Adam Skwarczyński: Zagadnienia patriotyzmu polskiego

Adam_SkwarczyńskiAdam Skwarczyński

(Przedruk z pisma „Promień” 1910, nr 4-5). Więcej informacji o postaci Adama Skwarczyńskiego – tutaj)

Ze strony reakcyjnych żywiołów słyszy się bezustannie niemal zarzuty braku poczucia narodowego, „antynarodowości” itd., skierowane pod adresem wszelkich objawów myśli postępowej, postępowych, socjalistycznych czy rewolucyjnych partii i poszczególnych osób. Zarzuty te spotykają się z silnymi protestami, odpierane są w polemice tak pismem, jak i słowem, i nagradzane z nawiązką innymi zarzutami, skierowanymi w stronę partii i kierunków „umiarkowanych”. Mimo to jednak wracają z powrotem z dziwną uporczywością i ta gra w ślepą babkę ciągnie się dalej w nieskończoność.

Jest rzeczą ważną wglądnąć bliżej nieco w powody tego nieporozumienia, bo poza względami konkurencji partyjnej, każącej przeciwnika zohydzić jak największą ilością jak najcięższych zarzutów istnieje w tej kwestii podkład głębszy; jest to rzeczą ważną tym bardziej dla tych, którzy będąc z przekonania postępowcami czy socjalistami, podkreślają ze szczególną siłą swój patriotyzm wraz z naczelnym postulatem jego, niepodległością. Wyjaśnić to nam może niejedno zagadnienie ideowe, a zarazem odpowiednio oświetlić stosunek postępowego i nacjonalistycznego poglądu na sprawy narodowe.

Naczelną zasadą nacjonalizmu jest interes narodowy jako najwyższy cel wszelkiego działania, w szczególności zaś polityki. Naród pojęty jako całość jednolita staje się celem sam dla siebie, wszelkie dążenia, tak poszczególnych jednostek, jak też i klas społecznych, podporządkowane być mają interesowi tej całości. Poza narodem i ponad nim nie istnieje dla działania politycznego żadna wyższa idea, poza interesem i korzyścią narodu nie ma wyższego ideału.

Mickiewicz, kiedy roztacza w Księgach narodu polskiego obraz zepsucia narodów, dokonanego przez trójcę monarchów zaborczych, powiada, że dla ostatecznego uwieńczenia swego dzieła, trójca ta „wyrobiła nowego bałwana, najobrzydliwszego ze wszystkich i nazwała tego bałwana Interes”. Ale w rozważaniu naszym nie może nam chodzić o opieranie się na autorytetach, choćby tak wielkich jak Mickiewicz.

Stawianie interesu narodu jako naczelnego ideału działalności jest wynikiem zasadniczej niewiary w życie i w ludzką twórczość: istnieje na świecie pewna suma dóbr, które mają być użyte, chodzi o to, aby dla siebie, dla swego narodu tych dóbr jak najwięcej zdobyć. Co z tego wyniknie dla innych narodów, dla postępu całej ludzkości, to nic nas nie obchodzi — nie może przynajmniej obchodzić narodowego polityka, którego zasadą jest narodowy egoizm. Oto jak przedstawia się schematycznie nacjonalistyczny światopogląd. Nie dopuszcza się tu nawet przypuszczenia, że celem ostatecznym działalności nie jest używanie dóbr, że wszelkie wytworzone dobra są tylko środkiem, są podstawą dalszej twórczości, że celem jest właśnie twórczość jako najpełniejszy wyraz życia, jako zdobywanie coraz to wyższych form kultury, coraz bogatszego zakresu rzeczywistości. A pomieszczenie takiego ideału w obrębie narodu jest niemożliwe, boć przecie każdy uznaje wspólny podkład kultury całej ludzkości, od dziedziny rozwoju ekonomicznego i techniki wytwórczej począwszy, a skończywszy na sztuce i literaturze; trzeba by chyba uwierzyć w mesjaniczne posłannictwo narodu.

Ale wróćmy raz jeszcze do nacjonalistycznej zasady. Co to jest interes narodu jako całości? Wiemy przecie, że nowoczesne narody podzielone są na klasy, których interesy są sprzeczne, i że na odwrót, interesy tych samych klas łączą się niejednokrotnie w różnych narodach: bliższa analiza pojęcia interesu i dobra narodowego musi doprowadzić do rozbicia tego pojęcia i wyprowadza na widownię czynniki ogólnoludzkiej wartości. Bo jeśli powiemy, że miarą dobra narodu całego jest dobro jego klasy pracującej, to uzasadniać to będziemy tym, że wedle nowoczesnych poglądów na społeczeństwo, na pracy tej klasy opiera się jako na czynniku podstawowym cała kultura narodu i ludzkości, wykroczymy więc z jednej strony poza zakres narodu w myśl zasadniczych solidarnych postulatów klasy pracującej wszystkich krajów w walce z wyzyskiem, a z drugiej strony poza pojęcie interesu, bo już nie o dobra i ich użycie będzie nam chodziło, ale o zasadniczą wartość wyzwolonej i władającej sobą pracy jako głównego czynnika kultury i twórczości.

