różnicy między nim a jego antycznym, pogańskim poprzednikiem. W podręcznikach szkolnych Unii Europejskiej ważne miejsce zajmuje mapa, porównująca granice tego cesarstwa z obszarem Małej Europy – sześciu państw, które w 1957 roku podpisały Traktat Rzymski, rozpoczynający proces integracji Europy (łączny ich obszar wynosił 1 175 tys.km kw.). Nie był to dokładnie ten sam obszar co cesarstwa Karolingów, różniły się one w szczegółach, ale rdzeń obydwu był ten sam: terytorium pomiędzy ujściami Renu i Padu oraz Łaby i Rodanu. Wschodnia granica cesarstwa Karola Wielkiego też tylko w szczegółach różniła się od przebiegu “żelaznej kurtyny”, jaka po drugiej wojnie światowej podzieliła Europę.
           
Na wschód od tej granicy, na obszarze dzisiejszych Węgier, powstało w VI w. groźne państwo Awarów. Byli to stepowi koczownicy, tak jak ich poprzednicy Hunowie, należący do grupy ludów tureckich, którzy śladami Hunów przybyli nad Dunaj z głębi Eurazji. Przez ponad dwa wieki zagrażali swemu otoczeniu, przede wszystkim gnębionym przez nich Słowianom. Jeszcze przed cesarską koronacją Karola Wielkiego, jego syn Pippin rozbił państwo Awarów, które w następstwie poszło w rozsypkę. Teraz okazało się, że za całą ścianą wschodnią cesarstwa Karolingów, od Bałtyku po Adriatyk, sąsiadami tego cesarstwa są Słowianie (Węgrzy weszli pomiędzy nich dopiero w 896 roku, w stulecie wyprawy Pippina na Awarów). Chrześcijanami byli wtedy tylko ci z nich, którzy osiedlili się na południe od Dunaju, wśród chrześcijańskiej już od IV wieku ludności Imperium Romanum – Słoweńcy i Chorwaci wśród społeczności wyznania rzymsko-katolickiego, Serbowie i pozostali Słowianie bałkańscy wśród społeczności wyznania grecko-prawosławnego – i odpowiednio do tego – nowi przybysze przyjęli chrześcijaństwo bądź z Rzymu, bądź z Konstantynopola.
           
W czasach Karola Wielkiego reszta Słowiańszczyzny, rozsiedlona na północ od Dunaju, była jeszcze w całości pogańską. Przykład Świętego Cesarstwa Rzymskiego wywołał w niej dążenia do tworzenia własnych państw, ze swoim Karolem jako władcą – w Czechach kralem, w Polsce królem, na Rusi korolem. Ale warunkiem legitymizacji takiego państwa, uznania go przez chrześcijańską Europę, było przyjęcia również przez nie chrześcijaństwa. W IX wieku, drogę taką wybrało jedynie Państwo Wielkomorawskie. Istniało ono w latach 822-907 a jego trzonem były ziemie Czech, Moraw i Słowacji. Oddalone w przybliżeniu tyle samo od Konstantynopola co od Rzymu, z obu tych ośrodków czerpało wpływy chrześcijańskie; w rywalizacji między nimi zwyciężył ostatecznie Rzym. Państwo to upadło pod ciosami Węgrów, po ich wdarciu się do kotliny naddunajskiej, ale chrystianizacja tutejszych Słowian utrzymała się. Największy zasięg terytorialny Państwo Wielkomorawskie osiągnęło za Świętopełka (871-894), kiedy objęło również ziemię Wiślan – późniejszą Małopolskę; był to jedyny fragment późniejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, do którego już w IX wieku dotarły wpływy chrześcijaństwa. Właściwa chrystianizacja Słowian, osiadłych na północ od Karpat, dokonała się dopiero w drugiej połowie X wieku.
           
Cesarstwo Karolingów istniało krótko, rozpadło się na trzy części już w 843 roku, ale idea Świętego Cesarstwa Rzymskiego przetrwała i odrodziła się na ziemiach niemieckich w 962 roku, kiedy pierwszym jego cesarzem został Otton I. Wydarzenie to wpłynęło na pośpieszną chrystianizację państwa Mieszka I, który od razu pojął, że dla zachowania dobrego sąsiedztwa z Cesarstwem, dalsze podtrzymywanie pogaństwa jest niemożliwe i że nową religią musi być chrześcijaństwo rzymsko-katolickie, to samo co w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Zestawienie dat świadczy wymownie o pośpiechu polskiego władcy: w trzy lata po powstaniu tego odrodzonego Cesarstwa, żeni się Mieszko z Dobrawą, chrześcijańską księżniczką czeską, a rok później, w 966 roku sam chrzci się w obrządku rzymsko-katolickim i data ta uznana zostaje za chrystianizację jego państwa i początek jego dziejów w rodzinie rzymsko-katolickich państw Europy.
           
Dwadzieścia dwa lata po chrzcie Mieszka I, nastąpiła chrystianizacja Rusi. Nie można tego uważać za opóźnienie w porównaniu z Polską. Państwo Mieszka I dopiero przyjmując chrześcijaństwo, ujawniło się światu zewnętrznemu, wyszło de facto z niebytu. Nie znana jest o nim żadna data historyczna sprzed 965 roku. Nie wiadomo nawet, kiedy Mieszko I objął władzę. O Rusi natomiast było wiadomo wiele już przez stulecie poprzedzające chrzest Mieszka I, odkąd rządy nad nią objęli, poproszeni o to, normańscy Waregowie. Byli oni poganami, ale utrzymywali kontakty ze światem zewnętrznym, przede wszystkim z Bizancjum. Stamtąd właśnie w 988 roku przyjęli chrześcijaństwo w obrządku wschodnim. W ten sposób w X wieku dwa wielkie obszary międzymorza bałtycko-czarnomorskiego zróżnicowały się cywilizacyjnie, gdyż wraz z wyznaniem rzymsko-katolickim ogarnęła Polskę cywilizacja zachodnia, a wraz z prawosławiem ogarnęła Ruś cywilizacja bizantyjska.
           
Poza chrześcijaństwem pozostał wówczas trzeci obszar międzymorza bałtycko- czarnomorskiego, zamieszkały przez plemiona Bałtów, obejmujący trzy dzielnice nadmorskie, pomiędzy Zatoką Gdańską i Zatoką Ryską. Były nimi postępując od zachodu: Prusy, których obszar rdzeniowy znajdował się w zlewisku Zalewu Wiślanego; Litwa w środkowej i dolnej części dorzecza Niemna; Inflanty – dzisiejsza Łotwa – w dolnej części dorzecza Dźwiny. Prusy sąsiadowały z Polską, która przez ponad dwa stulecia ponawiała bezskuteczne próby ich chrystianizacji; Litwa i Inflanty sąsiadowały z prawosławną Rusią, ale i z tamtej strony chrześcijaństwo nie czyniło postępów.
           
Odkąd na przełomie X/XI wieku normańska Skandynawia przyjęła chrześcijaństwo w obrządku zachodnim, ostatnia pogańska połać Europy rozciągała się już tylko na południowym i wschodnim obrzeżu Bałtyku. Czas na jej wymuszoną chrystianizację dojrzał dopiero w epoce krucjat, podjętych przez chrześcijaństwo zachodnie. W XII wieku narzuciły one chrześcijaństwo słowiańskim mieszkańcom Pomorza i Meklemburgii; równolegle Szwecja krzewiła chrześcijaństwo u swych fińskich sąsiadów. Obszar pogaństwa europejskiego skurczył się do samych tylko ziem Bałtów i w XIII wieku, przeciwko nim właśnie, skierowały się zbrojne wyprawy misyjne, podjęte przez niemieckie zakony rycerskie ukształtowane w epoce krucjat. Stworzyły one zupełnie nową sytuację polityczną na nadbałtyckich krańcach Międzymorza bałtycko-czarnomorskiego.
           
Pierwsze uderzenie poszło na Inflanty. Podbój ich przeprowadził utworzony w 1202 roku Inflancki Zakon Rycerzy Chrystusa (Fratres Militiae Christi de Livonia), zwany Kawalerami Mieczowymi. Cztery lata wcześniej, w 1198 roku w Palestynie, powstał Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, zwany Krzyżakami. Ich to w 1226 roku wezwał książę Konrad Mazowiecki do chrystianizacji Prusów, oferując im ziemię chełmińską jako bazę wypadową do tej akcji. Krzyżacy przybyli tam w 1230 roku i do 1273 roku podbili całe Prusy. W rezultacie w XIII wieku powstały nad Bałtykiem dwa państwa zakonne, z obu stron napierające na położoną między nimi Litwę. Ta ostatnia placówka pogaństwa europejskiego twardo broniła swej niezależności, zadając Kawalerom Mieczowym w 1236 roku dotkliwą klęskę w bitwie pod Szawlami, w następstwie której w roku następnym oba te państwa zakonne połączyły się, dla skoordynowania walki z Litwą. Przede wszystkim interesowała je Żmudź, czyli nadmorska dzielnica Litwy, stwarzająca lądowe połączenie między obu państwami zakonnymi. Późno, bo u schyłku XIV wieku udało się im wyrwać ją Litwie, ale już wkrótce po klęsce grunwaldzkiej Litwa ostatecznie Żmudź odzyskała.
             
Błędem często spotykanym jest traktowanie tych zakonnych podbojów jako niemieckiego Drang nach Osten. Przed traktowaniem wojen z Zakonem jako konfliktu polsko-niemieckiego przestrzega tymi słowami Szymon Askenazy: Była potem jedna, najwyłączniejsza, na śmierć i życie walka z Zakonem. To znaczy atoli, nie tyle walka z niemczyzną jako taką, ile z jedną potężną instytucją, która jakkolwiek zrodzona u źródeł rzymsko-germańskiego imperium, przedstawiała się przede wszystkim jako zamknięte przedsiębiorstwo kosmopolityczne, jako rodzaj zbrojnych jezuitów we wschodnio-europejskim Paragwaju, która zarówno wydawała na rzeź słowiańskie wsie, jak i niemiecki Gdańsk, zarówno ciemiężyła i wysysała podbitych osadników niemieckich, jak tępionych tuziemców słowiańskich, i która też, podcięta polsko-litewskim orężem, została ostatecznie złamana i zwalona przy dzielnej pomocy samychże duszonych przez nią Niemców, oddających się pod opiekę polsko-litewskiego państwa.[2]
           
Terminowi “Drang nach Osten” (po polsku: “Napór na Wschód”), antyniemiecka propaganda XIX/XX wieku świadomie nadała złowrogą interpretację. W późnym średniowieczu oznaczało ono pokojową migrację ku wschodowi Europy, w poszukiwaniu lepszych warunków życia, niemieckich osadników z Cesarstwa. Przybywali oni na zaproszenie lokalnych władców, zasiedlając tereny opustoszałe, a tam gdzie osiedlali się wśród ludności miejscowej, wpływali na jej awans cywilizacyjny (przykładem liczne słowa niemieckie, adaptowane wówczas do języka polskiego: Burgmeister – burmistrz, Vogt – wójt; Werkstatt – warsztat; Schlösser – ślusarz; Pflug – pług; itp.). W tym samym czasie, idący od Mołdawii pokojowy “Napór na Zachód” ogarniał bezludne wtedy Karpaty, a pokojowy “Napór na Północ” mazowieckich rolników do opustoszałej Galindii, uczynił z niej polskojęzyczne Mazury.
           
Cytat Askenazego zapowiada już wydarzenia późniejsze, kiedy oba te państwa zakonne zostały rozwiązane a ich terytoria po części bezpośrednio, po części jako lenna, weszły w skład Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Podbój Bałtów był jednym z tych wydarzeń XIII wieku, które miały w stuleciu następnym zasadniczo zmienić sytuację polityczną całego międzymorza bałtycko-czarnomorskiego. Drugim był mongolski najazd na Europę, tragiczny w jego długotrwałych skutkach dla Rusi. Ruś, wcześniej niż Polska, bo od 1054 roku, podzielona na liczne księstwa dzielnicowe, w następstwie jej uzależnienia od chanatu Złotej Ordy, nie miała już nigdy powrócić do dawnej jedności etnicznej i cywilizacyjnej, obejmującej całość Słowiańszczyzny Wschodniej.
           