Te uwagi polemiczne ukazały nam już zarys postępowego poglądu na naród, przeciwstawiającego się nacjonalizmowi. Naród w tym pojęciu nie jest dany jako coś zasadniczo stałego i zamkniętego w sobie, ale sam jest wytworem ustawicznie dokonującej się pracy i twórczości, jest określany wielkością i odrębnością wyników tej zbiorowej pracy. Wobec tego naród i jego dobro nie może być celem ostatecznym działalności, lecz tej działalności, wartości ogólnoludzkiej mającej na oku, wynikiem. Jest więc naród formą, a raczej zbiorowiskiem form, jakie praca zbiorowa wytwarza a zarazem staje się podstawą warunkującą i umożliwiającą dalszą pracę. Wspólny język, literatura i sztuka, wspólne państwo, wspólne związki gospodarcze itd., to są wszystko formy, które umożliwią ludziom jednego plemienia społeczną pracę nad rozwojem, przekształcaniem i stwarzaniem nowych wartości, słowem, będąc wynikiem dotychczasowej twórczości, są zarazem podstawą dalszej.

Dla lepszego zrozumienia i uświadomienia tych zagadnień związanych z pojęciem narodu, zapoznamy się z najbardziej ogólnym zarysem historii poglądów narodowościowych w porozbiorowych dziejach Polski.

Po rozbiorach, wymazujących ostatecznie z karty Europy państwo polskie, stanęła myśl polska w położeniu bez wyjścia. Kultura narodowa, aby posiąść pewną ciągłość i samodzielność, musi posiadać jakąś trwałą i widomą podstawę, do której by każde zdarzenie, każdy nowy nabytek można było odnosić, musi posiadać, słowem, jakiś realny odpowiednik tego abstrakcyjnego słowa „ojczyzna”. Dotychczas podstawą taką było państwo, toteż z chwilą jego upadku zdawało się, że wszystko wisi niejako w powietrzu, bez oparcia, i niebawem musi zaginąć i rozpaść się. Atmosfera tej obawy da się odnaleźć na każdym kroku w tworach nauki i poezji polskiej z tego czasu. Bard polski Czartoryskiego, napisany w roku trzeciego rozbioru, chce ojczyznę i ostatnich jej synów „raz jeszcze” w pieśniach pokazać; Niemcewicz, jeden z najpotężniejszych ówczesnych umysłów, mówił: „Drukujmy, drukujmy co można i czym prędzej, kto wie, jakie klęski czekają naszą Polskę; co raz wyjdzie drukiem, nie zginie i zostanie na przyszłość”.

Cała naukowa działalność ówczesnego pokolenia, ogniskująca się w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Warszawie, miała charakter porządkowania niejako spadku po zmarłej ojczyźnie. Stąd dążności do stworzenia całokształtu dziejów Polski, stąd prace językowe, stąd idee Woronicza stworzenia „narodowego pieśnioksięgu”, który by nawiązywał życie współczesnych z tradycją zmarłej matki, stąd Śpiewy historyczne Niemcewicza. Na każdym kroku widać usiłowania zastąpienia braków teraźniejszości wspomnieniami przeszłości; stwarza się kult przeszłości i kult tradycji. Każdy człowiek, z którego imieniem tyczyły się wspomnienia Polski wolnej, stawał się niczym niezachwianą powagą — i tak powstawała osobliwa arystokracja „nazwisk historycznych”.

Ale jednocześnie działo się co innego jeszcze. Oto nieustanne usiłowania zdobycia niepodległości spotkały się od samego swego początku, bo od powstania kościuszkowskiego, z idącymi równolegle walkami wolnościowymi w całej Europie. Wyrazem tego były Legiony, sympatie oraz oczekiwana pomoc Francji w r. 1831. To współdziałanie i ta łączność stały w sprzeczności z owym kultem tradycji, która okazywała przecie obraz państwa, opartego na tym porządku, który obecnie w całej Europie w gruzy się walił. Ostateczny przełom dokonał się w tym względzie w czasie powstania listopadowego, a symbolicznym niejako znakiem tego przełomu jest okrzyk rewolucyjny Mochnackiego w mowie przeciw członkom Rządu Narodowego: Czartoryskiemu, Niemcewiczowi i Chłopickiemu: „Precz z nazwiskami historycznymi!”

Toteż po upadku powstania stanęła emigracja wobec naczelnego zagadnienia patriotyzmu polskiego: czy o Polskę mamy walczyć na mocy praw historycznych, w myśl przekazanej z przeszłości tradycji, czy też jako o postulat teraźniejszości, w myśl praw do rozwoju narodu i ludu polskiego, w myśl tych samych praw, o jakie walczy ogólnoeuropejski ruch rewolucyjny, a z jakimi nierozłącznie związana jest walka o niepodległość.