Dla Polski schyłek XIII wieku przyniósł zasadniczą zmianę. 26 czerwca 1295 roku ostatni książę wielkopolski, Przemysł II, koronowany został w Gnieźnie na króla Polski. Powstało wtedy Królestwo Polskie, jako instytucja trwała, istniejąca dokładnie pięć wieków, aż do ostatniego rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1795 roku. Przed podziałem dzielnicowym 1138 roku instytucja królestwa pojawiła się w Polsce dwukrotnie w XI wieku, jako wydarzenie krótkotrwałe i nieudane. Pierwszy raz w 1024 roku, kiedy Bolesław Chrobry z własnej inicjatywy (co było pogwałceniem ówczesnego europejskiego prawa międzynarodowego), na rok przed śmiercią koronował się królem. Jego syn i następca, Mieszko II, został zmuszony do zrzeczenia się tego tytułu i odesłania insygniów królewskich do Cesarstwa. Drugi raz w 1076 roku, kiedy Bolesław Śmiały (tym razem legalnie), otrzymał godność królewską od papieża Grzegorza VII, ale ją utracił, kiedy dwa lata później zamordował biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa. Królestwo Polskie było zatem w XI wieku takim samym przelotnym epizodem, jak w połowie XIII wieku koronacja Mendoga na króla Litwy, albo księcia halickiego Daniela na króla Rusi.
           
Trwałe ustanowienie Królestwa Polskiego otworzyło jedyną możliwą drogę do wyprowadzenia Polski ze stanu rozbicia dzielnicowego. Tak jak książę Bolesław Chrobry w ostatniej dekadzie X wieku stworzył Księstwo Polskie, tak w 1295 roku król Przemysł stworzył Królestwo Polskie. W obu przypadkach inicjatywa wyszła z dzielnicy wielkopolskiej, z Gniezna; i w obu przypadkach centrum polityczne Polski szybko przesunęło się do dzielnicy małopolskiej, do Krakowa. W Księstwie Polskim nastąpiło to za Bolesława Chrobrego, w Królestwie Polskim wraz z krakowską koronacją Władysława Łokietka w 1320 roku. Aż do rozbiorów Rzeczypospolitej dzieliło się Królestwo Polskie administracyjnie tylko na te dwie prowincje: Wielkopolskę oraz Małopolskę; do Wielkopolski dołączono Prusy Królewskie w 1466 oraz Mazowsze w 1526 roku; do Małopolski Ruś Czerwoną w XIV wieku a pozostałe „województwa ukraińskie” i Podlasie wraz z tworzeniem Rzeczypospolitej Obojga Narodów, w akcie Unii Lubelskiej w 1569 roku.
           
Polska Książęca, Polska Królewska i Rzeczpospolita Obojga Narodów tworzą trzy epoki rozwoju przedrozbiorowej państwowości polskiej. Dzieje jej były równie długie, jak dzieje sąsiadującego z nią od zachodu Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Rówieśnikami byli ojcowie- założyciele obydwu: cesarz Otton I (962-973) i Mieszko I (966-992), podobnie jak ostatni ich władcy: cesarz Franciszek II (1792-1806) i Stanisław August Poniatowski (1764-1795).
           
Epok dziejowych Polski przedrozbiorowej nie wolno wyróżniać – jak to niemal zgodnie czyniono w dawniejszych podręcznikach historii polskiej – według panujących rodów, dzieląc ją na Polskę Piastów, Polskę Jagiellonów i Polskę królów elekcyjnych. Paweł Jasienica tylko dla ostatniej z nich dokonał właściwej zmiany, publikując kolejno Polskę Piastów (1960), Polskę Jagiellonów (1963) oraz trzytomową Rzeczpospolitą Obojga Narodów (1963, 1967, 1972). Zauważmy, że dzieła te powstawały w latach, kiedy propaganda komunistyczna krzewiła nacjonalistyczny mit „powrotu do piastowskich korzeni”, gloryfikując tę najbardziej prymitywną epokę państwowości polskiej, a deprecjonując obie następne, w których państwowość ta dojrzewała, przekształcając się w wieloetniczną i wieloetniczną wspólnotę społeczności zamieszkujących międzymorze bałtycko-czarnomorskie. Najgorzej z nich traktowana była ostatnia, najdojrzalsza, unijna epoka przedrozbiorowej państwowości, której właściwa ocena tłumiona była przez „ludową” cenzurę: kłopoty Jasienicy z wydaniem tej trzytomowej książki trwały blisko dekadę.
           
Proporcje tekstu, poświęcanego każdej z tych trzech epok, mówią same za siebie: im dalej w przeszłość, tym mniej ma się do powiedzenia. Jasienicy Polska Piastów ma stron 386; Polska Jagiellonów stron 446; Rzeczpospolita Obojga Narodów łącznie stron 1490; proporcjonalnie 17%, 19%, 64%. A gdyby Jasienica, zamiast tych dynastycznych kryteriów podziału dziejów Polski, przyjąl kryteria ustrojowe, musiałby odjąć 124 strony z części o Polsce ksiażęcej, dodając je do części o Polsce królewskiej; podobnie 30 ostatnich stron ksiązki o Polsce Jagiellonów, winien konsekwentnie przenieść do dziejów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Tak skorygowane proporcje wynosiły by 11%, 23% i 66%. A przecież najdawniejsza epoka trwała najdłużej, gdyż trzy wieki, podczas gdy środkowa 274 lata a ostatnia 226 lat. Fakt, że ta najkrótsza epoka obejmuje Jasienicy blisko dwie trzecie stron jego narracji o dziejach przedrozbiorowych, ma swoją wymowę.
           
Pierwsze ćwierćwiecze Królestwa Polskiego, jakie upłynęklo pomiędzy koronacjami króla Przemysła i króla Łokietka było na międzymorzu bałtycko-czarnomorskim bogate w doniosłe wydarzenia polityczne. Pomorze Gdańskie, które w następstwie układu w Kępnie (1282), po wygaśnięciu w 1294 roku tamtejszej dynastii książecej stało się prowincją Królestwa Polskiego, zostało w 1308 roku opanowane przez Krzyżaków i wcielone do ich Państwa Zakonnego. Do tego czasu Krzyżacy, z inicjatywy polskiej sprowadzeni w celu chrystianizacji Prus, traktowani byli jako goście i sprzymierzeńcy książąt polskich: to przecież sam Łokietek poprosił ich, aby wkroczyli do Pomorza Gdańskiego i wyparli stamtąd najeźdźców brandenburskich; Krzyżacy zadanie to wykonali, ale zajętego Pomorza Gdańskiego nie oddali Polsce, tylko włączyli je do swego państwa, w którym otrzymało ono nazwę Prus Zachodnich a podbite przez Zakon wcześniej Prusy, teraz zaczęto nazywać Prusami Wschodnimi.
           
Przyjacielskie dotąd stosunki polsko-krzyżackie, stały się wrogimi. Łokietek prowadził w latach 1326-1333 wojnę z Zakonem o odzyskanie Pomorza Gdańskiego. Nie tylko nie przyniosła ona Polsce sukcesu, ale utratę Kujaw i ziemi dobrzyńskiej, które Zakon zajął, obiecując zwrócić je Królestwu Polskiemu dopiero po wyrażeniu przez nie zgody na zatrzymanie przez Krzyżaków Pomorza Gdańskiego. Aby te terytoria odzyskać, syn i następca Łokietka, Kazimierz Wielki przystał na te warunki w ugodzie polsko-krzyżackiej z 1343 roku. Królestwo Polskie okazało się za słabe do odebrania Krzyżakom siłą Pomorza Gdańskiego. Wojująca permanentnie z Państwem Zakonnym Litwa stawała się więc w ciągu XIV wieku naturalnym sojusznikiem Polski.
           
Pięć lat przed krakowską koronacją Łokietka władcą Litwy został Giedymin (1315-1341). Za jego panowania Wielkie Księstwo Litewskie stało się silnym państwem. Po jego śmierci   Kiejstut i Olgierd, synowie Giedymina, podzielili się zadaniami dalszego umacniania państwa. Kiejstutowi przypadła obrona Litwy przed obu Państwami Zakonnymi, a Olgierdowi, powiększająca ogromnie terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego, ekspansja na ziemie Rusi Kijowskiej. Postępowała ona szybko, gdyż księstwa ruskie w dorzeczu Dniepru nie wymagały podboju. Dla nich wejście pod panowanie Litwy oznaczało wyzwolenie spod jarzma Złotej Ordy. Dlatego Olgierd stworzył z Litwy największe państwo Europy, sięgające po najdalsze krańce dorzecza Dniepru. Rywala na tym obszarze znajdował tylko w Królestwie Polskim, które za Kazimierza Wielkiego weszło w posiadanie Rusi Czerwonej w dorzeczach Dniestru,Sanu i Bugu a następnie starało się ubiec Wielkie Księstwo Litewskie w panowaniu nad Podolem i Wołyniem.
           
W taki to sposób wielkie wydarzenia XIII wieku odnoszące się do Międzymorza bałtycko-czarnomorskiego, stały się przyczyną sprawczą rozpoczęcia w XIV wieku integracji politycznej ziem Polski, Litwy i Rusi Kijowskiej. Największemu państwu Europy brakowało już tylko legitymizacji wobec Europy, a tę mogło uzyskać tylko przez przyjęcie chrześcijaństwa w obrządku rzymsko-katolickim. Pośrednictwo w tym Krzyżaków nie wchodziło w grę, gdyż groziło utratą niezawisłości Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pośrednictwo w tym Polski było najlepszym rozwiązaniem, a to wiodło prostą drogą do unii dynastycznej obu państw. 420 lat po chrzcie Polski nastąpiła “powtórka z historii”: wtedy Mieszko poślubił przed chrztem Dobrawę,chrześcijańską księżniczkę czeską, aby uniknąć pośrednictwa niemieckiego, teraz Jagiełło, syn Olgierda, poślubił przed chrztem Jadwigę, królową Polski, aby uniknąć pośrednictwa krzyżackiego.
           
Chrzest Litwy w 1386 roku oznaczał koniec pogaństwa w Europie. Etniczne ziemie Litwy otrzymały administrację kościelną, podporządkowaną archidiecezji gnieźnieńskiej a wraz z rzymskim katolicyzmem poprzez Polskę przeniknęły tu wszystkie osiągnięcia cywilizacji zachodniej. Samorządny ustrój administracji państwowej, przywileje i wolności szlachty polskiej rozszerzone zostały jeszcze za panowania Jagiełły, najpierw na katolickich bojarów Litwy a następnie na prawosławnych bojarów Rusi Kijowskiej. Ani jedni, ani drudzy, wcześniej tego nie posiadali; ich dotychczasowy status społeczny był taki, jak w samodzierżawnej (rządzonej autorytarnie) Rusi Moskiewskiej. Teraz społeczności prawosławne Międzymorza bałtycko- czarnomorskiego, formowane od chrztu Rusi na modłę cywilizacji bizantyjskiej, z pokolenia na pokolenie wrastały w klimat cywilizacji zachodniej. Dawna jedność Słowiańszczyzny Wschodniej skończyła się nieodwołalnie: mieszkańcy Wielkiego Księstwa Moskiewskiego przekształcali się w Rosjan, a mieszkańcy Rusi Kijowskiej w Ukraińców i Białorusinów.
           