Rozwiązania tego zagadnienia spotykamy najrozmaitsze w ruchu umysłowym na emigracji pośród tych tak niesłusznie lekceważonych „emigracyjnych swarów”. Nacjonalizm emigracyjny, pragnący odciąć się od ogólnoeuropejskiego ruchu rewolucyjnego, szuka podstaw narodowości polskiej w tradycji ziemiańsko-szlacheckiej, posiada więc charakter nie zaborczy, jak inne nacjonalizmy europejskie, dla których naczelną zasadą jest interes państwa, lecz konserwatywny. Najpowszechniejszy jest pogląd, nie chcący wprawdzie zrzekać się stałych, niezależnych od twórczości ludzkiej podstaw narodu, ale nie ograniczający przez to celu narodu do samego siebie, lecz widzący cel ten i te podstawy w posłannictwie, jakie naród spełnia wobec ludzkości. Nie braknie także i poglądów wprost nacjonalizmowi przeciwnych.

Mickiewicz w czasie najwyższego rozwoju swej myśli politycznej w Wykładach literatury słowiańskiej określa ojczyznę jako „przyszły porządek społeczny, który dopiero tworzyć należy” i mówi, że „nie jest to pewien stan pomyślności, nie jest to kawał ziemi określony granicami, za którymi kończy się byt i działanie narodowe Polaka”, lecz jest to idea, „która jeszcze nie ma władzy na ziemi i jeszcze dąży ku rzeczywistości”; podobnie myślał i Słowacki, kiedy pisał, że zanim Polak rozwiąże swoje zadanie, „musi wprzód rozwiązać zadanie człowieka”.

Zawodowi publicyści i politycy, jak Henryk Kamieński (Filaret Prawdowski: O prawdach żywotnych narodu polskiego), dążyli do „rewolucji społecznej, bez której nie może być powstania skutecznego”, cała zaś liczna organizacja polityczna o charakterze utopijno-socjalistycznym – Lud Polski – tak dalece zrywała z tradycją, że uważała nawet Konstytucję 3-go Maja za ostatni wyraz niesprawiedliwości społecznej dawnej Polski; teoretyk tego obozu Stanisław Worcell był przeciwnikiem własności prywatnej, twierdząc, że nie jest ona bynajmniej jakimś wiecznym prawem przyrodzonym, lecz że zmienia się w miarę zmiany stosunku i obowiązków ludzkości wobec świata materialnego: zadaniem jej było świat ten opanować, obecnie zadanie to jest juz spełnione, „gdy zaś praca tylko ów świat udoskonalić może, praca dziś została odpowiednim prawu własności obowiązkiem”.

Postulaty społeczne stają się też razem z politycznymi hasłami walk powstańczych. Już powstanie r. 1831, a tym bardziej powstania późniejsze komplikowały się bezustannie stanowiskiem różnych sfer narodu w sprawach społecznych i zmieniały swą fizjognomię w miarę, jak na czele stawały radykalne lub umiarkowane rządy. Zagadnienie to trwa też w zasadniczych swych rysach do dziś; zmiany, dokonane tak w obozie umiarkowanym przez wpływ nacjonalistów zachodnich, jak też w obozie radykalnym pod wpływem naukowego socjalizmu, nie zmieniają istoty zagadnienia patriotyzmu polskiego i nie spowodowały zasadniczych odmian w sposobach rozwiązywania go.

Postępowe, rewolucyjne, socjalistyczne uzasadnienie patriotyzmu polega na uznaniu narodu za podstawę jedyną dla realizacji wartości ogólnoludzkich, stworzenia jak najdogodniejszych warunków pracy, twórczości i rozwoju. Koniecznym postulatem, wynikającym z takiego poglądu, jest niepodległość narodu. Prawdziwie owocna i prawdziwie odpowiedzialna praca odbywać się może tylko w obrębie samodzielnego organizmu państwowego, którym sam naród włada, a który nie jest zawisły od decyzji obcego rządu ani od obcego układu sił społecznych, na który nie możemy wysiłkami naszymi wpływać.

Jedynie taki wytwór historyczny, jakim jest naród władający sam sobą, jest organizmem społecznym, który posiada własną zbiorową samowiedzę i posiadać może zbiorową odpowiedzialność, to znaczy taki stan społecznej świadomości, w którym by pożądane rezultaty uzależniać można nie od jakiejś automatycznie odbywającej się ewolucji czy niezależnie od człowieka działających „historycznych tendencji”, czy wreszcie od tego, w jakim stanie rozwoju społecznego znajduje się rosyjski muzyk, ale od ludzkiej, rozumnie i planowo działającej woli i pracy. Zatem najwyższym ideałem dla nas mogą być tylko ogólnoludzkie wartości postępu, a koniecznym postulatem dla ich realizacji niepodległy, sam sobą władający naród.

Źródło: „Promień” 1910, nr 4-5.

Komentarze

komentarze

stat4u