Postęp integracji Międzymorza bałtycko-czarnomorskiego od Unii w Krewie 1385 roku do Unii Lubelskiej 1569 roku był nieunikniony. Pozostawało tylko kwestią czasu tempo tej integracji. W XV wieku była to typowa unia dynastyczna: Jagiełło był królem polskim a Witold wielkim księciem litewskim. Podobnie synowie Jagiełły: Władysław Warneńczyk królem polskim (i węgierskim) a Kazimierz Jagiellończyk wielkim księciem litewskim; po rychłej śmierci Warneńczyka połączył on oba te urzędy w długim, 45-letnim panowaniu. Rozdział nastąpił po jego śmierci: Jan Olbracht został królem polskim a Aleksander wielkim księciem litewskim. Gdy po śmierci Jana Olbrachta Aleksander został również królem polskim w 1501 roku, ponowiono w Mielniku akt unii, stwierdzeniem, że Litwa z Polska mają odtąd stanowić na zawsze jedno nierozłączne ciało: oba państwa miały mieć odtąd wspólnego monarchę, będącego równocześnie królem polskim i wielkim księciem litewskim.Tendencje separatystyczne wygasły w Wielkim Księstwie Litewskim podczas pierwszej wojny Litwy z Moskwą (1499-1503), zakończonej utratą na rzecz Moskwy zadnieprzańskich ziem w dorzeczu Desny. Wcześniej Litwa była potrzebna Polsce w wojnach z Krzyżakami, odtąd Polska miała pomagać Litwie w pasmie wojen z caratem moskiewskim. Unia w Mielniku już wtedy, na progu XVI wieku, stworzyła de facto podstawy   funkcjonowania Rzeczypospolitej Obojga Narodów, de iure przyjęte w Unii Lubelskiej 68 lat później. Nie uważano tego formalnego aktu za sprawę naglącą, dopóki trwaniu dynastii jagiellońskiej nic nie zagrażało. Tak zatem, według postanowień z Mielnika, władcą obu państw był brat Aleksandra, Zygmunt Stary (1506-1548) a po nim jego syn, Zygmunt August (1548-1572). Ten ostatni, widząc że umrze bezpotomny i na nim wygaśnie dynastia jagiellońska, doprowadził do zawarcia w 1569 roku Unii Lubelskiej. W tym roku powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, trwająca aż do rozbiorów Rzeczpospolitej u schyłku XVIII wieku.
           
Od unii w Krewie z 1385 roku mapa połączonych terytoriów Polski i Litwy, różniła się od młodszej o dwa wieki mapy Rzeczpospolitej Obojga Narodów, pod jednym tylko ważnym względem. W ciągu obu tych stuleci znikły oba nadbałtyckie państwa zakonne a ich terytoria albo weszły bezpośrednio do Rzeczpospolitej Obojga Narodów, albo pozostawały od niej w zależności lennej. Natomiast u schyłku XIV wieku, krzyżackie Państwo Zakonne, w wyniku zaboru Pomorza Gdańskiego, pozbawiło Polskę dostępu do morza, a w następstwie zaboru Żmudzi, odcięło Litwę od dostępu do Bałtyku. Wielkiemu Księstwu Litewskiemu pozostawał wtedy jedynie dostęp do Morza Czarnego pomiędzy ujściami Dniepru i Dniestru. Z wielkiej wojny z Zakonem (1409-1411) nie odniosło Królestwo Polskie żadnych korzyści terytorialnych, natomiast Wielkie Księstwo Litewskie po kolejnej wojnie z Zakonem (1414-1422) odzyskało Żmudź, przez ponad stulecie stając się znowu “państwem od morza do morza”. Skończyło się to definitywnie w 1525 roku, kiedy Turcja odebrała Litwie jej czarnomorskie wybrzeże, zamieniając je w turecką prowincję Jedisan.
           
Dla Królestwa Polskiego wielkim sukcesem zakończyła się wojna trzynastoletnia z Zakonem (1454-1466). Rozpoczęło ją powstanie przeciwko Krzyżakom niemieckiej szlachty i mieszczaństwa pruskiego. Powstańcy opanowali większość Państwa Zakonnego i oddali się pod opiekę króla polskiego. Wojna zakończyła się powrotem do Polski wszystkich jej utraconych na rzecz Krzyżaków terytoriów, a więc Pomorza Gdańskiego oraz ziem chełmińskiej i michałowskiej a z obszaru właściwych, bałtyjskich Prus, włączeniem do Królestwa województwa malborskiego z Elblągiem, Malborkiem i Sztumem oraz biskupstwa warmińskiego. Wszystkie te obszary otrzymały odtąd nazwę Prus Królewskich. Reszta państwa zakonnego, ze stolicą w Królewcu, stała się lennem Królestwa Polskiego, pod nazwą Prus Krzyżackich. Istniały one niecałe sześćdziesiąt lat, po czym, przyjmując luteranizm, stały się świeckim lennem Królestwa Polskiego.
           
Nową sytuację prawną Prus Wschodnich po ich sekularyzacji uregulował sławetny hołd pruski w 1525 roku. Ostatni krzyżacki wielki mistrz Albrecht, za zgodą króla polskiego, ogłosił się świeckim księciem Prus. Jako lennik Królestwa Polskiego złożył królowi Zygmuntowi hołd lenny na rynku krakowskim. Na mocy traktatu w Krakowie, Albrecht Hohenzollern stał się wtedy dziedzicznym księciem pod zwierzchnictwem Polski, z prawem do zajmowania pierwszego miejsca w senacie. Historiografia anachroniczna, uprawiająca tzw. politykę historyczną, wini króla Zygmunta za krótkowzroczność, w następstwie której dwa i pół wieku później, dynastia Hohenzollernów mogła uczestniczyć w rozbiorach Rzeczypospolitej. (Ten sam poziom rozumowania każe ubolewać nad rolą Jana III Sobieskiego w odsieczy wiedeńskiej 1683 roku, skoro wiek później Habsburgowie także w rozbiorach tych uczestniczyli). Albrecht Hohenzollern był siostrzeńcem Zygmunta Starego (Zofia, siostra króla, została wydana za elektora brandenburskiego) i cała sprawa była niejako umową rodzinną.
           
Państwo polsko-litewskie powiększało się nie na zasadzie podboju ościennych obszarów, ale na zasadzie ich dobrowolnego dołączania się. Ruś Kijowska wolała Litwę od jarzma mongolskiego i w ten sposób Olgierd w tak krótkim czasie dołączył do niej tak olbrzymie terytorium. Niemiecka ludność państwa krzyżackiego zbuntowała się przeciwko jej ciemiężcom i oddała pod opiekę króla polskiego. Na krótko przed powstaniem Rzeczpospolitej Obojga Narodów z własnej inicjatywy dołączył do państwa polsko-litewskiego ostatni region Bałtów – Inflanty. Zaatakowane przez cara Iwana Groźnego postanowiły przyłączyć się do państwa polsko-litewskiego. W 1561 roku przyjęto je pod wspólny zarząd Polski i Litwy, przyznając im wolność wyznania augsburskiego i rozległy samorząd. Zakon Kawalerów Mieczowych rozwiązał się, a jego ostatni wielki mistrz, Godhard Kettler, już jako świecki książę, otrzymał jako lenno Kurlandię; dotrwała ona przy Rzeczypospolitej Obojga Narodów do jej ostatniego rozbioru w 1795 roku.
             
Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów zasługuje na jej uważne studiowanie. Państwo to nie rozszerzało się przez własne podboje, ale przez obce podboje było pomniejszane. W momencie powstania (1569) liczyło 830 tys. km kw.. Na początku XVII wieku, korzystając z rozprzężenia caratu moskiewskiego ( okresu wielkiej smuty ), Rzeczpospolita odzyskała terytoria, na początku XVI w. utracone przez Wielkie Księstwo Litewskie na rzecz Moskwy. Liczyła wtedy 990 tys. km2, będąc o 1/9 rozleglejszą w stosunku do stanu wyjściowego (pokój w Polanowie 1634). W tym jej największym zasięgu terytorialnym była niemal tak duża, jak przed wiekami cesarstwo Karola Wielkiego na Zachodzie Europy. W pół wieku później (pokój Grzymułtowskiego 1686), carat nie tylko wcześniejsze straty terytorialne odzyskał, lecz nadto przejął zadnieprzańską Ukrainę wraz z Kijowem, utraconą przez Rzeczpospolitą w następstwie powstania Chmielnickiego. Łącznie obszar Rzeczpospolitej zmniejszył się wówczas o 257,5 tys. km2. Wojny ze Szwecją zakończyły się utratą większej części Inflant wraz z Rygą (pokój w Oliwie 1660). Obszar Rzeczpospolitej zmalał w ten sposób do 733,5 tys. km2 i stan ten nie uległ już zmianie przez wiek następny, aż do rozbiorów. W stosunku do stanu wyjściowego  był on mniejszy o 96,5 tys. km kw., czyli o 1/9 terytorium posiadanego przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów w 1569 roku.
           
O utraconych ziemiach pamiętano i starano się je odzyskać. Gdzie je zabrano manu militari, tam i zbrojnie o ich odzyskanie walczono. Przykładem wojny z Krzyżakami o odzyskanie Pomorza Gdańskiego dla Królestwa Polskiego i Żmudzi dla Wielkiego Księstwa Litewskiego; albo wojny z Moskwą o odzyskanie jej podbojów na wschodnich krańcach państwa. Wcześniej, w epoce Księstwa Polskiego w podziałach, jeśli jakieś pogranicze utracono przez nieroztropną darowiznę, starano się je odzyskać drogą wykupu. Tak było na pograniczu Małopolski ze Śląskiem. W dobie podziałów dzielnicowych, w 1179 roku, władający Małopolską książę Kazimierz Sprawiedliwy podarował swemu krewniakowi, księciu opolsko-raciborskiemu pograniczne kasztelanie małopolskie, oświęcimską i bytomską; wkrótce ten sam los spotkał kasztelanię zatorską. Dwie z nich odkupili od Śląska Jagiellonowie: Kazimierz Jagiellończyk oświęcimską a Jan Olbracht zatorską. Biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki odkupił część kasztelanii bytomskiej, przekształconą w biskupie księstwo siewierskie, z czasem włączone do Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Odmienna sytuacja zaistniała z momentem powstania Królestwa Polskiego. Odtąd ziemie królestwu temu zabierane, należało odzyskiwać na zasadzie “co nam obca przemoc wzięła / szablą odbierzemy”; o utraconej ziemi Królestwa Polskiego (a następnie Rzeczypospolitej Obojga Narodów) pamiętano a o jej wykupie w takich sytuacjach nie mogło być mowy.
           
Najwcześniejszym tego przykładem stała się kasztelania santocka. W strategicznym miejscu, tam gdzie łączą się ze sobą wody Warty i Noteci, istniał w średniowieczu gród Santok – pograniczna strażnica, strzegąca od zachodu dostępu do Wielkopolski, z racji tej funkcji nazywany “Kluczem Królestwa Polskiego”. Wkrótce po połowie XIII wieku kasztelania santocka znalazła się w granicach Brandenburgii, ale spór o nią trwał długo: jeszcze w końcowych latach panowania Kazimierza Wielkiego (1365), kasztelania ta stała się lennem Królestwa Polskiego. Gdy po jego śmierci stała się ostatecznie częścią Brandenburgii, o utracie jej nigdy nie zapomniano i aż do rozbiorów Rzeczpospolitej, w gronie dziewięciu obieralnych senatorów województwa poznańskiego, zasiadał tytularny kasztelan santocki.
           
Na szeroką skalę praktykę taką stosowano na zadnieprzańskich kresach Rzeczpospolitej, traconych na rzecz Moskwy. Gdy w roku 1667 odpadły w ten sposób od Rzeczpospolitej województwa smoleńskie i czernihowskie, nadal, aż do jej rozbiorów, wybierano dla nich tytularnych posłów, wojewodów i innych urzędników, a nawet tytularnych biskupów smoleńskich. Godności te pełnili nieraz ludzie zasłużeni dla kultury polskiej. I tak u schyłku XVIII wieku tytularnym starostą z województwa czernihowskiego był uczony Tadeusz Czacki a tytularnym biskupem smoleńskim historiograf Adam Naruszewicz. Tak samo pamiętano o innych utraconych pograniczach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Biskup warmiński, poeta Ignacy Krasicki w swej “Monachomachii” pisze o czym to rozprawiają rozgrzani winem biesiadnicy: “Odbieramy Inflanty i państwa multańskie / liczemy owe sumy neapolitańskie”.
           
Państwu o takich zasadach obcą była zaborcza doktryna geopolityki. Pod nazwą tą upowszechniła się ona dopiero w XX wieku w politologii, jako uzasadnianie polityki ekspansji mocarstw na cudze terytoria ( a w stuleciu tym geopolitykę uprawiać na lokalną skalę zaczęły nawet małe państwa, gdyż – jak to barwnie zobrazował jeden z publicystów – “w basenie Morza Karaibskiego każdy Honduras jest mocarstwem”). Ale prawdziwe mocarstwa geopolitykę uprawiały na długo przed tym, zanim pojawiła się jej nazwa. (Tu przypomnijmy że terminy takie jak “kultura” i “cywilizacja” powstały dopiero w połowie XVIII wieku we Francji, chociaż już w starożytności interesowano się zjawiskami tymi nazwami obdarzonymi). Czymże, jeśli nie geopolityką, była słynna wypowiedź Fryderyka II po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej. Odebrał on jej wtedy Prusy Królewskie, powołując się na granice z czasów krzyżackich, ale oprócz nich także wykrojony z Wielkopolski tak zwany Okręg Notecki, który zawsze do Wielkopolski należał. Tylko tamtędy można było Notecią stworzyć drogę wodną między obu stolicami państwa pruskiego, Berlinem i Królewcem, a jedyne brakujące ogniwo tej drogi – Kanał Bydgoski – oddano do użytku już trzy lata po tym zaborze. Na zarzut, że nie miał on żadnych podstaw prawnych do zabierania Rzeczypospolitej tej połaci Wielkopolski, Fryderyk II odpowiedział: Ja zabieram to, co jest mi potrzebne, a sprawą moich ministrów jest uzasadnić, dlaczego musiałem tak postąpić”. W tej cynicznej wypowiedzi zawarta jest cała istota geopolityki.
           
Zaborcze intencje geopolityczne obce były polityce Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dlatego nie włączała się ona w wielkie wojny europejskie, chyba że stawała się w nich przedmiotem obcej agresji. Tego nie rozumiano w ówczesnej Europie, uznając że taka neutralna postawa nie przystoi wielkiemu mocarstwu. Ale “mocarstwowości” nie mierzy się wielkością terytorum państwa,czy też liczbą jego ludności. Największe państwo ówczesnej Europy, nie prowadząc polityki ekspansywnej, nie spełniało wymogów “mocarstwowości” (choć podręczniki polskiej historii mają o tej epoce odmienne zdanie). Dawna unia na Międzymorzu bałtycko-czarnomorskim przypomina pod tym względem obecną Unię Europejską, która również nie jest “imperium”, której także geopolityczny ekspansjonizm jest całkowicie obcy.
           
Antoni Chołoniewski w książce “Duch dziejów Polski” wskazał trzy osiągnięcia, którymi Rzeczpospolita Obojga Narodów przodowała we współczesnej jej Europie.Były nimi: po pierwsze, samorządność; po drugie, wolność osobista; po trzecie, unia. Kształtowały się one kolejno w trzech formacjach ustrojowych epoki przedrozbiorowej: samorządność w podzielonym na dzielnice Księstwie Polskim XII-XIII wieku; wolność osobista w Królestwie Polskim XIV-XV wieku; unia w Rzeczypospolitej Obojga Narodów XVI-XVIII wieku.
           
Szkołą samorządności stały się autonomiczne księstwa, podzielonego dzielnicowo Księstwa Polskiego. Pierwotny podział dzielnicowy, ustanowiony w 1138 roku testamentem Bolesława Krzywoustego, ulegał stopniowo dalszemu rozdrobnieniu. Wielkopolska podzieliła się na dwa księstwa: poznańskie i kaliskie; Małopolska również na dwa: krakowskie i sandomierskie; Mazowsze na trzy: mazowieckie, płockie i rawskie; w centralnej dzielnicy senioralnej powstały aż cztery księstwa – dwa na Kujawach: inowrocławskie i brzesko-kujawskie, dwa dalsze z podziału ziemi łęczyckiej na odrębne księstwa łęczyckie i sieradzkie.
           
Gdy u schyłku XIII wieku powstało Królestwo Polskie, wymienione 11 księstw stanowiło dojrzałe samorządne regiony, które sukcesywnie wchodząc do Królestwa Polskiego, pozostając w tych samych granicach co poprzednio, przekształcały się w samorządne województwa Królestwa Polskiego. Ten sam model samorządnych województw przenoszono na terytoria włączane później do Królestwa Polskiego: z Rusi Czerwonej, inkorporowanej przez Kazimierza Wielkiego w XIV wieku utworzono województwo ruskie, z którego w XV wieku wyodrębniło się województwo bełskie a z sandomierskiego województwo lubelskie; z pokrzyżackich ziem Prus Królewkich w XV trzy dalsze: pomorskie, chełmińskie i malborskie. Po unii w Krewie ten sam model samorządnych województw przejęło Wielkie Księstwo Litewskie. W rezultacie, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów wymieniona liczba województw podwoiła się: powstały tam (w porządku alfabetycznym) województwa: bracławskie, brzesko-litewskie, inflanckie, kijowskie, mińskie, mścisławskie, nowogródzkie, podolskie, podlaskie, połockie, trockie, wileńskie, witebskie, wołyńskie oraz (jako wyjątek w tym modelu) księstwo żmudzkie, zachowane na prawach województwa. Jako województwa tytularne utrzymały się nadto dwa, utracone na rzecz Moskwy: czernichowskie i smoleńskie. Kopalnią wiadomości o tych samorządnych regionach Rzeczypospolitej Obojga Narodów jest znakomita książka Zygmunta Glogera Geografia historyczna ziem dawnej Polski. Wczytując się w nią zrozumiemy, dlaczego dla porozbiorowych pokoleń mieszkańców Rzeczpospolitej Obojga Narodów pojęcie ojczyzny kojarzyło się zawsze tylko z jej terytorium, a przywrócenie granic z 1771 roku (czyli przedrozbiorowych) było programem i hasłem zrywów powstańczych do walki o odbudowanie niepodległości tej ojczyzny.
           
Wolność osobista była osiągnięciem Królestwa Polskiego. Fundamentem jej stał się, wydany przez Władysława Jagiełłę w 1433 roku przywilej krakowski, którego najważniejszą częścią było sławne neminem captivabimus (nisi iure victum), czyli: “nikogo nie uwięzimy (bez wyroku sądowego)”. W późnym średniowieczu podobne gwarancje przyznawano szlachcie angielskiej oraz węgierskiej. W wiekach późniejszych w tamtych krajach rządy absolutne tamte przywileje ograniczały, lub znosiły. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów przywilej ten obowiązywał do końca jej istnienia, w Konstytucji Trzeciego Maja rozszerzony ze szlachty i duchowieństwa także na mieszczaństwo. Czy, gdyby Rzeczpospolita Obojga Narodów przetrwała wiek XIX, zostałby rozciągnięty na włościaństwo, czyli praktycznie na całe społeczeństwo? Możemy się tego domyślać z logiki wcześniejszych wydarzeń. Jeszcze za Jagiełły objął szlachtę litewską i ruską, wcześniej poddaną “samodzierżawiu władców”. We wspólnocie polsko-litewskiej wyrastać począł jednolity, choć wieloetniczny i wielowyznaniowy naród szlachecki, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów niezwykle liczebny, stanowiący 10% mieszkańców państwa (gdzie indziej w Europie udział szlachty osiągał 2%, co najwyżej 3% spoleczeństwa. Dla tego narodu szlacheckiego ów przywilej z 1433 roku był tym samym, czym współcześnie Karta Praw Podstawowych dla obywateli Unii Europejskiej.
           
Unia była w tamtych czasach niepowtarzalnym gdzie indziej w Europie osiągnięciem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Gdzie indziej powtarzały się, z reguły krótkotrwałe, międzypaństwowe unie personalne (takie, jak za Jagiellonów w XV wieku na Międzymorzu bałtycko-czarnomorskim). Natomiast przekształcenie takiej unii personalnej w jedno państwo federalne, będące wczesnym poprzednikiem dzisiejszej Unii Europejskiej, zdarzyło się tylko tutaj, na Międzymorzu bałtycko-czarnomorskim.
           
Rozbiory Rzeczypospolitej zniszczyły to dawne dzieło unijne. Kiedy dobiegły końca, okazało się, że ostatnie ludy Europy, rozsiedlone na wschód od Cesarstwa Niemieckiego a na zachód od eurazjatyckich imperiów carskiego i ottomańskiego, straciły wolność albo na rzecz owych despotyznów, albo na rzecz pruskiego i austriackiego absolutyzmu oświeconego. Najwięcej wśród nich było ludów słowiańskich i z nimi przede wszystkim tę strefę Europy kojarzono. Tak ją widział Johann Gottfried Herder (1744-1803), urodzony w Morągu wielki uczony z naszego regionu. Tworzył on swoje wielkie dzieło “Myśli o filozofii dziejów”, patrząc na rozbiory Rzeczypospolitej Obojga Narodów i w rozdziale “Ludy słowiańskie” jej to mieszkańców przede wszystkim mając na myśli, pisał: “Byli uczynni, gościnni aż do rozrzutności, byli miłośnikami wiejskiej swobody, ale przy tym ulegli i posłuszni, byli wrogami rabunku i grabieży. To wszystko nie uchroniło ich jednak od ucisku – przeciwnie, nawet przyczyniło się doń. Skoro bowiem nigdy nie dążyli do panowania nad światem, nie mieli dziedzicznych władców żądnych wojny i woleli płacić daninę, jeżeli tylko pozwalano im żyć w spokoju w swoim własnym kraju, to wiele narodów dopuściło się wobec nich ciężkich przewinień.”[3]         
           
Wielki filozof historii dawał zarazem tym ludom nadzieję, że ich los się odmieni kiedyś w przyszłości: “Koło wszystko zmieniającego czasu obraca się jednak niepowstrzymanie. Wobec zaś tego, że narody te zamieszkują w swej największej części obszar ziemi, który byłby najpiękniejszy w Europie, gdyby był w całości uprawiony i udostępniony dla handlu, oraz wobec tego, że można się też chyba spodziewać, że ustawodawstwo i polityka w Europie sprzyjać muszą i sprzyjać będą w coraz to wyższym stopniu nie duchowi wojennemu, ale cichej pracy i pokojowym stosunkom handlowym między narodami, więc i wy, ludy obecnie tak głęboko pogrążone w niedoli, a niegdyś pracowite i szczęśliwe, będziecie mogły obudzone z długiego, ciężkiego snu, uwolniwszy się z łańcuchów niewoli, korzystać – jako ze swej własności – z waszych pięknych obszarów i obchodzić tam swe dawne święta spokojnej pracy i prowadzić swą wymianę handlową.”[4]

Na przyszłość taką przyszło owym ludom czekać dwa wieki od ostatniego z rozbiorów Rzeczypospolitej. Przyszłość ta nadeszła z powstaniem Unii Europejskiej i przyjęciem do niej większości krajów naszej części Europy.

 


[1]    Z. Gloger, Geografia historyczna ziem dawnej Polski, Kraków 1903, s. 323.

[2]    S. Askenazy, Wczasy historyczne, Warszawa 1902, s. 22.

[3]    J. G. Herder, Myśli o filozofii dziejów, PIW Warszawa 1962, tom II, s.326

[4]    Tamże, s. 327 i n.

 

Komentarze

komentarze

stat4u